Wojna w Ukrainie zbiera swoje żniwo także po stronie rosyjskiej. Zginął m.in. Michaił Wasiljew, duchowny odpowiedzialny za świątynię wojsk rakietowych Rosji. Twierdził on, że jeśli matka nie chce wysłać syna na wojnę, po prostu powinna rodzić więcej dzieci.
Papież Franciszek kolejny raz zabrał głos dyskusji na temat rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Stwierdził, że "to nie naród rosyjski prowadzi wojnę", a najemnicy. Zaznaczył, że z szacunku do Rosjan "woli tak myśleć".
Polska zbuduje tymczasową zaporę na granicy polsko-rosyjskiej. Decyzję potwierdził w środę Mariusz Błaszczak. Co na ten temat sądzą Rosjanie? Rzecznik Władimira Putina zabrał głos.
Marian Matusz nie żyje. Polak, który brał udział w wojnie w Ukrainie został odnaleziony po dwóch tygodniach poszukiwań. Jego ciało przywieziono do Mościsk.Marian Matusz walczył w szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy. Mężczyzna - z racji miejsca urodzenia - miał ukraińskie obywatelstwo, ale był synem pary Polaków. W środę do miejscowości Mościska w obwodzie lwowskim przywieziono jego ciało.Marian Matusz nie żyje. Polak walczył w UkrainieOnet, powołując się na informacje od polskich ochotników, podaje, że mężczyzna walczył z rosyjskimi wojskami od początku inwazji. - Rosjanie zaatakowali 24 lutego w czwartek, w niedzielę Marian poszedł do kościoła, a potem udał się do wojenkomatu. Został wdrożony do wojska i udał się na front - relacjonują kompani zmarłego żołnierza.Marian Matusz zaginął dwa tygodnie temu. - Całe miasto modliło się o jego szczęśliwe odnalezienie się, niestety, okazało się, że został zabity - mówił polski ochotnik. Polak prawdopodobnie stracił życie w okolicach Chersonia.Artykuły polecane przez Goniec.pl:Co podać dziecku na kaszel i ból gardła?Na co pomaga neo-angin? SprawdźCormac Roth, muzyk i syn słynnego aktora Tima Rotha, nie żyje. Odszedł w wieku zaledwie 25 latŹródło: Onet
Korea Północna potajemnie przekazuje Rosji śmiercionośną broń. John Kirby, rzecznik amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego doprecyzowuje, że chodzi o pociski artyleryjskie, które są używane podczas walk w Ukrainie.Korea Północna miała zacząć sprzedawać Rosji pociski artyleryjskie już dwa miesiące temu. Do tej pory jednak Pjongjang stanowczo zaprzeczał tym doniesieniom. Korea ma zatajać to, kim jest prawdziwy adresat broni i stara się udawać, że pociski trafiają do krajów Bliskiego Wschodu lub Afryki Północnej. Tajemne transporty - mimo że "znaczne" - mają nie wpływać szczególnie na sytuację na ukraińskim froncie.
"W środę 2 listopada bieżącego roku o godz. 8.15 w siedzibie MON w Warszawie, Mariusz Błaszczak, wicepremier-minister obrony narodowej, wygłosi oświadczenie dla mediów dotyczące zwiększenia ochrony granicy Polski z Rosją" - czytamy w oświadczeniu na rządowej stronie internetowej. Co się dzieje?Kilka dni temu rząd poinformował, że MSWiA rozszerzy zabezpieczenie granicy Polski z Rosją. Zapowiedziano ochronę perymetryczną - detektory i kamery. Decyzja znalazła się w nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, która będzie procedowana w Sejmie.Mariusz Błaszczak wyda oświadczenie ws. zwiększenia ochrony granicy polsko-rosyjskiej- W związku z sytuacją geopolityczną wywołaną zbrojnym atakiem Federacji Rosyjskiej na Ukrainę oraz wspierającymi Rosję działaniami ze strony Republiki Białorusi istnieje konieczność kontynuowania działań służących wzmocnieniu zabezpieczenia wschodniej granicy Rzeczypospolitej Polskiej - pisano w projekcie nowelizacji ustawy.Budowa systemu zabezpieczeń na granicy polsko-rosyjskiej ma rozpocząć się zaraz po zakończeniu prac na granicy z Białorusią, które ma nastąpić najpóźniej za dwa tygodnie. - Zabezpieczenia mają być uruchomione do końca września przyszłego roku, choć nie ukrywamy, że liczymy, że uda się to szybciej - mówiła o planach zabezpieczeń na granicy z Rosją por. Anna Michalska, rzeczniczka komendanta głównego Straży Granicznej.Można się domyślać, że podczas jutrzejszego oświadczenia Mariusz Błaszczak będzie poruszał właśnie temat zabezpieczeń elektronicznych.Artykuły polecane przez Goniec.pl:Co podać dziecku na kaszel i ból gardła?Na co pomaga neo-angin? SprawdźAndrzej Duda nie oszczędza. Rekordowy budżet Kancelarii Prezydenta na 2023 r.
