Papież Franciszek przyznał w rozmowie z włoskim dziennikiem, że być może "szczekanie NATO pod drzwiami Rosji" skłoniło Władimira Putina do ataku na Ukrainę. Zdradził, że zwrócił się z prośbą o spotkanie z prezydentem Rosji, ale wciąż czeka na odpowiedź. Wizyty w Kijowie na razie planuje. Publicysta Tomasz Terlikowski ocenił, że wywiad Ojca Świętego jest "dramatyczny".To nie pierwszy raz, kiedy na papieża Franciszka wylała się fala negatywnych komentarzy za słowa dotyczące wojny w Ukrainie. Już wcześniej był krytykowany za unikanie stwierdzenia, że to Rosja zaatakowała Ukrainę. Na początku kwietnia na oficjalnym profilu Ojca Świętego na Twitterze pojawił się wpis nawiązujący do wojny, w którym na końcu padło stwierdzenie, że "wszyscy jesteśmy winni".
We wtorek 3 maja Władimir Putin podpisał specjalny dekret. Rosja odpowiada na zachodnie sankcje nałożone w związku z wojną w Ukrainie. Wiadomości o "sankcjach odwetowych" przekazał Reuters.Na Kremlu zapadła kolejna decyzja i zyskała ona formalne poparcie Władimira Putina. Prezydent Rosji podpisał kolejny dekret.Agencja Reutersa, powołując się na źródła z Kremla, poinformowała, iż Rosja zaczyna wdrażać kolejną transzę "sankcji odwetowych" wobec krajów Zachodu. Zalecenia Władimira Putina są bardzo konkretne.
Władimir Putin ruszy z ofensywą na Bałkany? O prawdopodobnym ziszczeniu się takiego scenariusza jest przekonany amerykański senator Chris Murphy, który twierdzi, że celem Rosji może wkrótce paść Bośnia. Obawy te nie są zresztą nieuzasadnione, biorąc pod uwagę fakt, że Kreml używa wobec kraju analogicznej retoryki, jak w przypadku Ukrainy, a lider bośniackich Serbów to dobry sojusznik rosyjskiego prezydenta.Wojna w Ukrainie z pewnością nie idzie po myśli Władimira Putina, a nad rosyjskim prezydentem zbierają się każdego dnia coraz gęstsze czarne chmury. Oprócz problemów na froncie, gdzie masowo giną i dezerterują jego żołnierze, dochodzą jeszcze kłopoty zdrowotne, które nie ułatwiają dowodzenia "operacją specjalną".Nietrudno zauważyć również, że kolejne porażki pchać mają dyktatora do coraz bardziej absurdalnych kroków. Ukraińskie media zaledwie wczoraj donosiły o planach zestrzelenia przez Rosjan pasażerskiego samolotu, tylko po to, by obarczyć winą za tragedię Ukraińców.Liczne są też niepowodzenia na wschodzie i południu Ukrainy, gdzie wciąż toczą się zacięte walki i gdzie zdesperowany Putin miał wysłać swojego zaufanego sojusznika, jednak ten szybko został ranny i musiał się ewakuować.Wszystko to sprawiać ma, że jeden z najpotężniejszych światowych liderów szuka pola, na którym odniósłby sukces. W tym właśnie kontekście pojawiają się zaś niepokojące informacje na temat planu zaatakowania Bałkanów, który właśnie miał zrodzić się w jego głowie.
Redakcja szwajcarskiej gazety "Sonntagszeitung" twierdzi, że Władimir Putin ma dwóch synów, których matką ma być jego domniemana kochanka, Alina Kabajewa. Narodziny chłopców miały być trzymane w tajemnicy.Jak podaje "Sonntagszeitung", pierwszy z chłopców miał urodzić się w 2015 roku. Wtedy pojawiły się także pierwsze pogłoski o narodzinach syna Putina, jednak Kreml wszystkiemu zaprzeczył. Z kolei jego brat miał przyjść na świat w 2019 roku.
Joe Biden postanowił podczas swojego przemówienia zażartować z Władimira Putina. Publiczność oklaskiwała go za te słowa na stojąco. To kolejna szpila wbita przez prezydenta USA w rosyjskie władze. Od początku wojny w Ukrainie, prezydent Stanów Zjednoczonych jasno określił, po jakiej stronie konfliktu się opowiedział - ze strony władz USA rozpoczęła się "zimna wojna" na wielu frontach, przede wszystkim w postaci sankcji oraz kwestii dyplomatycznych.
