Władimir Putin uhonorował 64. Samodzielną Brygadę Strzelców Zmotoryzowanych za "bohaterstwo i męstwo". Jak informują ukraińskie władze, członkowie tego oddziału są odpowiedzialni za zbrodnie wojenne w Buczy pod Kijowem.Na rosyjskich stronach rządowych ukazał się dekret podpisany przez Władimira Putina. Prezydent Rosji nagrodził 64. Samodzielną Brygadę Strzelców Zmotoryzowanych za "masowe bohaterstwo i odwagę, niezłomność i męstwo personelu brygady w operacjach bojowych dla obrony ojczyzny i ochrony interesów państwa w czasie konfliktów zbrojnych". Formacja wojskowa otrzymała tym samym miano "gwardyjskiej".
Od jakiegoś czasu światowe media informują o potencjalnym wstąpieniu Szwecji, jak i Finlandii w struktury Sojuszu Północnoatlantyckiego. Takie doniesienia nie spodobały się Rosjanom, którzy zagrozili obu państwom, że ich odpowiedź będzie szybka i niezwykle stanowcza. Jak się okazuje, Finowie nie przejęli się groźbami i nietypowy sposób zadrwili z sił Władimira Putina. Od kilku dni w światowych mediach pojawił się temat potencjalnego dołączenia zarówno Szwecji, jak i Finlandii do NATO. Oba kraje są zaniepokojone sytuacją na Ukrainie, dlatego szukają skutecznego rozwiązania gwarantującego bezpieczeństwo. Potencjalne wstąpienie w szeregi Sojuszu Północnoatlantyckiego nie jest na rękę Rosji, która od jakiegoś czasu grozi zarówno Szwecji, jak i Finlandii. Były prezydent Federacji Rosyjskiej, Dmitrij Miedwiediew ostrzegł właśnie Szwecję i Finlandię, że ich wejście do NATO oznacza konieczność wzmocnienia obrony przez Rosję i kończy czas Bałtyku "wolnego od atomu". Według wielu ekspertów pogróżki Kremla nie mogą być brane na poważnie, ponieważ Finlandia może zostać włączona w szeregi NATO najszybciej w historii Sojuszu.By pokazać swoją ogromną siłę militarną, Rosjanie opublikowali w sieci specjalne wideo, które w swoim założeniu miało przestraszyć fiński rząd. Na materiale wideo dokładnie widać transport rosyjskiego systemu rakietowego, który zmierzał na granice obu państw.
W Poniedziałek Wielkanocny Rosjanie zaatakowali Lwów. Rakiety spadły około siedemdziesiąt kilometrów od granicy z Polską. Ukraińskie władze poinformowały, że co najmniej siedem osób zginęło, a kilkanaście zostało rannych.Szef obwodu lwowskiego Maksym Kozycki potwierdził, że na Lwów spadły cztery rosyjskie rakiety. Trzy z nich dotyczą "infrastruktury wojskowej". Jeden pocisk spadł na serwis opon samochodowych. Wcześniej mer Lwowa Andrij Sadowy informował o pięciu atakach.
Była doradczyni amerykańskich prezydentów i ekspertka ds. Rosji udzieła wywiadu "Newsweekowi", w którym opowiedziała o szansach Ukrainy i Rosji na wygranie wojny, a także planach Władimira Putina i wielkiej zmianie mentalnej, jaką przeszedł w ostatnich latach. - Powinniśmy się naprawdę bać zmian, które w nim zaszły - ostrzegła.Angela Stent jest ekspertem ds. polityki zagranicznej specjalizującym się w stosunkach USA i Europy z Rosją. W latach 1999-2001 pracowała w administracjach prezydentów Billa Clintona i George'a W. Busha Juniora, a następnie była Narodowym Oficerem Wywiadu Rosji i Eurazji w Krajowej Radzie Wywiadu.
