W poniedziałek doszło do spotkania delegacji rosyjskiej i ukraińskiej, a rozmowy dotyczyły trwającej wojny w Ukrainie. W programie "Newsroom" serwisu wp.pl analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ds. Kaukazu i Azji Centralnej Arkadiusz Legieć skomentował szanse na pozytywne zakończenie tych negocjacji.Delegacja Rosji i Ukrainy spotkała się na granicy ukraińsko-białoruskiej. Ukraińscy delegaci domagali się od Rosjan natychmiastowego zawieszenia broni i wycofania wojsk z terenu swojego kraju.
W poniedziałek prezydent Francji Emmanuel Macron odbył telefoniczną rozmowę z Władimirem Putinem. W komunikacie Pałacu Elizejskiego wskazano, że prezydent Rosji potwierdził swoją chęć m.in. do wstrzymania ostrzału i ataków na ludność cywilną w Ukrainie.Prezydent Macron miał kontaktować się z Władimirem Putinem na prośbę ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Emmanuel Macron pozostaje w stałym kontakcie z przedstawicielem Ukrainy.
Mocne słowa byłego polskiego szpiega na temat Władimira Putina. Prezydent Rosji rozpoczynając wojnę w Ukrainie, podpisał cyrograf na koniec swojej kariery i całej dalszej przyszłości? "Koniec kremlowskiego dyktatora jest bliski".- W mojej ocenie Władimir Putin tej wojny nie wygra - powiedział w rozmowie z portalem wp.pl Vincent V. Severski. - Decydująca jest postawa rosyjskiego wojska, które nie ma motywacji do walki z Ukraińcami. Przewrót na Kremlu? Bardzo możliwe, że do niego dojdzie - dodawał oficer wywiadu, oraz pisarz i autor bestsellerowych powieści szpiegowskich.
Niemiecki tabloid "Bild" donosi, że Władimir Putin opuścił Moskwę. Rosyjski prezydent miał uciec ze stolicy kraju i schronić się w bunkrze na Uralu, gdzie rzekomo towarzyszy mu grupa oligarchów.Z ustaleń niemieckich dziennikarzy wynika, że towarzyszący prezydentowi Putinowi oligarchowie mieli otrzymać zakaz opuszczania kraju, a ich prywatne samoloty zostały skonfiskowane. Ukraiński wywiad już wcześniej donosił, że prezydent Rosji uciekł z Moskwy.
Wojna w Ukrainie. Swoją pomoc Ukraińcom zapewnił światowy gigant Google, który tymczasowo wyłączył dla tego kraju niektóre narzędzia Map Google. Chodzi o systemy umożliwiające dostarczanie informacji na żywo o warunkach panujących na drodze, ale przede wszystkim o natężeniu ruchu. Takie rozwiązanie może skutecznie utrudnić działania rosyjskiej armii.Jak można się spodziewać, rosyjska armia korzystała z Google Maps, po to, by szybko i sprawnie kierować swoje czołgi w miejsca docelowe. Żołnierze wykorzystywali aplikację nie tylko w celach nawigacyjnych, ale również, by móc obserwować ruch ukraińskich wojsk.Ostatecznie światowy gigant zdecydował się czasowo zawiesić niektóre funkcje swojej aplikacji na terenie Ukrainy. Wszystko po to, by wspomóc tamtejszą armię w działaniach przeciwko agresorowi.Warto nadmienić, że prośbę o zmianę działania map Google'a wystosowały ukraińskie władze. Miały nadzieję, że w ten technologiczny sposób, znacząco spowolnią działania rosyjskich wojsk. Na reakcję Google nie trzeba było długo czekać. W niedzielny wieczór wyłączono podgląd ruchu na drogach Ukrainy. Google wyłączył informacje o natężeniu ruchu na drogach (Google Maps) w Ukrainie. Będzie to utrudnieniem dla obrony, ale jeszcze większym dla atakujących. pic.twitter.com/ckvP91TfLg— Miłosz Kusiciel (@mkusiciel) February 28, 2022
Wojna w Ukrainie zaniepokoiła światowych przywódców. To właśnie ze względu na agresywne działania strony rosyjskiej, Ukraina otrzyma wiele nowoczesnego sprzętu wojskowego, który zwiększy siłę rażenia tamtejszej armii. Deklarację wsparcia za pomocą nowoczesnego sprzętu złożył szef NATO, Jens Stoltenberg. - Sojusznicy w NATO zwiększają wsparcie dla Ukrainy w postaci rakiet przeciwlotniczych i broni przeciwpancernej, a także pomocy humanitarnej i finansowej - poinformował w poniedziałek 28 lutego sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg.Norweg docenił niezwykłe poświęcenie Ukraińców, którzy z oddaniem walczą o swoją ojczyznę. - Wyraziłem uznanie dla odwagi (zwykłych) ludzi i sił zbrojnych Ukrainy. Sojusznicy NATO zwiększają wsparcie w postaci rakiet przeciwlotniczych, broni przeciwpancernej, a także pomocy humanitarnej i finansowej dla Ukrainy - napisał na Twitterze Stoltenberg.
