Była prokurator ds. zbrodni wojennych, Carla Del Ponte zwróciła się do Międzynarodowego Trybunału Karnego oficjalną prośbą o wydanie nakazu aresztowania prezydenta Rosji Władimira Putina. - Prezydent Rosji jest zbrodniarzem wojennym - podkreśliła.W wywiadzie dla szwajcarskiego dziennika "Le Temps" Del Ponte określiła Władimira Putina zbrodniarzem wojennym. Podkreśliła również, że nakazy aresztowania przywódcy Federacji Rosyjskiej i jego najbliższych współpracowników powinny zostać wydane w trybie natychmiastowym, ponieważ mogli oni zostać pociągnięci do odpowiedzialności za popełnione zbrodnie wojenne na terenie Ukrainy.- Jest to jedyne istniejące narzędzie do aresztowania sprawcy zbrodni wojennej - podkreśliła Carla Del Ponte. Była prokurator ds. zbrodni wojennych dodała, że nakaz aresztowania nie oznacza, że Putin od razu trafi do więzienia. - Gdyby został w Rosji, nigdy nie zostałby aresztowany. Aczkolwiek warto zaznaczyć, że nakaz uniemożliwiłby mu opuszczenie kraju i byłby to silny sygnał, że ma przeciwko sobie większość świata - zaznaczyła Del Ponte.
Wojna w Ukrainie obejmuje nie tylko działania militarne w terenie, ale także ataki w cyberprzestrzeni. Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa i amerykańscy wojskowi są przekonani, że Władimir Putin - w związku z niepowodzeniami na froncie - może planować obecnie eskalację cyberwojny.Amerykańcy wojskowi i specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa pozostają w stanie podwyższonej gotowości na wypadek potencjalnych ataków ze strony Rosji. Ich zdaniem eskalacja konfliktu w sieci wciąż nie nastąpiła, a szybkie zaognienie sytuacji jest bardzo prawdopodobne.
Gerard Depardieu znany jest ze swojej przychylności, jaką przez wiele lat okazywał prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. W miniony czwartek stwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że "naród rosyjski nie jest odpowiedzialny za szalone, niedopuszczalne ekscesy przywódców, takich jak Władimir Putin". Słowa gwiazdora skomentował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Francuski aktor od 2013 roku jest obywatelem Rosji i do tej pory wielokrotnie publicznie chwalił politykę prowadzoną przez Władimira Putina. Po wybuchu wojny w Ukrainie Gerard Depardieu zaczął jednak chłodno wypowiadać się o działaniach rosyjskiego rządu.
Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy przekazał kolejne, zaskakujące informacje dotyczące rosyjskiej armii. Z udostępnionych danych wynika, że kondycja żołnierzy Władimira Putina na ukraińskim froncie jest niezwykle słaba. Wśród okupantów zdarzają się liczne przypadki dezercji, poddawania się batalionów, czy wysyłania do rosyjskiego sztabu próśb o dymisję. Już od ponad miesiąca trwa rosyjska ofensywa na terytorium Ukrainy. Okazuje się, że działania wojsk Władimira Putina nie przynoszą większych sukcesów, a Ukraińcy bronią skutecznie swojego kraju. Informacje na temat rosyjskich wojsk, a także tragicznego stanu ich morale przekazał Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. - Według dostępnych informacji stan moralny i psychiczny personelu wroga oraz poziom motywacji pozostaje niezwykle niski - brzmią oficjalne doniesienia strony ukraińskiej, wydane w 39. dobie działań zbrojnych tuż za naszą wschodnią granicą.Ukraińskie media informują, że spora liczba rosyjskich żołnierzy chce uniknąć konfrontacji ze zdeterminowanymi obrońcami. - Rosyjscy dowódcy różnych szczebli 3. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych z Zachodniego Okręgu Wojskowego odmawiają udziału w walkach - poinformował portal Ukraińska Prawda.Rosjanie masowo składają raporty dotyczące zwolnień z jednostek stacjonujących w Ukrainie. Ukraińskie media informują, że dalszej walki odmówiła również spora liczba mundurowych z 2. Batalionowej Grupy Taktycznej z Południowego Okręgu Wojskowego.
