Władimir Putin spotkał się z Alaksandrem Łukaszenką w celu omówienia sytuacji w Ukrainie i dalszej współpracy. Prezydent, cytowany przez rosyjskie media, oznajmił, że "Rosja i Białoruś będą wspólnie tworzyły infrastrukturę w kosmosie". Zaznaczył, że nie przeszkodzi im w tym "presja z zewnątrz", a "zadania operacji specjalnej zostaną spełnione".Ostatni raz Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka widzieli się 11 marca. Wówczas Reuters donosił o rosyjskiej deklaracji dotyczącej przekazania sąsiadowi "najnowcześniejszego sprzętu wojskowego". W zamian za to Białoruś miała dostarczyć sojusznikowi "nowoczesne technologie rolnicze".
Przedstawiciele amerykańskich władz twierdzą, że Władimir Putin może podjąć agresywne działania wobec USA - podaje CNN. Źródła zbliżone do wywiadu sugerują, że Rosja może zdecydować się na ingerencję w wybory. Miałby to być odwet za popieranie Ukrainy.Spełnienie tego scenariusza byłoby kolejnym dowodem na to, że Władimir Putin prowadzi wojnę nie tylko z Ukrainą, lecz także z całym Zachodem.
Były ambasador RP Jerzy Marek Nowakowski w rozmowie z Wirtualną Polską stwierdził, że jeśli Rosja odniesie sukces w Ukrainie, "znajdziemy się w bezpośrednim zagrożeniu". Nie ma wątpliwości, że bitwa o Donbas będzie miała ogromne znaczenie dla całej Europy.Były ambasador RP w Łotwie i Armenii jest przekonany, że Rosja jest bardzo zmotywowana do wygrania bitwy o Donbas. - Putin będzie chciał ogłosić 9 maja, czyli w Dzień Zwycięstwa, że Donbas został zdobyty - mówił ekspert.
Kanclerz Austrii Karl Nehammer spotkał się z Władimirem Putinem. Po rozmowie przyznał, że była ona "bezpośrednia, otwarta i twarda", nie miała charakteru "towarzyskiego" i nie wyniósł z niej "optymistycznych wrażeń". Jednym z tematów omawianych przez przywódców była masakra w Buczy. Prezydent Rosji ma w tej sprawie jednoznaczne stanowisko.Prezydenci spotkali się w poniedziałek 11 kwietnia w Nowo-Ogariowie pod Moskwą. Ich rozmowa trwała około godzinę. Kanclerz Austrii to pierwszy szef rządu państwa członkowskiego Unii Europejskiej, który spotkał się z prezydentem Rosji od początku wybuchu wojny w Ukrainie.
Siergiej Ławrow oznajmił w poniedziałek na antenie stacji Rossija 24, że Rosja prowadzi "specjalną operację wojskową", której celem jest "położenie kresu całkowitej dominacji Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej". W jego ocenie USA dopuszczają się "rażącego naruszenia prawa".Wojna w Ukrainie trwa o 47 dni. Rosja wciąż utrzymuje, że prowadzi "specjalną misję wojskową", której celem jest wyzwolenie miejscowej ludności spod okupacji. Siergiej Ławrow i Dmitrij Pieskow nieustannie donoszą o kolejnych prowokacjach, do których - ich zdaniem - ma dochodzić przede wszystkim ze strony Stanów Zjednoczonych.
Władimir Sołowjow, rosyjski propagandzista, który na wieść o sankcjach zalewał się łzami na wizji, zaatakował prezydenta Ukrainy. Prezenter państwowej telewizji Rossija 1 nazwał Wołodymyra Zełenskiego "diabłem i złem wcielonym".Fragment rozmowy został udostępniony na Twitterze przez białoruską agencję NEXTA. Autorzy wpisu w humorystyczny sposób stwierdzili, że propagandzista Władimir Sołowjow "zapomniał wziąć pigułki i zaczął widzieć demony".