Konflikt rosyjsko-ukraiński wstrząsnął opinią publiczną na całym świecie. Od kilku dni tuż za naszą wschodnią granicą trwa krwawa walka o wolność, a także suwerenność Ukrainy. Niekwestionowanym hitem internetu stał się pewien żołnierz, który miał dla Rosjan specjalne przesłanie. Jego nocne przemówienie widział cały świat. "Wszystko u was gra chłopaki?", "Podobają się wam nasze wojskowe drony?". To właśnie takie słowa skierował pewien ukraiński żołnierz do sił rosyjskich atakujących jego kraj. Jego nocne przemówienie z marszu stało się niekwestionowanym hitem internetu, pokazując ogromnego ducha walki oraz determinacji narodu ukraińskiego do walki z okupantem.- Jak myślicie? Co tak szeleści w krzakach durnie? - to kolejne sformułowanie pokazujące, że ukraińskie wojska skutecznie wykorzystują znajomość terenu, czym kompletnie zaskakują rosyjskich wojskowych. Bohater poniższego nagrania zaproponował Rosjanom, by ci poddali się jak najszybciej. W przeciwnym razie, w ukraińskie siły nie będą mieć dla nich żadnej litości. Podkreślił, że kapitulacja nie jest najgorszym rozwiązaniem. - My jeńców wojennych, może to błąd, traktujemy dobrze - poinformował żołnierz. Żołnierz z Ukrainy przemówił nocą do Rosjan. Jego słowa są już na świecie hitem internetu. Wybiją sobie z głowy podbój Kijowa? #wojna #Ukraina pic.twitter.com/PSweBUyMcH— Goniec.pl - relacja z wojny na Ukrainie (@GoniecPL) February 28, 2022 Pokazał, że wola walki oraz miłość do swojej ojczyzny to istotna broń w walce z najeźdźcą. Wielu obywateli Ukrainy chwyta za broń, by bronić swojego kraju, obserwując poczynania innych bohaterów wojennych. Idealnym przykładem może być także słynny "Ducha z Kijowa", który w trakcie kilku dni zdołał zestrzelić aż 10 rosyjskich maszyn.
Według danych amerykańskiego wywiadu istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że białoruskie wojska dołączą do sił rosyjskich, które od kilku dni prowadzą działania zbrojne na terenie Ukrainy. Do realizacji takiego scenariusza miałoby dojść w ciągu najbliższych godzin w poniedziałek 28 lutego. Te niezwykle niepokojące informacje zostały przekazane przez jednego z przedstawicieli wywiadu USA, który jest cytowany przez renomowaną agencję AP.Według przekazanych danych potencjalna decyzja o przyłączeniu wojsk białoruskich do sił rosyjskich jest uzależniona od efektów rozmów dyplomatycznych na linii Moska-Kijów.Jak informuje serwis rmf24.pl, ze względu na ważność przekazanych informacji, ich źródło pozostaje anonimowe. Jak podkreśla agencja AP, do tej pory Białoruś nie wzięła udziału w zbrojnej agresji na Ukrainę, choć tamtejsze władze otwarcie wspierają działania Władimira Putina, którego wojska stacjonują na jej terytorium.