Kontrowersyjna gala Royal Division organizowana przez Antka Królikowskiego wywołała niezwykłe poruszenie w polskiej przestrzeni medialnej. Na pomysł włodarza federacji MMA w stanowczy sposób zareagował prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski. Samorządowiec podkreślił, że nie wyrazi zgody na organizację gali, której elementem miałaby być walka pomiędzy sobowtórami prezydenta Zełenskiego i Putina. Sobotnia konferencja prasowej federacji MMA Royal Division przejdzie do historii jako jedna z najbardziej haniebnych. Tuż przed jej startem, kontrowersyjny celebryta zapowiedział skandal w skali międzynarodowej. Jak się okazało, jego zapowiedzi okazały się prawdziwe, aczkolwiek nikt nie przypuszczał, że aktor posunie się tak daleko.Królikowski zapowiedział, że na jego gali dojdzie do walki sobowtórów Władimira Putina oraz Wołodymyra Zełenskiego. Jego decyzja wywołała niemałe poruszanie nie tylko w środowisku freak fightów, ale również całej opinii publicznej. - Długo zastanawiałem się, kogo najbardziej chciałbym zobaczyć w oktagonie. Kogo chciałbym zobaczyć w prawdziwej walce jeden na jeden. Jakiego człowieka chciałbym zobaczyć postawionego w sytuacji bez wyjścia, w której musi zareagować całym swoim ciałem na przeciwnika. Chciałbym zobaczyć tego kogoś w tarapatach, postawionego przed trudną decyzją spotkania się, ponieważ ta osoba unika tej konfrontacji, rozmowy, dialogu - tłumaczył swoja kuriozalną decyzję Antek Królikowski.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przechwyciła rozmowę rosyjskiego żołnierza z żoną. Mundurowy skrytykował Władimira Putina za to, że obiecał łatwe zwycięstwo nad Ukrainą. Użył wulgaryzmu i stwierdził, że "Putin to osioł", który "jest skończony".To nie pierwsze nagranie, które wskazuje na niezadowolenie rosyjskich żołnierzy. Ukraiński kontrwywiad niemal co tydzień ujawnia rozmowy Rosjan, w których zwracają uwagę na brak sensu prowadzenia działań wojennych w Ukrainie.
Były dowódca NATO i analityk wojskowy CNN gen. Wesley Clark stwierdził, że "Putin wie, że jest okłamywany w sprawie przebiegu wojny w Ukrainie". Takie działanie jest "typowe" dla rosyjskiego wojska, ocenia ekspert.Jak informuje Radio ZET, były dowódca NATO i emerytowany generał Wesley Clark w rozmowie z telewizją CNN ocenił, że Putin wie o kłamstwach rosyjskiego wojska. Ekspert porównuje obecne kłamstwa do sposobu działania Armii Czerwonej.- Armia traktuje informacje jako chroniony, ważny element i dlatego okłamują się nawzajem. [...] Putin wie, że go okłamują - powiedział były wojskowy w programie CNN.Efektem tego ma być narastające napięcie między przywódcą Kremla a ministrem obrony Siergiejem Szojgu. Putin ma za złe nieinformowanie go o rzeczywistych stratach rosyjskich sił zbrojnych w Ukrainie. Według byłego dowódcy NATO Putinowi "może się to nie podobać", ale w "ich systemie wszyscy kłamią - góra kłamie do dołu, a dół kłamie do góry".- Jeśli powiesz prawdę, jako pierwszy zostanie zastrzelony, gdy coś nie działa. Nie powinniśmy traktować tego jako czegoś znaczącego. Według zachodnich standardów to szokujące, ale w Rosji tak to nie działa. Putin o tym wie. Dotarł na szczyt, okłamując ludzi. Wie, jak funkcjonuje ten system - dodaje generał Wesley Clark w rozmowie w CNN.Doracy Putina celowo wprowadzali prezydenta Rosji w błąd, bojąc się powiedzieć mu prawdę o wojnie w Ukrainie - wynika z oceny brytyjskiego i amerykańskiego wywiadu.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Krzysztof Jackowski opowiedział o swojej wizji na kwiecień 2022. Pojawić mają się nowe problemyTajemnicze bransoletki na rękach Andrzeja Dudy. Wiemy, co oznaczająWiktory 2021: Wielka wpadka organizatorów. Niepełnosprawna blogerka odebrała nagrodę pod scenąŹródło: goniec.pl, Radio ZET