Planowane włączenie syren alarmowych 19 kwietnia w związku z rocznicą powstania w getcie warszawskim będzie powiązane z wysłaniem specjalnego alertu RCB. Jak się okazuje, nie otrzymają go jednak mieszkańcy Polscy, a obywatele Ukrainy, przebywający na terenie stolicy. Kluczowe znaczenie będzie miał fakt, jaka karta SIM będzie włożona do telefonu. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wydało specjalny komunikat. W poniedziałek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało, że we wtorek 19 kwietnia osoby przebywające w Warszawie będą słyszeć syreny. Wzmożone sygnały bezpieczeństwa nie będą jednak powiązane z zagrożeniem dla stolicy, a rocznicą powstania w getcie warszawskim.- Jutro, 19 kwietnia o godz. 12.00, w związku z rocznicą wybuchu powstania w getcie warszawskim, w Warszawie zostaną uruchomione syreny alarmowe - poinformowano za pośrednictwem Twittera. Jak się okazuje, resort nadzorowany przez Mariusza Kamińskiego oprócz włączenia syren, zdecydował się na wysłanie alertów bezpieczeństwa. Wiadomości trafią do sprecyzowanej grupy odbiorców.
Rosyjscy żołnierze bestialsko zamordowali mieszkańca Buczy, który nazywał się Ilja Nawalny. Mieszkańcy miasteczka twierdzą, że powodem zbrodni było to, że ofiara nosiła takie samo nazwisko jak rosyjski działacz opozycyjny Aleksiej Nawalny. Nie wiadomo, czy obaj byli ze sobą spokrewnieni.Bucza to małe podkijowskie miasteczko, które przez kilka tygodni znajdowało się w rękach Rosjan. Dopiero na początku kwietnia siły ukraińskie wyzwoliły miejscowość spod okupacji, odkrywając, że doszło tam do przerażających zbrodni.
Rosyjska Duma postanowiła aktywniej włączyć się w wojnę w Ukrainie i postawiła Wołodymyrowi Zełenskiemu warunki. Przewodniczący Wiaczesław Wołodin "wyjaśnił" prezydentowi Ukrainy, co musi zrobić, "jeśli troszczy się o mieszkańców swojego kraju". Jeden obszar wewnątrz Ukrainy jest kluczowy dla rosyjskiej wizji "konsensusu".Niezależna Nexta, ale również propagandowe rosyjskie media przekazały wiadomości na temat postanowień przedstawionych przez Wiaczesława Wołodina. Przewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej zwrócił się bezpośrednio do prezydenta Ukrainy.Wołodymyr Zełenski otrzymał listę rosyjskich warunków. W sposobie formułowania żądań nie brakuje propagandowego przekazu Kremla, że to Ukraina stoi na drodze do ogłoszenia pokoju.
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że rosyjscy żołnierze przebywający w obwodzie zaporoskim na południu Ukrainy zamalowują litery "Z" na sprzęcie wojskowym. Prawdopodobnie wiąże się to z przygotowaniami do kolejnej prowokacji.- W rejonie miejscowości Wasylówka w obwodzie zaporoskim stwierdzono, że wróg, prawdopodobnie w celu przeprowadzenia prowokacji, zamalowuje litery "Z" na sprzęcie wojskowym i umieszcza flagi ukraińskie - napisano na Facebooku.
Rosyjska propaganda chce mocno uderzyć w Polskę i przekonuje, że to właśnie Polacy stanowią główną siłę międzynarodowego legionu walczącego przeciwko okupantowi w Ukrainie. Moskwa forsuje, iż za wschodnią granicą walczy blisko dwa tysiące polskich najemników. Damien "Cicero" Magrou zaprzecza tym informacjom.Prokremlowska propaganda prowadząca wojnę dezinformacyjną ponownie postanowiła poruszyć kwestię obywateli innych krajów walczących o suwerenność Ukrainy. Moskwa przekonuje, że najliczniejszą grupą najemników sprzyjającym państwu Wołodomyra Zełenskiego są Polacy.Według źródeł Kremla w całej siedmiotysięcznej grupie międzynarodowych żołnierzy aż 1700 z nich to obywatele Polski. - Większość najemników w ramach grup ukraińskich stacjonuje w Kijowie, Charkowie, Odessie, Mikołajewie i Mariupolu - powiedział rzecznik rosyjskiego resortu obrony Igor Konaszenkow. Strona ukraińska dementuje te dane. Na poparcie tezy o fałszywych informacjach rozsiewanych przez rosyjski resort podała swoje oficjalne dane.
