Turystka ocenia Hotel Gołębiewski w Pobierowie. "Ja bym tu nie odpoczęła"
Nowo otwarty Hotel Gołębiewski w Pobierowie rozgrzewa emocje wśród letników. Pani Karolina spędziła nad morzem dwa tygodnie i podzieliła się wrażeniami w liście do redakcji Faktu. Zajrzała też do środka głośnego obiektu, a jej relacja pokazuje, jak monumentalna inwestycja zmienia odbiór wakacji nad polskim morzem.
Kurort kontra hotel
W Pobierowie pani Karolina wypoczywała po raz pierwszy, skuszona między innymi głośnym otwarciem gigantycznego hotelu. Wynajętemu lokum nie miała nic do zarzucenia. Było czysto, schludnie i blisko morza. Rozczarowała ją za to sama miejscowość, a najbardziej kontrast między zadbanym terenem inwestycji a resztą kurortu.
„Tam nie ma chodników, tak byle jak. Zrobione są drogi wokół tego wielkiego hotelu, a najważniejszy środek nie" − napisała.
Do tego doszły inne bolączki. Zejścia na plażę uznała za niebezpieczne, zwłaszcza dla rodzin:
„Są bardzo wysokie, po takich krętych schodach. Jak patrzyłam na ludzi z wózkami i dziećmi, to naprawdę to wyglądało niebezpiecznie".
Nie oszczędziła też straganów, na których jej zdaniem królował „sam chiński plastik".
Marmury i rozmach
Mimo rozczarowania samą miejscowością turystka nie oparła się pokusie i weszła do hotelu, który przyjął pierwszych gości w połowie czerwca. Wnętrze zrobiło na niej duże wrażenie.
„Elegancko, marmury, taki rozmach, przepych" — relacjonowała.
Wystrój i sama skala obiektu przyciągają uwagę spacerowiczów i stały się jedną z lokalnych osobliwości tego sezonu.
Zachwyt nad wystrojem szybko ustąpił jednak refleksji, że taki styl zupełnie nie sprzyja regeneracji nad morzem.
„Ja bym tu nie odpoczęła, bo ciągle myślałabym o tym, że muszę się odpowiednio ubrać, pomalować itp." − podsumowała.
W jej odczuciu luksusowy sznyt miejsca narzuca gościom formalną etykietę i odbiera swobodę, której na urlopie szuka się najbardziej.
Obiekt, który dzieli
Hotel Gołębiewski w Pobierowie od początku budzi skrajne emocje. Dla jednych to symbol nowej jakości nad Bałtykiem, dla innych zbyt monumentalna bryła, przytłaczająca niewielki kurort. Największy hotel w Polsce, liczący około 1,2 tysiąca pokoi, szybko stał się bohaterem internetowych recenzji.
Najgłośniejszą nagrał youtuber „Książulo", który skrócił pobyt z powodu awarii klimatyzacji i żółtej wody z kranu. Relacja pani Karoliny brzmi łagodniej, ale prowadzi do podobnego wniosku o kontraście między przepychem a resztą miejscowości.
