Kolejne problemy Jarosława Kaczyńskiego i Prawa i Sprawiedliwości. Anna Maria Siarkowska ujawniła, że w szeregach partii jest silna grupa posłów, którzy sprzeciwiają się decyzjom w kwestii koronawirusa. - Nie chcę tutaj podawać konkretnej liczby - powiedziała posłanka PiS podczas wizyty w Radiu Plus.Spór personalny w rządzie PiS i samej partii na linii Anna Maria Siarkowska - sprzeciwiająca się między innymi obowiązkowym szczepieniom - i Jarosław Kaczyński - propagujący konieczność przyjęcia szczepienia przeciwko koronawirusowi - przybiera na sile?Posłanka PiS ujawniła podczas wizyty w Radiu Plus, że w PiS jest sporo polityków, którzy nie chcą popierać "segregacji sanitarnej". Partia Jarosława Kaczyńskiego straci większość w Sejmie w związku z kolejnym buntem w szeregach?
Przed kilkudziesięcioma minutami rozpoczęło się 44. posiedzenie Sejmu. Obrady rozpoczęły się od wystąpienia wicemarszałka Piotra Zgorzelskiego, który wniósł o upamiętnienie ofiar pandemii.Poseł Piotr Zgorzelski pojawił się na mównicy i wygłosił bardzo poruszającą przemowę, która dotyczyła ofiar pandemii w Polsce. Warto odnotować, że tylko z dzisiaj z powodu COVID-19 w Polsce zmarło ponownie ponad 500 osób.- Pani Marszałek, wysoka izbo. Dla stu, może dwustu tysięcy polskich rodzin, nadchodzące święta będą bardzo smutne. Będzie żal, będą łzy, będą wspomnienia o tych, których niestety zabraknie przy wigilijnym stole. Do dziś bowiem z powodu pandemii zmarło ponad 88 tysięcy Polaków, a w tym samym czasie odnotowano około 140 tysięcy nadmiarowych zgonów - powiedział poseł z klubu parlamentarnego Koalicja PolskaKończąc swoją wypowiedź, Piotr Zgorzelski poprosił o modlitwę nie tylko za ofiary śmiertelne pandemii, ale także za ich rodziny. Najbliższe święta Bożego Narodzenia niestety nie będą szczęśliwą chwilą dla wielu polskich rodzin.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo- Zmarli może i mieli poglądy polityczne, ale nie umierali jako zwolennicy tej, czy innej partii. Umierali jako Polacy, obywatele. Umierali ojcowie i matki, bracia i siostry, żony i mężowie, córki i synowie. Nie przywrócimy im życia, nie zmniejszymy żalu, którego źródłem jest ich nieobecność. Ale możemy wykonać gest szacunku wobec zmarłych i okazać serdeczność ich zrozpaczonym krewnym [...] Pani Marszałek, wysoka Izbo, proszę, abyśmy nisko się pochylili przed zmarłymi i przed tymi, którzy ich opłakują. Otoczmy ich szczerą modlitwą, czy też serdeczną myślą - dokończył wicemarszałek Sejmu.Po tych słowach wszyscy posłowie i posłanki wstali z ław poselskich i wspólnie wyrecytowali "Wieczny odpoczynek racz im dać panie.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Super Express: Piotr Kraśko został skazany za jazdę samochodem bez uprawnieńSylwester Marzeń 2021 w TVP. Pojawiły się informacje o pierwszych artystachSławomir Świerzyński wziął się za całkowicie nowy biznes. Gwiazdor będzie handlował nawozemJeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Goniec.pl
Nie żyje były poseł Leszek Murzyn. O śmierci polityka poinformował były marszałek Sejmu Marek Jurek. Polityk pożegnał dawnego kolegę. - Niech Pan Leszkowi nagrodzi życie pełne miłości, pracy i niech da pociechę Jego Bliskim - przekazał.Nie żyje Leszek Murzyn. Polityk przez lata zasiadał w sejmowych ławach. Aktywnie włączył się w działania podejmowane w ramach pracy parlamentu.- Zmarł Leszek Murzyn - napisał na Twitterze Marek Jurek. - Nasz przyjaciel z Prawicy Rzeczypospolitej, działacz prawicowego ruchu ludowego - wyliczał były marszałek Sejmu.
Zmarł Ryszard Brzuzy, działacz opozycji demokratycznej w latach osiemdziesiątych, uczestnik Obrad Okrągłego Stołu i były poseł na Sejm X kadencji. Miał 60 lat. Elżbieta Witek uczciła pamięć zmarłego minutą ciszy.- Wysoka Izbo, dziś w nocy zmarł Ryszard Brzuzy, poseł na Sejm X kadencji. […] Uczcijmy jego pamięć minutą ciszy - ogłosiła Marszałek Senatu. Obecni w Sejmie rozpoczęli modlitwę w intencji zmarłego polityka.
