Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Roman Giertych przerwał milczenie tuż po awanturze w Sejmie. Tak nazwał go Jarosław Kaczyński
Julia Dębek
Julia Dębek 02.04.2025 22:41

Roman Giertych przerwał milczenie tuż po awanturze w Sejmie. Tak nazwał go Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński, Roman Giertych
Fot. Anita Walczewska/East News

W środowym posiedzeniu Sejmu doszło do ostrego spięcia między Jarosławem Kaczyńskim a Romanem Giertychem. Wymiana zdań przerodziła się w pełną emocji awanturę, której kulminacją były słowne ataki i wzajemne oskarżenia. W związku z zajściem Klub Koalicji Obywatelskiej zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury. 

Słowa, które wywołały burzę. Giertych spiął się z Kaczyńskim

Roman Giertych w programie „Kropka nad i na antenie TVN24 ujawnił szczegóły zajścia, opisując zachowanie Jarosława Kaczyńskiego jako agresywne i pełne wrogości. Według relacji posła KO, prezes PiS miał publicznie go znieważyć, używając określeń „kanalia” i „śmierdziel”, a także innych obelg, które nie zostały w pełni przytoczone. 

„Stał i mnie wyzywał”. – Relacjonował Giertych, podkreślając, że cała sytuacja miała miejsce po wyłączeniu mikrofonów na mównicy sejmowej. 

W jego ocenie był to przejaw utraty kontroli przez lidera opozycji. Giertych podkreślił również, że zachowanie Kaczyńskiego może mieć związek z tzw. sprawą dwóch wież, która ponownie stała się przedmiotem zainteresowania opinii publicznej. 

„Jarosław Kaczyński jest przerażony sprawą dwóch wież”. – Stwierdził wprost, sugerując, że działania prezesa PiS są reakcją na coraz większą presję polityczną i prawną. 

Ponadto zwrócił uwagę na nowe wątki dotyczące kredytu udzielonego przez bank Pekao S.A., co jego zdaniem dodatkowo obciąża Kaczyńskiego.

Tak wyglądały ostatnie chwile papieża Jana Pawła II. Kardynał Dziwisz po latach przerwał milczenie

Obawy przed eskalacją napięcia

Według Romana Giertycha, sytuacja w Sejmie była na tyle napięta, że wicemarszałek Piotr Zgorzelski zdecydował się przerwać obrady w obawie przed dalszą eskalacją

„Obawiał się linczu”. – Powiedział Giertych, opisując atmosferę panującą w sali plenarnej. 

Podkreślił również, że jego zdaniem Kaczyński wykorzystuje narrację o śmierci Barbary Skrzypek do celów politycznych, próbując dyskredytować pełnomocników pokrzywdzonych w sprawie dwóch wież.

Poseł KO wskazał, że prezes PiS sam publicznie przyznał się do kontaktów ze świadkiem, co w jego ocenie może mieć konsekwencje prawne. 

„On będzie wkrótce osobą podejrzaną, przecież wszyscy to wiedzą”. – Skomentował, zarzucając Kaczyńskiemu manipulowanie faktami i świadome łamanie prawa. 

Giertych stanowczo sprzeciwił się oskarżeniom pod adresem pełnomocników i określił je jako „bezwstydne łgarstwo, zniesławienie i zniewagę”.

ZOBACZ TAKŻE: Putin wprowadza nową politykę. Klamka zapadła, czegoś takiego nie było od lat

Polityczna gra i literackie odniesienia

W trakcie debaty w Sejmie Roman Giertych zaskoczył wszystkich nawiązaniem do literatury, zwracając się do Jarosława Kaczyńskiego słowami „mów mi wuju”. Jak później wyjaśnił, była to kpina inspirowana „Potopem” Henryka Sienkiewicza, gdzie Onufry Zagłoba zwraca się w ten sposób do Rocha Kowalskiego. 

„To była bardziej kpina, szyderstwo”. – Wyjaśnił, zaznaczając, że nie ma żadnego rzeczywistego pokrewieństwa z liderem PiS.

Polityk dodał, że jego zdaniem zachowanie Jarosława Kaczyńskiego wynika z narastającej presji i wewnętrznych wyrzutów sumienia. Wskazał również na hipokryzję obozu PiS w kontekście wartości chrześcijańskich. 

„Najbardziej wkurza mnie ta hipokryzja PiS, fałszywy katolicyzm”. – Podsumował Giertych.

Sugerując tym samym, że obecne wydarzenia są jedynie początkiem politycznej burzy, jaka może wstrząsnąć sceną polityczną w najbliższych miesiącach.