Dowódca oddziału kadyrowców stracił swoje życie w czasie, gdy relacjonował na Tik Toku zakończenie misji na okupowanym terytorium. Wojskowy został trafiony ukraińskim pociskiem. Film przedstawiający moment zdarzenia został udostępniony przez dziennikarza Wiktora Kowalenkę i od razu ekspresowo obiegł sieć.O tym, że śmierć może nadejść w najmniej oczekiwanym momencie, wiadomo nie od dziś. W dobitny sposób przekonał się o tym czeczeński bojownik, który stracił swoje życie podczas nagrywania materiału na Tik Toku. Żołnierz relacjonował zakończenie misji na froncie, chwaląc się przy tym dokonaniami swojego oddziału. Jak się okazało, za swoją pewność siebie, a także zbyt duże rozluźnienie zapłacił najwyższą cenę.- Zadanie wykonane na piątkę z plusem - mówił dowódca, wskazując, że jego oddział zakończył swoje zadanie. Nagle doszło do niebywałego zdarzenia. Przechwałki kadyrowca zostały przerwane w niezwykle drastyczny sposób. W pewnym momencie na nagraniu słychać potężną eksplozję. Przez ułamek sekundy widzimy również płomień na klatce piersiowej bojownika. Użytkownicy Twittera nie mają najmniejszych złudzeń, że dowódca wojsk Putina stracił życie podczas nagrywania Tik Toka. Nagranie przedstawiające moment zdarzenia został udostępniony przez ukraińskiego dziennikarza Wiktora Kowalenkę.Attention! Graphic video! The Russian unit commander from #Kadyrovites was killed by the shell at the moment of live reporting on social media TikTok that their mission was completed successfully with only one wounded. pic.twitter.com/SugqOFaPZ9— Victor Kovalenko (@MrKovalenko) April 29, 2022 Warto podkreślić, że na początku kwietnia w sieci pojawiły się liczne doniesienia, że platforma Tik Tok jest wykorzystywana przez czeczeńskie oddziały rosyjskiej Gwardii Narodowej. Niestety, ale od początku rosyjskiej inwazji na terytorium Ukrainy, światowe media wielokrotnie informowały o licznych zbrodniach popełnianych przez kadyrowców na ludności cywilnej, m.in. w obwodzie kijowskim i w oblężonym Mariupolu na południowym wschodzie Ukrainy.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Siergiej Ławrow stawia warunki ws. pokoju w Ukrainie. Lista żądań jest długaKraków: Policja poszukuje 42-letniej Marty Dudrak i jej 8-letniej córki JuliiMatura matematyka 2022. Co wziąć ze sobą na egzamin? Przedmioty, bez których cię nie wpuszcząŹródło: Goniec.pl
Ukraiński portal "Defence Express" donosi, że na froncie walk w mieście Izjum pojawił się szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji generał Walerij Gierasimow, który ma przejąć nadzór nad trwającą ofensywą w Donbasie. Eksperci są zdania, że jest to osobista zemsta Władimira Putina za dotychczasowe niepowodzenia armii rosyjskiej w Ukrainie i dowód na niezwykłą determinację dyktatora w walce o wschodnią część okupowanego kraju.Od początku kwietnia w rejonie Donbasu trwają krwawe walki pomiędzy stronami ukraińską i rosyjską. Kreml skupia się na opanowaniu okupowanego terytorium, wierząc, że zdobycie go może okazać się kluczem do dalszego pomyślnego dla niego rozwoju sytuacji.Dodatkowo, Rosjanie obrali za cel południowe obwody, głównie chersoński i zaporoski, w których mogą chcieć zorganizować pseudoreferenda, aby utworzyć tam samozwańcze republiki, a następnie zaanektować te tereny i stworzyć lądowy korytarz na Krym.Idealnym scenariuszem dla Moskwy byłoby osiągnięcie tych celów do Dnia Zwycięstwa, w którym Władimir Putin mógłby ogłosić sukces "operacji specjalnej". Inna wersja mówi o tym, że podczas corocznej parady rosyjski dyktator wezwie naród rosyjski do wielkiej mobilizacji.