Kanclerz Austrii postanowił pojechać do Moskwy i osobiście porozmawiać z Władimirem Putinem. "Bild" wprost określił ten wyjazd, jako "PR-owe przedstawienie". MSZ Austrii utrzymuje jednak, że Karl Nehammer miał powiedzieć prezydentowi Rosji, że ten "przegrał moralnie".Karl Nehammer zanim zaczął zajmować się polityką i objął fotel kanclerza Austrii był żołnierzem. W żołnierskich słowach miał również przekazać Władimirowi Putinowi stanowisko podczas spotkania na Kremlu.Rozmowa prezydenta Rosji i austriackiego polityka trwała bowiem godzinę. Wywołała jednak falę komentarzy i krytyki. Nie zabrakło stwierdzeń, że wyjazd kanclerza Austrii do Moskwy na spotkanie z Władimirem Putinem były zwyczajnie bez sensu.
Podczas konferencji prasowej Mateusza Morawieckiego padło wiele słów, które mogą na Kremlu spore oburzenie. - Porównanie reżimu Putina do reżimów faszystowskich jest nie tylko uprawnione, ale i właściwe - oświadczył polski premier. Mocnych słów było jednak więcej.Mateusz Morawiecki spotkał się z Alexandrem De Croo, premierem Belgii i postanowił ponownie otwarcie uderzyć we Władimira Putina i całą Rosję. - Nie możemy siedzieć z założonymi rękoma, musimy wspierać suwerenność Ukraińców - powiedział wprost do kamer szef polskiego rządu i były to jedne z łagodniejszych deklaracji, jakie padły podczas konferencji.
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow wystosował apel do rosyjskich dyplomatów, którzy stacjonują w obcych krajach. - Nie powinni wchodzić sami na miasto -ostrzegał, insynuując, że zdarzają się na nich ataki "wręcz terrorystyczne".Siergiej Ławrow w poniedziałek był gościem kanału Rossija 24. Minister spraw zagranicznych Rosji stwierdził, że "w obliczu narastającej rusofobii Moskwa podejmie wszelkie niezbędne kroki w celu ochrony rodaków za granicą".
Portal Bellingcat przeprowadził śledztwo, z którego wynika, że Władimir Putin ukarał funkcjonariuszy FSB zajmujących się wywiadem i analizą. Od obowiązków odsunięto nie tylko szefa rosyjskiej służby bezpieczeństwa, ale także 150 oficerów.Dziennikarze donoszą, że przyczyną decyzji prezydenta Rosji był fakt, że władze kraju otrzymywały nieprawdziwe, zbyt optymistyczne informacje, co z kolei przyczyniło się do licznych porażek na terytorium Ukrainy.
Sztab Generalny Ukraińskich Sił Zbrojnych poinformował, że Rosja może planować prowokację na terytorium obwodu naddniestrzańskiego w Mołdawii. O atak Władimir Putin ma rzekomo zamiar oskarżyć Ukrainę. Wojna na terytorium Ukrainy trwa od 47 dni. Aktualnie wojska Władimira Putina kontynuują tworzenie ofensywnego zgrupowania na wschodzie kraju. W najbliższych dniach możliwe jest wznowienie działań ofensywnych w tym regionie, co potwierdza ukraiński wywiad.
Rządząca w Szwecji Partia Robotnicza "Socjaldemokraci" przekazała, że ubiegłoroczna decyzja o "niewstępowaniu do sojuszy wojskowych" jest już nieaktualna. Oznacza to, że kraj będzie mógł ubiegać się o członkostwo w NATO. Na podobną ścieżkę wstąpiła Finlandia. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w odpowiedzi oznajmił, że dalsze poszerzanie Sojuszu "nie przyniesie Europie stabilizacji".Nowe stanowisko szwedzkiej Partii Robotniczej ma zostać przekazane jeszcze tej wiosny. Sekretarz Tobias Baudin podkreślił, że "analizy, które stanowiły podstawę decyzji kongresu partii w zakresie polityki bezpieczeństwa opierają się na nieistniejącej już rzeczywistości po rozpętaniu wojny przez Rosję".