- Władimir Putin nie zrezygnował z chęci zniszczenia Ukrainy i dąży do zakończenia wojny do 9 maja. Teraz reformuje swoje wojska, aby dalej atakować nasz kraj. Apeluję do wszystkich: nie cieszcie się dzisiaj, że ktoś rzekomo opuszcza nasze terytoria dobrowolnie - powiedział sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow.9 maja to dla kraju Putina bardzo ważne święto, podczas którego Rosjanie świętują "Dzień Zwycięstwa" w wojnie ZSRR z nazistowskimi Niemcami.Z kolei przedstawiciele administracji Stanów Zjednoczonych w nieoficjalnych komunikatach informują o ustanowieniu bazy i punktu planowania ataku na Kijów w świątyni położonej około 30 kilometrów na północny zachód od ukraińskiej stolicy.– Pamiętamy, że to święty dzień dla Rosjan. Putin postawił zadanie zakończenia tej wojny defiladą zwycięstwa. Musimy zrozumieć, że przed nami jeszcze dużo walki, musimy bronić naszego kraju. Nikomu nie radzę się relaksować – powiedział Ołeksij Daniłow. Jak informuje Radio ZET, według najnowszych danych wywiadowczych sztabu generalnego ukraińskiej armii dowództwo rosyjskie wycofuje niektóre jednostki spod Kijowa i Czernihowa, żeby przygotować natarcie na Charków i na kierunku donieckim. Sekretarz Daniłow, cytowany przez agencję informacyjną Ukrinform, przekazał, że wojska rosyjskie planują kolejną ofensywę zniszczenia Ukrainy - właśnie do 9 maja.Wszystko wskazuje na to, że Władimir Putin będzie chciał zakończyć wojnę do 9 maja, który jest "Dniem Zwycięstwa" w Rosji. Jednocześnie agresor nie zrezygnował z chęci zniszczenia Ukrainy.Przypomnijmy, że defilada zwycięstwa obydwa się zawsze na placu Czerwonym. Czy Władimir Putin chciałbym właśnie takim akcentem przypieczętować zwycięstwo nad Ukrainą?
Niemiecki minister rolnictwa Cem Ozdemir uważa, że "Putin wykorzystuje niedobór żywności jako broń". Trwający za naszą wschodnią granicą konflikt przyczyni się do "pogłębienia głodu na świecie". Ukraina jest "spichlerzem świata" - ostrzegają eksperci.O problemach związanych z pogłębiającym się głodem w najbiedniejszych krajach świata ostrzega niemiecki minister rolnictwa.- Potępiamy tę perfidną strategię Putina, brania ludzi na całym świecie jako zakładników. Ta broń nie zabija tak bezpośrednio jak bomby, ale głód w najbiedniejszych krajach będzie się pogłębiał - powiedział Cem Ozdemir w rozmowie z gazetą "Bild".W rozmowie minister rolnictwa opowiedział także o wsparciu ludności na Ukrainie- Ponad 4000 palet pomocy dotarło na tereny przygraniczne z Ukrainą za pośrednictwem naszego centrum koordynacyjnego. W perspektywie będzie to również kwestia pomocy tamtejszemu rolnictwu w stanięciu na nogi, jesteśmy na to gotowi - zapewnił.Dziennik "Bild" przypomina, że Ukraina jest piątym co do wielkości eksporterem pszenicy na świecie, czwartym kukurydzy, trzecim jęczmienia oraz największym oleju słonecznikowego. Do tego dochodzą towary rolne, takie jak rzepak, proso, mąka pszenna, groch i miód.