Sekretarz obrony Wielkiej Brytanii udzielił niepokojącego wywiadu. Zdaniem Bena Wallace'a, Władimir Putin może dokonać zmiany narracji i ogłosić walkę ze światowym nazizmem przy użyciu zakazanej broni. Możliwe, że deklaracja ta padnie z ust dyktatora już 9 maja podczas rosyjskich obchodów Dnia Zwycięstwa.Władimir Putin nie zamierza cofać się z obranego kursu i kontynuuje brutalną inwazję na Ukrainę. Obecnie celem jego wojska stały się głównie wschód i południe sąsiedniego kraju, o które toczą się zacięte walki.Sytuacji nie ułatwia fakt, że za rosyjskim dyktatorem twardo stoi jego własne społeczeństwo, które ogłupił wszechobecną propagandą, choć i ono powoli nuży się trwającą od ponad dwóch miesięcy wojną.Kreml cały czas utrzymuje jednak konfrontacyjny ton i ustami swojego rzecznika Dmitrija Pieskowa oraz szefa MSZ Siergieja Ławrowa grozi Zachodowi. I choć wiele z tych gróźb można traktować z przymrużeniem oka, zdaniem sekretarza obrony Wlk. Brytanii Moskwy wciąż nie należy bagatelizować.
Szef rosyjskiego wywiadu zagranicznego Siergiej Naryszkin twierdzi, że Polska i USA przygotowały "tajny plan". Jego zdaniem Warszawa i Waszyngton chcą przejąć kontrole nad częścią Ukrainy. To całkowicie zaprzecza postawie, którą Polska prezentuje od początku rosyjskiej inwazji.Wypowiedź szefa rosyjskiego wywiadu zagranicznego cytuje agencja RIA Novosti. Warto jednak pamiętać, że może to być kolejna odsłona wojny informacyjnej, którą Rosja prowadzi z Zachodem.
Władimir Putin przemawiał na posiedzeniu Rady Ustawodawców, ale tym razem to nie jego słowa wzbudziły największe zainteresowanie. Prezydent Rosji jąkał się, a jego twarz była opuchnięta. Wywołało to kolejną falę domysłów, jakoby miał problemy ze zdrowiem.Już wcześniej w mediach pojawiły się informacje, że Władimir Putin może chorować na raka tarczycy. Dziennik Proekt ujawnił, że w ostatnich latach Jewgienij Seliwanow, chirurg onkologiczny specjalizujący się w raku tarczycy, odwiedził Władimira Putina aż 35 razy.
- Sumiennie pracują, nie rzucają się w oczy, a po godzinach składają raporty do Moskwy. Teraz na wielu padł blady strach - relacjonuje Robert Cheda, były oficer i analityk Agencji Wywiadu. Zdaniem specjalisty w Polsce trwa obecnie umieszczanie szpiegów w biznesie.Z jakiego powodu rosyjskie władze umieszczają swoich przedstawicieli w rosyjskich firmach za granicą? - Mniej więcej od zajęcia Krymu, a nawet od 2012 roku wszyscy biznesmeni, którzy zarabiali nieco większe pieniądze, uciekali z nimi z Rosji. Przyczyna jest prosta. Chodziło o to, że wszystkie firmy, powyżej określonego progu obrotów, chyba od 500 tysięcy dolarów rocznie, wchodziły pod kontrolę FSB. To było uderzenie w klasę średnią, żeby nie podskakiwała, szczególnie kiedy Aleksiej Nawalny się uaktywnił, a oni zaczęli robić przelewy na jego fundację - relacjonował Robert Cheda.
Władimir Putin dopuścił się poważnych kłamstw w trakcie spotkania z Sekretarzem Generalnym ONZ Antonio Guterresem. Prezydent Rosji przekonywał, że "rosyjska armia nie ma nic wspólnego z masakrą w Buczy", a "walki w Mariupolu się skończyły". Konsultacje trwały ponad godzinę.Sekretarz Generalny ONZ spotkał się także z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem, po czym poleciał na lotnisko w Rzeszowie, gdzie rozmawiał z prezydentem Polski Andrzejem Dudą. W planach ma jeszcze konsultacje z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w Kijowie.