Donald Tusk nawiązał do 12 rocznicy katastrofy smoleńskiej, za pośrednictwem swojego Twittera. Lider opozycji postanowił wymierzyć mocny cios w Prawo i Sprawiedliwość. - Minęła kolejna rocznica zamachu na prawdę, przyzwoitość i na jedność Polaków. Perfekcyjna realizacja planu Putina przez PiS - zaznaczył polityk. W niedzielę 10 kwietnia miała miejsce 12. rocznica katastrofy smoleńskiej. Przez cały dzień w Warszawie odbywały się uroczystości z udziałem władz państwowych, oraz miejskich.Podczas wieczornego przemówienia, prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że w najbliższym czasie zostanie przedstawionych wiele informacji i szczegółów dotyczących tragicznego lotu polskiej delegacji do Katynia. Dzień później, w poniedziałek 11 kwietnia Antoni Macierewicz opublikował raport komisji ds. katastrofy smoleńskiej. Przewodniczący komisji stwierdził, że głównym i bezspornym dowodem ingerencji Rosji był wybuch w lewym skrzydle samolotu przed minięciem brzozy. Komisja zlokalizowała miejsce i czas eksplozji, następna eksplozja miała nastąpić w centropłacie.Wkrótce potem głos w sprawie katastrofy z 10 kwietnia zajął lider opozycji, Donald Tusk. Polityk KO zamieścił na swoim Twitterze nietypowy wpis, w którym w otwarty sposób zaatakował Prawo i Sprawiedliwość.- Minęła kolejna rocznica zamachu na prawdę, przyzwoitość i na jedność Polaków - stwierdził były premier. Podkreślił również, że działania podejmowane przez rząd PiS-u, idealnie wpisują się w plan Władimira Putina.Minęła kolejna rocznica zamachu na prawdę, przyzwoitość i na jedność Polaków. Perfekcyjna realizacja planu Putina przez PiS.— Donald Tusk (@donaldtusk) April 11, 2022
Unia Europejska nałożyła na Rosję i Białoruś już piąty pakiet sankcji. W jego wyniku między 9 a 16 kwietnia obowiązuje zakaz transportu drogowego i morskiego dla Rosji i zakaz transportu drogowego dla Białorusi. Jak twierdzi polskie Ministerstwo Infrastruktury, można spodziewać się, że oba kraje nałożą podobny zakaz na państwa członkowskie.Agresja Rosji na Ukrainę rozpoczęła się 24 lutego i wciąż trwa. Rosyjskie wojska bombardują miasta, zabijają cywilów i dopuszczają się najróżniejszych okropieństw na terenie naszego sąsiada, a Unia Europejska odpowiada sankcjami, które mają za zadanie zmusić Władimira Putina, by w końcu wycofał swoje wojska.
Światowe media informują, że bliski współpracownik Władimira Putina trafił do aresztu śledczego w rosyjskim Lefortowie. Był szef departamentu wywiadu zagranicznego Federalnej Służby Bezpieczeństwa Siergiej Biesiada jest podejrzewany przez władze na Kremlu o zdradę narodu. Wcześniej mężczyzna przebywał w areszcie domowym, gdzie trafił po serii niepowodzeń rosyjskiego wojska na terenie Ukrainy.O tym, że Władimir Putin nie ma żadnej litości dla swoich przeciwników, a także zdrajców, wiadomo nie od dziś. O jego mocnych rządach przekonał się były szef departamentu wywiadu zagranicznego FSB, Siergiej Biesiada. Mężczyzna trafił do aresztu domowego po tym, jak rosyjskie siły zaczęły odnosić drastyczne straty na terytorium okupowanej Ukrainy. Światowe media poinformowały, że w ostatnim czasie został przeniesiony do więzienia śledczego w Lefortowie.Informację dotyczącą Biesiady przekazał portal Ukraińska Prawda, powołując się na Andrieja Sołdatowa, dziennikarza specjalizującego się w tematyce rosyjskich służb specjalnych. Serwis poinformował, że był szef wywiadu zagranicznego został przeniesiony z aresztu domowego do specjalnej placówki w Lefortowie. Poinformowano również, że sprawą Siergieja Biesiady, już po przeniesieniu go do aresztu śledczego, zajmuje się Główny Wojskowy Departament Śledczy IC.
Dziennikarz Goniec.pl zapytał podczas sondy ulicznej, czy w Smoleńsku 10 kwietnia 2022 roku doszło do zamachu czy też do katastrofy samolotu Tu-154. Odpowiadający emeryt obarczył winą za tamte zdarzenia Władimira Putina i... Donalda Tuska, twierdząc, że ten jest "kolesiem" prezydenta Rosji. Już 10 kwietnia obchodzona będzie 12. rocznica katastrofy smoleńskiej, w wyniku której zginęło 96 osób. W ostatnim czasie Jarosław Kaczyński powrócił do retoryki dotyczącej zamachu, który miał być przyczyną upadku samolotu.