Wstrząsającymi informacjami dotyczącymi tego, co dzieje się tuż za naszą wschodnią granicą, podzieliła się wicepremier Ukrainy ds. reintegracji terytoriów tymczasowo okupowanych. Iryna Wereszczuk informuje, że ofiarami rosyjskich działań stają się cywile. Żołnierze okupanta mają rzekomo oddawać strzały w kierunku kobiet, dzieci oraz osób niepełnosprawnych. Rozpoczęła się 5 doba rosyjskiej inwazji na terenie Ukrainy. Zacięte walki trwają zarówno w większych ośrodkach miejskich, jak i na wsiach. Głównym celem wojsk rosyjskich jest Kijów, aczkolwiek obrona miasta robi wszystko, by nie padło ono łupem okupanta. Niestety, ale do światowych mediów przedostaje się spora liczba niepokojących wiadomości, dotyczących działań Rosjan. Iryna Wereszczuk, cytowana przez agencję Ukrinform informuje, że siły wroga ostrzeliwują korytarze humanitarne. - Rosja ostrzeliwuje korytarze humanitarne, którymi ewakuują się cywile. Z tego powodu rannych zostało wiele kobiet, dzieci, osób niepełnosprawnych - powiedziała w poniedziałek, wicepremier Ukrainy ds. reintegracji terytoriów tymczasowo okupowanych.Z jej relacji wynika, że okupanci ignorują prośby Ukraińców dotyczące ewakuacji kobiet, sierot, małych dzieci, a także osób niepełnosprawnych.
Życie rodzinne Władimira Putina nie może służyć, jako przykład dla zwykłych Rosjan planujących założyć idealną rodzinę. Dwoje oficjalnych dzieci prezydenta Rosji zrezygnowało z używania nazwiska swojego ojca. Jedna z córek wyjechała nawet za granicę, gdzie - z dala od swojego ojca - osiadła na stałe.Wiadomości na temat osób najbliższych Władimirowi Putinowi nie wiadomo zbyt wiele. Jego była żona już po rozwodzie nie szczędziła prezydentowi Rosji gorzkich słów.Najbardziej szokującym epitetem, jaki padł pod adresem Władimira Putina z ust Ludmiły Aleksandrównej, która z politykiem spędziła w roli żony 30 lat, jest nazwanie go "wampirem". Okazuje się, że dwie córki, jedynie oficjalne dzieci prezydenta Rosji... świadomie zrezygnowały z używania jego nazwiska.
Władimir Putin postawił siły odstraszania nuklearnego w stan pełnej gotowości. Winą za taki stan rzeczy obarczył Zachód, który miał wymusić na nim tę decyzję za sprawą agresywnego zachowania i sankcji. Podobne groźby padały również w 2014 roku podczas pierwszej agresji rosyjskiej na Ukrainę. - Rozkazuję Ministrowi Obrony i Szefowi Sztabu Generalnego przeniesienie sił odstraszania armii rosyjskiej do specjalnego reżimu służby bojowej - przekazał Władimir Putin.
Władimir Putin to człowiek wielu tajemnic. Jedną z nich są związki prezydenta Rosji, w tym trwające 30 lat małżeństwo z Ludmiłą Aleksandrowną, zakończone rozstaniem. Najprawdopodobniej to kobieta podjęła decyzję o opuszczeniu męża, mając dość życia w cieniu tyrana. Kilka lat temu publicznie nazwała go "wampirem".Władimir Putin, jak na prawdziwego dyktatora przystało, nigdy nie mówi o swoim życiu prywatnym, jedynie podsycając plotki na jego temat. Nieco więcej wiemy od jego byłej partnerki, Ludmiły Aleksandrownej, choć i to są jedynie strzępy informacji.
Kazachstan, jeden z najbliższych sojuszników Rosji, ogłosił, że nie wyśle wojsk na Ukrainę. Poza tym władze byłej republiki radzickiej nie uznają separatystycznych republik na Donbasie, które Władimir Putin wykorzystał jako pretekst do inwazji na Ukrainę.Decyzja jest zaskakująca, ponieważ w ostatnim czasie Kazachstan mógł liczyć na pomoc Rosji w tłumieniu protestów. Jeszcze do początku 2022 r. była republika radziecka uchodziła za bardzo bliskiego sojusznika Kremla.
