Donald Trump ma już na koncie eliminację dwóch autorytarnych przywódców. Uwaga Waszyngtonu skupia się obecnie na trwających operacjach w Iranie, jednak polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych ma wytyczone kolejne cele. Opierając się na analizie obecnych działań Białego Domu, doktor Jacek Raubo dla naszego portalu precyzyjnie wskazał wektory amerykańskiej administracji po zamknięciu frontu bliskowschodniego.Bliski Wschód przestanie stanowić główne centrum amerykańskich operacji wojskowychDocelowy status geopolityczny Iranu to państwo rozbite lub państwo z prozachodnim rządemFundamentem bezpieczeństwa będzie rozszerzenie porozumień Abrahamowych o Arabię Saudyjską
Zmasowane uderzenia sił amerykańskich i izraelskich na Iran w lutym i marcu 2026 roku drastycznie zmieniły układ sił na Bliskim Wschodzie. Skala operacji, wymierzona w najwyższe władze oraz infrastrukturę krytyczną Teheranu, stawia Federację Rosyjską w krytycznym położeniu. Zaangażowana w wyniszczającą inwazję na Ukrainę Moskwa traci oparcie w strategicznym sojuszniku i możliwość projekcji własnej siły militarnej. Doktor Jacek Raubo weryfikuje na łamach naszego portalu, jakie są obecne możliwości Władimira Putina.Destrukcja irańskiej obrony przeciwlotniczej stanowi wizerunkową klęskę dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, który przez lata stanowił filar współpracy wojskowej z TeheranemUtrata wpływów w Syrii pod koniec 2024 roku pozbawiła armię rosyjską logistycznego punktu oparcia do ewentualnych działań operacyjnych w regionie śródziemnomorskimZależności od szlaków morskich i państw arabskich zmuszają Moskwę do dystansu, by nie blokować szlaków finansowych własnej elity
Prezydent Karol Nawrocki wspólnie z prezesem Narodowego Banku Polskiego Adamem Glapińskim przedstawili koncepcję inicjatywy Polski SAFE 0%, która ma stanowić krajową alternatywę dla unijnego programu finansowania obronności. Ten nagły ruch Pałacu Prezydenckiego spotkał się z natychmiastową i twardą reakcją obozu rządzącego. Poseł Koalicji Obywatelskiej Witold Zembaczyński w rozmowie z naszym portalem nazywa nową propozycję iluzją i oskarża środowisko Prawa i Sprawiedliwości o celowe torpedowanie kluczowych dla Polski inwestycji zbrojeniowych.Inicjatywa Polski SAFE 0% jest postrzegana przez koalicję rządzącą jako czysto polityczny miraż bez pokrycia w realnych gwarancjach finansowychPoseł Witold Zembaczyński przypomina, że zadaniem Narodowego Banku Polskiego jest dbanie o stabilność waluty, a nie finansowanie partyjnych obietnic poprzez sprzedaż kruszcuRząd i parlament oczekują od prezydenta natychmiastowego podpisania ustawy o europejskim mechanizmie SAFE, co odblokuje potężne środki na modernizację Sił Zbrojnych RP
Prezydent Karol Nawrocki i prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński przedstawili koncepcję finansowania zbrojeń z rezerw państwowych, która ma stanowić przeciwwagę dla unijnego programu pożyczkowego SAFE. Ryszard Petru ostro krytykuje ten ruch, zarzucając pomysłodawcom łamanie prawa Unii Europejskiej oraz niebezpieczne z punktu widzenia ekonomii upolitycznienie banku centralnego.Prezydent Karol Nawrocki proponuje program Polski SAFE 0 proc., celując w uwolnienie 185 miliardów złotych z rezerw NBP na wydatki obronneInicjatywa ma być odpowiedzią na unijny instrument SAFE, który zakłada spłatę zobowiązań budżetowych do 2070 roku i wymaga spełnienia unijnej warunkowościRyszard Petru kategorycznie odrzuca ten plan, nazywając go finansową egzotyką i ostrzega przed precedensem sięgania po państwowe rezerwy kruszców oraz walut
Opowieść o świecie, w którym władza nie ma granic, a tajemnice nie mają dna. Jak supermodelka z Londynu, miliarder z Brooklynu, córka rzekomego szpiega, libijski książę i dziewczyna ze Szczecina splotli się w jedną, niewiarygodną sieć interesów? Oto historia o prywatnych odrzutowcach, krwawych diamentach i jednym mailu, który otwierał drzwi do nieograniczonych wpływów.Co łączy supermodelkę z londyńskiego Streatham, miliardera z Brooklynu, córkę medialnego magnata, libijskiego księcia i dziewczynę ze Szczecina? Brzmi to jak zarys fabuły taniego thrillera politycznego. Gdybyśmy jednak wczytali się w akta sądowe i medialne przecieki z ostatnich lat, okazałoby się, że to obraz rzeczywistości. Rzeczywistości pachnącej prywatnymi odrzutowcami, rzekomymi krwawymi diamentami, libijskimi pałacami i jedną wiadomością e-mail z maja 2010 roku. Wiadomością, która uchyla drzwi do świata, w którym władza zdaje się nie mieć żadnych granic, a tajemnice – dna.