Kazachstan opowiedział się za integralnością terytorialną Ukrainy. "Nie uznaliśmy i nie uznamy ani sytuacji na Krymie, ani w Donbasie, ponieważ nie uznaje jej ONZ - mówi przedstawiciel administracji prezydenckiej. Takie oświadczenie na pewno nie spodoba się Władimirowi Putinowi.Rosja po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę została odizolowana na arenie międzynarodowej. Z powodu nałożonych sankcji na kraj rządzony przez Władimira Putina, prezydent Rosji szuka partnerów, którzy wsparliby jego kraj gospodarczo i militarnie - w związku z ponoszonymi stratami na froncie. Decyzja władz Kazachstanu to kolejny cios w kierunku Kremla.- Rosja chciałaby, abyśmy byli bardziej po jej stronie. Jednak Kazachstan szanuje integralność terytorialną Ukrainy. Nie uznaliśmy i nie uznamy ani sytuacji na Krymie, ani w Donbasie, ponieważ nie uznaje jej ONZ - przekazał w rozmowie z Euractiv Timur Sulejmenow, pierwszy zastępca dyrektora administracji prezydenckiej Kazachstanu.Kazachstan, jako była republika ZSRR, od dawna jest blisko związany z Rosją. - Jesteśmy członkami zarówno gospodarczych, jak i wojskowych sojuszy Rosji. Jednak postanowienia tych traktatów nie mają zastosowania w tym konkretnym przypadku - powiedział Sulmenow, zapytany o podejście jego kraju do wojny w Ukrainie.Dodał także, że Kazachstan nie będzie narzędziem do obchodzenia sankcji nałożonych na Rosję przez USA i UE.- Mimo, że jesteśmy częścią unii gospodarczej z Rosją, Białorusią i innymi krajami, jesteśmy również częścią społeczności międzynarodowej. Dlatego ostatnią rzeczą, jakiej pragniemy, są wtórne sankcje USA i UE na Kazachstan. Jesteśmy niepodległym państwem z własnym systemem i będziemy przestrzegać ograniczeń nałożonych na Rosję i Białoruś - zaznaczył.Sulejmenow podkreślił także, że władzę Kazachstanu będą respektować tylko decyzję podejmowane przez ONZ. Warto tutaj podkreślić, że gdy ONZ dwukrotnie głosowało rezolucję potępiające inwazję Rosji na Ukrainie - jego kraj wstrzymywał się od głosu.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Krzysztof Jackowski opowiedział o swojej wizji na kwiecień 2022. Pojawić mają się nowe problemyTajemnicze bransoletki na rękach Andrzeja Dudy. Wiemy, co oznaczająWiktory 2021: Wielka wpadka organizatorów. Niepełnosprawna blogerka odebrała nagrodę pod scenąŹródło: goniec.pl, wp.pl, polskatimes.pl
Fiński wywiad alarmuje o niepokojących działaniach służb rosyjskich względem tamtejszego bezpieczeństwa narodowego. Według pozyskanych informacji, Rosja nasila swoje ataki hybrydowe i nielegalne operacje wywiadowcze. W założeniu mają one zniechęcić stronę fińską do przystąpienia w struktury NATO.Fińskie Służby Bezpieczeństwa i Wywiadu Supo przestrzegają przed agresywnymi działami Federacji Rosyjskiej, wymierzonymi w bezpieczeństwo narodowe. - Fińskie społeczeństwo powinno być przygotowane na różne działania ze strony Rosji, mające na celu wpłynięcie na kształtowanie polityki w Finlandii w kwestii NATO - poinformował dyrektor Supo Antti Pelttari. Jak przekazuje portal The Barents Observer, tamtejsze służby obawiają się, że Rosjanie w mocny sposób zaangażują się w ataki internetowe. Mowa o bezczelnym oddziaływaniu na opinię publiczną, szczególnie za pośrednictwem mediów społecznościowych i internetowych kampanii.- Władze publiczne muszą zapewnić warunki do pełnej i szczerej debaty bez zastraszania i zapewnić, że osoby z zewnątrz nie będą w stanie wpływać na podejmowane przez Finlandię decyzje dotyczące polityki bezpieczeństwa - dodał Pelttari.Według danych, które zostały przekazane przez członków Supo, w ostatnim czasie, nie zaobserwowała wzmożonych zmian w rosyjskich operacjach wymierzonych w Finlandię.W oficjalnym raporcie agencji wywiadowczej zaznaczono jednak, że sytuacja "może się bardzo szybko zmienić".
Władimira Putina bardzo często odwiedza lekarz, specjalizujący się w chirurgicznym leczeniu nowotworów. W samym Soczi odwiedził rosyjskiego przywódcę co najmniej 35 razy - poinformował raport rosyjskiego niezależnego portalu Projekt, cytowany przez Radia Swoboda.Informacje na temat niekorzystnego stanu zdrowia rosyjskiego przywódcy obiegły światowe media. Według jednego z raportów niezależnego portalu Projekt, rosyjski przywódca bardzo często wizytuje specjalistę od leczenie nowotworów. - Jednym z niemalże stałych towarzyszy rosyjskiego przywódcy jest lekarz Centralnego Szpitala Klinicznego w Moskwie Jewgienij Seliwanow - można przeczytać w raporcie. Jego autorzy podkreślają, że tematem rozprawy doktorskiej profesora Seliwanowa było diagnozowanie, a także leczenie chirurgiczne osób starszych chorujących na nowotwór tarczycy. Jak wiadomo, Szpital Kliniczny w Moskwie jest przez wielu określany mianem "kliniki Kremla".