Mocne i zaskakujące słowa Donalda Tuska. Lider PO nie ukrywa, że popiera działania polskiego rządu. - Cieszę się ze słów premiera - powiedział w programie na żywo. Padło również kilka ostrych słów wobec Władimira Putina. Donald Tusk wskazał, że "musimy używać bardzo mocnych słów".W "Faktach po Faktach" gościem był Donald Tusk. Tematem rozmowy był atak Rosji na Ukrainę. Lider Platformy Obywatelskiej nie ominął jednak oceny działań gabinetu Mateusza Morawieckiego.Zaskoczeniem dla większości może być to, że polityk opozycji wypowiedział się o najnowszych działaniach rządu PiS w wyjątkowo pozytywny sposób. - Dzisiaj nie ma miejsca na spory i kontynuowanie polskich sporów - powiedział Donald Tusk w programie na żywo.
Władimir Putin objęty zostanie sankcjami. Josep Borell, przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, potwierdził, że wspólnota podjęła decyzje na temat dalszych losów majtku prezydenta Rosji. UE analogiczny cios zastosuje w kwestii aktywów Siergieja Ławrowa.Potwierdziły się wcześniejsze dywagacje na temat sankcji wobec Władimira Putina. Obserwatorzy wskazywali, że restrykcje nakładane są na oligarchów i otoczenie prezydenta Rosji, ale nie jego samego.Unia Europejska postanowiła zmienić ten dyskurs. - Przyjęliśmy wniosek - zadeklarował oficjalnie Josep Borell. Przypomnijmy, że w piątek około godziny 16 Władimir Putin zaprzeczył deklaracji swojego rzecznika dotyczących chęci rozmów z Wołodomyrem Zełenskim.
Wcześniejsza deklaracja rzecznika Kremla dotycząca gotowości Władimira Putina do rozmów z Wołodymyrem Zełenskim została zdementowana. Prezydent Rosji zaprzeczył oświadczeniu Dmitrija Pieskowa podczas specjalnego telewizyjnego przemówienia.Około godziny 16 w rosyjskich mediach pojawiło się kolejne przemówienie Władimira Putina. Prezydent Rosji odniósł się do słów swojego rzecznika, który zadeklarował, że Moskwa gotowa jest na rozmowy z ukraińskimi władzami.Przekaz ze strony Władimira Putina jest jasny: rozmów z Ukrainą nie będzie. - Władimir Putin jest gotów wysłać delegacje do Mińska, gdzie miałaby ona podjąć negocjacje ws. neutralności Ukrainy - deklarował wcześniej Dmitrji Pieskow.
Unia Europejska przygotowuje się do nałożenia zdecydowanie dotkliwszych sankcji na Rosję w związku z ostatnią agresja na Ukrainę. Konsekwencje swoich działań odczują najwyżsi przedstawiciele władz. Majątki Władimira Putina i Siergieja Ławrowa mają zostać zamrożone. Na piątek 25 lutego Unia Europejska zaplanowała kolejny pakiet sankcji na Rosję w związku ze zbrojną inwazją na Ukrainę, do której doszło w ostatnich dniach. Według nieoficjalnych informacji przekazanych przez Financial Times, aktywa najważniejszych rosyjskich polityków mogą zostać zamrożone.O tym, że jest to realny scenariusz dziennik został poinformowany przez trzy osoby zaznajomione ze sprawą.Ministrowie spraw zagranicznych państw UE planują zatwierdzić pakiet sankcji dziś po południu, wraz z szeregiem innych środków wymierzonych przeciwko rosyjskim bankom i przemysłowi.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaapelował do prezydenta Rosji Władimira Putina o rozpoczęcie negocjacji, aby "powstrzymać śmierć ludzi". Tego samego dnia szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow przekonywał, że celem Moskwy jest "niezależność" Ukrainy, a wczoraj postawił ultimatum. Trwa drugi dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Prezydent Ukrainy pozostaje w stałym kontakcie z liderami państw Zachodu, w tym z Andrzejem Dudą. Więcej na temat ich porannej rozmowy można przeczytać tutaj.
Prezydent Emmanuel Macron rozmawiał w czwartek wieczorem z Władimirem Putinem. Telefoniczny kontakt zainicjowany został przez Francuzów. Kreml opublikował specjalny komunikat.Wcześniej Władimir Putin odmówił rozmowy z Wołodomyrem Zełenskim. Na podobną propozycję ze strony Francji odpowiedział jednak twierdząco.- Macron zażądał natychmiastowego wstrzymania - przekazał Pałac Elizejski po rozmowie prezydenta Francji i Władimira Putina. Kreml przekazał komunikat o nieco innym wydźwięku.
