Wolontariusz za 16 milionów, czyli jak Fundusz Sprawiedliwości stał się partyjnym bankomatem
Wyobraźcie sobie przez chwilę, że w ułamku sekundy wasze życie legło w gruzach. Jesteście ofiarą przestępstwa, toniecie w traumie i rozpaczliwie potrzebujecie wsparcia. Państwo klepie was po plecach i uspokaja: „Mamy dla was Fundusz Sprawiedliwości”. Brzmi dumnie, prawda? Tymczasem, gdy wy czekacie na ratunek, pewna grupa ludzi w dobrze skrojonych garniturach – jak wskazują prokuratorskie akta – traktuje te pieniądze jak darmowy bankomat. Z ustaleń śledczych wynika, że wypłacano z niego gotówkę na partyjne wojenki, prywatne panele podłogowe czy naprawę drona, który zaliczył bliskie spotkanie z drzewem. To nie jest scenariusz mrocznego thrillera. To ponura rzeczywistość, która właśnie wylądowała na wokandzie sądu.