Rzeczniczka praw człowieka przekazała wstrząsające szczegóły dotyczące rosyjskiej okupacji na terenie ukraińskiego miasta Bucza. Podkreśliła, że wyniku bestialskich działań Rosjan zginęło co najmniej 360 osób, w tym 10 dzieci. Ludmyła Denisowa poinformowała również o sytuacji w innych ukraińskich miastach.Już od ponad miesiąca trwa skoordynowana, a zarazem bestialska agresja sił rosyjskich na terytorium Ukrainy. Każdego dnia można znaleźć informacje dotyczące kolejnych zbrodni popełnianych przez wojska Władimira Putina.Ukraińska rzecznik praw człowieka poinformowała, że Buczy zginęło co najmniej 360 osób, z czego 10 dzieci. Dodała również, że tamtejsza ludność była w barbarzyński sposób torturowana przez oddziały kadyrowców.- Przy ulicy Jabłunskiej w Buczy okupujący miasto rosyjscy żołnierze stworzyli "prawdziwą salę tortur", a według ocalałych mieściła się tam kwatera główna kadyrowców, którzy wypalali ludziom oczy, odcinali części ciała i zamęczali na śmierć nie tylko dorosłych, ale również dzieci - zaznaczyła ukraińska agencja Ukrinform, cytując wpis Denisowej na Telegramie.Rzeczniczka podkreśliła, że równie ciężka sytuacja jest w Mariupolu, gdzie Rosjanie zdecydowali się na intensywne użycie mobilnych krematoriów. W ten sposób pozbywają się ciał zabitych cywilów, skutecznie zacierając ślady popełnionych zbrodni.
Wybitny bośniacki reżyser Emir Kusturica, sympatyzujący od kilku lat z Władimirem Putinem, zabrał głos w sprawie wojny w Ukrainie. Twórca stwierdził, że zaatakowany przez Rosję kraj ma "pronazistowski rząd". Niestety, rosyjskiemu przywódcy najwyraźniej udało się przekonać reżysera do swoich racji. Kusturica bezmyślnie powtarza niczym nieuzasadnione slogany propagowane przez Kreml.
- Około rok temu zaczął przechodzić zasadniczą przemianę, a teraz sytuacja jest krytyczna - mówi dziś o Władimirze Putinie oligarcha Leonid Niewzlin. Jak twierdzi, rosyjski przywódca nie chce otrzymywać złych informacji z frontu, dlatego nie organizuje wojskowo-politycznych spotkań. Ponadto, cierpi na poważną chorobę, wywołującą agresję i drażliwość, która zmusza go do życia w ciągłej izolacji.Od czasu wybuchu wojny w Ukrainie media rozpisują się na temat stanu zdrowia Władimira Putina, mnożąć liczne spekulacje. Kreml regularnie zapewnia, że prezydent Rosji czuje się doskonale, mimo tego dziennikarskie śledztwa wykazały w ostatnim czasie, że prawda może być zupełnie inna.Nowe światło na tę kwestię rzucił niedawno opublikowany raport zespołu Proekt, ujawniający, że Putin może cierpieć na raka tarczycy. Teraz z kolei o kondycji "cara Rosji" wypowiedział się rosyjski oligarcha Leonid Niewzlin, który przeszło 20 lat temu uciekł z kraju do Izraela.
Robert Pszczel, dyplomata i były szef biura informacyjnego NATO w Moskwie, uważa, że "ludzie Putina dalej żyją w oderwaniu od rzeczywistości i próbują to narzucić reszcie społeczeństwa". Ekspert wskazuje, że kluczowy będzie moment, w którym Rosjanie poznają prawdę o wojnie w Ukrainie. W trakcie rozmowy na antenie RMF FM wskazał, co musi się stać, aby poparcie dla inwazji zaczęło spadać.Dyplomata nawiązał także do brutalnych ataków na ludność cywilną, do których doszło m.in. w Buczy czy Hostomelu. - Jak mówimy o rosyjskich zbrodniach wojennych, to widać, że mają one charakter systemowy. Wiadomo już do czego mogą się posunąć Rosjanie na terenach, które zajmują - podkreślił. Jego zdaniem "wobec tej wojny nie można być neutralnym".
