Trwają krwawe walki w Ukrainie. Rosjanie bez żadnych skrupułów atakują ukraińskie obiekty wojskowe i cywilne i powoli posuwają się naprzód we wschodnich regionach okupowanego kraju. Mimo tego duch Ukraińców nie gaśnie, a tamtejsza armia próbuje zadawać wrogowi bolesne ciosy. Ostatniej nocy udało się przeprowadzić z sukcesem nalot na rosyjską bazę wojskową w Melitopolu.To już kolejne w ostatnich dniach poważne upokorzenie dla żołnierzy Władimira Putina. Po tym, jak wyzwolono będącą symbolem ukraińskiego oporu Wyspę Węży i zmuszono Rosjan do odzierającej ich z resztek godności pośpiesznej ewakuacji, tym razem w proch obrócono jedną z ich baz, z której również uciekali w popłochu.
Polskie władze nie ustępują w krytyce Rosji, zwłaszcza po tym, jak reżim Putina bezczelnie zaatakował Ukrainę. Najważniejsi politycy wciąż opowiadają się za jak największą izolacją państwa-agresora i z chęcią uderzają w Moskwę, która nie pozostaje dłużna. Ostatnio szerokim echem odbiła się skandaliczna wypowiedź byłej rosyjskiej łyżwiarki Tatiany Tarasowej, która w nienawistny sposób obraziła wszystkich Polaków. Na jej słowa stanowczo zareagował minister sportu Kamil Bortniczuk.Kolejna odsłona dyplomatycznej wojny na linii Warszawa-Moskwa. Po serii oburzających wypowiedzi rosyjskich dysydentów, z Dmitrijem Miedwiediewem na czele, konflikt rozlał się jeszcze bardziej i dotknął już wszystkie dziedziny życia.
Władimir Putin wciąż żywo budzi zainteresowanie całego świata. Przedmiotem rozważań jest nie tylko to, jakie kroki zdecyduje się on podjąć w najbliższym czasie, ale również nie najlepszy stan jego zdrowia. W gąszczu doniesień trudno wyłuskać prawdę, jednak nowe światło na tę kwestię rzucają zeznania żony wygnanego z Rosji oligarchy. Tatiana Fokina potwierdziła doniesienia o złym stanie despoty i przyznała, że jest bardzo zaniepokojona rozwojem dalszych wydarzeń.Choroby psychiczne, Parkinson, różnego rodzaju nowotwory i choroby tarczycy - lista przypadłości przypisywanych Władimirowi Putinowi jest naprawdę obszerna i stale się wydłuża.Stan zdrowia rosyjskiego dyktatora nie od dziś budzi zainteresowanie wielu osób, jednak wzmożenie wokół tego tematu przyszło wraz z podjęciem przez niego decyzji o inwazji na Ukrainę. Od tamtej pory marzeniem wielu osób jest to, by prezydent Rosji zniknął na zawsze ze sceny politycznej.Jak na wschodnie standardy przystało, wszelkie doniesienia o kondycji Putina utrzymywane są w ścisłej tajemnicy. Co prawda Kreml udaje, że nie ma nic do ukrycia i zapewnia, że "car Rosji" ma się świetnie, jednak wszyscy mają w głowie obrazki chociażby sprzed kilkunastu dni, gdy polityk ledwo trzymał się na nogach.
Prezydent Rosji Władimir Putin przerwał ciszę i skomentował atak na centrum handlowe w Krzemieńczuku. Zaprzeczając faktom i udokumentowanym ostrzałom stwierdził, że Rosjanie "nie atakują celów cywilnych", a "winni są Ukraińcy".
W czwartek 30 czerwca Andrij Jermak, szef gabinetu prezydenta Ukrainy, poinformował, że Wyspa Węży została wyzwolona z rąk okupantów. - Nie ma już rosyjskich wojsk na Wyspie Węży. Nasze siły zbrojne wykonały świetną robotę - napisał, nie ujawniając szczegółów dotyczących przeprowadzonej akcji.