Rosja przerzuca oddziały na Białoruś. Wojska Putina przygotowują się do obrony w pobliżu okupowanego Chersonia, do którego zbliżają się siły ukraińskie - przekazał w niedzielę sztab generalny ukraińskiej armii. Do miejscowości Brześć, która znajduje się tuż obok polskiej granicy, przyjeżdżają funkcjonariusze Gwardii Narodowej z Groznego.- W miejscowościach w pobliżu Chersonia wróg prowadzi działania w celu przygotowania się do obrony. Odnotowano przybycie do miejscowości Kałanczak blisko 100 funkcjonariuszy Gwardii Narodowej (Rosgwardii) z Groznego - donoszą Ukraińcy. Grozne to główne miasto Czeczenii pozostającej pod rządami Ramzana Kadyrowa.
Decyzja Władimira Putina dotycząca zerwania tzw. umowy zbożowej będzie miała tragiczne konsekwencje nie tylko dla okupowanej Ukrainy. - Rosja świadomie działa, chcąc doprowadzić do pojawienia się głodu na kilku kontynentach - powiedział Wołodymyr Zełenski. Kijów w emocjonalnym apelu zwrócił się do ONZ państw G20.Tzw. umowa zbożowa gwarantowała stronie ukraińskiej, iż mimo okupacji, przez porty przepływać będą mogły dostawy żywności kierowane na cały świat. W sobotę wszystko się zmieniło.Rosyjskie Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, iż w związku z wydarzeniami w Sewastopolu Federacja Rosyjska zawiesza "umowę zbożową". Wołodymyr Zełenski wydał oświadczenie, gdzie przyznał, że decyzja wcale nie zapadła na Kremlu w sobotę 29 października. Pojawił się przejmujący apel do społeczności międzynarodowej.
Potężny pożar w jednym z magazynów w Petersburgu. Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych Federacji Rosyjskiej poinformowało, że do walki z niszczycielskim żywiołem walczyło aż 15 zastępów straży pożarnej. Wstępne informacje sugerują, że w wyniku zdarzenia nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń.Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych Federacji Rosyjskiej we wtorkowy wieczór przekazało informacje o potężnym pożarze, który trawi jeden z magazynów w Petersburgu. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że ogień zajął obszar aż 6 tysięcy metrów kwadratowych.- Według wstępnych informacji nie ma ofiar. Do likwidacji pożaru skierowano 15 jednostek i 63 funkcjonariuszy - przekazał wyżej wspomniany resort za pośrednictwem swojego Telegramu.Potężny pożar magazynu w Petersburgu. W akcji ponad 100 strażakówWedług danych udostępnionych przez propagandową agencję RIA Novosti, obszar pożaru rozrósł się do 12 tysięcy metrów kwadratowych. Wiadomo, że w trakcie akcji gaśniczej wykorzystano specjalistyczny sprzęt, w tym urządzenia do monitorowania pomiarów powietrza.Na miejsce zdarzenia zadysponowano wiele jednostek straży pożarnej. W akcji gaśniczej brało udział ponad 100 strażaków. Wstępne ustalenia miejscowych służb sugerują, że w magazynie o wymiarach 100 na 240 metrów, a także wysokości 12 metrów, ogniem zajęły się materiały budowlane.Rosyjskie służby ustalają szczegółowe okoliczności tego zdarzenia. W sieci pojawiło się wiele nagrań pokazujących skalę niszczycielskiego żywiołu. 🇷🇺Metalostroj w pobliżu Saint Petersburga (Rosja) pic.twitter.com/NYMjM4Fglf— RaportWojenny (@RaportWojenny) October 25, 2022 Artykuły polecane przez Goniec.pl:Co podać dziecku na kaszel i ból gardła?Na co pomaga neo-angin? SprawdźAwaryjne lądowanie samolotu w Poznaniu, nie żyje pasażer. Dramatyczna relacja świadków Źródło: RIA NOVOSTI
