Polska otrzymała groźbę o możliwości podjęcia "odpowiednich kroków". Słowa padły z ust rosyjskiego ambasadora w Warszawie. Siergiej Andriejew stwierdził, że w przypadku konieczności zawieszenia działalności swojej placówki nie pozostawi spraw bez odpowiedzi. Problemy wywołały działania polskich służb i mowa nie tylko o wydaleniu 45 rosyjskich dyplomatów. W rozmowie z agencją Reuters Siergiej Andriejew ujawnił, że ambasada Rosji w Warszawie zaczyna mieć problemy finansowe. Działania polskich władz zostały skomentowane w wyjątkowo obrazowy sposób. Rosjanie nie mają zamiaru pozostawić sprawy bez odpowiedzi. Polski rząd został zapewniony przez Siergieja Andriejewa, że jeśli jego placówka przestanie działać w związku z problemami po nałożeniu sankcji, to Polska może spodziewać się problemów.
Portowe miasto Mariupol już od 8 tygodni stawia opór armii rosyjskiej. Żołnierze ukraińscy, którzy chronią się wraz z cywilami w zakładach metalurgicznych Azowstal, zaapelowali o pomoc. Rosjanie postawili im ultimatum.Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow ogłosił, że Rosja rozpoczęła "nową fazę operacji". Wojska Władimira Putina ruszyły z ofensywą na wschodzie okupowanego kraju, a jej celem ma być według słów ministera obrony Rosji Siergieja Szojgu "całkowite oswobodzenie wschodniej Ukrainy".
Rozmowa rosyjskiego dowódcy walczącego na wojnie Władimira Putina została przechwycona przez Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Wojskowy nieświadomy bycia na podsłuchu zdradził podczas rozmowy ze swoją żoną, jakie rozkazy otrzymali Rosjanie na temat działań wobec fabryki Azovstal.Kolejna z przechwyconych przez ukraińskie służby rozmowa rosyjskiego żołnierza dostarcza szokujących wiadomości na temat planów rosyjskiej armii. Tym razem Rosjanin przekazał konkretne rozkazy wobec zakładów Azvostal.Mężczyzna deklarując plany dotyczące mariupolskiego kombinatu metalurgicznego w Ukrainie stał około 4 kilometry od samej fabryki. Polecenia dotyczące postępowania z Azovstalem są wyjątkowo jasne.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie udzielił dziennikarzom odpowiedzi na pytania o los krążownika "Moskwa", który zatonął na Morzu Czarnym. W zamian za to odesłał z wszelkimi wątpliwościami do rosyjskiego ministerstwa obrony. Na temat oficjalnych strat wciąż milczą również władze Rosji.Dmitrij Pieskow wziął we wtorek udział w konferencji prasowej, podczas której zadawano mu pytania o ofensywę rosyjską w Donbasie oraz sprawę krążownika "Moskwa". Ukraińcy twierdzą, że trafili jednostkę rakietami Neptun, Kreml utrzymuje, że na pokładzie doszło zaledwie do niegroźnego pożaru i wybuchu składu amunicji.
Przedstawiciel amerykańskiego Pentagonu przekazał we wtorek wiadomości na temat ofensywy rosyjskiej na wschodzie Ukrainy. - Na razie obserwujemy ograniczone ataki, będące preludium dla szykowanej szerszej ofensywy - powiedział, dodając, że w ciągu najbliższych godzin do Ukraińców dotrze kolejna dostawa sprzętu bojowego.W poniedziałek 18 kwietnia Rosjanie rozpoczęli długo oczekwianą ofensywę na wschodzie Ukrainy. Działania skupiają się aktualnie na zmasowanym ostrzale artyleryjskim na południe od Iziumu i na południowy zachód od Doniecka. Urzędnicy USA uważają jednak, że to dopiero zapowiedź większych ruchów armii Putina.