Niezależni dziennikarze śledczy ujawnili siatkę połączeń w rodzinie Władimira Putina, która pokazuje, jak wielki nepotyzm panuje na najwyższych szczeblach władzy na Kremlu. Okazało się, że poza dziećmi i domniemaną drugą żoną, prezydent Rosji zapewnił także dostatni byt dalszym krewnym, którzy garściami czerpią benefity z państwowej kasy.Życie rodzinne Władimira Putina od lat owiane jest tajemnicą, co sprawia, że intensywnie interesują się nim media na całym świecie. Oficjalnie o bliskich prezydenta Rosji nie wiadomo praktycznie nic, jednak wiele tajemnic odkryto dzięki pracy niezależnych dziennikarzy.Po tym, jak dyktator zdecydował się zaatakować Ukrainę, sprawa jego prywatności na nowo odżyła, głównie dlatego, że rozpoczęła się burzliwa debata na temat objęcia dotkliwymi sankcjami całej rodziny przywódcy.Skupiono się wówczas przede wszystkim na jego dwóch córkach, Marii i Katerinie, a także domniemanej drugiej żonie, Alinie Kabajewej, która na co dzień mieszka w Szwajcarii. Okazuje się jednak, że lista spowinowaconych jest o wiele dłuższa, a prawda o nich więcej niż szokująca.
Mer Lwowa Andrij Sadowy przyznał na antenie Radia ZET, że "Putina trzeba uderzyć w łeb, żeby zrozumiał, co się stało". Jego zdaniem Rosja powinna być izolowana od świata "przez następnych 50 lat". Z najnowszych badań, o których wspomniał mer, wynika, że zniszczenia dokonane od początku wojny w Ukrainie są szacowane na trylion dolarów.Tymczasem sam Lwów również znalazł się na celowniku sił rosyjskich. Do ataku, którego świadkiem był reporter portalu goniec.pl, doszło w sobotę 26 marca w trakcie wizyty prezydenta USA Joe Bidena w Polsce.Mer Lwowa o przyszłości Rosjan: "nie wpuszczać nigdzie, wyrzucać zewsząd"Andrij Sadowy był gościem Beaty Lubeckiej w czwartkowy poranek. Na antenie Radia ZET stwierdził, że "trzeba Putina uderzyć w łeb, żeby zrozumiał co się stało". - Taką właśnie rozmowę Rosja rozumie. To państwo nazistowskie. Jeśli ktoś współpracuje z Rosjanami, to współpracuje z nazi - przyznał.Zdaniem mera Lwowa są to "mordercy, którzy nie mają prawa siedzieć za normalnym stołem". W związku z tym domaga się zdecydowanych kroków od Zachodu. Jego zdaniem niezbędna jest "totalna izolacja Rosji przez następnych 50 lat". - Jeśli człowiek pokazuje paszport rosyjski, to on jest nazistą. Nie wpuszczać nigdzie, wyrzucać zewsząd - apelował.
Władimir Putin podpisał dekret, który dopuszcza płatności za rosyjski gaz wyłącznie w rublach. Jeżeli państwa europejskie nie dostosują się do nowych zasad, to Kreml może wstrzymać dostawy surowca. Zaledwie kilka godzin temu premier Włoch Mario Draghi zapewniał, że przepływ gazu nie zostanie zakłócony.Do najnowszej decyzji odniosła się już PGNiG. "PGNiG nie może komentować deklaracji politycznych ani udzielać szczegółowych informacji na temat zapisów umów z kontrahentami", czytamy w komunikacie spółki, przekazanym do PAP. Umowa między PGNiG a Gazpromem obowiązuje do końca tego roku.
Władimir Putin podpisał dekret w sprawie obowiązkowej służby wojskowej. Na mocy tego dokumentu już na wiosnę 2022 r. do rosyjskiego wojska dołączy około 135 tys. osób. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Rosji przekonuje, że nie ma to związku z wojną w Ukrainie.Tymczasem to właśnie starcia na terytorium Ukrainy ujawniły, w jak słabej kondycji jest rosyjskie wojsko. Poza brakami kadrowymi wątpliwości budzi także wyposażenie. Niektóre rosyjskie czołgi są osłaniane kartonami po jajkach.
