Władimir Putin podpisał dekret zalecający przejęcie Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej pod zwierzchnictwo Federacji Rosyjskiej. Akt ten jest kolejnym manewrem, związanym z bezprawnym anektowaniem czterech obwodów ukraińskich, z których jednym są terytoria Zaporoża. Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w pięciu niezależnych źródłach.
Piątkowe przemówienie Władimira Putina, traktujące głównie o barbarzyńskiej aneksji ziem Ukrainy, dotyczyło również szeroko pojmowanej wojny z Zachodem, w tym ze środowiskami LGBT, pojmowanymi jako śmiertelne zagrożenie. Te śmiałe sformułowania wywołały w sieci istną burzę i nasunęły internautom na myśl ciekawe skojarzenia. Użytkownicy sieci stwierdzili bowiem, że wywód dyktatora łudząco przypomina narrację jednego z polskich polityków.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w dwóch niezależnych źródłach.Życie osób należących do społeczności LGBT jest w Rosji istnym utrapieniem. Pod panowaniem Putina zmianie uległa choćby Konstytucja, która zakazuje zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci i adoptowania dzieci przez osoby transpłciowe.Rosyjscy parlamentarzyści chcą także rozszerzenia zakazu promowania "nietradycyjnych" związków seksualnych na nieletnich, tak, aby obejmował też osoby dorosłe. Wszystko to w imię obrony tradycyjnej moralności przed wypaczeniami płynącymi ze zgniłego Zachodu. Czytając te słowa nie można oprzeć się wrażeniu, że podobne sformułowania nie są nam obce i już gdzieś je słyszeliśmy, choć widzami rosyjskiej telewizji nie jesteśmy. Nic więc dziwnego, że gdy Putin znów poruszył temat osób LGBT, w sieci zaroiło się od sugestywnych porównań.
Władimir Putin w piątek 30 września podpisał umowy przyłączające obwód chersoński i zaporoski oraz Doniecką i Ługańską Republikę Ludową do Rosji. Działania dyktatora spotkały się ze sprzeciwem polskiego rządu. Głos zabrali między innymi Andrzej Duda, rzecznik rządu Piotr Müller i szef gabinetu prezydenta RP Paweł Szrot.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach. Dziś na Kremlu odbyła się oficjalna "ceremonia", podczas której Władimir Putin ogłosił wyniki pseudoreferendów, które odbyły się w minionych dniach. Dyktator przekonywał, że "mieszkańcy dokonali jednoznacznego wyboru" i wyraził nadzieję, że zgromadzenie federalne poprze aneksję ukraińskich terytoriów.
Władimir Putin anektował kolejne regiony Ukrainy. W piątek 30 września, podczas specjalnej "ceremonii" podpisał umowy przyłączające obwód chersoński i zaporoski oraz Doniecką i Ługańską Republikę Ludową do Rosji. Osoby zebrane na sali, a także sam dyktator, uczcili to okrzykami "Rossija!".Władimir Putin wygłosił oburzające przemówienie, w którym od samego początku nawiązywał do wyników pseudoreferendów przeprowadzonych na okupowanych terenach Ukrainy, przekonując, że "mieszkańcy dokonali jednoznacznego wyboru". Wyraził również nadzieję, że zgromadzenie federalne poprze aneksję ukraińskich terytoriów.
Władimir Putin dopiął swego i podpisał dekrety ws. aneksji Chersonia i Zaporoża, uznając ich niepodległość. W piątek na Kremlu ma się odbyć natomiast oficjalna ceremonia, podczas której dyktator włączy w granice swojego państwa cztery okupowane ukraińskie obwody, w których przeprowadzono pseudoreferenda. Uwieńczeniem barbarzyńskiego spektaklu będzie zatwierdzenie decyzji przez rosyjski parlament.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach.Władimir Putin po raz kolejny według własnego widzimisię przestawia granice państw i tworzy własną mapę świata. Rosyjski przywódca nic nie robi sobie z międzynarodowych umów i bezprawnie bierze to, co akurat znajduje się w sferze jego pożądania.Tak było już w 2014 roku, kiedy to bezczelnie zaanektował ukraiński Krym, gwałcąc Memorandum budapesztańskie i tak jest też teraz. Mroczna historia powtarza się na naszych oczach, a świat bezsilnie patrzy na kolejne posunięcia dyktatora, dyplomatycznie traktując tego, który rozumie jedynie język siły.
