Nagła zmiana u Nawrockiego. Artur Łącki bezlitośnie obnaża polityczny trik prezydenta
Zaledwie kilka chwil po exposé szefa MSZ Radosława Sikorskiego, prezydent Karol Nawrocki zwołał konferencję prasową, na której stanowczo zaprzeczył, by istniało widmo polexitu. Zaapelował też o "asertywność" wobec unijnych instytucji. Słowa te wywołały natychmiastową reakcję opozycji. Poseł KO Artur Łącki w mocnych słowach punktuje nową narrację głowy państwa, wskazując na niebezpieczne powiązania z eurosceptyczną Konfederacją i obnażając prawdziwe powody tej nagłej zmiany tonu.
- Zwrot akcji u prezydenta: Karol Nawrocki oskarżył Radosława Sikorskiego o sztuczne kreowanie problemu polexitu, deklarując silne przywiązanie do obecności Polski w strukturach UE
- Trik podyktowany sondażami: Poseł Artur Łącki uważa, że złagodzenie unijnej retoryki przez prezydenta to wyłącznie efekt analizy nastrojów społecznych, a nie faktyczna zmiana poglądów
- Kluczowe filary bezpieczeństwa: Poseł Łącki przypomina, że bez silnej pozycji w Unii Europejskiej, samo członkostwo w NATO nie zapewni nam pełnego bezpieczeństwa
Koniec z antyunijną retoryką? "Próbuje odwrócić narrację"
Wystąpienie Karola Nawrockiego po wczorajszym exposé Radosława Sikorskiego przyniosło zaskakujący komunikat. Prezydent odciął się od zarzutów o chęć wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej, stwierdzając wprost, że szef MSZ "zaprojektował wymyślony problem polexitu", a taka groźba nie istnieje. O ten nagły zwrot w retoryce zapytaliśmy posła Artura Łąckiego, który nie ma złudzeń co do prawdziwych intencji głowy państwa.
Polityk wskazuje, z jakimi środowiskami sympatyzuje obecny prezydent.
– Wie pan, wygląda na to, że prezydent Nawrocki próbuje odwrócić swoją narrację, która od początku była bardzo sceptyczna wobec Unii Europejskiej. Widać to zresztą po osobach, którymi się otacza, i po partii, na którą patrzy przychylnym okiem – czyli Konfederacji – zauważa poseł Łącki.
Jego zdaniem, za deklaracjami Karola Nawrockiego nie stoi ideologiczna przemiana, lecz chłodna kalkulacja polityczna wymuszona przez twarde dane.
– To jawnie antyunijna partia, zwłaszcza działacze Konfederacji Korony Polskiej, którzy wprost mówią o polexicie. Pozostali, z frakcji Sławomira Mentzena, czasami mówią tak, a czasami inaczej. Po prostu zauważyli teraz, że ludzie jednak nie chcą wychodzić z Unii, więc trochę łagodzą swoje wystąpienia w tej kwestii, ale nadal pozostają antyunijni – punktuje bezlitośnie parlamentarzysta.

Apel o rozwagę i filary polskiego bezpieczeństwa
Brak konsekwencji w wypowiedziach prezydenta budzi niepokój o stabilność polskiej polityki zagranicznej. Z jednej strony słyszymy zapewnienia o trwałości sojuszy, z drugiej – wyraźne mruganie okiem do skrajnie prawicowego elektoratu. Poseł Łącki podkreśla, że w dobie dzisiejszych napięć geopolitycznych nie ma miejsca na tego typu eksperymenty.
– Dlatego nie wiem, jak odczytywać słowa pana prezydenta. Czy mówi prawdę i będzie bronił obecności Polski w Unii, czy wynika to wyłącznie ze zmiany społecznych nastrojów – zastanawia się Łącki.
W swoim komentarzu wystosował również bezpośrednie i stanowcze przesłanie do Pałacu Prezydenckiego, przypominając, na czym opiera się polska racja stanu.
Zdaniem posła, bezpieczeństwo narodowe to system naczyń połączonych:
- Sojusz Północnoatlantycki (NATO),
- bliska współpraca bilateralna ze Stanami Zjednoczonymi,
- silne członkostwo w Unii Europejskiej.
– Apelowałbym do pana prezydenta, by pamiętał, że Polska opiera swoją siłę na kluczowych filarach. Zawsze będzie silna Sojuszem Północnoatlantyckim i współpracą ze Stanami Zjednoczonymi, ale bez Unii Europejskiej – bez tej drugiej i trzeciej nogi – na pewno nie będziemy tak mocni, jak być powinniśmy. Powinniśmy zachowywać się jak wzorowi partnerzy: zarówno w NATO i w relacjach z USA, jak i w Unii Europejskiej, gdzie powinniśmy być mocnym filarem scalającym wspólnotę. Zwłaszcza teraz, w kontekście unijnych programów zbrojeniowych i odbudowy przemysłu lotniczego w Europie – podkreśla parlamentarzysta.
Asertywność to nie rozsadzanie od wewnątrz
Podczas wczorajszej konferencji Karol Nawrocki stwierdził również, że zamierza być w relacjach z Komisją Europejską "asertywny", aby pewne dramaty – wymieniając tu wojnę w Ukrainie – nigdy więcej się nie powtórzyły. Te słowa spotkały się z niezrozumieniem, ponieważ łączenie polityki Brukseli z wybuchem konfliktu na Wschodzie brzmi jak powielanie bardzo niebezpiecznych tez.
Poseł Łącki odniósł się do wspomnianej “asertywności”:
– Nie wiem, do czego ta asertywność miałaby się sprowadzać. Ja również jestem asertywny wobec Unii Europejskiej i powtarzam w rozmowach z naszymi kolegami, że to projekt funkcjonujący od kilkudziesięciu lat, który po prostu musi ewoluować – wyjaśnia polityk, wskazując, że zdrowy krytycyzm jest naturalnym elementem funkcjonowania we Wspólnocie.
Jako przykład racjonalnej asertywności poseł podaje konieczność korekty sztandarowych unijnych programów, które nie sprawdziły się w praktyce.
– Każdy projekt musi się zmieniać i reformować, a my powinniśmy o tym głośno mówić. Widzimy to chociażby na przykładzie Zielonego Ładu – niestety okazał się on w dużej mierze niewypałem. Trzeba złagodzić jego skutki i przyjąć inny program. Na tym właśnie polega reformowanie Unii – zaznacza.
Na koniec swojego komentarza poseł Artur Łącki stawia bardzo grubą kreskę między merytoryczną reformą a działaniami destrukcyjnymi, które do tej pory przypisywano środowiskom bliskim prezydentowi.
– Reformowanie to jednak nie jest jej rozsadzanie od wewnątrz. A niestety na początku wydawało się, że prezydent Nawrocki będzie wtórował Konfederacji w takim rozsadzaniu Unii. Dobrze, że – powtórzę to raz jeszcze – zmienił swoją narrację – podsumowuje twardo.
Źródło: Goniec.pl