Daniel Szeligowski, ekspert PISM, przekonywał w rozmowie z "Wirtualną Polską", że wojna w Ukrainie wcale nie skończy się przed 9 maja. Jego zdaniem dla Władimira Putina dużo ważniejsze będzie ogłoszenie zakończenia wojny pod koniec roku, gdy przypada rocznica powstania ZSRR. Specjalista wskazał, jakie działania mogą podjąć wojska, aby zrealizować plan "C".O tym, jaki może być przebieg ofensywy w Donbasie portal goniec.pl rozmawiał z innym ekspertem wojskowym - mjr rez. dr inż. pil. Michałem Fiszerem. Więcej na ten temat można znaleźć w tym artykule.
Kanclerz Austrii Karl Nehammer zdradził szczegóły spotkania z Władimirem Putinem. Na antenie NBC przekonywał, że rozmowa była "twarda i szczera". Pod koniec konsultacji prezydent Rosji miał powiedzieć po niemiecku, że "lepiej, aby wojna skończyła się wcześniej niż później". - On żyje we własnym świecie - ocenił austriacki polityk.Austria, którą Karl Nehammer rządzi od grudnia 2021 r., ma neutralność wpisaną do konstytucji. Kanclerz był pierwszym i jak dotąd jedynym politykiem z państwa członkowskiego Unii Europejskiej, który spotkał się w cztery oczy z Władimirem Putinem po rozpoczęciu wojny w Ukrainie.
Rosyjski resort obrony postawił ultimatum obrońcom Mariupola - jeżeli złożą broń, to przeżyją. Reuters podaje za agencją TASS, że żołnierze mieliby skapitulować o godz. 6 czasu moskiewskiego. Jeden z rosyjskich generałów stwierdził, że propozycja jest podyktowana "czysto ludzkimi wartościami".Mariupol znalazł się na celowniku Rosjan na początku inwazji. Miasto w obwodzie donieckim, położone nad Morzem Azowskim jest zniszczone w około 80 proc. Mariupol ma strategiczne znaczenie dla Rosjan - jego ewentualne zajęcie umożliwiłoby im utworzenie lądowego połączenia łączącego zachodnie i wschodnie tereny, które okupują.
Prezydent Wołodymyr Zełenski i brytyjski premier Boris Johnson rozmawiali telefonicznie. Po konsultacjach ukraiński przywódca oświadczył, że dyskusja dotyczyła głównie gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Z kolei szef rządu Wlk. Brytanii zapowiedział, że nie cofnie się przed niczym, by pomóc naszym sąsiadom w pokonaniu okupanta.Wojna w Ukrainie trwa ponad miesiąc i dobitnie pokazała Ukrainie, na kim może polegać w walce z okupantem. I tak na czarną listę trafili politycy niemieccy oraz premier Węgier Viktor Orban, wśród przyjaciół wymienia się zaś Polskę, kraje bałtyckie, Słowację czy Wielką Brytanię.
Szef polskiego rządu zaapelował do Polaków o przyłączenie się do sankcji na Rosję i bojkot rosyjskich firm. Stwierdził bowiem, że wojna dotyczy każdego z nas i każdy powinien na swój sposób przyczynić się do jej zastopowania. Jego zdaniem, opór wobec zbrodniczych działań rosyjskich w Ukrainie "połączył dziś cały wolny świat", a oddolny opór jest równie ważny jak presja na ośrodki decyzyjne.Premier Mateusz Morawiecki opublikował najnowszy podcast, w którym poruszył kwestię nakładania kolejnych sankcji na Rosję za inwazję na Ukrainę. Jak tłumaczył, Polska w tej kwestii codziennie prowadzi "batalię".