Rosja wstrzymała dostawy gazu do Polski w ramach kontraktu jamalskiego. To najprawdopodobniej efekt nieuregulowania płatności w rublach, czego zażądał osobiście Władimir Putin. W ministerstwie klimatu zebrał się sztab kryzysowy, który przedyskutował treść oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Informację potwierdził już premier Mateusz Morawiecki oraz PGNiG.Federacja Rosyjska mści się za bolesne sankcje, które kraje zachodnie nałożyły na nią po inwazji na Ukrainę? Choć oficjalnie władze Rosji utrzymują, że restrykcje spływają po nich jak po kaczce, najwidoczniej wcale tak nie jest i Władimir Putin postanowił wziąć odwet.Już pod koniec marca prezydent Rosji oświadczył, że chce, aby zagraniczni kontrahenci Gazpromu z tzw. "krajów nieprzyjaznych", w tym Polski, płacili za gaz w rosyjskiej walucie. W przeciwnym razie kurek miał zostać zakręcony, do czego zupełnie nieoczekiwanie właśnie doszło.
W minioną sobotę w 23 polskich miastach zorganizowano protesty przed Leroy Merlin i Auchan. W ten sposób Polacy chcieli zaznaczyć swój sprzeciw wobec firm, które mimo inwazji nie wycofały się z Rosji. W jednym z warszawskich sklepów budowalnych rozbrzmiał nawet hymn ZSRR. Klienci byli zdezorientowani.Jak już informowaliśmy, przed tym samym marketem protestujący ustawili krzyże na podstawkach, które imitowały nagrobki. Obok zapalili znicze, aby upamiętnić ofiary wojny w Ukrainie.
Rosyjscy politycy przygotowali nowy projekt ustawy wymierzony w "zagranicznych agentów". Po zmianach takimi osobami będą wszyscy, którzy otrzymują wsparcie z zagranicy lub pozostają "pod wpływami zagranicznymi w innych formach" i realizują w Rosji określone zadania. Nowe prawo przewiduje dla nich dotkliwe ograniczenia.Od wybuchu wojny w Ukrainie Rosja już kilkukrotnie zaostrzyła prawo. O tym, co grozi obywatelom, którzy porównują ZSRR z nazistowskimi Niemcami pisaliśmy w tym artykule.
Przeciągająca się wojna w Ukrainie to nie jedyny problem Władimira Putina - Syberię ogarnęły pożary, w wyniku których spłonęło już ponad 2 mln hektarów. Do walki z żywiołem prezydent mógłby wysłać wojsko, ale żołnierze walczą przeciwko Ukraińcom. Eksperci, z którymi rozmawiała "Wirtualna Polska", nie mają wątpliwości, że dla Putina "najważniejsza jest wojna, a nie lasy".Tymczasem ogień zajął już 14 regionów Rosji. Pożary wybuchają tam co roku, ale tym razem rozprzestrzeniają się w dużo szybszym tempie.
Rosjanie szykują duży atak na Krzywy Róg - przekazał na Telegramie szef administracji wojskowej miasta Ołeksandr Wilkul. To ważny ośrodek przemysłowy Ukrainy i rodzinne miasto Wołodymyra Zełenskiego. Ofensywa miałaby się rozpocząć w ciągu kilku najbliższych dni.- Wiemy o przeciwniku więcej niż mu się wydaje. Rozumiemy wszystkie jego plany i jesteśmy całkowicie przygotowani na wszelkie możliwe wydarzenia - zapewnił w komunikacie Ołeksandr Wilkul, cytowany przez serwis "Ukraińska Prawda".
Władimir Putin zareagował na wyniki niedzielnych wyborów prezydenckich we Francji. Rosyjski przywódca pogratulował zwycięstwa Emmanuelowi Macronowi, wydając krótki, aczkolwiek niezwykle treściwy komunikat. Listy gratulacyjne dla francuskiego prezydenta wysłali również przywódcy USA oraz Chin. Nie milkną echa niedzielnego zwycięstwa Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich. Francuzi po raz kolejny zdecydowali, że to właśnie dotychczasowy prezydent, a nie Marine Le Pen ma być reprezentantem całego narodu.Tuż po ogłoszeniu oficjalnych wyników, Macron otrzymał tysiące gratulacji, a także życzeń owocnej prezydentury. Światowe media czekały jednak na jedną, niezwykle istotną wiadomość. Mowa o komunikacie wydanym przez Władimira Putina. Rosyjski prezydent złożył na ręce prezydenta Francji Emmanuela Macrona wyjątkowy telegram gratulacyjny z okazji wyjątkowego zwycięstwa.