Wojna w Ukrainie. Rumuński dziennik online opublikował zarobki, na jakie liczyć mogą obcokrajowcy walczący za naszą wschodnią granicą po stronie Ukrainy. Prezentowane kwoty wahają się na poziomie od 1000 do 2000 dolarów dziennie. To o wiele więcej, niż gotowi są zapłacić Rosjanie najemnikom z Syrii i Libii.Dane, na których oparł się rumuński tytuł "Ziare"pochodzą z amerykańskich firm rekrutacyjnych Blackwater i Silent Professionals. Wynika z nich również, że niektórzy z chętnych otrzymują, poza bajońską pensją, także wysokie premie.
Drastyczne wzrosty cen pieczywa martwią konsumentów, a eksperci ostrzegają, że będzie jeszcze drożej. Powody do trwogi mają także piekarze, płacący krocie za półprodukty. Stowarzyszenie Producentów Pieczywa już interweniowało u ministra rolnictwa. Jego przedstawiciele obawiają się, że wojna w Ukrainie doprowadzi wkrótce do pustek na sklepowych półkach.Wojna w Ukrainie jest tylko jednym z determinantów cen pieczywa, ale za to bardzo istotnym. Nasi zachodni sąsiedzi nie bez powodu nazywani są "spichlerzem Europy", będąc jednym z największych producentów i eksporterów zbóż. Teraz jednak wielu rolników nie może zasiać pól, co z kolei może bezpośrednio wpłynąć na sytuację na półkach w polskich piekarniach.
Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk po raz kolejny uderzył w rząd za pośrednictwem Twittera. W najnowszym wpisie polityk skrytykował obóz władzy za atakowanie Unii Europejskiej oraz bliskie kontakty z Marine Le Pen i Węgrami, które nie chcą nakładać sankcji na Rosję. Zdaniem byłego premiera są to "plany pisane obcym alfabetem".Węgierski rząd, podobnie jak Austria i Niemcy, wyłamał się z europejskiej solidarności z Ukrainą i zapowiedział dziś, że zawetuje sankcje energetyczne wobec Rosji. Tamtejszy minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto tłumaczył swoje stanowisko, mówiąc m.in., że "bezpieczeństwo energetyczne jest ważnym aspektem bezpieczeństwa" i "obowiązkiem", a Węgrzy nie mogą płacić za wojnę rosyjsko-ukraińską.Wypowiedź ta oraz fakt, że Węgrzy nie chcą ani dostarczać broni na Ukrainę, ani przepuszczać przez swoje terytorium takich transportów, sprowokowały do mocnej wypowiedzi byłego premiera Donalda Tuska, który przy okazji uderzył w polski rząd.
Andrzej Duda uczestniczył w zwołanej na dzisiaj telekonferencji z Joe Bidenem i innymi liderami państw NATO. Politycy rozmawiali na temat sytuacji w Ukrainie i dalszych możliwości powstrzymania rosyjskiej agresji. Po zakończeniu spotkania polski przywódca wziął udział w krótkim briefingu dla mediów.Telekonferencja rozpoczęła się tuż przed godziną 15 i trwała około dwóch godzin. Wzięło w niej udział 12 liderów państw NATO, w tym przywódca USA Joe Biden, a także sekretarz generalny NATO, przewodnicząca Komisji Europejskiej oraz przewodniczący Rady Europejskiej. Tematem spotkania była, oczywiście, wojna w Ukrainie.
Grupa ukraińskich parlamentarzystów chce przeforsować prawo zmuszające ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym do powrotu do kraju. Nowe regulacje obejmowałyby także tych Ukraińców, którzy opuścili ojczyznę długo przed wybuchem wojny. W przypadku unikania służby groziłaby im nawet kara więzienia.Podczas gdy sytuacja w Ukrainie się zaognia, a Rosjanie rozpoczęli ofensywę na Donbas, ukraińscy parlamentarzyści szukają sposobu, by wzmocnić szeregi swojej armii. Jednym z kontrowersyjnych pomysłów jest inicjatywa grupy posłów, którzy chcą zmuszać do powrotu do kraju tych mężczyzn, którzy wyjechali z niego przed i po rosyjskiej inwazji.