Ukraiński wywiad informuje, że mieszkańcy zajętego przez Rosjan Chersonia otrzymują od okupanta ulotki, które mówią o prawdziwych "celach wojny". Obecna administracja miasta twierdzi w nich, że zbrodnie popełniane są dla dobra ludności, a nie przeciwko ukraińskiemu narodowi. Winą za wybuch konfliktu obarczają zaś "kijowski reżim".Po tym, jak Rosjanom udało się zająć Chersoń, w zarządzie miasta zasiadło prorosyjskie władze, które usilnie próbują przekonać do siebie miejscową ludność. Okupacyjna administracja nie może sobie jednak zaskarbić przychylności chersonian, stąd też pomysł rozdawania szokujących, propagandowych ulotek.
Ambasador Ukrainy w Polsce złożył Polakom życzenia z okazji świąt wielkanocnych. Andrij Deszczycia zaapelował do swoich rodaków, by dołączyli do obchodów święta w Polsce, a także pokazali swoim tutejszym przyjaciołom własne tradycje z nim związane.- W tym roku w Polsce święta wielkanocne razem z Polakami będzie obchodzić dużo Ukraińców. W ich imieniu i swoim własnym chcę przekazać życzenia spokojnych i rodzinnych świąt - podkreślił Andrij Deszczycia.
Prezydent Słowacji Zuzana Czaputova zwróciła się z pilnym apelem do Władimira Putina. Polityczka chce, by prezydent Rosji zatrzymał okrucieństwa w Ukrainie, w tym gwałty na kobietach i dzieciach dokonywane przez rosyjskich żołnierzy. - Krzywdzenie bezbronnych pokazuje Twoją słabość - stwierdziła.Każdy dzień wojny w Ukrainie przynosi kolejne dramatyczne doniesienia o brutalności i bestialstwie żołnierzy rosyjskiej armii. Tortury i gwałty są tam na porządku dziennym i dotyczą nie tylko kobiet, ale i małych dzieci.Ostatnio ukraińska rzeczniczka praw człowieka podała, że wojska Putina krzywdzą nawet dziewczynki, które nie ukończyły jeszcze 10. roku życia. Z kolei w Buczy w jednej z piwnic przetrzymywano i regularnie wykorzystywano seksualnie 25 dziewcząt i kobiet.
Wojna w Ukrainie miała być szybkim i spektakularnym sukcesem Władimira Putina. Dziś wiadomo już, że plan ten nie został zrealizowany, a za naszą wschodnią granicą powstał konflikt, który może ciągnąć się jeszcze przez długi czas. Taką tezę stawiają przynajmniej europejscy urzędnicy oraz sekretarz stanu USA Antony Blinken. Z kolei Kreml oficjalnie wyraża nadzieję na szybkie zakończenie sporu.Antony Blinken podzielił się informacjami na temat rozwoju wojny w Ukrainie z amerykańską stacją CNN. Ta z kolei rozmawiała również z waszyngtońskimi urzędnikami, podkreślającymi, że dokładne przewidzenie, kiedy zakończy się wojna rosyjsko-ukraińska jest zadaniem trudnym, ale nic nie wskazuje na to, by Władimir Putin zmienił swoje pierwotne plany.
Ukraiński wywiad poinformował, że Władimir Putin zmaga się z problemami, których na początku wojny nikt nie przewidział. Niedługo w Ukrainie Rosjanie nie będą mieli czym walczyć? Sankcje zablokowały import części niezbędnych armii, a brak funduszy nie pozwala na poradzenie sobie z tym problemem.Nie tylko rolnicy i ich traktory stanowią dla armii Władimira Putina ogromny problem. Prezydent Rosji zmaga się ze sporym kłopotem, którego nie da się rozwiązać w przypadku pojawienia się pieniędzy. Przypomnijmy, że jeszcze przed wojną prezydent Rosji zgromadził skarbce pełne złota, których nie jest w stanie obecnie upłynnić.- Z powodu zachodnich sankcji w Rosji kończy się produkcja nowego sprzętu, w tym czołgów T-90 i T-14 - przekazał ukraiński wywiad.