Śmierć Alego Chameneiego w wyniku marcowych nalotów amerykańsko-izraelskich zdestabilizowała najwyższe szczyty władzy w Teheranie. Z informacji przekazywanych m.in. przez portal Iran International oraz dziennik The New York Times wynika, że Zgromadzenie Ekspertów – pod gigantycznym naciskiem Korpusu Strażników Rewolucji – wyznaczyło na nowego Najwyższego Przywódcę syna zmarłego ajatollaha, Modżtabę Chameneiego. Jakie to może przynieść skutki? Sprawdził to dla nas Przemysław Osiewicz, ekspert ds. Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.W warunkach pokoju Modżtaba miałby znikome szanse na władzę z powodu braku najwyższych rang teologicznych oraz historycznej niechęci Irańczyków do dziedziczenia stanowiskJego sukcesja opiera się niemal wyłącznie na twardym sojuszu z Korpusem Strażników Rewolucji oraz nieformalnej kontroli nad skrajnie brutalnymi bojówkami BasidżBędąc dłużnikiem twardogłowych frakcji i wojska, nowy Najwyższy Przywódca przyjmie postawę bardziej bezkompromisową niż jego ojciec
Zaangażowanie militarne USA na Bliskim Wschodzie osiągnęło bezprecedensową skalę, angażując kluczowe amerykańskie zasoby morskie i lotnicze. W obliczu napiętej sytuacji pada kluczowe pytanie: czy w razie nagłego rosyjskiego ataku na wschodnią flankę NATO, Waszyngtonowi wystarczy przepustowości, by natychmiast ruszyć Polsce z pomocą? Przeanalizował to dla nas Przemysław Osiewicz, ekspert ds. Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.Ryzyko ugrzęźnięcia USA na Bliskim Wschodzie jest realne; zaangażowanie dwóch lotniskowców w jednym teatrze działań znacząco uszczupla rezerwy ekspedycyjne PentagonuOgraniczona przepustowość militarna Stanów Zjednoczonych sprawia, że w przypadku nagłego ataku na Polskę, amerykańska pomoc mogłaby ulec opóźnieniu, zwłaszcza ze względu na konieczność stałego zabezpieczania regionu PacyfikuChoć zaktualizowana Strategia Bezpieczeństwa Narodowego z końcówki 2025 roku formalnie stawia Europę wyżej niż Bliski Wschód, faktyczne i masowe dyslokacje wojsk USA na ten moment tego nie potwierdzają
Na początku marca prezydent Francji Emmanuel Macron zadeklarował rozbudowę francuskiego arsenału jądrowego i zaprezentował nową koncepcję europejskiego parasola nuklearnego. Propozycja ta zakłada m.in. możliwość czasowego stacjonowania francuskich myśliwców zdolnych do przenoszenia głowic atomowych w krajach sojuszniczych, w tym w Polsce. W odpowiedzi na te deklaracje powraca fundamentalne pytanie o to, czy Warszawa powinna opierać swoje bezpieczeństwo na cudzych arsenałach. Były poseł Konfederacji, Krystian Kamiński, zastanowił się nad tym w rozmowie z naszym portalem.Własny arsenał jądrowy stanowi jedyną niezależną i wiarygodną gwarancję przetrwania państwa w erze rywalizacji mocarstwUdział w programach typu Nuclear Sharing nie daje Polsce prawa ostatecznej decyzyjności o użyciu broniPrzyjęcie francuskich gwarancji nuklearnych niesie ryzyko ochłodzenia relacji z Waszyngtonem, bez uzyskania realnej autonomii obronnej