Szokujące i absolutnie niedopuszczalne słowa na antenie jednej z propagandowych rosyjskich telewizji. Kremlowski propagandysta Anton Krasowski w reżimowej stacji RT mówił m.in. o "utopieniu ukraińskich dzieci w rzekach i spaleniu ich we własnych domach". Do karygodnych słów Krasowskiego odniósł się Dmytro Kułeba, ukraiński minister spraw zagranicznych, który stwierdził, że "agresywne podżeganie do ludobójstwa nie ma nic wspólnego z wolnością słowa". Przegrywający wojnę w Ukrainie rosyjski dyktator, Władimir Putin używa wszelkich możliwych metod, by nie Rosjanie nie zwrócili się przeciwko niemu. Agresywna, rosyjska propaganda wojenna sączy się z rosyjskich programów telewizyjnych, a pseudodziennikarze czują się na tyle pewnie, że mają odwagę nawoływać do mordowania ludności ukraińskiej.
Do przerażającej katastrofy doszło na terenie Federacji Rosyjskiej. Wojskowy myśliwiec Su-30 spadł na jeden z domów w Irkucku. Informacje o tragedii przekazał gubernator obwodu irkuckiego Michaił Kobziew. Poinformował, że w jej wyniku życie straciło dwóch pilotów. Na Twitterze pojawiły się nagrania z miejsca katastrofy. Widać na nich skalę zniszczeń. Rosyjskie media poinformowały o porażającej katastrofie wojskowego myśliwca Su-30. - Wiadomo, że maszyna z wielką siłą spadła na dom mieszkalny przekazała "Nowaja Gazieta. Jewropa". Rosyjskie Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych donosi, że do tragedii doszło w czasie lotu testowego. Dokładnie nie wiadomo, co było bezpośrednią przyczyną tego potwornego zdarzenia.- Zginęło dwóch pilotów, wśród ludności nie ma ofiar - napisano w oficjalnym raporcie.Informacje o incydencie przekazał również gubernator obwodu irkuckiego, Michaił Kobziew. Mężczyzna poinformował, że wojskowy Su-30 spadł na drewniany dom, w którym mieszkały dwie rodziny. Potwierdził również, że w wyniku wypadku nie ucierpiała żadna osoba postronna.
Marcin Ociepa, wiceminister obrony narodowej, wypowiedział się w kwestii potencjalnych zagrożeń dla Polski, w przypadku eskalacji wojny w Ukrainie. Gość "Radia Zet" stwierdził, że MON "Rozważa najczarniejsze scenariusze". Padły też m.in. słowa dotyczące sytuacji Władimira Putina.Wiceszef MON, Marcin Ociepa wziął udział w porannym "Gościu Radia Zet". Polityk podzielił się m.in. swoją opinią ws. sytuacji w Ukrainie, położenia Władimira Putina oraz roli Polski w konflikcie wywołanym przez Rosję na terytorium naszego wschodniego sąsiada. Wiceminister zwrócił także uwagę na potencjalne zagrożenia, jednak jak stwierdził, "spałby spokojnie".
Władimir Putin ogłosił stan wojenny. Nie obejmą jednak one Rosji, a nielegalnie anektowane obwody Ukrainy. Prezydent Federacji Rosyjskiej w oświadczeniu oskarżył "kijowski reżim" o wrogie działania.Władimir Putin ogłosił stan wojenny. Potwierdziły się wcześniejsze nieoficjalne doniesienia niezależnych, rosyjskich mediów.
Władimir Putin wprowadzi w Rosji w środę 19 października stan wojenny? Niezależne rosyjskie źródła twierdzą, że tak. Sygnałów przemawiających za tą tezą jest kilka. Jednym z nich jest nagła prośba o to, by deputowani Rady Federacji zostali w pracy po godzinach. Dmitrij Miedwiediew ma przedstawić także specjalny raport.Stan wojenny w Rosji to tylko kwestia kilkunastu godzin? Władimir Putin ma planować ogłoszenie go w środę 19 października.Niezależny rosyjski portal Wiorstka dotarł do wiadomości, które zwiastują wielkie zmiany w taktyce Rosji. Służby prasowe Kremla nie ukrywają, że środa będzie w Moskwie pracowitym dniem.