Szykuje się niezwykle interesujący koniec tygodnia w Rosji. Jak twierdzi brytyjskie ministerstwo obrony, w piątek 30 września Władimir Putin wystąpi przed obiema izbami rosyjskiego parlamentu, aby ogłosić włączenie w granice Federacji Rosyjskiej ukraińskich obszarów, na których odbywają się pseudoreferenda. Po tym, jak aneksja stanie się faktem, przymusowemu poborowi do wojska podlegać mają także obywatele Ukrainy.Władimir Putin zwiększa swoją aktywność i coraz częściej występuje publicznie, a to nie zwiastuje niczego dobrego. W ubiegłą środę rosyjski dyktator wygłosił pierwsze od wybuchu wojny w Ukrainie orędzie do narodu, w którym zapowiedział "częściową" mobilizację wojskową i groził Zachodowi użyciem broni jądrowej, wczoraj zaś spotkał się w Soczi z Alaksandrem Łukaszenką.Nie jest tajemnicą, że satrapa przeżywa obecnie trudne chwile związane z serią porażek, jakie ponosi w walkach na froncie, a także coraz większym buntem dotychczasowych sojuszników i zwykłych obywateli, zniechęconych przeciągającą się wojną i nie pałających radością na myśl o ponoszeniu dalej jej dotkliwych konsekwencji.On jednak zdaje się być nieprzejednany i nie zamierza składać broni, mimo iż wskazywałyby na to rozsądne przesłanki. Kolejny radykalny krok ma zostać podjęty jeszcze w tym tygodniu, o czym poinformowali właśnie Brytyjczycy.
Złe wieści dla Prawa i Sprawiedliwości. Prowadzona od miesięcy kampania przeciwko Donaldowi Tuskowi, mająca na celu przekonanie Polaków o jego prorosyjskiej postawie nie do końca działa. Jak wynika z najnowszego sondażu United Surveys dla WP, większość rodaków nie zgadza się ze stwierdzeniem, że lider PO jako premier sprzyjał Władimirowi Putinowi. Innego zdania są tylko wyborcy partii rządzącej.Prawo i Sprawiedliwość i sprzyjające mu media konsekwentnie forsują narrację o umiłowaniu Donalda Tuska do Kremla. W obliczu okrucieństw, jakie dzieją się w Ukrainie, takie sugestie to dość poważne oskarżenia, ale dla partii Jarosława Kaczyńskiego tym lepiej, bo cios, jaki zadają byłemu premierowi, jest jeszcze większy i ma szanse jeszcze mocniej zaszokować Polaków.Rzekoma prorosyjskość lidera PO, zakrawająca spokojnie o zdradę stanu, to niekwestionowany numer jeden w rządowej agendzie, który skutecznie ma maskować wewnętrzne kłopoty w obozie władzy, a także galopującą inflację, kryzys energetyczny i kolejne afery polityków Zjednoczonej Prawicy.Temat więc eksploatowany jest nie tylko w budynku parlamentu, ale także w mediach państwowych, które słynne "fur Deutschland" chętnie zastąpiły ostatnio historycznymi obrazkami z wizyt Tuska w Moskwie za czasów rządów PO-PSL, licząc na to, że poziom zohydzenia do rywala sięgnie zenitu. Czy ta ofensywa jest jednak skuteczna? Najnowszy sondaż nie pozostawia złudzeń.
Obywatele Rosji nie ustają w próbach opuszczenia granic swojego kraju, by uniknąć powołania do wojska. Po decyzji Władimira Putina, dotyczącej "częściowej" mobilizacji, tłumy Rosjan rzuciły się na punkty graniczne krajów nie wymagających od nich wiz. Tym razem wielkie kolejki napłynęły nad granicę rosyjsko-gruzińską w Osetii Północnej, gdzie prezydent Rosji wysłał żołnierzy.