Bliski Wschód znalazł się na krawędzi wojny regionalnej na niespotykaną dotąd skalę. Przechwycenie irańskiej rakiety balistycznej zmierzającej w kierunku terytorium Turcji oraz doniesienia o planach dozbrojenia irańskich Kurdów przez Centralną Agencję Wywiadowczą (CIA) zmuszają Ankarę do najwyższej gotowości. Sytuacja rozwija się dynamicznie, a bezpośrednie zaangażowanie państwa należącego do NATO staje się coraz bardziej realne. Obecną sytuację przeanalizował dla nas profesor Przemysław Osiewicz, ekspert ds. Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.Siły Sojuszu zneutralizowały irański pocisk balistyczny nad Morzem Śródziemnym, zapobiegając uderzeniu w terytorium TurcjiDoniesienia o amerykańskim wsparciu dla bojowników kurdyjskich w Iranie budzą stanowczy sprzeciw Ankary, która obawia się powstania zbrojnej autonomii u swoich granicEwentualny atak na terytorium Turcji ze strony irańskich dowódców działających na własną rękę wymusi natychmiastową reakcję militarną prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana
W polskiej debacie publicznej pękło kolejne tabu. Przez lata temat własnej broni jądrowej był spychany do politycznego science fiction: zbyt ryzykowny, zbyt „nieeuropejski”, zbyt wstydliwy, by w ogóle go dotykać. Dziś wraca – nie jako plan budowy tajnego arsenału, lecz jako pytanie o to, co w ogóle znaczy bezpieczeństwo państwa w świecie, który przestaje działać według dawnych reguł.Impulsem jest rozmowa z Albertem Świdzińskim, autorem książki Nasza bomba, a zarazem rosnące poczucie, że dotychczasowy model polityki zagranicznej – oparty na pewnikach i przyzwyczajeniach – nie daje już oparcia. Ameryka odsuwa Europę na dalszy plan, wojna w Ukrainie ujawniła brutalną prawdę o sile traktatów, a polskie elity reagują na niewygodne pytania odruchem: uciszyć, wyśmiać, zamknąć dyskusję.Tyle że właśnie w tej ciszy – przekonuje Świdziński – kryje się największe ryzyko.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz prowadzi intensywną ofensywę dyplomatyczną. Zaledwie kilka dni po lutowej wizycie w Pekinie i rozmowach z Xi Jinpingiem, szef niemieckiego rządu udał się w marcu do Waszyngtonu na spotkanie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Dla Polski ta sytuacja niesie jednak poważne ryzyko. Czy Berlin realizuje wyłącznie własne interesy gospodarcze i jest gotowy poświęcić sojuszników? Porozmawialiśmy o tym z europosłem PiS Arkadiuszem Mularczykiem.Niemcy balansują między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, aby za wszelką cenę chronić pozycję globalnego eksporteraFriedrich Merz próbuje występować w Waszyngtonie jako reprezentant całej Unii Europejskiej, na co Polska stanowczo nie wyraża zgodyInteresy Europy Środkowej (bezpieczeństwo, wschodnia flanka NATO) są na ścieżce kolizyjnej z celami handlowymi Niemiec
Podczas wygłaszanego w czwartek 26 lutego 2026 roku exposé ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, ławy Prawa i Sprawiedliwości świeciły pustkami. Na sali sejmowej zabrakło między innymi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Sytuację tę natychmiast wychwycił i ostro skrytykował premier Donald Tusk, wywołując kolejną falę politycznych napięć na najwyższych szczeblach władzy. Poseł PiS Piotr Kaleta zdradził prawdziwy powód absencji polityków.Donald Tusk wykorzystał nieobecność Jarosława Kaczyńskiego, wytykając mu w mediach społecznościowych brak zainteresowania strategicznymi sojuszami PolskiPoseł PiS Piotr Kaleta wprost przyznaje, że absencja prawicy była celowym protestem wobec osoby Radosława Sikorskiego oraz jego dawnych wypowiedziZ samego exposé wynikał jasny komunikat MSZ w kierunku Stanów Zjednoczonych: Polska chce być lojalnym, ale nie naiwnym sojusznikiem