Paweł Borys, poseł Platformy Obywatelskiej (PO), otrzymał anonimowy list i opublikował jego zdjęcie na Twitterze. W wiadomości nadawca informuje, że na polityka został "wydany wyrok śmierci". Powodem gróźb miała być "zdrada ojczyzny".To nie jedyny polityk opozycji, który znalazł się na celowniku niezidentyfikowanych nadawców. Listy z pogróżkami otrzymali m.in. Dariusz Joński, Katarzyna Lubnauer czy Radosław Sikorski.
Problemy podczas wznowionego posiedzenia Sejmu. Część posłów zgłosiła, że nie może oddać głosu z powodu problemów systemu. Elżbieta Witek pokusiła się o personalną uwagę w kierunku krzyczącego posła Konfederacji Jakuba Kuleszy.W czasie środowej wizyty w Sejmie poseł Jakub Kulesza miał założoną maseczkę ochronną. Poprzednim razem z powodu jej braku wykluczony został z obrad. Wydaje się, że polityk o tym zapomniał i chciał oddać głos w przeprowadzanym głosowaniu.Poseł Konfederacji dołączył do głosów polityków zgłaszających Elżbiecie Witek problemy z działaniem systemu, a tym samym głosowaniem. Marszałek Sejmu zwróciła się bezpośrednio do posła Kuleszy. Co dokładnie stało się na sali plenarnej?
W środę 8 grudnia wiceminister sportu i turystyki Łukasz Mejza zorganizował briefing prasowy, na którym tłumaczył się z wątpliwej działalności medycznej. Poseł zadeklarował, że jego firma "nie wzięła od nikogo złotówki". Dziennikarzom, którzy nagłośnili sprawę, zarzucił brak rzetelności i zorganizowanie "największego ataku politycznego po 1989 r.", którego celem miałoby być "obalenie rządu".Na konferencji pojawił się także Tomasz Guzowski, wspólnik Łukasza Mejzy w firmie Vinci NeoClinic. Jeden z dziennikarzy "Wirtualnej Polski", który zajmuje się tą aferą, zwrócił uwagę, że nadal pozostaje wiele niewyjaśnionych kwestii.
W 2021 roku w Sejmie nie odbędzie się tradycyjne dzielenie opłatkiem. Wiadomości o niespodziewanych zmianach potwierdza Centrum Informacyjne Sejmu (CIS). - Udawana impreza opłatkowa jest gorsza niż jej brak. Jeśli ludzie mają składać sobie życzenia, nie patrząc w oczy, to pojawia się pytanie: po co? - powiedział w rozmowie z "Rz" poseł PSL Marek Sawicki."Rzeczpospolita" przekazała, że w tym roku w Sejmie politycy nie będą dzielić się opłatkiem. Wiadomości te potwierdziło Centrum Informacji Sejmu. Powodem ma być pandemia.- W parlamencie odwołano świąteczne uroczystości chrześcijańskie i żydowskie. Zdaniem opozycji pandemia to tylko wymówka - relacjonuje "Rz". Posłowie ujawnili, że od jakiegoś czasu składanie życzeń w Sejmie i dzielenie się opłatkiem nie wyglądało tak, jak powinno.
Centrum Informacji Sejmu odpowiada na zarzuty posłanek twierdzących, że brały udział w głosowaniach, ale ich głos nie został zaraportowany przez system. Opublikowano nie tylko komunikat zaprzeczający tym oskarżeniom, ale również nagrania pokazujące, co polityczki robiły w czasie, gdy na sali plenarnej odbywało się głosowanie.- W nawiązaniu do oświadczeń dwójki posłanek ws. głosowania podczas I czytania ustawy o Polskim Instytucie Rodziny i Demografii (pkt 6 porządku dziennego; czwartek, 2 grudnia, godz. 14:26), Centrum Informacyjne Sejmu informuje, że na wniosek Marszałek Sejmu materiały wideo z Sali Posiedzeń zostały poddane weryfikacji - przekazało Centrum Informacyjne Sejmu (CIS) w piątek po godzinie 17 w specjalnym komunikacie.Do oświadczenia odpowiadającego na zarzuty posłanek Bożeny Żelazowskiej (KP-PSL) oraz Iwony Hartwich (KO) dołączono nagrania. Posłanki zostały zaznaczone w nich czerwonymi okręgami.