Władimir Putin rozpaczliwie szuka pocieszenia w ramionach swojego wiernego parobka, Alaksandra Łukaszenki. Rosyjski przywódca niespodziewanie spotkał się z białoruskim dyktatorem w Soczi, aby omówić "trudny okres". Po rozmowach obaj politycy znów wygłosili pełne pewności oświadczenia i zapowiedzieli realizację wspólnych projektów. Ostrzegli też Zachód, że dialog jest możliwy tylko, jeśli okazany im zostanie należyty szacunek.Władimir Putin nigdy nie był postrzegany na arenie międzynarodowej jako osoba, z którą można by specjalnie nawiązać nić sympatii. Kontakty z nim były raczej koniecznością, biznesem, czy też działaniem w celu hamowania jego śmiałych zapędów i patrzenia mu na ręce.Po wybuchu wojny w Ukrainie rosyjski dyktator został już zupełnie sam, mając przy boku jedynie zaufaną świtę równych sobie radykałów i garść tych, których zastraszył. W kręgu jego "przyjaciół" utrzymać się zdołał kamrat z Białorusi Alaksandr Łukaszenka, który na własne życzenie totalnie uzależnił się od "cara Rosji".Od lutego obaj panowie są sukcesywnie obejmowani dotkliwymi sankcjami, nic więc dziwnego, że jeśli organizują jakiekolwiek spotkania, to tylko w swoim towarzystwie. Na pozór wcale im to nie przeszkadza, bo Zachód nigdy nie roztaczał przed nimi atrakcyjnych wizji, jednak wewnętrznie z pewnością odbierali izolację jako osobisty afront, czego wyrazem są zresztą dzisiejsze słowa po spotkaniu w Soczi.
To nie pierwszy raz, gdy Igor Sokołowski wypowiada się o Władimirze Putinie i nie pierwszy to raz, gdy robi to bardzo brutalnie. Igor Sokołowski z Polsat News nie gryzł się w język, gdy przyszło mu opowiadać we "W rytmie dnia" o Władimirze Putinie. Dziennikarz bez wahania porównał rosyjskiego przywódcę do... śmiecia. Nagranie obiegło internet.
Sa już pierwsze reakcje na środowe orędzie Władimira Putina do narodu. Głos zabrali analitycy i eksperci wojskowi, a przede wszytskim światowi politycy, w tym premier Mateusz Morawiecki. Rosja będzie kontynuowała swoje dzieło zniszczenia, będzie próbowała doprowadzić do zniszczenia Ukrainy, do zagarnięcia części terytoriów - stwierdził szef polskiego rządu.Władimir Putin przerwał milczenie i po raz kolejny pokazał, że porażki w Ukrainie prowadzą go do coraz bardziej radykalnych kroków. W środę rano, w pierwszym od wybuchu wojny orędziu do swojego narodu, dyktator ogłosił częściową mobilizację wojskową, która rozpocząć ma się już dziś.Polityk nie stronił, jak zawsze, od mocnych stwierdzeń i gróźb. Oskarżył więc Zachód o podsycanie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, chęć zniszczenia Rosji, a także oświadczył, że jeśli dojdzie do zagrożenia suwerenności i wolności jego kraju, nie zawaha się przed użyciem broni nuklearnej.Wypowiedź przywódcy odbiła sie szerokim echem w mediach i na politycznych salonach. To jeden z głównych podejmowanych dziś tematów, a w miarę upływu czasu do grona komentujących dołączają kolejni światowi politycy, zaangażowani w pomoc dla Ukrainy.
- Wycofanie się rosyjskich sił i powrót Ukrainy do jej międzynarodowo uznanych granic. To jest warunek, żebyśmy my w Europie czuli się spokojnie, biorąc pod uwagę również doświadczenie z II wojny światowej - mówił prezydent Andrzej Duda po otwarciu 77. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.W dniach 20-22 września Andrzej Duda wraz z pierwszą damą gości w Stanach Zjednoczonych. Prezydent rozpoczął wizytę w Nowym Jorku od spotkania z sekretarzem generalnym ONZ. Następnie rozmawiał z królem Jordanii.
