Czy to już koniec akademickiej rzetelności? Znany ekspert ocenia wpływ AI na naukę
Pojawienie się zaawansowanych modeli językowych postawiło polskie uczelnie przed bezprecedensowym wyzwaniem. W dobie powszechnego dostępu do sztucznej inteligencji tradycyjne formy weryfikacji wiedzy, takie jak prace dyplomowe, stają się przedmiotem gorącej debaty. Czy stoimy u progu upadku akademickiej rzetelności, czy jedynie obserwujemy kolejny etap odwiecznej gry między studentem a systemem? Na to pytanie w programie Gońca "Prześwietlenie" odpowiedział popularyzator nauki dr Tomasz Rożek.
Nowe narzędzia, stare grzechy
Choć czaty oparte na architekturze GPT wywołały trzęsienie ziemi w edukacji, eksperci tonują nastroje, przypominając, że nieuczciwość nie jest wynalazkiem ostatnich lat. Zjawisko chodzenia na skróty towarzyszy uniwersytetom od zarania ich dziejów – zmieniła się jedynie skala i tempo generowania treści. Dawniej studenci korzystali z wyszukiwarek internetowych lub kupowali gotowe teksty; dziś kompletna praca może powstać w kilka minut.
– Jasne, że korzystałbym z pomocy narzędzi – przyznaje dr Tomasz Rożek w rozmowie z serwisem Goniec.pl. – Każdy z nas korzystał z nich do osiągania konkretnych celów. To nie jest kwestia samego narzędzia, lecz tego, w jaki sposób z niego korzystamy. Czat GPT nie był momentem, który odciął nas od przeszłości, lecz naturalnym, kolejnym krokiem ewolucji – dodaje ekspert.
Problem tkwi zatem nie w kodzie algorytmu, lecz w etyce użytkownika.
Wyścig miecza i tarczy
W odpowiedzi na ekspansję AI, instytucje naukowe i wydawnictwa zainwestowały ogromne środki w systemy antyplagiatowe nowej generacji. To klasyczny przykład technologicznego wyścigu zbrojeń, w którym obie strony konfliktu często korzystają z tych samych zasobów. Uczelnie dysponują dziś oprogramowaniem zdolnym do wychwytywania drobnych anomalii w strukturze tekstu czy danych badawczych, które mogą sugerować ingerencję maszyny.
Tomasz Rożek zauważa jednak pewien paradoks tej sytuacji:
– Budujemy coraz doskonalsze algorytmy, które udają człowieka, więc będziemy budowali również coraz doskonalsze systemy sprawdzające, kto nim faktycznie jest. W kontekście każdej technologii to zawsze kwestia miecza i tarczy. Co istotne, często oba te narzędzia pochodzą od dokładnie tych samych programistów – podkreśla ekspert w “Prześwietleniu” Gońca.
Ta symbioza sprawia, że całkowite wyeliminowanie AI z uczelni wydaje się walką z wiatrakami.
Kryzys motywacji i „fabryki dyplomów”
Najbardziej niepokojącym wnioskiem płynącym z obserwacji nowoczesnej edukacji nie jest jednak łatwość oszukiwania, lecz brak motywacji do rzetelnej pracy. Dla dużej części młodych ludzi studia przestały być drogą do zdobycia kompetencji, a stały się jedynie formalnością niezbędną do uzyskania dyplomu. W takim układzie sztuczna inteligencja jest jedynie idealnym wykonawcą „usługi”, która dla studenta nie ma autentycznej wartości poznawczej.
– Dla części studentów studiowanie to raczej spełnienie oczekiwań rodziców lub brak lepszego pomysłu na kolejne pięć lat – mówi Gońcowi specjalista. – Jeżeli ktoś studiuje tylko po to, by mieć tytuł magistra przed nazwiskiem, to wszelkie argumenty o tym, że oszukując, nie zdobędzie wiedzy, są jak rzucanie grochem o ścianę.
Nadzieja w pasjonatach
Mimo pesymistycznych diagnoz, w środowisku akademickim wciąż istnieje silna grupa oporu wobec cyfrowej drogi na skróty. Są nią studenci, dla których nauka jest autentyczną pasją i elementem budowania tożsamości zawodowej. Dla nich proces twórczy, nawet jeśli mozolny, jest wartością samą w sobie.
– Dla osób z pasją korzystanie z takich ułatwień to po prostu obciach – podsumowuje Rożek w wywiadzie z Goniec.pl.
Wydaje się więc, że o przyszłości polskiej nauki nie zadecydują coraz lepsze programy antyplagiatowe, lecz to, czy uczelnie zdołają przywrócić studentom wiarę w sens samodzielnego myślenia. Bez tej zmiany, uniwersytety ryzykują stanie się pustymi halami produkcyjnymi, gdzie maszyny generują treści dla ludzi, którym przestało zależeć na zrozumieniu świata.
Źródło: Goniec