Kompromitacja USA. Wyciekły taśmy z Kremla. Tak Moskwa upokarza Trumpa
Brytyjskie służby wywiadowcze MI6 i GCHQ przekazały Amerykanom wstrząsające raporty z podsłuchów. Z przechwyconych komunikatów najwyższych rangą rosyjskich urzędników wyłania się obraz brutalnej kpiny z Donalda Trumpa. Kreml otwarcie nazywa prezydenta USA "użytecznym narzędziem", a publiczne obietnice Władimira Putina o wstrzymaniu ognia są łamane w ciągu zaledwie kilku dni, niosąc śmierć cywilom.
- "Użyteczne narzędzie": Tak według brytyjskiego wywiadu rosyjskie elity określają Donalda Trumpa, szydząc z jego wiary w dyplomatyczne obietnice Putina. Fakty te potwierdził anonimowy urzędnik brytyjskich służb bezpieczeństwa w rozmowie z Timem Shipmanem z magazynu “The Spectator”
- Krew cywilów: Raport demaskuje rażące przykłady złamanych obietnic. Gdy Trump ogłaszał sukcesy pokojowe, jeszcze tego samego dnia Rosja przeprowadzała zmasowane ataki, w których ginęli niewinni ludzie
- Ataki na infrastrukturę: Mimo osobistych gwarancji wstrzymania uderzeń na sieć energetyczną, rosyjskie rakiety celowo niszczyły elektrownie, odcinając ludność cywilną od prądu
"Użyteczne narzędzie" w rękach Kremla. Brytyjski wywiad obnaża prawdę
Współpraca sojuszników z sojuszu Five Eyes przyniosła właśnie jeden z najbardziej kompromitujących wycieków dla amerykańskiej dyplomacji. Brytyjskie agencje wywiadowcze – GCHQ (Rządowa Centrala Łączności) oraz MI6 – udostępniły swoim odpowiednikom z CIA i NSA dziesiątki przechwyconych rozmów telefonicznych i wiadomości tekstowych, pochodzących z samych szczytów rosyjskiej władzy z lutego 2026 roku.
Choć w raportach nie padają konkretne nazwiska podsłuchiwanych (źródła mówią o "wysokich rangą urzędnikach Kremla"), treść rozmów jest porażająca. Rosjanie otwarcie szydzą z Donalda Trumpa, wyśmiewając jego brak zrozumienia ideologicznego charakteru wojny w Ukrainie. W kremlowskich kuluarach prezydent USA postrzegany jest jako "użyteczne narzędzie", które zbyt łatwo daje się zwieść fałszywym zapewnieniom o chęci pokoju. Autentyczność tych przecieków potwierdził już wysokiej rangi brytyjski urzędnik ds. bezpieczeństwa w wywiadzie dla Tima Shipmana, dziennikarza prestiżowego magazynu "The Spectator".
Z zebranych materiałów jasno wynika, że Władimir Putin nie ma najmniejszego zamiaru kończyć konfliktu. Wszelkie publiczne pochwały pod adresem nowej administracji USA są wyłącznie cyniczną taktyką. Mają one na celu uśpienie czujności Waszyngtonu i wymuszenie na zachodnich sojusznikach korzystnych dla Moskwy, kapitulacyjnych warunków zawieszenia broni.

Obietnice pokoju a brutalna rzeczywistość. 3 rażące dowody
Dokumenty wywiadowcze oraz analiza publicznych wydarzeń z ostatniego roku obnażają brutalny schemat działania Rosji. Najbardziej uderzającym przykładem była sytuacja z 12 lutego 2025 roku. Po rozmowie telefonicznej z Putinem, Trump triumfalnie ogłosił, że obie strony pragną pokoju. Prawda okazała się makabryczna: dokładnie w tym samym dniu rosyjskie wojska przeprowadziły 110 ataków powietrznych, 45 rakietowych i 17 uderzeń dronami. W jednym z ataków na cele cywilne zginęło co najmniej 7 osób.
Kolejna dyplomatyczna kompromitacja miała miejsce wiosną. 18 marca 2025 roku prezydent USA złożył publiczną deklarację, że Putin rzekomo zgodził się wstrzymać ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Odpowiedź Kremla nadeszła już 2 kwietnia, kiedy to rosyjskie bomby spadły na stację energetyczną w obwodzie sumskim i zrównały z ziemią linie przesyłowe w obwodzie dniepropietrowskim, skazując tysiące cywilów na brak prądu.
Ten sam cyniczny manewr powtórzono zimą. Jeszcze 29 stycznia 2026 roku Trump zapewniał, że wynegocjował tygodniowe wstrzymanie ataków na Kijów ze względu na srogie mrozy. Kreml arbitralnie skrócił tę obietnicę do 1 lutego, po czym natychmiast wznowił mordercze bombardowania. Przechwycone w tym czasie rosyjskie komunikaty obnażały gromki śmiech moskiewskich elit z dyplomatycznej bezradności Białego Domu.
Upokorzenie w Alasce i kpiny Miedwiediewa
Szczytem dyplomatycznych złudzeń było głośne spotkanie na Alasce w sierpniu 2025 roku. Trump ugościł Putina czerwonym dywanem i wojskowymi honorami, ogłaszając, że zawieszenie broni jest "na wyciągnięcie ręki". Władimir Putin na konferencji prasowej zignorował ten temat całkowicie. W tym samym czasie Dmitrij Miedwiediew – były prezydent Rosji – publicznie szydził z "dyplomacji ultimatum" Trumpa, nazywając go słabym przywódcą, który gra w "gry zombie".
Reakcja amerykańskiej administracji, która w ramach "środka ostrożności" wysłała w pobliże Rosji dwa okręty podwodne z bronią nuklearną, spotkała się w Moskwie z otwartą kpiną. Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, wraz z Miedwiediewem wyśmiali ten ruch, stwierdzając złośliwie, że "Moskwa nie zauważyła żadnych okrętów", a Putin jest po prostu "rozczarowany" działaniami Trumpa. Z kolei próba zorganizowania spotkania w Budapeszcie w październiku 2025 roku upadła przez zaporowe żądania Moskwy, co po raz kolejny wywołało w kuluarach Kremla falę drwin z "szybkiego pokoju" obiecywanego przez Trumpa.
Również retoryczne przepychanki obnażyły słabość amerykańskiej narracji. Kiedy we wrześniu 2025 roku Trump nazwał Rosję "papierowym tygrysem" na platformie Truth Social, riposta Putina nadeszła w październiku podczas Klubu Wałdajskiego. Rosyjski dyktator odpowiedział z butą: "Papierowy tygrys? To idź i poradź sobie z tym papierowym tygrysem. Jeśli walczymy z całym blokiem NATO i wciąż posuwamy się naprzód... to czym jest samo NATO?". Ten brak szacunku to ostateczny dowód, że Moskwa traktuje obietnice Waszyngtonu wyłącznie w kategoriach politycznego żartu.
Źródło: Goniec.pl, The Spectator