Emmanuel Macron uderzył w premiera Mateusza Morawieckiego. Prezydent Francji zarzuca szefowi polskiego rządu, że ten ingeruje we francuską kampanię wyborczą, a krytyka jego działań jest "bezpodstawna” i „skandaliczna".W poniedziałek 4 kwietnia, Mateusz Morawiecki w swoim przemówieniu zwrócił się bezpośrednio do prezydenta Francji, Emmanuela Macrona. Nawiązał do rozmów polityka z Władimirem Putinem, zaznaczając, że kilkadziesiąt lat wcześniej, nikt nie rozmawiał z Adolfem Hitlerem. Wcześniej, premier odniósł się do masakry ludności, która miała miejsce w Buczy, nazywając ją barbarzyńskim ludobójstwem. Morawiecki wezwał również europejskich przywódców do nałożenia jeszcze dotkliwszych sankcji, a przede wszystkim embarga na rosyjskie surowce.W czasie swojego wystąpienia zakpił z poczynań prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który od dłuższego czasu kontaktuje się z rosyjskim przywódcą, chcąc wynegocjować pokój dla Ukrainy.- Panie prezydencie Macron, ile razy negocjował pan z Putinem. Czy osiągnął coś pan? Ze zbrodniarzami nie ma co negocjować. Zbrodniarzy trzeba zwalczać. Negocjowalibyście z Hitlerem, ze Stalinem, z Pol Potem? - zwrócił się francuskiego polityka.
Doradca szefa ukraińskiego MSW Anton Heraszczenko ujawnił kompetne fiasko rosyjskiej mobilizacji wśród najemników. W Naddniestrzu planowano zwerbować 15 tys. ochotników. Na służbę stawiły się tylko dwie osoby, które później odmówiły udziału w wojnie w Ukrainie.Tymczasem z szacunków Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy wynika, że rosyjskie wojsko straciło już około 18,9 tys. osób. Strona rosyjska nie aktualizuje danych o poległych, rannych i wziętych do niewoli.
Rosyjska Duma apeluje o odebranie francuskiemu aktorowi Gerardowi Depardieu rosyjskiego paszportu. Jeden z polityków postuluje również o wywłaszczenie jego posiadłości znajdujących się na terenie państwa. Wszystko przez wypowiedź o Władimirze Putinie. Rosyjski parlament jest oburzony krytyką działań Władimira Putina, jakiej dopuścił się jego dotychczasowy zwolennik, Gerard Depardieu. Aktora mogą spotkać przykre konsekwencje. Depardieu krytykuje PutinaW 2013 r. Władimir Putin przyznał francuskiemu aktorowi Gerardowi Depardieu, znanemu z "Dantona", czy serii filmów o Asterixie i Obelixie, rosyjskie obywatelstwo. Wszystko w związku z krytyką systemu podatkowego, który panował ówcześnie we Francji. W owym czasie artysta nie mógł się nachwalić rosyjskiego przywódcy, którego działania bardzo mu imponowały. Depardieu miał nawet porównywać lidera do papieża Jana Pawła II. Po ataku wojsk rosyjskich na Ukrainę, Gerard Depardieu nie jest już przekonany do swoich wcześniejszych opinii. W wypowiedzi udzielonej AFP aktor w otwarty sposób postanowił skrytykować decyzje Władimira Putina. Jego działania nazwał "szalonymi i niedopuszczalnymi ekscesami". Jednocześnie podkreślił, że rosyjska społeczność nie powinna ponosić odpowiedzialności za niezrozumiałe postanowienia swojego przywódcy. Aktor persona non grata w Rosji?Na odpowiedź rosyjskiego rządu nie trzeba było długo czekać. Głos szybko zabrał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Przekonywał, że Gerard Depardieu nie ma żadnego pojęcia o okolicznościach konfliktu między Rosją a Ukrainą. - Nie rozumie, co się stało na Ukrainie w 2014 r., nie rozumie, czym są porozumienia mińskie, nie rozumie, czym są Donieck i Ługańsk, prawie nie rozumie, czym są bombardowania cywilów, raczej