"Finanacial Times" donosi, że Władimir Putin stracił jakiekolwiek zainteresowanie rozmowami pokojowymi po tym, jak Ukraińcy zatopili flagowy rosyjski okręt "Moskwa". Po osobistej plamie na honorze, przywódca Rosji chce zagarnąć jak największą część Ukrainy i jest zdeterminowany, by wygrać wywołaną przez siebie wojnę. To może oznaczać z kolei jeszcze większą bezwzględność jego armii.Właśnie mijają dwa miesiące, od kiedy Putin podjął decyzję o inwazji na Ukrainę. Choć wielu, w tym Władimirowi Putinowi, wydawało się, że opanowanie zaatakowanego kraju zajmie kilka dni, Rosjanie do dziś nie osiągnęli założonych celów. To spowodowało, że w rosyjskim przywódcy narosła niespotykana do tej pory frustracja, pogłębiana tylko przez kolejne porażki.
W trakcie Boskiej Liturgii z okazji prawosławnej Wielkanocy Władimir Putin złożył gratulacje i wręczył upominek patriarsze Moskwy i Całej Rusi Cyrylowi. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie sugerujące, że prezydent Rosji modli się w pustym kościele. Internauci wskazują, że wizyta została nagrana wcześniej, a jej fragmenty doklejono do transmisji na żywo.Osoby wyznania prawosławnego obchodzą Wielkanoc tydzień po katolikach. W tym roku święta wypadają w niedzielę 24 kwietnia. Państwowa agencja RIA Novosti wskazuje, że w liturgii wielkanocnej uczestniczyli m.in. mer Moskwy Siergiej Sobianin, nuncjusz apostolski w Federacji Rosyjskiej abp Giovanni D'Aniello oraz przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich Rosji abp Paolo Pezzi.
Maria Woroncowa jest córką Władimira Putina, ma 37 lat i prawdopodobnie nie może wyjechać z Rosji. Kiedy kobieta świętowała swoje urodziny, miała nie zostać wypuszczona na spędzenie ich na jednej z rajskich wysp. Zakaz miał wypłynąć od jej ojca. Czyżby Woroncowa była królewną zamkniętą w wysokiej wieży?Informację o przymusowym zamknięciu Woroncowej w Rosji podał kanał śledczy General SVR na Telegramie. Sytuacja była jednak bardziej skomplikowana. Pojawiły się podejrzenia, że córka Władimira Putina nie planowała wracać do Rosji.
Władimir Putin spełnia swój plan krok po kroku? Eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich są pewni, że w najbliższym czasie dojdzie do zmasowanego ataku sił rosyjskich. W Donbasie trwają intensywne walki. Cierpią na tym również mieszkańcy okupowanych terenów Ukrainy. Jak donosi rzeczniczka praw obywatelskich, Ludmyła Denysowa, w obwodzie chersońskim powstało więzienie, w którym przetrzymywani są zatrzymani pod byle pretekstem ukraińscy obywatele, a na miejscu, w celu wyciągnięcia od nich informacji, są torturowani.