Wywiad wojskowy Ukrainy opublikował tajne dokumenty, które ujawniły, że armia rosyjska przygotowywana była do inwazji na Białoruś i stłumienia tamtejszych protestów po sfałszowaniu wyborów prezydenckich. Okupacja miała być uzasadniona chęcią uniknięcia zaangażowania Moskwy w regionalną lub wielkoskalową wojnę z państwami NATO na Zachodzie.Według informacji przekazanych przez Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy, Federacja Rosyjska "opracowała plan inwazji i stłumienia protestów" po sfałszowanych wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku.Oficjalnym zwycięzcą ogłoszono Aleksandra Łukaszenkę, który uzyskać miał wówczas ponad 80 proc. wszystkich głosów, jednak jego rzekoma wygrana wywołała falę dużych protestów w całym kraju, które nieraz brutalnie tłumiono.
Bliski współpracownik Aleksandra Łukaszenki wysunął publicznie poważne zarzuty wobec Polski, Litwy i Łotwy. Aleksander Walfowicz stwierdził bowiem, iż kraje te szykują agresję na Białoruś i zagroził, że jeśli to nastąpi, "u nich również nastąpią zniszczenia, śmierć i eksplozje". Wiele wskazuje na to, że Białoruś zamierza w najbliższym czasie jeszcze bardziej zbliżyć się do Rosji, powielając jej absurdalne tezy o zagrożeniu militarnym ze strony Zachodu. Pierwszy krok ku temu wykonał Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Białorusi Aleksander Walfowicz, który na antenie białoruskiej telewizji straszył potencjalną agresją i groził sąsiadującym państwom.
Dawno niewidziany minister obrony Rosji Siergiej Szojgu miał w końcu zabrać głos w sprawie wojny w Ukrainie. Rosyjska agencja informacyjna TASS zacytowała rzekomą wypowiedź polityka, w której stwierdził on, że Zachód "robi wszystko, by przeciągnąć rosyjską operację specjalną". Wcześniej dużo mówiło się o tym, że Szojgu popadł w niełaskę Putina, co przypłacił zawałem.Siergiej Szojgu do niedawna był jednym z najbardziej zaufanych współpracowników Władimira Putina. Klęski ponoszone w Ukrainie miały jednak sprawić, że między ministrem obrony a prezydentem Rosji wybuchł poważny konflikt.W pierwszych dniach wojny w Ukrainie Szojgu chętnie pojawiał się w mediach, jednak później znacznie ograniczył swoją aktywność, a nagrania z posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej tylko wzbudziły podejrzenia, że polityk padł ofiarą czystek w otoczeniu Putina.Teraz prokremlowska agencja informacyjna TASS twierdzi, że rozmawiała z ministrem obrony Rosji, który skomentować miał udział państw Zachodu w konflikcie militarnym za naszą wschodnią granicą.
Węgry podtrzymują swoje stanowisko w sprawie rosyjskiej agresji na Ukrainę. Minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto oświadczył, że Węgry nie poprą unijnych sankcji wymierzonych w rosyjski gaz i ropę. Zaznaczył, że nie ma zgody na wysyłanie broni do Ukrainy ani na przepuszczanie tego typu transportów przez terytorium Węgier.Szef węgierskiej dyplomacji poinformował o tych decyzjach po spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Turcji, które zostało zorganizowane w Ankarze.
Ukraińska agencja Ukrinform poinformowała o uprowadzeniu syna szefa władz rejonu zaporoskiego na Ukrainie Ołeha Buriaka. Chłopiec miał trafić w ręce okupantów na rosyjskim posterunku w Wasylówce podczas przejazdu kolumny ewakuacyjnej z Melitopola do Zaporoża. Ołeh Buriak przekazał w rozmowie z dziennikarzem Ukrinform, że do zdarzenia doszło 8 kwietnia, kiedy to jego 16-letni syn wraz z dwiema znajomymi kobietami i trojgiem dzieci przemieszczali się samochodem. Nagle pojazd został zatrzymany przez rosyjskich żołnierzy, którzy podchodzili do wszystkich samochodów po kolei, sprawdzając, kto się w nich znajduje. Jak się okazało, nastolatek został wyciągnięty z pojazdu.Ołeh Buriak poinformował, że samochód był przetrzymywany na posterunku przez ponad 3 godziny. Po tym czasie wszystkie osoby zostały wypuszczone do domu, oprócz jego syna, który został pod nadzorem rosyjskich żołnierzy.
Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji, oznajmił w rozmowie z India Today, że "zaczyna się nowy etap operacji" w Ukrainie. Jego zdaniem będzie to "bardzo ważny moment całej operacji wojskowej". Po raz kolejny zaprzeczył, jakoby Rosjanie atakowali cywilów.- To jest tragedia, gdy ludzie giną. Ale nie możemy tolerować sytuacji, gdy nasi zachodni koledzy mówią, że mogą zrobić wszystko, co chcą i mogą zachęcać rząd w Kijowie, żeby był rusofobiczny - przekonywał szef rosyjskiej dyplomacji.
Centrum Zwalczania Dezinformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy wskazuje, że Rosjanie planują prowokację w trakcie prawosławnych świąt wielkanocnych. Moskwa przygotowała listę miast, w których mieliby zaatakować "ukraińscy nacjonaliści". Służby ostrzegają, że do tych ataków przygotowuje się tak naprawdę armia rosyjska.To nie jedyne plany Rosji, które ujawniła strona ukraińska. O tym, co przeciwnicy zamierzają zrobić w Chersoniu pisaliśmy w tym artykule.
We wtorek premier Mateusz Morawiecki otworzył pierwsze miasteczko kontenerowe dla uchodźców wewnętrznych zlokalizowane we Lwowie. - Na Ukrainie bije dzisiaj serce Europy. Tutaj jest front wolności - przekonywał w trakcie konferencji prasowej. Zapowiedział, że tego typu miejsc będzie więcej, ponieważ "nie możemy zostawić naszych sąsiadów w osamotnieniu". Zaapelował też do europejskich przywódców, aby "sięgnęli do swoich sumień".Tymczasem w poniedziałek Rosja przeprowadziła kolejne ataki rakietowe na Lwów. Szef obwodu Maksym Kozycki poinformował, że celem były "obiekty infrastruktury wojskowej". W nalotach zginęło siedem osób, a 11 jest rannych, wśród nich - jedno dziecko.
Ksiądz Wojciech Drozdowicz znów pozytywnie zaskoczył wiernych. Na nagraniu opublikowanym na Facebooku widać, jak duchowny podczas mszy wyciąga głośnik i śpiewa ukraińską pieśń patriotyczną. Zachęcał, aby parafianie przyłączyli się do niego.Do niecodziennego zdarzenia doszło w parafii pw. bł. Edwarda Detkensa na warszawskich Bielanach. Ksiądz Wojciech Drozdowicz jest tam proboszczem.
Jakub Kumoch, szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP, poinformował, że już dzisiaj po południu Andrzej Duda będzie uczestniczył w rozmowie z liderami Zachodu. Wideokonsultacje zainicjował Biały Dom. Przywódcy mają rozmawiać o wsparciu dla Ukrainy i koordynacji działań w celu pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności. Kilka godzin wcześniej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że rozpoczęła się ofensywa w Donbasie.Politycy i eksperci nie mają wątpliwości, że starcia na wschodzie Ukrainy będą kluczowe dla dalszego przebiegu wojny w Ukrainie. O możliwych scenariuszach ofensywy portal goniec.pl rozmawiał z mjr rez. dr inż. pil. Michałem Fiszerem.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w najnowszym wideo, że Rosjanie porywają Ukraińców i tworzą specjalne izby tortur. Ponadto, na okupowanych terenach chcą zainstalować przychylne sobie władze i wprowadzić rosyjskiego rubla. Na to nie zgadzają się jednak ukraińscy żołnierze, którzy deklarują walkę do ostatniej kropli krwi.Z każdym dniem dowiadujemy się o nowych, drastycznych szczegółach wojny w Ukrainie. Bezwzględne rosyjskie wojska walczą nie tylko z ukraińską armią, ale i cywilami, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Nic więc dziwnego, że na usta Wołodymyra Zełenskiego cisną się poważne oskarżenia, takie jak te, które wybrzmiały w najnowszym wystąpieniu.
Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że miał atak serca. Teraz głos zabrała jego córka. We wpisie w mediach społecznościowych wspomina o ojcu.Siergiej Szojgu kieruje rosyjskim Ministerstwem Obrony od 2012 r. Jest uważany za jednego z najbliższych współpracowników prezydenta Rosji Władimira Putina.
W mediach społecznościowych pojawiło się krótkie nagranie, na którym siedmioletni Ukrainiec stoi w ruinach swojego domu. Chłopiec złożył "podziękowania" rosyjskim żołnierzom. Już został nazwany "małym bohaterem".Tymczasem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że rozpoczęła się ofensywa w Donbasie, która zdaniem polityków i ekspertów będzie kluczowa dla dalszego przebiegu wojny. Więcej na ten temat pisaliśmy w tym artykule.
Doradca mera Mariupola, Petro Andriuszczenko poinformował, że Rosjanie mogą przetrzymywać w obozach filtracyjnych nawet 27 tysięcy osób. Takie miejsca mają się znajdować m.in. w pobliżu miast Manhusz, Nikolske oraz Jałty. Ludzie w nich przetrzymywani przygotowywani są do deportacji.- Zgodnie z aktualnymi danymi okupanci przetrzymują co najmniej 20 tys. osób w obozach filtracyjnych na linii: Manhusz, Nikolske i Jałta - napisał Andriuszczenko na Telegramie. Jak podał, kolejnych 5-7 tysięcy Ukraińców znajduje się w obozie koło wsi Bezymjanoje.
Ukraina ostrzega, że w najbliższych dniach może dojść do rosyjskich prowokacji w Chersoniu. Rosjanie mogą szykować się do ostrzału ludności cywilnej, za który obarczą winą stronę ukraińską. Na zajętym obszarze i okolicznych terenach podmiejskich zaplanowano przeprowadzenie "referendum".Celem "referendum" ma być utworzenie Chersońskiej Republiki Ludowej. Dowództwo Operacyjne "Południe" Armii Ukraińskiej poinformowało w Poniedziałek Wielkanocny, że na południu kraju zaobserwowano wskazujące na to ruchy Rosjan.
Gazeta "Komsomolskaja Prawda" poinformowała, że w moskiewskim mieszkaniu odkryto ciała byłego wiceprezesa Gazprombanku Władysława Awajewa, jego żony Eleny oraz 13-letniej córki. Wszyscy mieli rany postrzałowe.Ciała odkryli krewni Władysława Awajewa, którzy od dłuższego czasu nie mogli nawiązać z nim kontaktu, dlatego postanowili sprawdzić moskiewskie mieszkanie biznesmena. Na miejsce wezwano policję i prokuraturę.
Władimir Putin w najbliższych dniach spotka się z łyżwiarzami figurowymi, którzy zdobyli medale na zimowych igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Prezydent Rosji z obawy o swoje zdrowie miał wysłać zawodników na przymusową kwarantannę.Rosyjska agresja na Ukrainę trwa od 54 dni. W Poniedziałek Wielkanocny rosyjskie rakiety spadły na Lwów. Na skutek ataku osiem osób zginęło, a co najmniej jedenaście zostało rannych. Z informacji przekazywanych przez władze wynika, że wśród ofiar są dzieci.
Ukraiński sztab generalny poinformował, że istnieją przesłanki, by sądzić, że rosyjskie wojska rozpoczęły ofensywę we wschodniej części Ukrainy. Wojska Putina szczególnie zintensyfikowały swoje działania w pobliżu Doniecka i w obwodzie charkowskim.- Rejestruje się znaki rozpoczęcia operacji ofensywnej we Wschodniej Strefie Operacyjnej. W obwodach charkowskim i donieckim rosyjski agresor zintensyfikował działania ofensywne i szturmowe - podaje Sztab Generalny Ukrainy.