nie wie o elementach nacjonalistycznych - przekonywał. Rosyjska Duma apeluje o odebranie aktorowi rosyjskiego obywatelstwa za jego krytyczne wypowiedzi pod adresem Władimira Putina. W rozmowie z "MK RU" jeden z przedstawicieli parlamentu Sultan Chamazajew stwierdził, że działania takie są niezbędne. - Uważam za ważne i konieczne, aby mówić o potrzebie unieważnienia paszportu Gerarda Depardieu za jego zuchwałe ataki i próby przemawiania w imieniu narodu rosyjskiego, który nie delegował go do wygłaszania takich oświadczeń - powiedział polityk. Dodatkowo, deputowany chce, by Depardieu zostały odebrane posiadłości ulokowane na terenie państwa. Miałyby one zostać przekazane rosyjskim sierotom. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:20 lat temu wygrała "Idola". Dziś Alicja Janosz jest mamą i dalej nagrywaAgnieszka Woźniak-Starak ostro o zachowaniu Julii Wieniawy. Aktorka zachwalała psy nieuznawanej rasyKasia Cichopek i Marcin Hakiel podzielili się opieką nad dziećmi. Nie czekali na ustalenia sąduŹródło: wp.pl
Władze Mariupola przekazały wstrząsające informacje dotyczące działań rosyjskich sił. - Okupanci zaczęli spalać zwłoki zabitych mieszkańców w mobilnych krematoriach, by ukryć ślady popełnionej zbrodni. - poinformowała tamtejsza rada miejska. Według niej, Rosjanie mogą mieć na sumieniu aż kilkadziesiąt tysięcy ofiar. Od ponad miesiąca trwa rosyjska ofensywa na terytorium Ukrainy. Z każdym dniem do przestrzeni publicznej docierają kolejne wiadomości, dotyczące bestialstwa rosyjskich zbrojnych, którzy mordują ludność cywilną, a także niszczą niezbędną infrastrukturę.Szokujące informacje przekazała rada miejska Mariupola. Tamtejsze władze poinformowały, że na terenie miasta stacjonują mobilne krematoria, mające pomóc okupantom w szybkim i sprawnym zacieraniu śladów ludobójstwa.- Zabójcy zamiatają ślady. W Mariupolu zaczęły działać rosyjskie mobilne krematoria - przekazała rada miejska za pośrednictwem Telegrama. 🇺🇦🔥🇷🇺UKRAIŃSKIE MEDIA:Wojska rosyjskie miały mobilne krematoria, w których mogły spopielać zwłoki cywilów. pic.twitter.com/6aa7Shjg0S— WarNewsPL (@WarNewsPL1) April 4, 2022 Ukraińcy podkreślają, że działania strony rosyjskiej, mające na celu zatarcie wszelkich śladów jest pokłosiem ludobójstwa w Buczy. - Gdy zyskało ono szeroki międzynarodowy rozgłos, władze Rosji nakazały zniszczyć wszelkie świadectwa zbrodni swojej armii w Mariupolu - podkreślono w komunikacie.
Skala okrucieństwa i zbrodni wojennych armii wykonującej rozkazy Władimira Putina ujawniana jest z każdym dniem. Co grozi prezydentowi Rosji? Okazuje się, że kara, jaka może spotkać Władimira Putina jest niewspółmierna do zbrodni wojennych, a samo udowodnienie jego winy nie będzie prostym zadaniem.- Putin to zbrodniarz wojenny - oświadczyła prof. Patrycja Grzebyk, specjalistka od międzynarodowego prawa karnego oraz humanitarnego. Ekspertka podczas wizyty w "Porannej rozmowie" w RMF FM w rozmowie z Robertem Mazurkiem ujawniła jaka kara grozi Władimirowi Putinowi.Prof. Patrycja Grzebyk nie ma wątpliwości, że prezydent Rosji wbrew krążącym doniesieniom bardzo dobrze wie, co dzieje się w kraju, który zaatakował 24 lutego. - Biorąc pod uwagę, że jest naczelnym dowódcą swoich wojsk, doskonale wie, co się dzieje w Ukrainie i patrząc na skalę tych zbrodni, powinien przynajmniej spróbować im zapobiec albo ukarać winnych - powiedziała ekspertka na antenie RMF FM. Co jednak z karą dla Władimira Putina?