W sieci pojawiły się najnowsze zdjęcia Aliny Kabajewej. Była gimnastyczka, która ma być rzekomą kochanką Władimira Putina, wydaje się odmieniona. Rosyjskie media sugerują, że mogła skorzystać z pomocy chirurga plastycznego. O Alinie Kabajewej jest w ostatnim czasie głośno z powodu doniesień o jej związku z Władimirem Putinem. Pojawiały się spekulacje, że gwiazda ukrywa się w miejscu, znanym tylko prezydentowi Rosji.Alina Kabajewa wychodzi z ukryciaAlina Kabajewa to rosyjska mistrzyni olimpijska w gimnastyce, która dwukrotnie zdobywała medale dla swojego kraju - w 2000 r. brąz, a cztery lata później złoto. Wielokrotnie wygrywała również w tej dziedzinie mistrzostwa świata i mistrzostwa Europy. W 2008 r. o sportsmence znów zrobiło się głośno, za sprawą doniesień o rzekomym romansie z Władimirem Putinem. Tezę o związku z rosyjskim prezydentem potwierdzał też Aleksiej Nawalny. W związku z wojną w Ukrainie temat Kabajewej ponownie zaistniał, choć w ostatnim czasie próżno było szukać jakichkolwiek nowych informacji na temat byłej gimnastyczki. To dało podłoże do kolejnych spekulacji. Podejrzewano, że gwiazda może ukrywać się w Szwajcarii, a nawet, że została przeniesiona do przeciwatomowego bunkru. Nieoczekiwanie, Kabajewa postanowiła jednak pokazać się publicznie. Operacja plastyczna?Na Instagramie Ekateriny Sirotiny pojawiły się zdjęcia z prób do pokazu gimnastyki artystycznej podczas organizowanego przez Kabajewę charytatywnego wydarzenia Alina Festival. Na fotografiach widzimy również samą sportsmenkę. Rosyjscy dziennikarze komentujący fotografie zauważają, że gwiazda przeszła zaskakujące zmiany. Twarz Kabajewej nie wygląda już tak jak wcześniej. Pojawiły się spekulacje, że 38-latka mogła poddać się zabiegowi medycyny estetycznej. "Cosmopolitan" wyraził opinię, że zmiany działają na niekorzyść urody rzekomej partnerki Władimira Putina. Niektórzy komentujący twierdzą również, że olimpijka mogła udać się do tego samego chirurga, z którego usług korzysta rosyjski prezydent. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Ekaterina Sirotina (@ekaterina_sirotina_official) Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Ekaterina Sirotina (@ekaterina_sirotina_official) Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Kazimierz Marcinkiewicz wyznał prawdę o tym, jak teraz żyje. "Mam na kromkę chleba"Jaruś z "Chłopaków do wzięcia" zamieszkał z żoną. Fani mają jednak poważne zmartwienieMatura język angielski 2022. Jak napisać maila i pocztówkę po angielskuŹródło: onet.pl
Znany kanał śledczy General SVR opublikował na swoim telegramie niebywałe doniesienia na temat jednej z córek Władimira Putina. Rosyjski dyktator miał jej zakazać opuszczania Rosji, ponieważ obawia się, że mogłaby ona już więcej nie wrócić. 37-letnia Maria Woroncowa miała się dowiedzieć o decyzji ojca w nietypowy sposób. Już prawie dwa miesiące trwa rosyjska inwazja na terytorium Ukrainy. Niestety, ale każdego dnia światowe media informują o nowych, kuriozalnych czynach, których dopuszczali się rosyjscy żołnierze względem bezbronnej ludności cywilnej. Światowe media zastanawiają się, gdzie tak naprawdę znajdują się dzieci dyktatora, a także jaki mają stosunek do zaistniałej sytuacji. Jakiś czas temu, informowały one o tym, że aktualna partnerka Putina, Alina Kabajewa wraz z czwórką jego najmłodszych dzieci, znalazła schronienie w Szwajcarii. Tym razem medialne doniesienia dotyczą jednej z dwóch "oficjalnych" córek rosyjskiego przywódcy, Marii Worońcowej. Dziennikarze śledczego portalu General SVR poinformowali za pośrednictwem swojego Telegramu, że kobieta otrzymała kategoryczny zakaz opuszczania Rosji, który został nałożony przez jej ojca. Władimir Putin obawia się, że mogłaby już nigdy nie wrócić.
Władimir Putin nakazał wstrzymanie ataków na zakład Azowstal w Mariupolu, a do internetu trafiło nagranie, na którym instruuje w tej sprawie szefa resortu obrony Siergieja Szojgu. Mimo tego wojska kontynuują ostrzał. Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, podejrzewa, że spotkanie prezydenta z ministrem miało "złamać morale obrońców Ukrainy".Przejęcie całkowitej kontroli nad Mariupolem to jeden z celów rosyjskich żołnierzy. Dzięki temu mogliby utworzyć połączenie lądowe między zaanektowanym Krymem a Rosją, o czym pisaliśmy w tym artykule.