Władimir Putin na spotkaniu z przedstawicielami rosyjskiego biznesu twierdził, że atak na Ukrainę był koniecznością. Jak twierdzi, Ukraina nie pozostawiła mu "żadnej szansy, żeby stało się inaczej". Słowa prezydenta Rosji doskonale współgrają z propagandą medialną ostatnich kilku dni. - Najważniejsze jest to, aby jasno powiedzieć: to, co się dzieje, jest działaniem wymuszonym - tłumaczył swoje działania Putin przedstawicielom rosyjskiego biznesu.
Joe Biden rozpoczął ok. 19:45 polskiego czasu przemówienie, w którym odniósł się do sytuacji na Ukrainie. Podkreślił, że agresorem w tej sytuacji jest Władimir Putin i przedstawił nałożone na kraj nowe sankcje, które mają o wiele dotkliwiej zaboleć rosyjską gospodarkę. - Putin rozmieścił na granicy z Ukrainą całe zapasy krwi, odrzucał wszystkie wysiłki, jakie poczyniliśmy wspólnie z naszymi partnerami. Putin jest agresorem, on wybrał tę wojnę - mówił Joe Biden.
Alaksandr Łukaszenka wypowiedział się na temat celów Władimira Putina na Ukrainie. Polityk powtórzył przede wszystkim słowa sączone z rosyjskich prorządowych mediów dotyczące "ochrony przed ludobójstwem", którą Putin ma zapewnić rzekomym separatystom z Doniecka i Ługańska. Do rozmowy między Putinem a Łukaszenką miało dojść o godzinie 5 czasu kijowskiego. Prezydent Rosji miał przekazać białoruskiemu dyktatorowi parę słów dotyczących jego planów działań na Ukrainie i ich uzasadnienia.
Nie milkną echa zbrojnej inwazji Rosji na terytorium Ukrainy. Swoje zaniepokojenie zaistniałą sytuacją wyraził sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg. Podkreślił, że rosyjska agresja była w pełni przemyślana, a pokój w Europie został zdruzgotany. Po nocnej agresji Rosji na Ukrainę sytuacja tuż za naszą wschodnią granicą jest niezwykle napięta. Walki trwają tak naprawdę na całym terytorium Ukrainy, z godziny na godzinę pochłaniając coraz większą liczbę ofiar. Działania strony rosyjskiej zostały mocno skrytykowane przez szefa NATO, Jensa Stoltenberga, który w mocnych słowach odniósł się do zaistniałej sytuacji. - Pokój w Europie został zdruzgotany. Mamy teraz wojnę na skalę, o której myśleliśmy, że należy do przeszłości - powiedział szef Sojuszu Północnoatlantyckiego. Podkreślił również, że inwazja na Ukrainę była planowana przez Władimira Putina już od bardzo dawna. Dodał również, że agresja została przeprowadzona z zimną krwią, a pomimo licznych kłamstw, zamiary Kremla są jasne i klarowne. Padły mocne słowa. Pokój w Europie został zdruzgotany. Stoltenberg podkreślił, że wojna na Ukrainie jest operacją na szeroką skalę. W jego opinii zdecydowana większość sądziła, że duże konflikty zbrojne to relikt niechlubnej historii. Jak ocenił, Rosja używa siły, by pisać historię na nowo. Wszystko po to, by odmówić Ukrainie jej prawa do „wolnej i niepodległej drogi”. Szef NATO podkreślił, że obowiązkiem sojuszu jest przede wszystkim ochrona jego członków. To właśnie dlatego podjęto decyzję o uruchomieniu planów obronnych. - Atak na jednego będzie traktowany jako atak na wszystkich. To jest gwarancja naszego bezpieczeństwa zbiorowego. (...) Dziś Rada Północnoatlantycka na wniosek naczelnego dowódcy sił zbrojnych NATO generała Toda Woltersa zdecydowała się uruchomić nasze plany obronne. Jest to roztropny i defensywny krok, którego celem jest ochrona państw sojuszniczych podczas tego kryzysu. Pozwoli on na rozmieszczenie sił i środków – w tym sił szybkiego reagowania – tam, gdzie są one potrzebne - wyjaśnił Stoltenberg cytowany przez tvp.info. Według przekazanych informacji nadzwyczajny szczyt szefów państw i rządów NATO odbędzie już w piątek. Wiadomo, że narada odbędzie się w trybie zdalnym.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Ukraińska armia zestrzeliła rosyjskie samoloty i śmigłowiecWojska białoruskie również weszły na Ukrainę. Trwają ataki u zbiegu granicNagranie z samego centrum Kijowa. Rozległy się syrenyJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Tvp.info.pl
Sekretarz Generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych Antonio Guterres zabrał głos ws. agresji Rosji na Ukrainę. Zwrócił się wprost do Władimira Putina, apelując o pilne zawrócenie wojsk przez Moskwę. Sytuację skomentował już także Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg.