Katastrofa wojskowego samolotu w rosyjskim Jejsku w Kraju Krasnodarskim. Bombowiec Su-34 uderzył w budynki mieszkalne, na skutek czego życie straciła przynajmniej jedna osoba. Prawdopodobną przyczyną tragedii był pożar jednego z silników maszyny.Do katastrofy lotniczej doszło Kraju Krasnodarskim w południowo-zachodniej Rosji, niedaleko rosyjsko-ukraińskiej granicy. Bombowiec Su-34 uderzył w kilkupiętowy budynek mieszkalny. - W wyniku katastrofy maszyny duża część budynku została objęta ogniem - donosi niezależny rosyjski portal Meduza.
Aleksandr Łukaszenka nie wyślę swoich żołnierzy na front, by ramię w ramię walczyli w Ukrainie z armią Władimira Putina. Białoruski dyktator dobrze wie, że to Rosja jest przegranym i nie chce ryzykować własną skórą w imię rzekomo nierozerwalnego sojuszu? - Gdyby Łukaszenka miał zaatakować, to już dawno by to zrobił - ocenił w rozmowie z PAP Generał Roman Polko.Aleksander Łukaszenka odwróci się od Władimira Putina i mimo deklaracji o braterstwie Rosjan i Białorusinów nie wspomoże dogorywającego na polu walki sojusznika? Generał Roman Polko wskazał, że Moskwa nie może liczyć na wsparcie Mińska.Jeśli wielka przyjaźń się kończy, to zawsze w okolicznościach wielkiej zdrady i skandalu. Niespodziewanie taki los mogą podzielić najwięksi przyjaciele za wschodnią granicą Polski: Aleksandr Łukaszenka i Władimir Putin.
Pojawiły się doniesienia o dwóch rosyjskich rakietach, które trafiły w obiekt wojskowy w powiecie złoczowskim. To graniczący z Polską obwód lwowski na zachodzie Ukrainy. Jak informuje szef regionalnych władz, Maksym Kozycki, na Telegramie, nie ma ofiar w ludziach - Jeden z pocisków zestrzeliły siły obrony przeciwrakietowej - podkreśla Kozycki. Jak dodał, obiekt znajduje się w dzielnicy Złoczów.
Coraz więcej doniesień o faktycznym wsparciu ze strony Białorusi dla Rosji, w prowadzeniu działań zbrojnych wymierzonych przeciwko Ukrainie. Pierwsze transporty białoruskich czołgów mają dotrzeć na front w najbliższych dniach. Zdaniem ekspertów, Putin bez skrupułów sięgnie po białoruskie zapasy broni i amunicji, w obliczu własnych niedoborów. Natomiast utrzymywane przez ostatnie miesiące pozory, jakoby Białoruś pozostawała neutralna, w końcu zaczynają znikać. - Co by Łukaszenka nie powiedział, jego kraj uczestniczy w wojnie w Ukrainie - stwierdził w rozmowie z "Wirtualną Polską" Leszek Szerepka, były ambasador RP w Mińsku.- Łukaszenka deklaruje gotowość Białorusi do udzielenia pomocy federacji rosyjskiej w wojnie z Ukrainą. Kompleks obronno-przemysłowy Białorusi zajmuje się już naprawą rosyjskiego sprzętu uszkodzonego podczas działań wojennych - poinformował dzisiaj sztab generalny armii ukraińskiej. - Ponadto pierwsza partia dwudziestu czołgów T-72 została usunięta z magazynu i wysłana do regionu Biełgorod - doniesienia te jedynie potwierdzałyby zaangażowanie strony białoruskiej w konflikt wywołany przez Putina na terytorium Ukrainy.