Były prezydent Rosji uderza w polski rząd oraz samego Mateusza Morawieckiego. Dmitrij Miedwiediew podważa również wagę działań Warszawy oraz faktycznego stosunków jej sojuszników. - Największe kraje UE, ani Stany Zjednoczone nie uważają Polski za solidnego partnera strategicznego - napisał po polsku jeden z najbliższych współpracowników Władimira Putina.- O Polsce. Podczas gdy Europa boleśnie sobie uświadamia, jakie szkody wyrządzają na niej antyrosyjskie sankcje, przed rozpędzonym pociągiem, jak zawsze, biegnie nasz ukochany europejski kraj. Dosłownie - napisał były prezydent Rosji.Po raz kolejny Dmitrij Miedwiediew nie hamował się w ocenie sytuacji na wojnie w Ukrainie. Tym razem były prezydent Rosji podszedł do sprawy w ujęciu dyplomatycznym, a głównym aspektem wypowiedzi była Polska.Jeden z najbliższych współpracowników Władimira Putina zamieścił wpis w języku polskim. Powielił nieprawdziwą narrację na temat działań Zachodu w sprawie wojny w Ukrainie i odesłał do prorządowych mediów, gdzie czytelnicy mają dowiedzieć się "prawdy".
Znana specjalistka ds. Rosji Krystyna Kurczab-Redlich dotarła do prawdziwej matki Władimira Putina. Tym samym w wątpliwość poddała oficjalne przekazy Kremla o tym, że kobieta nie żyje. Jak stwierdziła, Wiera Putina ma mieć obecnie 96 lat i mieszkać w izolacji w Gruzji. W 2019 roku obie panie spotkały się w nietypowych okolicznościach.Życie Władimira Putina bezustannie budzi ciekawość mediów na całym świecie. Być może głównie dlatego, że jest skrzętnie ukrywane przez Kreml, co tylko podsyca zainteresowanie.Z oficjalnych przekazów wiemy, że prezydent Rosji miał w swoim życiu tylko jedną żonę, z którą rozwiódł się kilka lat temu, a owocem tego związku są dwie córki - Maria i Katerina. O rodzicach Putina mówi się natomiast jedynie tyle, że od dawna nie żyją, choć w mediach huczy od doniesień o tym, że matka polityka ukrywa się w Gruzji.Gdyby więc nie ustalenia niezależnych dziennikarzy, zapewne nigdy byśmy nie dowiedzieli się, że dyktator najprawdopodobniej ma drugą małżonkę, która mieszka w Szwajcarii i która urodziła mu czwórkę dzieci.Z kolei dzięki pracy reportażystki i pisarki Krystyny Kurczab-Redlich, która zna życiorys Putina od podszewki, co rusz dochodzą do nas sensacyjne informacje o rodzicielce Putina.
Kulisy rozmów Emmanuela Macrona z Władimirem Putinem wyszły na jaw. Eksperci od francuskiej polityki wyjaśnili, dlaczego prezydent Francji tak często decyduje się na telefoniczne rozmowy z Kremlem. - Widać, że Putin lubi się poznęcać nad Macronem - stwierdził Łukasz Maślanka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.Na linii Paryż-Moskwa nieustannie prowadzone sa rozmowy. Inicjatorem kontaktu jest Emmanuel Macron, dla którego według ekspertów bezpośredni kontakt z Władimirem Putinem jest bardzo istotny, gdyż to "pomaga w zrozumieniu odczuć rozmówcy, a także przewidzeniu dalszych kroków".Co kryje jednak tajemnica rozmów Władimira Putina i Emmanuela Macrona? Analitycy polityki francuskiej w rozmowie z portalem wp.pl postawiają rozwiać wątpliwości. Motywacje prezydenta Francji będą dla wielu zaskoczeniem.
Znana rosyjska śpiewaczka operowa Anna Netrebko w końcu postanowiła odciąć się od polityki Moskwy, którą od lat wspierała. Gwiazda, która przez długi czas milczała w sprawie wojny w Ukrainie, w końcu wydała oświadczenie jednoznacznie potępiające Władimira Putina. Zapowiedziała także powrót na wielką scenę po tym, jak jej kariera zawisła na włosku.24 lutego Rosja bestialsko zaatakowała Ukrainę, a za naszą wschodnią granica rozgrywa się istne piekło. Armia agresora nęka miejscową ludność i dokonuje licznych zbrodni wojennych.Brutalność działań Władimira Putina i zachodnie sankcje nie zrażają jednak wielu Rosjan. Sondaże dotyczące opinii publicznej w Rosji wskazują, że poparcie dla "operacji specjalnej" w Ukrainie stale rośnie, a wielu obywateli stoi murem za Władimirem Putinem. Wśród nich do niedawna była także światowej sławy śpiewaczka Anna Netrebko.