Parlament Ukrainy przegłosował dziś wprowadzenie stanu wyjątkowego na trzydzieści dni. Decyzja wejdzie w życie 24 lutego o północy. Stan wyjątkowy wprowadzono w związku z zagrożeniem agresją ze strony Rosji.Stan wyjątkowy obejmie wszystkie obwody kraju oprócz ługańskiego i donieckiego w Donbasie, gdzie obowiązuje szczególny reżim prawny. Decyzja parlamentu wiąże się między innymi z zakazem zgromadzeń i strajków, możliwością zaprowadzenia godziny policyjnej oraz zakazem zmiany miejsca zamieszkania przez rezerwistów i poborowych.
Po poniedziałkowym orędziu Władimira Putina napięcie na Ukrainie eskaluje. Europejczycy zastanawiają się, czy dojdzie do otwartej wojny, zapominając, że obywatele tego kraju żyją w ciągłym strachu od lat. - W Mariupolu ludzie mówią o wojnie, czuć presję, ale strzały i wybuchy już przez osiem lat spowszedniały na tyle, że życie toczy się jakby normalnie. Nie ma paniki, nie widziałem, żeby ktoś szykował się do ucieczki - mówił w rozmowie z Wirtualną Polską ojciec Marek Kowalski, paulin z Mariupola w obwodzie donieckim.Przed kilkoma dniami portal Goniec.pl rozmawiał z obywatelami Ukrainy na temat napiętej sytuacji militarnej w ich ojczyźnie. Nasi rozmówcy przyznawali zgodnie, że od 2014 roku ich rodziny żyją w ciągłym strachu i borykają się z trudnościami natury gospodarczej.
Zdaniem generała Bogusława Packa, który gościł dziś w programie Wirtualnej Polski, długofalowym celem Putina może być, niestety, dokonanie przewrotu w Kijowie. Prezydent Rosji chce obsadzić na szczytach władzy na Ukrainie prorosyjskich polityków, którzy skutecznie odsuną kraj od Zachodu i doprowadzą do jego likwidacji.Władimir Putin dokonuje kolejnych niebezpiecznych kroków i nie zamierza się cofać. Cały demokratyczny świat zastanawia się teraz, czy rosyjski prezydent zadowoli się dwoma obwodami na wschodzie Ukrainy, czy może pójdzie dalej w swoich imperialnych ambicjach.Doniesienia wywiadowcze i medialne coraz bardziej uprawdopodobniają tę drugą, niezwykle groźną dla nas wersję biegu wydarzeń. Tylko dziś Reuters informował o koncentracji rosyjskich wojsk na południu Białorusi, w sieci znaleźć też można nagranie, na którym widać liczną armię Putina tuż przy granicy rosyjsko-ukraińskiej.Wiadomo też, że przywódca Rosji wysunął nowe żądania, w których domaga się demilitaryzacji Ukrainy. Co gorsza, większego wrażenia nie robią na nim sankcje Zachodu, które w kpiący sposób wyśmiewa.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Władimir Putin - według oficjalnych źródeł - miał stracić rodziców, gdy był młodym mężczyzną. Dziennikarze dotarli jednak do niemal stuletniej mieszkanki Gruzji, Wiery Nikołajewny Putiny, która twierdzi, że jest prawdziwą matką prezydenta Rosji. Staruszka twierdzi, że pożegnała się z synem, kiedy ten miał zaledwie dziesięć lat.Według oficjalnej biografii Władimir Putin przyszedł na świat 7 października 1952 roku w Leningradzie jako dziecko Marii i Władimira Putinów. Choć jego rodzice nie należeli do zamożnych, przyszły prezydent Rosji miał być rozpieszczany.