Rosja oskarża Polskę o udział w zamachu. MSZ zabrało głos
W przestrzeni informacyjnej pojawiły się kolejne poważne zarzuty formułowane przez rosyjskie służby wobec państw Zachodu. Tym razem w centrum narracji znalazła się Polska, a oskarżenia dotyczą działań wywiadowczych i wydarzeń o charakterze międzynarodowym. Sprawa natychmiast wywołała reakcję polskich instytucji odpowiedzialnych za dyplomację i bezpieczeństwo.
- Co dokładnie zarzuca Polsce rosyjska FSB i jak opisuje rzekomy zamach
- Odpowiedź polskich władz: MSZ i SKW jednoznacznie odrzucają oskarżenia
- Dlaczego takie komunikaty się pojawiają – mechanizmy rosyjskiej dezinformacji
Co dokładnie zarzuca Polsce rosyjska FSB i jak opisuje rzekomy zamach
Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji opublikowała oficjalny komunikat, w którym oskarżyła Polskę o współudział w przygotowaniach do zamachu na generała Władimira Aleksiejewa, jednego z wiceszefów rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Według rosyjskich służb, głównym organizatorem operacji miała być Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, natomiast polski wywiad miał rzekomo odegrać rolę w procesie rekrutacji sprawcy.
FSB twierdzi, że wykonawcą planowanego zamachu był obywatel Rosji urodzony na Ukrainie, Lubomir Korba. Według przekazu strony rosyjskiej mężczyzna miał zostać zatrzymany w Dubaju, a następnie przekazany rosyjskim władzom. W komunikacie pojawiły się także informacje o innych osobach mających brać udział w sprawie – jeden z domniemanych wspólników miał zostać zatrzymany w Moskwie, a kobieta powiązana z podejrzanym miała zbiec na Ukrainę.
Warto podkreślić, że FSB nie zaprezentowała żadnych publicznie dostępnych dowodów potwierdzających te tezy. Brak dokumentów, materiałów operacyjnych czy niezależnych źródeł sprawia, że oskarżenia mają charakter wyłącznie deklaratywny. Wcześniej podobne zarzuty wobec Ukrainy zostały stanowczo zdementowane przez ukraińskie władze, w tym przez ministra spraw zagranicznych Andrija Sybihę.

Odpowiedź polskich władz: MSZ i SKW jednoznacznie odrzucają oskarżenia
Na rosyjskie komunikaty szybko zareagowały polskie instytucje państwowe. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór w rozmowie z Polską Agencją Prasową jasno stwierdził, że oskarżenia formułowane przez rosyjskie służby specjalne nie zasługują na merytoryczny komentarz. Jak zaznaczył, narracje oparte na przekazach FSB są elementem propagandy i nie mają oparcia w faktach.
Podobnie sprawę ocenił szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, generał brygady Jarosław Stróżyk. W wypowiedzi dla PAP określił rosyjskie komunikaty jako klasyczny przykład dezinformacji, której celem nie jest wyjaśnianie realnych zdarzeń, lecz budowanie określonego obrazu rzeczywistości.
Generał Stróżyk podkreślił, że działania polskich służb specjalnych prowadzone są w ramach obowiązującego prawa i pod stałą kontrolą cywilnych władz państwowych. Zaznaczył również, że Polska nie prowadzi operacji, które mogłyby naruszać prawo międzynarodowe lub suwerenność innych państw.
Według szefa SKW tego rodzaju oskarżenia są tworzone głównie na potrzeby wewnętrzne Rosji i Białorusi. Mają one wzmacniać przekaz o rzekomym zagrożeniu ze strony Zachodu oraz uzasadniać działania rosyjskich władz wobec własnego społeczeństwa.
Dlaczego takie komunikaty się pojawiają – mechanizmy rosyjskiej dezinformacji
Zdaniem ekspertów i przedstawicieli polskich służb, narracja zaprezentowana przez FSB nie jest przypadkowa. Generał Jarosław Stróżyk zwrócił uwagę, że podobne schematy pojawiają się od lat w rosyjskiej propagandzie. Rosja i Białoruś konsekwentnie przedstawiają siebie jako państwa otoczone wrogami, atakowane przez NATO, Unię Europejską i zachodnie służby specjalne.
Szef SKW odwołał się do ustaleń zespołu ds. dezinformacji działającego przy komisji badającej wpływy rosyjskie w Polsce. W raportach tej komisji wielokrotnie wskazywano powtarzalne motywy propagandowe: demonizowanie Sojuszu Północnoatlantyckiego, oskarżanie Zachodu o destabilizację regionu oraz budowanie obrazu permanentnego zagrożenia.
Generał Stróżyk zaznaczył, że ignorowanie takich narracji nie zawsze jest skuteczne. Jego zdaniem państwo powinno aktywnie reagować, „rozbrajać” fałszywe przekazy i zwiększać transparentność działań kontrwywiadowczych. Jednym z narzędzi może być publikowanie cyklicznych raportów ujawniających metody rosyjskich operacji informacyjnych.
Według szacunków przytaczanych przez SKW Rosja przeznacza na działania dezinformacyjne od 2 do 4 miliardów dolarów rocznie. Skala tych wydatków pokazuje, że wojna informacyjna jest dla Kremla jednym z kluczowych elementów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.