Łukasz Mejza, według nieoficjalnych informacji, straci stanowisko wiceministra sportu. Wszystko po tym, jak "Wirtualna Polska" opisała wątpliwe etycznie interesy posła, który oferował rodzicom ciężko chorych dzieci eksperymentalne terapie za wielkie pieniądze.O szykowanej dymisji wiceministra sportu Łukasza Mejzy donoszą "Wydarzenia" Telewizji Polsat. Przeszłość posła to dla Zjednoczonej Prawicy duży problem wizerunkowy, który tylko się nawarstwia.Opozycja domaga się usunięcia Mejzy ze stanowiska od czasu pojawienia się w mediach informacji o jego niejasnych interesach. Nowogrodzka do tej pory nie zdecydowała się jednak na utrącenie wiceministra sportu, na którym wisieć może większość sejmowa Zjednoczonej Prawicy.
Dwie posłanki opozycyjnych klubów domagają się reasumpcji głosowania nad projektem powołującym Instytut Demografii i Rodziny. Iwona Hartwich i Bożena Żelazowska zostały uznane za nieobecne, podczas gdy cały czas miały być na sali plenarnej. Opozycja przegrała to głosowanie jednym głosem, którego być może wcale nie zabrakło.Sejmowa większość Zjednoczonej Prawicy jest krucha, ale partii rządzącej wciąż udaje się przepychać kolanem wszystkie projekty, na których jej zależy. Tak też było wczoraj podczas głosowania nad powołaniem Instytutu Rodziny i Demografii.Opozycja, którą zdziesiątkowały zakażenia koronawirusem przegrała jednym głosem, a brak mobilizacji w jej szeregach został mocno skrytykowany. Jak się jednak okazuje, posłów na sali miało być wystarczająco dużo, by odrzucić kontrowersyjny projekt, zawiodła zaś technika, która nie pozwoliła dwóm posłankom na oddanie ważnego głosu.
W czwartek 2 grudnia Sejm odrzucił poprawki Senatu i przyjął ustawę, która wprowadza podwyżkę akcyzy na alkohol i papierosy. O losach dokumentu zadecyduje prezydent Andrzej Duda. Jeżeli zdecyduje się podpisać regulację, to ceny popularnych trunków i wyrobów wzrosną o 10 proc. już na początku przyszłego roku.Tymczasem inflacja nie zwalnia. Według szybkiego szacunku GUS w listopadzie ceny wzrosły o 7,7 proc. względem analogicznego miesiąca w roku ubiegłym. To kolejny rekord - tym razem dwudziestolecia. O tym, jak wpływa na codzienne rachunki obywateli, pisaliśmy tutaj.
Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce postawiła zarzuty Bożenie K., byłej posłance Platformy Obywatelskiej (PO), która w czwartek 2 grudnia została zatrzymana przez CBA. Kobieta ma odpowiadać za przywłaszczenie środków finansowych i składanie fałszywych oświadczeń majątkowych. Wpłaciła 100 tys. zł poręczenia.Bożena K. zasiadała w Sejmie do 2019 r. W czasie analizowanym przez prokuraturę pełniła także funkcję dyrektora Suwalskiego Ośrodka Kultury.
Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) zatrzymało byłą posłankę. Prokuratura wskazuje, że to Beata K., była parlamentarzystka Platformy Obywatelskiej (PO). Interwencja jest związana ze składaniem fałszywych oświadczeń majątkowych.CBA opublikowało specjalne oświadczenie w tej sprawie na oficjalnej stronie internetowej. Czynności są związane z nowym śledztwem, które prowadzi Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce.
Prezes PiS zabrał głos w sprawie obecnych problemów partii rządzącej. Jarosław Kaczyński na sejmowym korytarzu odpowiedział dziennikarzom. Po niecałej godzinie wicepremier wyszedł z posiedzenia klubu. - Nie jestem niczyim zakładnikiem - powiedział wcześniej Jarosław Kaczyński.Trudny czas dla Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS w ostatnim czasie wycofał się z medialnych wystąpień.W środę wieczorem wicepremier Kaczyński przerwał milczenie w sprawie narastających doniesień o kryzysie w związku z aferą ws. Łukasza Mejzy. Prezes PiS wprost stwierdził, że "nie jest niczyim zakładnikiem".Wszystko wskazuje, że to odniesienie do wiadomości przekazanych przez Pawła Kukiza. We wtorek w serwisie goniec.pl informowaliśmy, że lider Kukiz'15 postawił Jarosławowi Kaczyńskiemu ultimatum (więcej na ten temat dowiesz się >pod tym linkiem<).