Wolfgang Schomburg, były sędzia Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK), uważa, że proces dotyczący zbrodni wojennych przeciwko rosyjskim żołnierzom może zakończyć się sukcesem. Ma również nadzieję, że uda się osądzić samego Władimira Putina. Prawnik wskazał, że "nie byłby to pierwszy przywódca państwa, który musiał odpowiedzieć za swoje czyny".Tymczasem wojna w Ukrainie trwa już prawie dwa miesiące, a Rosjanie nieustannie atakują wschodnie regiony kraju. O tym, jakiego odkrycia dokonano niedaleko Mariupola można przeczytać w tym artykule.
Władimir Putin zdecydował się na przerwanie ataków na zakłady metalurgiczne Azowstalu umiejscowione w okupowanym Mariupolu. O swojej decyzji poinformował ministra obrony, Siergieja Szojgu, który przyjął, jak i wykonał rozkaz rosyjskiego prezydenta. Spotkanie obu polityków było transmitowane za pośrednictwem propagandowej telewizji Rossija24. W czwartek 21 kwietnia doszło do oficjalnego spotkania Władimira Putina oraz ministra obrony Rosji, Siergieja Szojgu. Głównym tematem rozmów była aktualna sytuacja na Ukrainie, a przede wszystkim postępy wojsk rosyjskich na terenie zakładów metalurgicznych Azowstal w Mariupolu. Siergiej Szojgu poinformował Putina, że do ustabilizowania działań, a przede wszystkim finalizacji całej akcji, potrzeba jeszcze kilku dni. Podkreślił również, że w chwili obecnej trwa potężna blokada obiektu, przez którą ukraińskie siły nie mają wystarczających sił, by przeciwstawić się działaniom agresora. Dodał również, że na terenie zakładów znajdują się cywile, którzy szukają schronienia, jak również obrońcy miasta. Szojgu podkreślił, że siły Federacji Rosyjskiej zrobiły wszystko, co w ich mocy, by chronić bezbronną ludność cywilną. W jego opinii, akcja ewakuacyjna zakończyła się sukcesem, ponieważ z Mariupola ewakuowano ponad 142 tysiące "obywateli".Warto podkreślić, że spotkanie obu polityków było transmitowane na łamach propagandowej telewizji Rossija24. Jej przekaz był bezpośrednio skierowany do rosyjskich obywateli, którzy poprzez skuteczną dezinformację nie mają pojęcia o tym, co tak naprawdę dzieje się na terytorium Ukrainy.
Z ust Władimira Putina padły niebywałe słowa odnoszące się do podjętych działań wojennych na terenie Ukrainy. Podkreślił, że do podjęcia takiej, a nie innej decyzji, zmusiła go niezwykle ciężka sytuacja, która miała miejsce na terenie Donbasu. Rosyjski przywódca zdradził, dlaczego zaatakował sąsiedni kraj, a także poinformował, że wszystkie założenia zostaną zrealizowane.Władimir Putin skrzętnie wykorzystuje wszelkie narzędzia propagandowe, by szerzyć swoją niezwykle skrzywioną optykę dotyczącą sytuacji w Ukrainie. Rosyjski przywódca poinformował, że jego naród chce zaprowadzić pokój na terenie Donbasu. W jego opinii, Rosja chce uchronić Ukraińców przed zbrodniczym reżimem, który rzekomo ma miejsce w ich kraju. Rosyjski przywódca zdradził, dlaczego zdecydował się na tak drastyczny ruch i zaatakował niepodległe, suwerenne państwo.Putin podkreślił, że Rosja będzie dążyć do "normalizacji" życia na terenach samozwańczych republik Doniecka i Ługańska. W swojej wypowiedzi zaznaczył, że głównym celem jego wojsk jest pomoc ludności zamieszkującej region Donbasu.- Osiągniemy sytuację, w której życie wróci tam stopniowo do normalności, zmieni się na lepsze - przekazał prezydent Rosji w trakcie spotkania rady nadzorczej pozarządowej organizacji Rosja-Kraj Możliwości.Dodał również, że przez ostatnie osiem lat na terenie Ługańskiej Republiki Ludowej trwały straszliwe walki i bombardowania.