Anna Maria Żukowska w rozmowie na antenie Radia ZET dość niespodziewanie skrytykowała narrację premiera Donalda Tuska i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o zagrożeniu wyjściem Polski z Unii Europejskiej ze strony wszystkich ugrupowań prawicowych. Jej wypowiedź szybko rozeszła się w mediach społecznościowych, wywołując zarzuty o rzekome wspieranie prawicy. Magdalena Biejat ustosunkowała się do tego na łamach naszego portalu.Posłanka podkreśliła, że „nikt z Unii, poważny, poza Braunem, wychodzić nie chce”, jednocześnie opowiadając się za reformą UE i większą demokracją w niejReakcje wskazują na zmianę tonu Lewicy wobec prawicy w kwestii europejskiej Wypowiedź dotyczy manipulacji Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego, co posłanka uznała za kontrproduktywne dla interesu Polski
Atak USA na Iran wywołał globalny szok i natychmiastowe pytanie: po co to było? W wersji oficjalnej – chodzi o bezpieczeństwo i „zatrzymanie” irańskich ambicji. W wersji, która coraz mocniej przebija się do poważnej debaty strategicznej – o presję, improwizację i politykę wizerunku. Jakie mogę być tego konsekwencje? Szczegół w rozmowie z Goniec.pl wyjaśnia ekspert w zakresie geopolityki Albert Świdziński.
Rozmowy o branży filmowej rzadko bywają tak szczere, a opowieści o sławie najczęściej kryją się za zmową milczenia. Maciej Musiałowski w szczerej rozmowie z Gońcem obnaża brutalną prawdę o kosztach życia na świeczniku i pracy na skrajnych emocjach.– Zdarzyło mi się w życiu, że kilka razy zaskoczyłem sam siebie reakcją, czymś, co nie wypływało ze mnie do końca – mówi.W jednym z najbardziej osobistych wątków rozmowy artysta bez wahania odnosi się do przekraczania granic w polskiej edukacji artystycznej. Pytany o nadużycia, stawia sprawę jasno:– Wielokrotnie podejmowałem takie wybory, że wstawałem i mówiłem: dosyć, nie wolno tak robić, to jest niemoralne.Musiałowski nie ukrywa również, że ciągłe wystawienie na opinię publiczną i oceny brukowców bywa dla niego wyniszczające.– To jest chyba jedna z najciemniejszych stron życia na świeczniku: nie masz często szansy wypowiedzenia się i zawalczenia o swoje – podkreśla, mówiąc o bólu funkcjonowania pod obstrzałem mediów.Pytany o zawiść w środowisku filmowym i rywalizację o najbardziej pożądane role, ucina wszelkie spekulacje jednym, mocnym podsumowaniem:– Pies nie ściga się z koniem na zawodach. Każdy ma swoją ścieżkę i swoją drogę.
Śmierć irańskiego przywódcy. Rakiety nad Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Nad Dubajem – rozświetlone niebo i pracujące pełną parą systemy obrony powietrznej. A obok tego wszystkiego: influencerzy, którzy z hotelowego basenu nagrywają relacje „na spokojnie”, w tle leżaki, dzieci w wodzie i słońce jak z katalogu biura podróży. Ten obrazek – geopolityka i wakacyjne story w jednym kadrze – mówi dziś o świecie więcej, niż niejedna konferencja prasowa.Miniony weekend był jak skrót całej współczesności: realna wojna, realny strach i realne ofiary, a równolegle – cyfrowa codzienność, która nie umie się zatrzymać, bo algorytm nie zna pojęcia „pauza na katastrofę”. W ciągu 48 godzin Bliski Wschód wszedł w nowy, znacznie bardziej przerażający etap eskalacji. I nie chodzi już tylko o kolejne uderzenie „symboliczne” albo wymianę deklaracji. Tu padły słowa i czyny, które w dyplomacji zwykle oznaczają przekroczenie granicy.