Cieszący się wygraną w wyborach Viktor Organ rozmawiał z Władimirem Putinem. Prezydent Węgier chciał przekonać prezydenta Rosji to tego, by ten ogłosił "zawieszenie broni". Wśród wątków pojawiło się nie tylko zaproszenie na rozmowę Putin-Zełenski, ale również stanowisko Władimira Putina na temat masakry w Buczy. Nawet w prywatnej rozmowach z Viktorem Organem Władimir Putin nie rezygnuje z kremlowskiej linii propagandy na temat wojny w Ukrainie. Tematów było wiele, jednak słowa na temat niewiarygodnej masakry w podkijowskiej Buczy wstrząsają.Prezydent Rosji podczas rozmowy telefonicznej z Budapesztem stwierdził, że za zbrodnie w Buczy odpowiadają Ukraińcy. Prezydent Węgier nie zaprzeczył temu stwierdzeniu i wskazał jedynie, że "żyjemy w czasach masowych manipulacji" i osądzenie Rosjan jest zbyt wczesne, gdyż przypadki te "trzeba zbadać". Viktor Organ ujawnił więcej szczegółów swojej rozmowy z Władimirem Putinem.
Od dłuższego czasu w rosyjskich mediach można zauważyć agresywną retorykę w stosunku do naszego kraju. Rosyjska propaganda dokonuje swoich ataków w niezwykle bezpośredni sposób, nierzadko wysuwając szereg kłamliwych oskarżeń w stosunku do Polski. Reżim na Kremlu twierdzi, że głównym celem naszego rządu jest podżeganie do wojny, a także chęć zajęcia zachodniej części Ukrainy.Nie ulega żadnej wątpliwości, że tuż po agresji Rosji na Ukrainę zwiększyła się częstotliwość bezczelnych ataków Kremla w kierunku Polski. Machina propagandowa Władimira Putina nie przestaje szokować, każdego dnia oskarżając nasz kraj o szereg kuriozalnych działań. Głównym celem Federacji Rosyjskiej jest przede wszystkim destabilizacja Polski, a także rozłam pośród europejskich państw. Ataki informacyjne to nie jedyne działania Rosji, które mają przynieść jej wymierne korzyści.O tym, że nasz kraj stał się celem propagandowej machiny Władimira Putina, poinformował w serii tweetów rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych, Stanisław Żaryn.- Wzmagają się rosyjskie ataki informacyjne na Polskę. Od czasu rozpoczęcia wojny przeciwko Ukrainie propaganda rosyjska w sposób szczególny kolportuje przekaz, który ma ukazywać Polskę jako prowokatora eskalującego sytuację w regionie - poinformował rzecznik.W swoich wpisach zaznaczył, o co konkretnie Rosjanie oskarżają nasz kraj. - Polska jest fałszywie oskarżana o: podżeganie do wojny, rusofobię, chęć zaatakowania i aneksji zachodniej Ukrainy, wciąganie NATO w wojnę, bycie wasalem USA i Wielkiej Brytanii, a także utrudnianie "normalizacji" stosunków Zachód-Rosja - podkreślił Żaryn.
Po tym, jak nie udało się zdobyć Kijowa, rosyjska armia odpuściła szturm na stolicę Ukrainy i zmieniła taktykę działania. Wojska Władimira Putina zamierzają skupić się na Donbasie, gdzie walczyć mają rezerwiści pozyskani w ramach tajnej mobilizacji na terenie Rosji. W zamian ochotnikom obiecuje się łupy, zrabowane Ukraińcom podczas walk.Rosyjskie wojsko wycofało się z obwodu kijowskiego, pozostawiając za sobą śmierć i zniszczenie. To właśnie dzięki wkroczeniu ukraińskiej armii do okolicznych miejscowości, m.in. Irpienia i Buczy, cały świat dowiedział się o ludobójstwie, którego dokonali Rosjanie.Odpuszczenie szturmu na stolicę Ukrainy nie oznacza jednak, że żołnierze Putina składają broń. Zdaniem wielu ekspertów, porażki w zachodniej Ukrainie zmusiły tylko Moskwę do zmiany obranej taktyki i skoncentrowania się na obwodach wschodnich. W centrum zainteresowań ma obecnie znajdować się Donbas.