Z ustaleń "Wirtualnej Polski" wynika, że w środę 1 grudnia wieczorem członkowie klubu PiS spotkają się na nadzwyczajnym posiedzeniu. Obecność jest obowiązkowa, choć spotkanie nie było wcześniej zaplanowane. Działacze spodziewają się prezentacji stanowiska w sprawie wiceministra sportu i turystyki Łukasza Mejzy.Niewykluczone, że polityk straci stanowisko. O tym, kto przygotował wniosek o jego dymisję, informowaliśmy tutaj.
Zmarła Elżbieta Wanda Kubicka, która przez wiele lat pracowała w Bibliotece Sejmowej. Smutna informacja pojawiła w sekcji nekrologów w "Gazecie Wyborczej". Kubicką żegnają współpracownicy.Sejm to siedziba nie tylko burzliwych posiedzeń, lecz także biblioteki. To właśnie tam pracowała Elżbieta Wanda Kubicka.
Elżbieta Witek wykluczyła z dzisiejszego posiedzenia Sejmu dwóch posłów koła Konfederacji: Jakuba Kuleszę i Grzegorza Brauna. Politycy nie mieli na sobie maseczek ochronnych. Zostali poproszeni o opuszczenie sali plenarnej. Jakub Kulesza i Grzegorz Braun musieli opuścić budynek Sejmu także podczas poprzedniego posiedzenia. Powód był wówczas identyczny - działacze Konfederacji odmówili zastosowania się do reguł reżimu sanitarnego.
Jak podaje redakcja "Faktu", kierowca prowadzący auto przewożące marszałek Elżbietę Witek złamał przepisy drogowe. Miał przejechać na czerwonym świetle oraz przekroczyć prędkość o 40 km/h. Wszystko wskazuje na to, że Donald Tusk nie jest jedynym politykiem, który nie do końca zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa na drodze. Rajdy polityków Czyżby wśród polityków panowały podwójne standardy? Od soboty media związane z rządem mają używanie na Donaldzie Tusku, który został zatrzymany przez policję za przekroczenie prędkości podczas poruszania się autem przez Wiśniewo, tuż obok Mławy (woj. mazowieckie). Od tamtego czasu dziennikarze "Faktu" ustalili, że były premier nie jest jedynym politykiem, któremu obce mogą być przepisy dotyczące bezpieczeństwa na drodze. Reporterzy zarzucili Mariuszowi Kamińskiemu, że pojazd, którym podróżował, poruszał się z prędkością powyżej 90 km/h w terenie zabudowanym. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo MSWiA stanowczo zaprzeczyło doniesieniom dziennika, dodając również, że to nie sam minister administracji siedział za kierownicą samochodu, a jego szofer. Kamiński to jednak nie jedyny polityk, którego samochód obserwowali dziennikarze "Faktu". 25 listopada opublikowali doniesienia o złamaniu przepisów ruchu drogowego przez kierowcę pojazdu, którym podróżowała marszałek Elżbieta Witek. Witek nie zwraca uwagi na przepisy?Jak podaje dziennik, incydent na drodze miał mieć miejsce 23 listopada ok. godz. 20, tuż po zakończeniu wywiadu z marszałek w telewizji Polsat. Polityczka wsiadła do samochodu prowadzonego przez jej szofera. Samochód miał przejechać na czerwonym świetle, a dodatkowo przekroczyć dozwoloną prędkość o 40 km/h. Tego rodzaju wykroczenia karane są mandatem nawet do 400 zł oraz sześcioma punktami karnymi. Gazeta wystosowała pismo do przedstawicieli prasowych Elżbiety Witek z prośbą o odpowiedź na pytanie, czy polityczka podjęła reakcję na zachowanie swojego kierowcy. Na ten moment nie otrzymano jeszcze odpowiedzi. Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Oficer wywiadu ocenia dalsze działania Aleksandra ŁukaszenkiAngela Merkel oskarżona przez Beatę Szydło o łamanie zasad UEPrezydent Duda rozmawiał z prezydentem Niemiec. "Jesteśmy suwerennym państwem"Jeżeli chcesz się podzielić informacjami ze swojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: fakt.pl, wp.pl
Jarosław Kaczyński zrobił wyjątek i złożył swój podpis pod projektem poselskim przyznającym jednorazowy dodatek pieniężny dla osób represjonowanych i opozycjonistów w PRL. Projekt przeszedł przez prace wyjątkowo szybko.Senat zajmie się projektem poselskim, pod którym podpisał się sam Jarosław Kaczyński. Prezes PiS bardzo rzadko decyduje się na taki krok. Głośno mówi się o tym, że wicepremier "złamał swoją zasadę". Okazuje się, że dużą rolę miał w tym przypadek.W czasie zeszłej kadencji prezes Prawa i Sprawiedliwości podpisał się jedynie pod jednym projektem ustawy: tzw. piątką dla zwierząt.