Jakiś czas temu głośno było o tym, jak marszałek Włodzimierz Czarzasty zakończył przemówienie w Radzie Najwyższej Ukrainy okrzykiem „Sława Ukrainie”. Były premier Leszek Miller nazwał to zachowanie „ohydą i wielkim skandalem”. Na podobnie obrazową krytykę - tym razem względem Millera - zdobyła się Magdalena Biejat w rozmowie z naszym portalem.Leszek Miller stwierdził, że hasło „Sława Ukrainie” jest symbolem mordów banderowskich i okrzykiem, który tysiące Polaków słyszało jako ostatni przed śmiercią nad dołami śmierciKrytyka padła w wywiadzie dla Kanału Zero 26 lutego 2026 roku, cztery dni po wystąpieniu Czarzastego w KijowieByły premier ocenił, że Włodzimierz Czarzasty – jako druga osoba w państwie – uznał, iż bardziej zależy mu na poklasku Ukraińców niż na pamięci pomordowanych Polaków
Konflikt na lewicy przybiera na sile. Po przemówieniu Włodzimierza Czarzastego w ukraińskim parlamencie i użyciu sformułowania "Sława Ukrainie", Leszek Miller wytoczył najcięższe historyczne działa, przypominając rzeź wołyńską. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Robert Biedroń w bezkompromisowy sposób uderza w byłego premiera, stając w obronie marszałka i zarzucając Millerowi działanie na szkodę państwa.Włodzimierz Czarzasty wygłosił w Kijowie oficjalne przemówienie wspierające integrację Ukrainy z Unią Europejską, które zakończył okrzykiem “Sława Ukrainie”Były premier Leszek Miller ostro skrytykował ten gest w programie Kanał Zero, nazywając go "ohydą" i przypominając o ofiarach zbrodni wołyńskiejObrońcą działań marszałka został Robert Biedroń, który wprost oskarża Millera o "odklejenie od rzeczywistości", mówienie językiem Konfederacji oraz wspieranie rosyjskiej propagandy w czasie trwającego konfliktu zbrojnego
Sprawa Jolanty Brzeskiej – warszawskiej działaczki lokatorskiej, która sprzeciwiała się dzikiej reprywatyzacji – dawno wyszła poza kryminał. Stała się publiczną opowieścią: z rocznicami, komentarzami, „ekspertami” i dopisywanymi szczegółami. Magda Brzeska, córka Jolanty, mówi o tym inaczej: jak o doświadczeniu zawłaszczania tragedii. I o tym, że za symbolem była matka – konkretna osoba, z humorem, z szarlotką i z uporem walki nie o metry, lecz o godność.