Niebo nad Moskwą spowiły czarne kłęby dymu. Wszystko z powodu potężnego pożaru, który wybuchł w południowej części stolicy. Według danych przekazanych przez państwową agencję RIA Novosti, wstępną przyczyną incydentu jest podpalenie. Najpierw zajęły się śmieci, potem ogień rozprzestrzenił się na metalowy hangar.Tuż po godzinie 10 czasu polskiego, propagandowa agencja RIA Novosti poinformowała, że nad stolicą Rosji pojawiły się gigantyczne kłęby czarnego dymu. Pożar wybuchł tuż przy autostradzie Kashirskoe w południowej części miasta. Dym jest widoczny z odległości kilku kilometrów, a mieszkańcy Moskwy poczuli spory niepokój. Agencja powołując się na informacje przekazane przez Ministerstwo Spraw Nadzwyczajnych przekazała, że początkowo w płomieniach stanęły śmieci, które znajdowały się na otwartej przestrzeni. Siła niszczycielskiego żywiołu była jednak ogromna, ponieważ ogień przedostał się na metalowy hangar łącznej powierzchni około 500 metrów kwadratowych. RIA Novosti poinformowała, że pożar zajął niebagatelną powierzchnię dwóch tysięcy metrów kwadratowych.
Kamery monitoringu zarejestrowały, co wydarzyło się w pobliskim parku po poniedziałkowym wybuchu w galerii handlowej w miejscowości Krzemieńczuk w centralnej Ukrainie. Relaksujący spacer w piękne popołudnie, nagle zamienił się dramatyczną ucieczkę przed wybuchami.
Rosja. Na półwyspie Jamał doszło do pożaru pociągu osobowego. To już kolejny z serii "tajemniczych" incydentów, które rozgrywają się na terytorium państwa-agresora. Według wstępnych doniesień doszło tam do podpalenia, ale dokładne szczegóły nie są jeszcze znane. Jak wynika z doniesień mediów, pociąg relacji Nowy Urengoj-Orenburg zapalił się w piątek, po godzinie 4:00 rano. Do wybuchu pożaru miało dojść w jednym z wagonów osobowych.
Ciąg tajemniczych i poważnych pożarów w Rosji nadal trwa. W Elektrougli doszło do pożaru w fabryce farb i lakierów. Płonęło kilka tysięcy metrów kwadratowych. Toksyczny dym widoczny jest z daleka.Seria poważnych pożarów w Rosji. Władimir Putin na liście swoich problemów tuż obok braku sukcesu w trwającej od 24 lutego trzydniowej "wojskowej operacji specjalnej" dopisać kolejne tysiące metrów kwadratowych strawionych przez ogień.Płonie fabryka farb i lakierów w rosyjskim Elektrougli. Rosjanie mieszkający w pobliżu znaleźli się w ogromnym niebezpieczeństwie. Mowa nie o ogniu trawiącym ogromną halę, ale o toksycznym dymie widocznym z daleka.
Jak wynika z opublikowanego dziś raportu Microsoftu, wspierani przez rząd Rosji hakerzy przeprowadzili szereg ataków cyberszpiegostwa wymierzonych w kilka państw sprzymierzonych z Ukrainą. Rosjanie zaatakowali ponad 42 kraje. Wśród nich jest też Polska.
W rafinerii naftowej w Nowoszachtyńsku w obwodzie rostowskim na terenie Rosji wybuchł ogromny pożar. Jak podają rosyjskie media, do pożaru doszło w wyniku awarii. Jednak w sieci pojawiły się nagrania, które jasno wskazują na tezę, że mogło tam dość do ataku ukraińskich dronów.
Estonia oskarżyła Rosję o "wielokrotne naruszanie granic" przez helikoptery i symulowanie ataków rakietowych. Do Tallina został wezwany ambasador Rosji. Do incydentów doszło zaledwie tydzień przed kluczowym szczytem NATO.Zarzuty pod adresem Moskwy wystosował estoński resort obrony. Kusti Salm, stały sekretarz tamtejszego MON, przyznał w rozmowie z fińską gazetą "Iltalehti", że "nigdy nie było tak poważnie, jak teraz".
Aleksandr Łukaszenka ponownie uderzył w Polskę. Po przekonywaniu, że Polacy stoją pod granicami jego kraju z marzeniem o kupnie kaszy, teraz stwierdził, że Warszawa jest realnym zagrożeniem i kluczowe jest zablokowanie możliwości... otoczenia Białorusi przez Polskę.Aleksandr Łukaszenka stara się prześcignąć samego siebie i po raz kolejny zabłysnął wyjaśniającymi świat tezami. Białoruski dyktator nadal przekonuje, że to nie Rosja, a... Polska jest zagrożeniem.Nie ma wątpliwości, że prezydent Białorusi nie może się zdecydować, czy Warszawa jest super mocarstwem czyhającym na jego kraj, czy nieporadnym sąsiadem, który nie jest w stanie zapewnić obywatelom nawet podstawowych produktów, a ci w poszukiwaniu kaszy i soli zmuszeni są błagać na granicy o wpuszczenie do Białorusi.Najnowsze słowa Aleksandra Łukaszenki to ponownie wypowiedź z cyklu "złote myśli". Dyktator zarzucił militarne plany Warszawy wobec jego kraju. Wszyscy byli w błędzie i to prezydent Białorusi musiał nieść kaganek oświaty, wyjaśniając, że to nie Rosja jest obecnie agresorem?