Według informacji przekazanych przez bliski Kremlowi portal "Meduza", Władimir Putin podjął rozważania nad powrotem do negocjacji z Kijowem. Ma być to związane ze skuteczną w ostatnich tygodniach ukraińską kontrofensywą i kolejnymi wyzwolonymi spod okupacji rosyjskiej terenami.
Władimir Putin wysłał do króla Karola III specjalny telegram. Prezydent Rosji postanowił oficjalną drogą pogratulować synowi zmarłej w czwartek królowej Elżbiety II. Państwowa agencja informacyjna TASS nie omieszkała przypomnieć, że Władimir Putin i Karol III spotkali się osobiście więcej niż raz.Władimir Putin nie przestaje udawać, że niespodziewane zaatakowanie Ukrainy i próba podbicia suwerennego, demokratycznego kraju nic nie zmieniła w jego stosunkach z innymi państwami.Nie inaczej sprawy mają się w przypadku śmierci Elżbiety II. W piątek Kreml zaskoczył oświadczeniem na temat uczestnictwa Władimira Putina w pogrzebie królowej Wielkiej Brytanii. W sobotę na oficjalnej stronie prezydenta Rosji pojawiła się nowa wiadomość. Kreml ujawnił treść specjalnego telegramu, który Władimir Putin wysłał do króla Karola III.
Władimir Putin wydał swoim żołnierzom nowy rozkaz. Prezydent Rosji ma zamiar kontynuować sukcesywne rozczłonkowywanie Ukrainy i skoncentrować swoje wysiłki na opanowaniu kolejnego obwodu, nad którym chce przejąć pełną kontrolę. Aby spełnić te oczekiwania, jego armia musi odbić z ukraińskich rąk obwód doniecki. Ostateczny termin zakończenia operacji wyznaczono na 15 września.Kolejne porażki i upokorzenia na ukraińskim froncie ani trochę nie zrażają Władimira Putina. Rosyjski dyktator zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, które za wszelką cenę chce dostać to, o czym przez długi czas marzył i jest gotów posunąć się do wszystkiego, byle tylko zaspokoić swoje rosnące pragnienia.W drodze do celu porusza się już wyłącznie po trupach, nie licząc się ani ze swoimi dotychczasowymi doradcami, ani tym bardziej nie biorąc pod uwagę olbrzymich strat w armii i śmierci niewinnych cywilów. W związku z tym, mimo ryzyka, jakie niosą za sobą kolejne ofensywy, wydaje kolejne rozkazy, mające doprowadzić do wzmocnienia jego panowania nad odbudowującym się imperium.
Wołodymyr Zełenski podzielił się światem poważnym ostrzeżeniem i pozostaje mieć nadzieję, że słowa prezydenta Ukrainy nie zostaną zbagatelizowane. Rosja nadal ma "autorytarne pragnienia" do zrealizowania. Żaden kraj nie jest bezpieczny? Rosja opłakuje śmierć Michaiła Gorbaczowa i jednocześnie nieustannie okupuje teren Ukrainy. Wołodymyr Zełenski przypomniał o sobie światu, który po pół roku od rozpoczęcia wojny przykrył kurzem codzienność za wschodnią granicą Polski.Prezydent Ukrainy w jasnych słowach ostrzegł przed zapędami Kremla. Ponownie wskazał, że czas działa na korzyść Rosji, która prowadzi cyniczną politykę nastawioną nie tylko na działania militarne, ale i dezinformacyjne.
Nie żyje Michaił Gorbaczow. Pierwszy i jedyny prezydent Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich zmarł w wieku 91 lat. Wiadomość o odejściu radzieckiego przywódcy przekazał Centralny Szpital Kliniczny w Moskwie. - Zostanie pochowany tak, jak pragnął - przekazała rosyjska agencja informacyjna TASS.Zmarł Michaił Gorbaczow. Jedyny prezydent ZSRR miał 91 lat. Ostatnie chwile swojego życia spędził w Moskwie w Centralnym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką. Zmarł w stolicy Rosji, ale urodził się we wsi Priwolnoje 2 marca 1931 r.- Michaił Siergiejewicz Gorbaczow zmarł dziś wieczorem po ciężkiej i długotrwałej chorobie - czytamy w oficjalnym wtorkowym komunikacie na temat śmierci radzieckiego polityka i laureata nagrody Nobla.