- Putin nie jest samobójcą - stwierdził Lech Wałęsa w odpowiedzi na pytanie, czy Rosja użyje bomby atomowej. Według byłego prezydenta nie jest to realny scenariusz. Co więcej, w opinii Lecha Wałęsy sposób rozmowy z prezydentem Rosji jest jeden.W szczerej rozmowie z Onetem Lech Wałęsa podzielił się opinią na temat Władimira Putina, wojny w Ukrainie oraz tego, co Zachód powinien zrobić w związku z działaniem Kremla. Okazuje się, że Lech Wałęsa ma jasne spojrzenie na sytuacje i uważa, że państwa potępiające działania Rosji powinny zmienić sposób reagowania na rosyjskie działania zbrojne. - Dziś Putin nam wszystkim wybija zęby, a my tylko nadstawiamy kolejny policzek - stwierdził w rozmowie z portalem onet.pl były prezydent.
- Rosja jest w odwrocie, bo cele założonej operacji nie zostały osiągnięte. Teraz Rosjanie muszą znaleźć wyjście z tego - stwierdził w programie WP "Newsroom" były Inspektor Sił Powietrznych gen. Tomasz Drewniak. Jak dodał, niepokojące są zwłaszcza pogłoski o planowanym poborze do rosyjskiej armii, które mogą zwiastować, że Moskwa szykuje się na długi i wyniszczający konflikt w Ukrainie.To już ponad miesiąc, od kiedy armia Władimira Putina rozpętała brutalną wojnę w Ukrainie. Niestety, na horyzoncie nie widać nawet promyka nadziei na zażegnanie walk, a kolejne rundy pokojowych negocjacji kończą się brakiem pozytywnych rezultatów.W zamian za to wojska rosyjskie okupują i dręczą ukraińskie miasta, takie jak Mariupol czy Irpień, a Kreml bezlitośnie drwi z zachodnich sankcji nakładanych przez kolejne kraje i prowadzi swoją cyniczną propagandę.W ostatnim wywiadzie dla telewizji minister obrony Rosji Siergiej Szojgu stwierdził nawet, że "główne zadania pierwszego etapu specjalnej operacji wojskowej w Ukrainie" zostały zrealizowane. Nieco inaczej tę sytuację widzą jednak analitycy, którzy, choć przyznają, że Rosja ponosi klęskę, ostrzegają, że optymizm jest w tym przypadku nieuzasadniony.
Zakończyła się kolejna runda ukraińsko-rosyjskich rozmów pokojowych. Agencja TASS donosi, że szef rosyjskiej delegacji Władimir Miediński ujawnił szczegóły konsultacji. Rosja ma podjąć militarne i polityczne kroki, aby ograniczyć konflikt w Ukrainie.Wtorkowe konsultacje to kolejna próba pogodzenia zwaśnionych stron. Przedstawiciele Rosji i Ukrainy spotkali się w pałacu Dolmabahce w Stambule (Turcja).
Rosyjska telewizja wyemitowała przemówienie Siergieja Szojgu, który od dłuższego czasu nie udzielał się w życiu publicznym. Minister Obrony Federacji Rosyjskiej oświadczył m.in., że "zrealizowano główne zadania pierwszego etapu operacji". Szef resortu obrony wypowiedział się również podczas negocjacji z przedstawicielami Ukrainy.Od dłuższego czasu, światowe media żywo zastanawiały się nad nieobecnością ministra obrony Rosji, Siergieja Szojgu. Strona ukraińska donosiła, że polityk miał doznać zawału serca i to właśnie z tego powodu, zniknął z przestrzeni publicznej.Wielu ekspertów sugerowało, że tajemnicze zniknięcie polityka mogło być efektem dramatycznej sytuacji rosyjskiej armii na terenie Ukrainy. Jak się okazało, Siergiej Szojgu pojawił się we wtorek na specjalnej wideokonferencji, która była transmitowana przez rosyjskie kanały telewizyjne.