Na wodach Morza Bałtyckiego doszło do kolejnej prowokacji ze strony Rosji. Rosyjski okręt wojenny dwukrotnie naruszył terytorium Danii w pobliżu wyspy Bornholm, która znajduje się zaledwie 130 kilometrów od polskiego wybrzeża.Do incydentu na Morzu Bałtyckim doszło w nocy z czwartku 16 czerwca na piątek 17 czerwca. - O godzinie 1:30 rosyjska korweta wpłynęła na duńskie wody terytorialne na północ od wyspy Christianso. Kilka godzin później ten sam okręt ponownie przekroczył granicę Danii - poinformowały w oficjalnym komunikacie Siły Zbrojne Danii.
Do eksplozji i pożaru doszło na jednym z największych pół gazowych w Rosji. Ogień pojawił się na skutek rozszczelnienia rury. Do zdarzenia doszło w nocy z środy na czwartek w miejscowości Urengoj w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym. W sieci pojawiły się nagrania, na których widać gigantyczne płomienie.
Opuszczając ukraińskie miasta, Rosjanie zostawiają za sobą "notatki". W wielu szkołach na tablicach pojawiły się wiadomości do ukraińskich uczniów. Wcześniej wynoszą z budynków wszystkie wartościowe przedmioty. - Wszystko zostało wyniesione. Nawet kable zostały skradzione. To hipokryzja - skomentował sytuację dyrektor jednej ze szkół.W marcu Ukraińcom udało się odzyskać kontrolę nad miejscowościami wokół Kijowa, w tym nad wioską Katiużanką, która przez miesiąc była okupowana przez Rosjan. Okupanci zostawili ją w ruinie, splądrowali sprzęt, a ten, którego nie wynieśli, zniszczyli. W jednej z sal żołnierze pozostawili jednak na tablicy wiadomość napisaną kredą - podaje CNN.
Ołena Zełenska na celowniku rosyjskiej Dumy Państwowej. Urzędnicy na Kremlu zdecydowali odebrać mieszkanie znajdujące się na Krymie. Stwierdzono, że będzie ono "rekompensatą za straty poniesione w Donbasie". Ołena Zełenska decyzją rosyjskich urzędników i polityków straciła kupione w 2013 r. roku mieszkanie na Krymie. Mowa o 129,8 mkw w luksusowym kompleksie mieszkaniowym przy pałacu Liwadia. Pieniądze pojawiające się w tle są dla większości obywateli Ukrainy nieosiągalne.
Federacja Rosyjska wpadła w poważne tarapaty. Pomimo faktu, że wciąż otrzymuje pieniądze za sprzedaż ropy oraz gazu, jej sytuacja finansowa nie jest kolorowa. W związku z zaistniałą sytuacją międzynarodową, a przede wszystkim decyzją o agresji na Ukrainę, państwo nie jest w stanie spłacić pierwszych pożyczek zagranicznych, a długi rosną z każdym dniem. Wielu ekspertów prognozuje, że na horyzoncie pojawiło się widmo bankructwa. Światowe media informują, że Rosja wpadła w poważne tarapaty. Wszystko w związku z niespłaconymi odsetkami od obligacji dolarowych. Sprawiają one, że Federacja Rosyjska stanęła w obliczu pierwszej niewypłacalności.Dodatkowym ciosem w rosyjską gospodarkę są dotkliwe sankcje nałożone przez Unię Europejską. Warto podkreślić, że wspólnota nie tak dawno umieściła na specjalnej liście firmę przetwarzającą płatności, którą Moskwa chciała wykorzystać do obsługi swoich euroobligacji. W związku z tym, plany Putina spaliły na panewce. Co niezwykle ciekawe, Rosja ma olbrzymi problem nawet pomimo efektownego eksportu zarówno ropy naftowej, jak i gazu. Jest to spowodowane przez fakt, że kraj ten jest odcięty od międzynarodowego obrotu płatniczego z powodu zachodnich sankcji, które są odpowiedzią na rosyjską inwazję na Ukrainę. Dodatkowo część rosyjskich rezerw walutowych została zamrożona.