W rozmowie z Goniec.pl gen. Waldemar Skrzypczak podał możliwe scenariusze ustąpienia Wladimira Putina z urzędu. Jak podkreślił były dowódca Wojsk Lądowych, czas działa na niekorzyść prezydenta Rosji, wokoło którego są co prawda liczni "twardogłowi", jednak pojawia się coraz więcej umiarkowanych elit, mogących wpłynąć na zmianę obecnej sytuacji.
Władimir Putin w końcu postanowił wyjść poza swoją strefę bezpieczeństwa i udać się w podróż poza ściśle chronione mury Kremla. Unikający podróży dyktator 1 września pojawić ma się w rosyjskiej eksklawie, Kaliningradzie. Jak przekazał jego rzecznik Dmitrij Pieskow, wizyta zbiega się z obchodzonym w czwartek w Rosji "Dniem Wiedzy", ale ma także inne powody, o których jeszcze nie poinformowano.Władimir Putin nigdy nie należał do przywódców wyjątkowo chętnie udających się w zagraniczne podróże, jednak nigdy nie mogło zabraknąć go podczas najważniejszych wydarzeń, gdzie gościł jako prezydent poważanego mocarstwa, z którym należy się liczyć.Wszystko zmieniło się wraz z jego krwawą inwazją na Ukrainę, kiedy to dla wielu partnerów stał się zwykłym pariasem, a przyjaciół szukać mógł już tylko wśród polityków prezentujących podobne podejście do demokracji, jak on sam, czyli np. w Turkmenistanie czy Iranie.Inna rzecz, że od kiedy Putin zaatakował swojego południowego sąsiada, nie milkną pogłoski o pogarszającym się jego stanie fizycznym, jak i psychicznym. We znaki coraz bardziej dają mu się przeróżne dolegliwości, a strach przed śmiercią skłania go ku różnym fobiom i maniom dotyczącym ewentualnego zamachu na jego życie. W efekcie satrapa z jeszcze większym umiłowaniem niż dotychczas izoluje się, dowodząc "operacją specjalną" i całą Rosją z fotela w swoim pilnie strzeżonym gabinecie.Według niektórych pogłosek, wkrótce może on nawet zupełnie zniknąć z życia publicznego, totalnie pogrążając się w paranoi. Być może właśnie dlatego zdecydował się na ostatni "szalony" czyn związany ze swoją turystyczną aktywnością i chcąc po raz ostatni ujrzeć dawno nieodwiedzany kawałek swojego imperium, podjął ważną decyzję o wyprawie do Kaliningradu.
Co się dzieje z Władimirem Putinem? Stan zdrowia prezydenta Rosji od początku wojny w Ukrainie znacznie się zmienił. Takich wiadomości dostarcza nie tylko ukraiński wywiad. Nieubłagany upływ czasu widać gołym okiem na kolejnych zdjęciach, w tym tych udostępnianych przez Kreml. W sobotę Wadym Skibicki przekazał nowe wiadomości na temat zdrowia Władimira Putina. To zmieni sytuację na froncie?Władimir Putin 24 lutego 2022 r. oficjalnie stał się najbardziej znienawidzonym człowiekiem na świecie. Najważniejsi politycy świata przestali się hamować i otwarcie zaliczają prezydenta Rosji do grona zbrodniarzy wojennych.Władimir Putin boleśnie odczuwa skutki wojny w Ukrainie. Dosłownie. Stan zdrowia prezydenta Rosji miał gwałtownie się pogorszyć. Dowodem na to są m.in. nagrania, gdzie obserwatorzy zwracają uwagę na drżące nogi i ręce polityka.W sobotę świat usłyszał kolejne informacje na temat tego, jak czuje się Władimir Putin. Wadym Skibicki, przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego, postanowił ujawnić ustalenia swoich ludzi. Koniec Putina jest coraz bliżej?
Z informacji przekazanych przez rosyjską Służbę Ochrony Lasów, ogień zajął już 109 tys. hektarów tamtejszych terenów leśnych. Władimir Putin wysyła swoich przedstawicieli do obwodu riazańskiego, w którym ogień wymyka się spod kontroli i mówi o "trudnej sytuacji".