Grupa hakerska Anonymous kontynuuje krucjatę przeciwko Władimirowi Putinowi. Do tej pory wykonano już serię ataków na rządowe witryny i telewizję. Tym razem haktywiści udostępnili wrażliwe dane wykradzione Rosjanom na specjalnej stronie internetowej i zapowiedzieli następny wyciek, który "zdmuchnie Rosję".Po agresji Rosji na Ukrainę grupa hakerów z kolektywu Anonymous wyraziła sprzeciw wobec działań reżimu Władimira Putina i wypowiedziała mu swoją własną wojnę, która toczy się w sieci.- Ukraina, która jest państwem demokratycznym, została najechana przez faszystowską dyktaturę. To nie jest konflikt pomiędzy NATO i Rosją, to walka demokracji z faszyzmem - tłumaczyli aktywiści na Twitterze. W związku z tym doszło do serii działań uderzających w rosyjskie władze i ich propagandową aparaturę. Członkowie kolektywu wyłączyli na jakiś czas m.in. stronę rosyjskiego Ministerstwa Obrony, a ostatnio przerwali transmisję wystąpienia Putina na stadionie w Moskwie.
O tym fragmencie z życiorysu Władimira Putina nie wie praktycznie nikt. Dziwić może nie tylko demokratyczny aspekt historii, jak i zadanie, jakiego chciał podjąć się stawiający pierwsze kroki w "poważnym świecie" przyszły prezydent Rosji. Kiedy Władimir Putin został "przegnany" z Moskwy i ponownie trafił do Leningradu, chciał zatrudnić się jako... kierowca działaczki na rzecz praw człowieka.Sam życiorys Władimira Putina mimo zajmowania przez niego od lat fotela prezydenta Rosji pozostaje ogromną tajemnicą. Problemy z ustaleniem faktów dotyczą tak podstawowych rzeczy, jak faktyczne personalia matki polityka, czyli liczba jego dzieci.Okazuje się jednak, że również kwestie zawodowe byłego agenta KGB potrafią ogromnie zaskoczyć. W książce "Ludzie Putina, jak KBG odzyskało Rosję i zwróciło się przeciwko Zachodowi" Catherine Belton znaleźć można fragment, gdzie opisane jest, jak Władimir Putin próbował wejść w łaski Galiny Starowojtowej.
Odbyła się kolejna rozmowa na linii Turcja-Rosja. Recep Tayyip Erdogan postanowił zadzwonić do Władimira Putina, a cel kolejnych telefonów do Moskwy pozostaje niezmienna. Prezydent Turcji nieustannie wierzy, że uda mu się przekonać Rosję do zakończenia wojny w Ukrainie. Biuro tureckiego prezydenta podało, iż doszło do "ważnych ustaleń".Biuro prezydenta Turcji ujawniło, że w niedzielę Recep Tayyip Erdogan postanowił ponownie spróbować namówić Władimira Putina do tego, by jego żołnierze opuścili teren Ukrainy. Ankary nie satysfakcjonuje jednak czasowe wycofanie rosyjskiej armii na teren Białorusi w celu rotacji. Recep Tayyip Erdogan stoi na stanowisku, iż Rosja musi jak najszybciej zakończyć wojnę w Ukrainie. To jednak nie koniec istotnych wiadomości po rozmowie prezydentów Rosji i Turcji.
Wołodymyr Zełenski postanowił wykorzystać Romana Abramowicza na dotarcie do Władimira Putina? Oligarcha, który osobiście objęty został sankcjami, miał przekazać prezydentowi Rosji kartkę z odręcznym pismem. Po tym, jak Władimir Putin przeczytał jej treść, miał wpaść w szał, a do uszu Abramowicza dotarła jednoznaczna uwaga.Najnowsze ustalenia brytyjskich dzienników i niedawne doniesienia "Wall Street Journal" pozwalają wysnuć tezę, iż Roman Abramowicz ma za zadanie dotrzeć do Władimira Putina. Oligarcha według "The Times" spotkał się niedawno z prezydentem Rosji.Nie było to jednak spotkanie przypadkowe. Jeden z bogatszych rosyjskich oligarchów miał dostarczyć Władimirowi Putinowi specjalną kartkę. Nieoficjalne ustalenia brytyjskich dziennikarzy wskazują, że autorem zapisanej na niej treści był Wołodymyr Zełenski. Reakcja prezydenta Rosji wiele mówi na temat jego obecnego stanowiska wobec wojny w Ukrainie.