Po ucieczce Rosjan z elektrowni w Czarnobylu Ukraińcy zastali wewnątrz kompleksu niemiłą niespodziankę. Mowa nie tylko o całkowitym zniszczeniu drogiego i specjalistycznego sprzętu. Żołnierze Władimira Putina zasłali podłogi kolejnych pomieszczeń biurowych fekaliami. Porzucili jeszcze coś, co potwierdza stereotypy o wojskowych wysłanych przez Kreml.Przez kilka tygodni tereny elektrowni atomowej w Czarnobylu były okupowane przez Rosjan. Kolejne wiadomości docierające za wschodniej granicy potwierdzają, że nie wszyscy żołnierze byli świadomi w jak niebezpiecznym rejonie się znaleźli. Niedawno ukraiński resort alarmował, że rosyjskie wojska zostawiły po sobie w lesie dookoła elektrowni w Czarnobylu miny, które grożą pożarami i są zagrożeniem dla zwierząt, które regularnie je aktywują.Okazuje się jednak, że niemiłych niespodzianek związanych z Rosjanami w Czarnobylu było więcej. "Wall Street Journal" poinformował o tym, co znaleźli Ukraińcy, gdy ponownie weszli na teren elektrowni. Efekty wizualne i zapachowe pozostawiały wiele do życzenia.
Szaleństwo pogodowe w Rosji. Natura daje się Władimirowi Putinowi i jego rodakom we znaki. Nad Moskwą przeszła wyjątkowo niszczycielska ulewa. W innej części kraju pojawił się śnieg i mróz, który w czerwcu nawet na Syberii wywołał zdziwienie.Jeszcze do niedawna Rosja zmagała się z kolejnymi pożarami magazynów, a teraz nad krajem Władimira Putina przetaczają się kolejne kataklizmy.Pogoda nad Rosją dosłownie wariuje. Problemy dotyczą całego rozległego kraju: od Syberii - do niedawna dręczonej przez rozległe, niemożliwe wręcz do opanowania, pożary - aż do gęsto zaludnionej Moskwy.
Władimir Putin ma powody do niepokoju - wrogowie propagandy wracają do gry. Rosyjska opozycyjna telewizja Dożd, która zakończyła działalność wraz z inwazją na Ukrainę, otrzymała licencję na nadawanie z Łotwy. Jednocześnie obywatele tego państwa stracą dostęp do wszystkich rosyjskich kanałów propagandowych.W poniedziałek 6 czerwca decyzję w tej sprawie podjęła Narodowa Rada Mediów Elektronicznych Łotwy (NEPLP). Ivars Āboliņš, członek zarządu Rady, poinformował, że rosyjska telewizja opozycyjna rozpocznie nadawanie z Rygi. Rozporządzenie będzie obowiązywało od 9 czerwca bieżącego roku.
W dalszym ciągu trwa krwawa inwazja armii Putina na terytorium Ukrainy. Z przechwyconych rozmów rosyjskiego dowództwa wynika, że tamtejsze siły otrzymały zadanie, by do 10 czerwca zdobyć Siewierodonieck i przejąć kontrolę nad ważną trasą Lisiczańsk-Bachmut. Szef obwodu ługańskiego, Siergiej Hajdaj przewiduje "cięższe ostrzały ze strony okupanta". Już od ponad stu dni trwa bestialska agresja Federacji Rosyjskiej na terenie Ukrainy. Pomimo znacznej przewagi wroga, Ukraińcy zaciekle się bronią, stawiając wyraźny opór siłom Władimira Putina.Rosyjskie dowództwo otrzymało niebywałe zadanie. Ich celem było jak najszybsze zdobycie ostrzeliwanego Siewierodoniecka, a także przejęcie kontroli nad ważną trasą Lisiczańsk-Bachmut. Jak poinformował szef obwodu zaporoskiego, Siergiej Hajdaj, w najbliższym czasie Rosjanie rzucą na ten odcinek (Siewierodonieck i trasę Lisiczańsk-Bachmut) wszystkie dostępne rezerwy, a także cały dostępny sprzęt oraz wojsko zawodowe. Przekazał, że nadchodzące dni będą "piekielnie ciężkie".- Przeciwnik kilkakrotnie zwiększy częstotliwość ciężkich ostrzałów artyleryjskich - zaznaczył Hajdaj na antenie telewizji 1+1. Słowa gubernatora przytoczył znany portal Ukrainska Prawda. - Z przechwyconych rozmów wiemy, że dowództwo rosyjskiej armii otrzymało zadanie, by do 10 czerwca zdobyć Siewierodonieck i przejąć kontrolę nad ważną trasą Lisiczańsk-Bachmut - zaznaczył.