Po zabiciu Najwyższego Przywódcy Ali Khamenei w amerykańsko-izraelskich nalotach z 28 lutego 2026 r. Iran wszedł w fazę przejściową. Prezydent Donald Trump zatwierdził operację „Epic Fury”, która zniszczyła kluczowe instalacje nuklearne, arsenały rakietowe i struktury dowodzenia. Kto teraz przejmie władzę w Iranie? Co się wydarzy w następnych tygodniach? Wypowiedział się dla nas w tej sprawie Radosław Pyffel, ekspert ds. geopolityki i autor podcastu poświęconego polityce międzynarodowejTymczasowa rada przywódcza w składzie prezydent Masoud Pezeshkian, szef sądownictwa Gholam-Hossein Mohseni-Eje’i oraz ajatollah Alireza Arafi sprawuje obecnie najwyższą władzę na podstawie art. 111 konstytucjiDonald Trump zapowiedział w wywiadzie dla The New York Times, że operacja militarna może potrwać „cztery do pięciu tygodni”Najpoważniejsi kandydaci na nowego Najwyższego Przywódcę to Mojtaba Khamenei (syn zmarłego), Hassan Khomeini (wnuk założyciela republiki) oraz ajatollah Mohammad Mehdi Mirbagheri
Wspólne uderzenia USA i Izraela na Iran doprowadziły do śmierci najwyższego przywódcy Ali Khameneiego. Iran odpowiedział falami rakiet na Izrael oraz cele w krajach Zatoki Perskiej, powodując pierwsze ofiary wśród amerykańskich żołnierzy i zakłócenia w transporcie ropy. Obecne wydarzenia geopolityczne skomentował na łamach naszego portalu poseł PiS i major Wojska Polskiego w stanie spoczynku, Michał Jach. Ayatollah Ali Khamenei zginął 28 lutego 2026 roku w pierwszych godzinach wspólnej operacji USA i Izraela; wraz z nim śmierć poniosło kilkudziesięciu wysokich urzędnikówIrańskie ataki rakietowe i dronowe uderzyły w cele w Izraelu (Tel Awiw, Hajfa, Jerozolima Wschodnia), Kuwejcie, Bahrajnie, Dubaju, Dohy oraz tankowce USA i Wielkiej Brytanii w Cieśninie OrmuzIran utworzył radę tymczasową pod przewodnictwem prezydenta Masouda Pezeshkiana, szefa sądownictwa Gholama Hosseina Mohseniego Ejeiego oraz członka Rady Strażników Rewolucji
Jolanta Brzeska – warszawska działaczka lokatorska, jedna z twarzy walki z dziką reprywatyzacją – została zamordowana. Jej śmierć przez lata wracała na transparentach i w politycznych sporach. Ale w cieniu symbolu była codzienność Magdy Brzeskiej: samotnej matki, która została z dzieckiem, procedurami i poczuciem, że w instytucjach państwa nie ma dla niej żadnego wsparcia.
Ujawnione ostatnio akta Jeffreya Epsteina dają nam nie tylko wgląd w przerażające działania drapieżników seksualnych ze świata elit, ale także, niejako przy okazji, pozwalają dostrzec czym jest współczesna polityka.W aktach Epsteina znajdujemy tysiące maili i wiadomości tekstowych wymienianych przez amerykańskiego finansistę z możnymi tego świata – politykami, biznesmanami, naukowcami. Obraz, który wyłania się z tej korespondencji jest tak porażający, że zwolennicy teorii spiskowych będą z niego czerpać inspirację całymi latami. Historia Epsteina i jego sieci wpływów wpisuje się bowiem w światopogląd charakterystyczny dla ludzi spod znaku tzw. Pizza gate i QAnon, wierzących w spisek elit i rząd światowy. Paradoks polega na tym, że m.in. z powodu podobieństw do popularnych teorii spiskowych część publicystów przez długi czas podchodziła do sprawy Epsteina lekceważąco, uznając że jest zbyt straszna, żeby była prawdziwa.
Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu, podczas wizyty w ukraińskim parlamencie zakończył swoje wystąpienie hasłem "Sława Ukrainie". To wywołało ostrą reakcję Leszka Millera, byłego premiera, który nazwał to "ohydą i skandalem". Zdarzenie miało miejsce w kontekście wsparcia dla Ukrainy, ale budzi kontrowersje ze względu na historyczne konotacje hasła. Skomentowała to dla nas była posłanka Lewicy, Beata Maciejewska.Miller oskarżył Czarzastego o lekceważenie pamięci pomordowanych Polaków, kojarząc hasło z banderowskimi mordami na WołyniuBeata Maciejewska, była posłanka Lewicy, zgadza się z Millerem w ogólnej krytyce Czarzastego, ale nie w tej konkretnej sprawie, uznając hasło za wyraz solidarnościHasło "Sława Ukrainie" jest powszechnie używane jako symbol wsparcia dla Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji, ale ma też negatywne skojarzenia historyczne
Zaledwie kilka chwil po exposé szefa MSZ Radosława Sikorskiego, prezydent Karol Nawrocki zwołał konferencję prasową, na której stanowczo zaprzeczył, by istniało widmo polexitu. Zaapelował też o "asertywność" wobec unijnych instytucji. Słowa te wywołały natychmiastową reakcję opozycji. Poseł KO Artur Łącki w mocnych słowach punktuje nową narrację głowy państwa, wskazując na niebezpieczne powiązania z eurosceptyczną Konfederacją i obnażając prawdziwe powody tej nagłej zmiany tonu.Zwrot akcji u prezydenta: Karol Nawrocki oskarżył Radosława Sikorskiego o sztuczne kreowanie problemu polexitu, deklarując silne przywiązanie do obecności Polski w strukturach UETrik podyktowany sondażami: Poseł Artur Łącki uważa, że złagodzenie unijnej retoryki przez prezydenta to wyłącznie efekt analizy nastrojów społecznych, a nie faktyczna zmiana poglądówKluczowe filary bezpieczeństwa: Poseł Łącki przypomina, że bez silnej pozycji w Unii Europejskiej, samo członkostwo w NATO nie zapewni nam pełnego bezpieczeństwa
Wczorajsze wystąpienie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w Sejmie miało być kluczowym nakreśleniem celów polskiej dyplomacji na najbliższe miesiące. Poseł Prawa i Sprawiedliwości, Piotr Kaleta, w bezlitosnych słowach podsumowuje przemówienie, zarzucając szefowi MSZ "mizerię polityczną" i uległość wobec zachodnich sąsiadów.Brak nowości: Wczorajsze exposé Radosława Sikorskiego zostało ocenione przez opozycję jako odtwórcze i pozbawione realnych wizji dla polskiej polityki zagranicznejKontrowersyjny język: Z całego wystąpienia ministra w pamięci słuchaczy miało zapaść przede wszystkim jedno, dość niefortunne słowo – “frajerzy”Zarzut uległości: Poseł Piotr Kaleta wprost oskarża obecny rząd o brak inicjatywy na arenie międzynarodowej i bezrefleksyjne czekanie na dyrektywy płynące z Niemiec i struktur unijnych
Brytyjskie służby wywiadowcze MI6 i GCHQ przekazały Amerykanom wstrząsające raporty z podsłuchów. Z przechwyconych komunikatów najwyższych rangą rosyjskich urzędników wyłania się obraz brutalnej kpiny z Donalda Trumpa. Kreml otwarcie nazywa prezydenta USA "użytecznym narzędziem", a publiczne obietnice Władimira Putina o wstrzymaniu ognia są łamane w ciągu zaledwie kilku dni, niosąc śmierć cywilom."Użyteczne narzędzie": Tak według brytyjskiego wywiadu rosyjskie elity określają Donalda Trumpa, szydząc z jego wiary w dyplomatyczne obietnice Putina. Fakty te potwierdził anonimowy urzędnik brytyjskich służb bezpieczeństwa w rozmowie z Timem Shipmanem z magazynu “The Spectator”Krew cywilów: Raport demaskuje rażące przykłady złamanych obietnic. Gdy Trump ogłaszał sukcesy pokojowe, jeszcze tego samego dnia Rosja przeprowadzała zmasowane ataki, w których ginęli niewinni ludzieAtaki na infrastrukturę: Mimo osobistych gwarancji wstrzymania uderzeń na sieć energetyczną, rosyjskie rakiety celowo niszczyły elektrownie, odcinając ludność cywilną od prądu
Sprawa, która przed laty wstrząsnęła całą Polską, wciąż budzi ogromne emocje, mimo upływu ponad 14 lat. Katarzyna W., znana jako „mama Madzi z Sosnowca”, od lat przebywa za kratami, odbywając surowy wyrok za zabójstwo własnego dziecka. Dotarliśmy do szczegółowych informacji na temat tego, jak dziś wygląda codzienność najsłynniejszej polskiej skazanej i jakie warunki panują w więzieniu, w którym aktualnie odbywa karę. Wielu Polaków może być tym wzburzonych.Zabójstwo małej Madzi z SosnowcaSkazana na 25 lat więzieniaWiemy jak żyje się Katarzynie W.