W trakcie poniedziałkowych ataków rakietowych rosyjskich wojsk na liczne punkty na mapie Ukrainy, pociski spadły m.in. na Lwów. "Pozostańcie w schronach do końca alarmu" - zaapelował mer Lwowa Andrij Sadowy w mediach społecznościowych. Z powodu ostrzału, część miasta nie ma prądu, przestały pracować również niektóre z miejskich ciepłowni - przekazał Sadowy.Znajdujący się niedaleko naszych granic Lwów, jest jednym z wielu ukraińskich miast, na które zostały w poniedziałek rano spadły rosyjskie rakiety. W ostrzale centrum Kijowa zgięło co najmniej osiem osób, a 24 zostały ranne - przekazał Rostysław Smyrnow, doradca szefa ukraińskiego MSW.
Kolejna niezwykle brutalna zemsta ponoszących dotkliwe porażki w wojnie Rosjan. W nocy z soboty na niedzielę wojska Władimira Putina ponownie ostrzelały Zaporoże na południowym wschodzie Ukrainy, wystrzeliwując co najmniej dziesięć rakiet. Lokalne władze podają, że zginęło siedemnaście osób, ale bilans pozostaje otwarty. Jest też wielu rannych.Położone nad Dnieprem Zaporoże jeszcze do niedawna pozostawało jednym z najbardziej zaludnionych miast Ukrainy. Wszystko jednak zmieniło się wraz z wybuchem wojny z Rosją, kiedy to z miasta, w obawie o własne życie, uciekła znaczna część ludności.Byli jednak i tacy śmiałkowie, którzy zdecydowali się na pozostanie w rodzinnych domach, godząc się z nieprzewidywalnym losem lub wierząc w szybki i spektakularny sukces ukraińskich wojsk. Ten wydaje się coraz bliższy, ale wraz z kolejnymi dobrymi dla wolnego świata doniesieniami, nadchodzą też i te tragiczne.
Cztery rosyjskie myśliwce naruszyły przestrzeń powietrzną Polski i Szwecji. Włoska armia, której samoloty stacjonują w Malborku, poinformowała, że "w celu przechwycenia czterech rosyjskich myśliwców" poderwane zostały myśliwce Eurofighter.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w dwóch niezależnych źródłach.Rosyjskie samoloty najpierw naruszyły polską, a następnie szwedzką przestrzeń powietrzną "zanim zostały zmuszone do powrotu nad terytorium Kaliningradu". To kolejny tego typu incydent, do którego doszło w ostatnich dniach.
Maski ostatecznie opadły. Tak można by podsumować najnowsze oświadczenie Aleksandra Łukaszenki, który w końcu przyznał, że jego kraj bierze udział w wojnie w Ukrainie. Dyktator, podobnie jak Władimir Putin, nazwał jednak brutalną inwazję "specjalną operacją wojskową" i próbował przekonywać, że białoruscy żołnierze nikogo nie zabijają. Po raz kolejny skłamał także na temat intencji sąsiadujących państw, w tym Polski.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach.Aleksandr Łukaszenko od początku wojny rosyjsko-ukraińskiej nie krył swojego poparcia dla Moskwy. Dyktator powielał skandaliczną narrację Kremla, który twierdzi, że konflikt sprowokowało nieustannie podburzające Rosję NATO, ale zaznaczał jednocześnie, że sam nie zamierza angażować Białorusi w walki, mimo swoich bliskich więzi z Władimirem Putinem.Bez względu na te deklaracje, faktem jest, że to właśnie z białoruskiego terytorium Rosjanie zaatakowali m.in. Kijów, a także prowadzili inne ataki rakietowe na pozycje ukraińskie. Mińsk zapewniał też wojskom Putina osłonę powietrzną, zakwaterowanie i wyżywienie. Przez długi czas wszystkiemu temu próbowano zaprzeczać, jednak w końcu samozwańczy lider Białorusinów sam przyznał się do kłamstwa.
Wojna w Ukrainie. 25 cywilów zginęło, a 62 zostało rannych w ostrzale kolumny samochodów czekającej na wyjazd z Zaporoża. Chcieli oni zabrać swoich bliskich z terenów okupowanych i dostarczyć pomoc humanitarną. Rosja ostrzelali ich z wysoka. Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w dwóch niezależnych źródłach.
- Ambasador Polski w Rosji Krzysztof Krajewski rekomenduje Polakom przebywającym na terytorium Federacji Rosyjskiej powrót do kraju - podaje IAR. Dyplomata od kilku dni przebywa na rosyjskim Dalekim Wschodzie, gdzie spotyka się z Polonią.Przed kilkoma dniami Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oficjalny komunikat, w którym odradzało Polakom wszelkich podróży do Federacji Rosyjskiej. Apel ten ma związek z trwającym konfliktem w Ukrainie i uznaniem Rosji przez Polskę za państwo nieprzyjazne.