Władimir Putin nie ma szczęścia nie tylko na froncie, ale również we własne kraju. W Rosji wybuchł kolejny poważny pożar. Płomienie nie miały litości i zabiły jedną osobę. Kilka innych zostało rannych. Dym unosił się nad północną częścią Moskwy, a nagrania udostępnione w sieci pokazują skalę zniszczeń.Władimir Putin jest dowodem na istnienie mitycznej karmy. Równo sześć miesięcy temu Rosja napadła na Ukrainę i podważyła jej suwerenność. Od tego czasu nad krajem agresorów przetaczają się prawdziwe kataklizmy. Od niespotykanych pożarów na Syberii, po tajemnicze płomienie w kolejnych wielkich magazynach ważnych z punktu widzenia logistyki całego kraju.Rosyjska telewizja NTZ oraz Ministerstwo Stacji Nadzwyczajnych Rosji poinformowali o kolejnej tragedii. Na północy Moskwy doszło do prawdziwego dramatu. Nie obyło się bez ofiar śmiertelnych.
Pogarszająca się sytuacja pandemiczna na świecie martwi rzesze przeciętnych ludzi i epidemiologów. Te obawy to jednak nic w porównaniu z tym, jak wielkie poruszenie będący w natarciu koronawirus, budzi u samego Władimira Putina. Zdaniem autorów profilu General SVR, podających się za byłych rosyjskich agentów, Kreml już obmyśla plan na wypadek zniknięcia dyktatora z życia publicznego. Wśród rozważanych możliwości nie brak karkołomnych rozwiązań.Kolejnym spekulacjom na temat leciwego zdrowia Władimira Putina nie ma końca. Nic w tym zresztą dziwnego, skoro sam Kreml albo konsekwentnie milczy, albo ogranicza się do lakonicznych oświadczeń o znakomitej formie dyktatora, czemu przeczą pojawiające się w sieci nagrania, na których ten chwieje się lub nie panuje nad drżącą ręką.Bez względu na to, czy rosyjski prezydent cierpi na nowotwór, Parkinsona, czy też inną poważną chorobę, pewne jest, że o jego odejściu po ponad 20 latach u władzy, marzy wielu, zwłaszcza od kiedy dopuścił się on krwawego ataku na Ukrainę.W samej Moskwie nie brak tych, którzy coraz bardziej obawiają się tego, do czego zdolny jest zdesperowany szaleniec, jak i tych, którzy ostrzą sobie pazurki na zajęcie jego miejsca. Zarówno jedni, jak i drudzy mogą więc być ukontentowani z doniesień, jakich dostarczają właściciele profilu General SVR na Telegramie.
W opublikowanym komunikacie Enerhoatom przestrzegł przed możliwym skażeniem radiologicznym. W wyniku nieustających rosyjskich ataków bezpieczeństwo Zaporoskiej Elektrowni Atomowej jest ekstremalnie zagrożone.
Andrzej Duda padł ofiarą rosyjskich propagandzistów, którzy rozpowszechniają zdjęcie prezydenta, sugerując, iż ten oddał żołnierzom Ukraińskiej Powstańczej Armii, która jest współodpowiedzialna za organizowanie i przeprowadzenie ludobójstwa polskiej ludności cywilnej. Białorusini wtórują podwładnym Władimira Putina i zapowiadają emisję filmu szkalującego Armię Krajową.Michał Marek, ekspert w zakresie dezinformacji, poinformował dziś, że rosyjscy propagandziści rozpowszechniają fałszywe informacje na temat "złożenia przez Prezydenta RP kwiatów pod pomnikiem UPA w Warszawie". - Rzecz de facto dotyczy oddania hołdu przez Andrzeja Dudę żołnierzom Ukraińskiej Republiki Ludowej - tłumaczył.