Agencja RIA Novosti poinformowała o kolejnym dużym pożarze na terenie Rosji. W Tiumeniu ogień pojawił się w budynku zajezdni, w obrębie której stacjonują pojazdy władz dumy obwodowej. Zarządzono ewakuację pracowników.Do pożaru na terenie zajezdni w Tiumeniu doszło o poranku w sobotę, 4 czerwca br. Budynek, w którym pojawiły się płomienie, używany przez Tiumeńską Dumę Obwodową. Ogień objął swoim zasięgiem teren ok. 1,5 tys. metrów kwadratowych, na którym stacjonują samochody władz obwodowych.
Minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow w sobotę zabrał głos na temat potencjalnego zakończenia walk na terenie Ukrainy. Zdaniem polityka optymistyczny scenariusz zakłada, że wojna dobiegnie końca wraz z końcem bieżącego roku.Ołeksij Reznikow, który gościł na forum GLOBSEC 2022 w Bratysławie, ocenił, że Rosjanie wciąż dążą do zajęcia całej Ukrainy. - Rosja próbuje zagarnąć południe i wschód naszego kraju. Jednocześnie nie rezygnuje z celu, jakim jest zajęcie Kijowa i zniszczenie państwowości ukraińskiej - mówił polityk. Marzeniem władz Rosji ma być przyłączenie do Federacji terenów, które Władimir Putin uważa za własne.
Kolejne kłopoty Władimira Putina w Rosji. Przywódca powoli traci kontrolę nad własnym krajem, nie mogąc uporać się z serią tajemniczych pożarów, które wybuchają w ważnych obiektach. Tym razem w płomieniach stanął budynek Rosgwardii w Komsomolsku nad Amurem. Przyczyną zdarzenia było podpalenie.Czyżby do Władimira Putina wracała zła karma? Dyktator, który podjął decyzję o brutalnej napaści na Ukrainę, ma coraz więcej powodów do zmartwień. Nie dość, że przeciwko jego rozkazom buntują się niektóre oddziały na froncie walk, to jeszcze spod kontroli wymyka się sytuacja wewnętrzna.Rosja od kilku tygodni mierzy się z wybuchającymi w ważnych miejscach pożarami, które sieją spustoszenie. Tylko w ostatnich dniach ogniem zajęły się instytut lotniczy pod Moskwą, magazyn z żywnością, cerkiew św. Piotra i Pawła w stolicy kraju oraz centrum biznesowe.W piątek 3 czerwca miejsce miała kolejna bolesna dla rosyjskiego przywódcy katastrofa, która dotknęła budynek Rosgwardii w Komsomolsku nad Amurem. Tym razem z pewnością nie był to przypadek.
Relacje chińsko-rosyjskie stoją pod coraz większym znakiem zapytania. Informator amerykańskiego dziennika reprezentujący władze Chin twierdzi, że stosunki między mocarstwami są "napięte". Podczas gdy Rosja oczekuje, że Chiny zaoferują jej nowe formy wsparcia ekonomicznego, Chiny patrzą uważnie na zachodnie sankcje i nie chcą się narażać.
Białoruski dyktator złożył nieoczekiwaną propozycję. Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że jest gotów zezwolić na transport zboża z Ukrainy do bałtyckich portów przez terytorium Białorusi. W zamian reżim chce zniesienia najbardziej dotkliwych sankcji.Szacuje się, że w ukraińskich silosach utknęło 22 mln ton zboża. Bez niego wielu biedniejszym krajom na świecie grozi klęska głodu. Ukraina przed wojną dostarczała połowę wszystkich zbóż do Światowego Programu Żywnościowego ONZ. A Rosja nie godzi się na odblokowanie ukraińskich portów.
Trwa czarna seria pożarów w Rosji. Tym razem płonie moskiewskie centrum biznesowe Grand Setun Plaza. Ogień gasi prawie 100 strażaków. Władze przyznają, że "sytuacja jest skomplikowana", bo płomienie szybko rozprzestrzeniają się na kolejne kondygnacje, blokując część wyjść ewakuacyjnych.Rosja ma poważny problem. Poza niemożnością zakończenia z sukcesem wojny w Ukrainie, kraj pogrąża się gospodarczo, a do tego dochodzą inne kłopoty, destabilizujące sytuację wewnątrz kraju.Od jakiegoś czasu w państwie wybuchają pożary, które dotykają ważnych dla Rosjan obiektów. W większości przypadków nie wiadomo, co jest przyczyną pojawienia się żywiołu, a media mówią już nie o pojedynczych incydentach, ale całej zagadkowej serii.