1 grudnia Sejm przystąpi do pierwszego czytania projektu obywatelskiego, który zaostrza prawo aborcyjne. W dokumencie pojawia się propozycja wprowadzenia definicji dziecka poczętego. Po zmianach aborcja ma być traktowana jak zabójstwo.Projekt został przygotowany przez Fundację "Pro-prawo do życia". Do Sejmu trafił za sprawą Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop Aborcji". Pod dokumentem podpisało się 130 tys. osób.
W trakcie wtorkowego posiedzenia sejmu Anna Maria Siarkowska (PiS) stwierdziła, że za śmierć pobitego księdza odpowiadają “ruchy LGBT”, które prowadzą “kampanię nienawiści”. Na jej słowa zareagowała niezidentyfikowana posłanka. Siarkowska, oburzona jej wypowiedzią, zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury.W dalszym ciągu nie wiadomo, kto był autorem komentarza. Na Twitterze Siarkowska wezwała posłankę do ujawnienia swojej tożsamości.
Posłowie debatowali w sprawie projektu nowelizacji ustawy o ochronie granicy do późnych godzin nocnych. Na sali plenarnej pojawiło się zaledwie siedmiu członków PiS. - Po co żeście tu przyszli? - pytał wiceszef MSWiA Maciej Wąsik polityków opozycji.Projekt jest rozpatrywany w trybie pilnym. Z powodu poprawek zgłoszonych przez PSL i Polskę 2050 dokument wróci do komisji administracji i spraw wewnętrznych.
Wtorkowe posiedzenie Sejmu skupiało się na kryzysie migracyjnym i kilkuset migrantach koczujących przy polskiej granicy. Bartłomiej Sienkiewicz z PO wszedł na mównicę i spytał rząd o warunki żołnierzy. Zarzucił, że mają oni być przenoszeni do kontenerów i namiotów z racji zbyt wysokich kosztów utrzymania pomieszczeń stałych. Wtedy na mównicę wparował Mariusz Błaszczak. Zarzucił posłowi opozycji kłamstwo.- Bardzo łatwo się oddaje cześć polskiemu mundurowi, ale trzeba zadbać o ludzi w tych mundurach i tutaj mamy poważne wątpliwości - powiedział we wtorek w Sejmie poseł Bartłomiej Sienkiewicz.Zarzuty pod adresem rządu, w tym samego ministra obrony narodowej, są poważne. Czy żołnierze wezwani na granicę nie mają właściwych warunków bytowych?
W trakcie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu szef MON Mariusz Błaszczak i szef MSWiA Mariusz Kamiński ostrzegali, że musimy przygotować się na kolejne prowokacyjne uderzenia ze strony Białorusi. O "długotrwałej polityce", której celem jest destabilizacja Polski, wspomniał także premier Mateusz Morawiecki.W Sejmie trwa najważniejsze posiedzenie ostatnich lat. O tym, kogo zabrakło w trakcie debaty można przeczytać tutaj.
W Sejmie rozpoczęło się nadzwyczajne posiedzenie Sejmu związane z coraz bardziej niepokojącą sytuacją na granicy. Politycy są przekonani, że jest to najważniejsza debata ostatnich lat. Jednak w sejmowych ławach zabrakło czołowego polityka - Jarosława Kaczyńskiego.Posiedzenie rozpoczęło się do dwóch wniosków formalnych. Następnie na mównicy pojawił się premier, który tłumaczył nieobecność prezesa PiS.
O godzinie 20, tuż po "Wiadomościach" w Telewizji Polskiej wyświetlono specjalne orędzie marszałek Elżbiety Witek. Polityczka zabrała głos ws. pogarszającej się sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.Na pograniczu polsko-białoruskim zaczęły pojawiać się coraz większe grupy migrantów. Zareagowały na to polskie władze - już jutro odbędzie się specjalne posiedzenie Sejmu, a dziś zebrał się sztab kryzysowy. W rozmowach wzięli udział m.in. Mateusz Morawiecki oraz Andrzej Duda.
Wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty może stracić stanowisko. Konfederacja zbiera już podpisy pod wnioskiem w sprawie odwołania go z funkcji. Zdaniem posłów działacz Lewicy znieważył powagę Sejmu w trakcie debaty nad projektem ustawy "Stop LGBT".Dotychczas wniosek poparło 20 posłów. Wśród nich znaleźli się nie tylko członkowie Konfederacji - odwołania Czarzastego domagają się także politycy PiS i Solidarnej Polski.