Płonie rosyjska baza wojskowa Nowofedorowka na Krymie. Według relacji agencji Reutera świadkowie słyszeli eksplozje. Nieoficjalnie mówi się o tym, że to ukraińska strona przeprowadziła atak na bazę. Jeśli tak, byłaby to pierwsza próba odbicia okupowanego Krymu. Półwysep Krymski został zajęty przez Rosjan w 2014 roku i od tego czasu znajduje się pod okupacją. Rosyjska strona uznaje ten teren jako całkowicie swój, ale jako wyraz sprzeciwu, wiele państw zachodnich nie uznawało tej deklaracji i stawiało Krym oficjalnie w granicach Ukrainy.
Kreml poinformował Stany Zjednoczone, że podjął decyzję o zawieszeniu inspekcji w ramach traktatu nuklearnego START. - Moskwa pozostaje zobowiązana do przestrzegania wszystkich postanowień traktatu - deklaruje Siergiej Ławrow.Traktat nuklearny START nakłada na Rosję i Stany Zjednoczone limit rozmieszczenia 1550 strategicznych głowic jądrowych, a także określa środki ich przenoszenia. Umowa podpisana w 2010 roku wygasa za cztery lata. W ubiegłym tygodniu Joe Biden poinformował, że USA są gotowe do negocjacji w sprawie podpisania nowego traktatu.
Marcin Horała opowiedział w TVP Info o tym, jaką rolę spełnić ma Centralny Port Komunikacyjny w przypadku ewentualnego ataku Władimira Putina na Polskę. Poinformował również o tym, z czym liczyć musi się rosyjski prezydent. Krótko mówiąc, w opinii Marcina Horały, agresja na Polskę Putinowi się po prostu nie opłaca. Rosyjskie wojsko musiałoby bowiem spotkać się z silną odpowiedzią nie tylko naszej armii, ale również państw sojuszniczych. Co stałoby się jeśli Putin zaatakowałby Polskę? W związku z trwającą od kilku miesięcy agresją rosyjską w Ukrainie, wielu rodaków zastanawia się z pewnością, na ile bezpieczny jest nasz kraj, w kontekście bezpośredniego sąsiedztwa z zaatakowanym państwem. Z pewnością otuchy dodaje nam obecność w NATO i obietnice bezpośredniej ingerencji państw sojuszniczych w przypadku, gdyby Władimir Putin pewnego dnia zechciał naruszyć granice Sojuszu. Pieczątkę pod powyższą tezą postawił pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego, Marcin Horała. W rozmowie z TVP Info przyznał, że rosyjski prezydent musiałby się liczyć ze zdecydowaną obroną Polski, nie tylko przez krajowe wojsko. - Potencjalny agresor, czyli Rosja, kalkulując ewentualny atak na Polskę, będzie musiał brać pod uwagę nie tylko, jakie siły polskie i sojusznicze znajdują się w naszym kraju, ale również uwzględnić, że w ciągu kilkudziesięciu godzin czy kilku dni, te siły mogłyby zostać radykalnie zwiększone - orzekł polityk. Rola CPK w przypadku ewentualnego ataku W związku z niedaleką odległością planowanego Centralnego Portu Komunikacyjnego od stolicy, w przekonaniu Marcina Horały, może on zapewniać ochronę przeciwlotniczą oraz przeciwrakietową. Ostatecznie, nie mógłby jednak pełnić roli bazy wojskowej. Na wypadek konieczności powstania takiej, zorganizowane zostanie zupełnie nowe lotnisko, nad którym prace mają być już zaawansowane. - Powstaje kolejne duże lotnisko, które w razie czego mogłoby być wykorzystane do lotów wojskowych i działań logistycznych - przekonywał TVP Info Marcin Horała. Pełnomocnik rządu przekazał, że obóz władzy chce, by w razie konieczności obrony kraju przed agresorem, pomoc sojusznicza w postaci amunicji, czy zaopatrzenia docierała do Polski tak szybko, jak to możliwe. Artykuły polecane przez Goniec.pl:"Tej chorobie trzeba zaradzić". Jarosław Kaczyński zapowiada kolejną reformę sądownictwa i uderza w prezydentaWypadek polskiego autokaru w Chorwacji. Uczestnik: "Wbił się przodem, góra się przełamała"Wypadek autokaru w Chorwacji. Organizator pielgrzymki zdruzgotany. "Taka była wola Pana Boga"Źródło: tvp.info