Po wybuchu wojny w Ukrainie były bokser i obecny mer Kijowa Witalij Kliczko pozostał w swoim mieście, by bronić swojego kraju przed Rosjanami. Żona polityka, Natalia, która na co dzień mieszka w Hamburgu, udzieliła wywiadu polskim mediom i wyznała, że dostaje od męża codziennie wiadomość składającą się tylko z jednego słowa.24 lutego 2022 roku wojska rosyjskie wkroczyły na teren Ukrainy, rozpoczynając tam krwawą wojnę, która trwa do dziś. Armia Władimira Putina nie spodziewała się bowiem, że Ukraińcy będą stawiali tak zacięty opór najeźdźcy. Kraju bronią nie tylko żołnierze i zwykli obywatele, ale także przedstawiciele władzy, na czele z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim. Głównym celem rosyjskich wojsk od początku inwazji było zdobycie Kijowa. Do tej pory nie udało im się jednak opanować stolicy kraju. Obroną Kijowa dowodzą bracia Kliczko - Wołodymyr i Witalij. Ten drugi jest obecnym merem stolicy, której ofiarnie strzeże wraz z mieszkańcami.
Rosjanie przygotowują wielką ofensywę na wschodzie Ukrainy. Problemy pojawiają się jednak na etapie pozyskania żołnierzy niechętnych do udziału w wojnie. Z tego powodu, pod pozorem zwykłego poboru do służby wojskowej, Moskwa chce przeprowadzić akcję mobilizacji.Rosja poniosła przez 50 dni walk w Ukrainie znaczne straty nie tylko w sprzęcie, ale i ludziach. Według ukraińskich władz bilans poległych żołnierzy rosyjskich osiągnął już poziom 20 tysięcy i codziennie się powiększa. Kreml obawia się więc, że sprowadzając do kraju ciała ofiar wojennych, wywoła powszechną panikę oraz bunt wśród wojskowych, którzy zostali w Rosji.Strach ten nie jest nieuzasadniony, dlatego też władze muszą wymyślać nowe sposoby na zachęcanie coraz bardziej przerażonych żołnierzy. Obiecuje się im zatem łupy wojenne, opiekę nad rodziną, a nawet posuwa do oszustwa.
Obrzydliwa prowokacja Rosjan w dniu 12. rocznicy katastrofy smoleńskiej. W Katyniu, tuż przed cmentarzem polskich oficerów, zorganizowano wiec, na którym odczytano kłamliwy manifest wymierzony w Polaków. - Wy niszczycie pomniki żołnierzy-wyzwolicieli. W odróżnieniu od was jesteśmy ludźmi, a nie nazistami. Nie zrobimy tego - stwierdzono.Wiec, który zorganizowano w niedzielę 10 kwietnia, miał być patriotyczny, okazał się jednak festiwalem kłamstw, pomówień, nienawiści i werbalnej agresji. Niestety, takie zachowania ze strony Rosji już nie dziwią. Kraj prowadzi bowiem szeroko zakrojoną wojnę informacyjną.
Władimir Putin rozpaczliwie szuka pomocy w wyjściu jego kraju z kryzysu wywołanego zachodnimi sankcjami. Tym razem Kreml wysłał list, w którym poprosił o wsparcie na forum międzynarodowym władze Brazylii. Rząd w Brasilii już zapowiedział, że nie chce wykluczenia Rosji z grona krajów G20.Do korespondencji, która datowana jest na 30 marca, dotarł jako pierwszy Reuters. Jej nadawcą jest rosyjski minister finansów Anton Siluanow, kierujący swoje prośby do brazylijskiego szefa resortu gospodarki Paulo Guedesa.