Władimir Putin dopiął swego i podpisał dekrety ws. aneksji Chersonia i Zaporoża, uznając ich niepodległość. W piątek na Kremlu ma się odbyć natomiast oficjalna ceremonia, podczas której dyktator włączy w granice swojego państwa cztery okupowane ukraińskie obwody, w których przeprowadzono pseudoreferenda. Uwieńczeniem barbarzyńskiego spektaklu będzie zatwierdzenie decyzji przez rosyjski parlament.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach.Władimir Putin po raz kolejny według własnego widzimisię przestawia granice państw i tworzy własną mapę świata. Rosyjski przywódca nic nie robi sobie z międzynarodowych umów i bezprawnie bierze to, co akurat znajduje się w sferze jego pożądania.Tak było już w 2014 roku, kiedy to bezczelnie zaanektował ukraiński Krym, gwałcąc Memorandum budapesztańskie i tak jest też teraz. Mroczna historia powtarza się na naszych oczach, a świat bezsilnie patrzy na kolejne posunięcia dyktatora, dyplomatycznie traktując tego, który rozumie jedynie język siły.
Pseudoreferenda w Ukrainie. Komisje wyborcze ustanowione na okupowanych terytoriach Ukrainy opublikowały wstępne dane o zakończonych pseudoreferendach. Mieszkańcy mieli głosować za przyłączeniem się do Rosji. Wcześniej w sieci pojawiły się nagrania ujawniające, że w miejscach, gdzie odbywają się nielegalne "głosowania", urzędują "komisje" w asyście uzbrojonych osób.Władze okupacyjne w zajętych częściowo przez wojska rosyjskie obwodach donieckim, ługańskim, chersońskim i zaporoskim utrzymują, że od piątku prowadzą pseudoreferenda w sprawie przyłączenia tych terenów do Rosji. Mają one potrwać do wtorku 27 września.
Szykuje się niezwykle interesujący koniec tygodnia w Rosji. Jak twierdzi brytyjskie ministerstwo obrony, w piątek 30 września Władimir Putin wystąpi przed obiema izbami rosyjskiego parlamentu, aby ogłosić włączenie w granice Federacji Rosyjskiej ukraińskich obszarów, na których odbywają się pseudoreferenda. Po tym, jak aneksja stanie się faktem, przymusowemu poborowi do wojska podlegać mają także obywatele Ukrainy.Władimir Putin zwiększa swoją aktywność i coraz częściej występuje publicznie, a to nie zwiastuje niczego dobrego. W ubiegłą środę rosyjski dyktator wygłosił pierwsze od wybuchu wojny w Ukrainie orędzie do narodu, w którym zapowiedział "częściową" mobilizację wojskową i groził Zachodowi użyciem broni jądrowej, wczoraj zaś spotkał się w Soczi z Alaksandrem Łukaszenką.Nie jest tajemnicą, że satrapa przeżywa obecnie trudne chwile związane z serią porażek, jakie ponosi w walkach na froncie, a także coraz większym buntem dotychczasowych sojuszników i zwykłych obywateli, zniechęconych przeciągającą się wojną i nie pałających radością na myśl o ponoszeniu dalej jej dotkliwych konsekwencji.On jednak zdaje się być nieprzejednany i nie zamierza składać broni, mimo iż wskazywałyby na to rozsądne przesłanki. Kolejny radykalny krok ma zostać podjęty jeszcze w tym tygodniu, o czym poinformowali właśnie Brytyjczycy.
Straż graniczna odmówiła wjazdu do Polski kilkudziesięciu Rosjanom, którzy próbowali dostać się do kraju po tym, jak ogłoszona została mobilizacja do rosyjskiego wojska. Polska zakazała im przekraczania granicy od 19 września. Wiadomo już, że część pojazdów została zawrócona.W ten sposób Polska stała się kolejnym krajem, który całkowicie zakazał wjazdu obywatelom Rosji - po krajach bałtyckich, a jeszcze przed Finlandią, która również postanowiła zamknąć drogę lądową dla wschodnich sąsiadów.