Putin wprowadza nową politykę. Klamka zapadła, czegoś takiego nie było od lat

Władimir Putin wprowadza najnowszy dekret. To największy zaciąg od lat, który ma na celu uzupełnienie zasobów ludzkich w armii rosyjskiej, szczególnie w kontekście trwającej wojny na Ukrainie. Jednocześnie, mimo zapewnień o braku konieczności wysyłania poborowych na front, sytuacja w rosyjskim wojsku wskazuje na dalekosiężne plany związane z mobilizacją.
Putin podjął ważną decyzję. Czegoś takiego nie było od lat
Początek kwietnia przynosi z sobą decyzję o największym poborze do rosyjskiej armii od lat. Zgodnie z nowym dekretem Putina, aż 160 tysięcy obywateli w wieku od 18 do 30 lat ma odbyć 12-miesięczne przeszkolenie wojskowe.
Choć ministerstwo obrony Rosji zapewnia, że poborowi nie będą służyć na frontach wojny na Ukrainie, eksperci wskazują na stopniowe wzmocnienie armii rosyjskiej. Liczba poborowych z roku na rok rośnie – w 2023 roku było to 147 tysięcy osób, a tegoroczny pobór przekroczył 160 tysięcy.
Wzrost liczby rekrutów związany jest z planem stopniowego zwiększania liczebności armii rosyjskiej. Z danych wynika, że jeszcze w 2021 roku w armii służyło 900 tysięcy żołnierzy, a na początku 2022 roku liczba ta wzrosła do miliona.
Dziś w rosyjskiej armii znajduje się już około 1,5 miliona żołnierzy, a pobór na wiosnę 2025 roku ma być kolejnym krokiem w realizacji długoterminowej strategii.

Strategia Putina: krok po kroku
Według ekspertów, Putin realizuje swoje cele w sposób przemyślany, unikając zbytniego obciążenia systemu mobilizacyjnego i szkoleniowego. Analizując decyzję o poborze, ppłk. Maciej Korowaj zauważa, że Kreml nie chce przesadzić z mobilizacją, wiedząc, ile żołnierzy i instruktorów może wyszkolić.
Z tego powodu pobór jest rozciągnięty na okres od 1 kwietnia do 15 lipca, co ma na celu ułatwienie procesu szkoleniowego. Długi czas rekrutacji pomaga uniknąć przetrenowania systemu wojskowego i pozwala na efektywniejsze przeszkolenie żołnierzy, którzy potem mogą zostać włączeni do służby.
Wśród ekspertów nie ma wątpliwości, że Putin przygotowuje Rosję do dalszej eskalacji, choć nie wiadomo, w jakiej formie. W opinii generała Mieczysława Bieńka, strategia wzmacniania armii stopniowo pozwala na budowę nowych okręgów wojskowych, takich jak Leningradzki Okręg, a także na formowanie nowych korpusów w rejonie granicy z Finlandią.
Równocześnie, wykorzystanie marynarzy na frontach oraz rekrutacja kontraktowych żołnierzy może sugerować, że zbliża się etap, w którym armia rosyjska będzie gotowa na dalsze działania wojenne.
ZOBACZ TAKŻE: Poseł wszedł na mównicę i puścił wiązankę Kaczyńskiemu. Prezes aż wstał, chwilę później w Sejmie zawrzało
Zwiększający się nacisk na mobilizację
Mimo że ministerstwo obrony Rosji zapowiedziało, iż poborowi nie będą angażowani w walki na froncie, eksperci wskazują na rosnące ryzyko ich przerzucenia na obszary objęte wojną. Choć z początku mobilizowani mają przejść wyłącznie szkolenie, wielu z nich może ostatecznie podpisać kontrakty i trafić na teren walk.
Istnieje także ryzyko, że system mobilizacyjny zostanie w przyszłości rozszerzony na rezerwistów w przypadku niedoboru żołnierzy zawodowych. Takie rozwiązanie zapewniłoby elastyczność w przypadku dalszej eskalacji wojny.
Równocześnie Ukraińcy apelują do swoich obywateli, którzy znajdują się na terenach okupowanych, o unikanie poboru i przymusowej mobilizacji. Z kolei na arenie międzynarodowej, zmieniająca się sytuacja w rosyjskiej armii oraz plany mobilizacyjne budzą poważne obawy o dalszy rozwój konfliktu.





