100 cennych skrzyń znalezionych zostało przez ukraińskich żołnierzy. Skrzynki z wartą fortunę zawartością zostały zostawione przez Rosję. - Są w dobrym stanie - stwierdzili żołnierze Gwardii Narodowej Ukrainy. Lista rzeczy zamkniętych w porzuconych skrzyniach została ujawniona, Władimir Putin się wścieknie.Zaskakujące wiadomości z frontu wojny w Ukrainie. Ukraińscy żołnierze znaleźli porzucone przez Rosjan skrzynie. Uciekając z miasta, nie zabrali swoich wiele wartych zapasów i mowa tutaj nie tylko o kwestii pieniędzy.Do zdarzenia doszło w obwodzie kijowskim, który jeszcze do niedawna oblężony był przez wojsko Władimira Putina. - Podczas operacji oczyszczania w obwodzie kijowskim Ukraińska Gwardia Narodowa odkryła ok. 6 tys. 60 125 mm HE-FRAG 3VOF36 - przekazała armia. Co to jest?
Minister obrony USA Lloyd Austin chciał rozmawiać ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Szojgu, ale strona rosyjska nie była zainteresowana - przekazał rzecznik Pentagonu John Kirby. Ostatni raz amerykański resort próbował skontaktować się z Rosjanami mniej niż tydzień temu. Rzecznik podkreślił, że "linia dekonfliktowa" nadal funkcjonuje i ujawnił szczegóły wojskowego pakietu pomocowego, które USA przekażą Ukrainie.O Siergieju Szojgu zrobiło się głośno za sprawą jego tajemniczego zniknięcia. Minister ponownie pojawił się w mediach pod koniec marca i w trakcie propagandowego wystąpienia przekonywał, że rosyjska armia "zrealizowała wszystkie cele pierwszego etapu inwazji".
Doradca prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz wyjawił w rozmowie z Onetem, że niedawno służby odnalazły kolejny masowy grób pod Kijowem. - Rozstrzelano tam dzieci w wieku dwóch i czterech lat razem z ich rodzicami - oznajmił. Bliski współpracownik Wołodymyra Zełenskiego opowiedział także o sytuacji w innych regionach i możliwym przebiegu ofensywy na Donbas.Zdaniem doradcy prezydenta dalszy przebieg wojny zależy od kampanii na wschodzie, mobilizacji Rosjan i szybkości oraz jakości dostaw broni dla Ukrainy. - Najważniejszy jest ten ostatni czynnik - ocenił.
W Buczy w obwodzie kijowskim odnaleziono ciało dziewczyny, która zaginęła na początku marca. Przyjaciółka rodziny poinformowała, że Karinę najpierw zgwałcono, a następnie zamordowano strzałem w tył głowy. Ukraińskie władze informują tymczasem, że na bieżąco dokumentują rosyjskie zbrodnie, by w przyszłości wyciągnąć konsekwencje wobec oprawców.Właśnie mija kolejny wojny w Ukrainie. Wojny, która pochłonęła tysiące niewinnych ofiar wśród niechętnej poddać się okupantowi ludności cywilnej. Z każdym kolejnym dniem docierają do nas coraz bardziej drastyczne doniesienia o mordach i torturach, jakich dopuszczają się rosyjskie wojska. Tragiczna sytuacja jest m.in. w Buczy, gdzie odkryto masowe groby.
Kijów otrzymał groźbę z rosyjskiego ministerstwa. W środę resort obrony Rosji wydał specjalne oświadczenie, gdzie wprost "ostrzegł" przed możliwymi atakami na "ośrodki decyzyjne" znajdujące się w Kijowie. Oficjalnie powodem wydania publicznie takiego stanowiska były... groźby ze strony ukraińskiej.Absurdalne i groźne oświadczenie Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej. Resort kierowany przez Siergieja Szojgu, o którego absencji w ostatnim czasie mówił cały świat, postanowił zagrozić atakiem na Kijów.