Litwa, Łotwa i Estonia zrezygnowały z importu energii elektrycznej z Rosji. Decyzja krajów bałtyckich ma związek z trwającą od prawie trzech miesięcy wojną w Ukrainie. Litewski minister energetyki Dainius Kreivys przyznał, że w ten sposób państwa "odmawiają finansowania agresora". W piątek giełda energii Nord Pool powiadomiła rosyjskie przedsiębiorstwo InterRao o zakazie handlu w kraju bałtyckich w związku z sankcjami międzynarodowymi. Tydzień wcześniej dostawca został usunięty z rynku fińskiego.
Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryło Budanow uważa, że przeprowadzono nieudane zamachy na życie Władimira Putina. Do jednego z nich miało dojść po rozpoczęciu pełnowymiarowej wojny przeciwko Ukrainie.
Seria gigantycznych pożarów w Rosji trwa. Miniony weekend przyniósł ze sobą kolejne wielkie straty, ogień strawił ogromny magazyn z żywnością w mieście Kamienka. Według medialnych doniesień budynek został praktycznie całkowicie zniszczony. Pod nagraniem pożaru pojawiają się komentarze, że to "karma za skradzione ukraińskie zboże".Nie tylko seria tajemniczych śmierci osób związanych z Gazpromem jest tematem poruszanym w kontekście wewnętrznych dramatów w Rosji. Seria ogromnych pożarów nadal trwa. W weekend doszło do kolejnego dramatycznego zdarzenia. Tym razem w miejscowości Kamienka leżącej około 700 km od granicy z Ukrainą. Wielki magazyn z żywnością stanął w płomieniach.
Polska i Rosja oficjalnie nie są już związane umową dotyczącą dostaw gazu przez gazociąg jamalski. Ministrowie poinformowali, że 13 maja rząd podjął decyzję o zerwaniu umowy gazowej z Rosją. Przez gazociąg jamalski nie popłynie już rosyjski gaz na terytorium Polski. To całkowite i ostateczne zerwanie dostaw tego surowca z Rosji.– 13 maja bieżącego roku polski rząd przyjął uchwałę w sprawie wypowiedzenia porozumienia z Rosją w sprawie budowy systemów gazociągów do tranzytu gazu przez terytorium RP i dostawach rosyjskiego gazu z Rosji – potwierdziła minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.
Nikołaj Korczunow z rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych ostrzega, że konflikt może rozszerzyć się na Arktykę w związku ze chęcią przystąpienia Finlandii i Szwecji do NATO. Jego zdaniem to właśnie te państwa odpowiadały za bezpieczeństwo w tym regionie i wątpi, że ich dołączenie do sojuszu będzie miało pozytywny wpływ na "pokój".Rosyjski przedstawiciel MSZ stwierdził, że obecnie "jesteśmy świadkami wzrostu międzynarodowej aktywności wojskowej na wysokich szerokościach geograficznych". Jego zdaniem "następuje internacjonalizacja działań wojskowych", co "niepokoi" Moskwę.
Rosja w ramach odwetu nałożyła sankcje na prawie tysiąc Amerykanów. Na liście znaleźli się m.in. prezydent Joe Biden czy aktor Morgan Freeman. Rosjanie objęli restrykcjami nawet osoby, które nie żyją.Na razie nie wiadomo, czy umieszczenie osób nieżyjących na liście sankcyjnej to pomyłka. Niewykluczone, że w ten sposób Rosja chciała także pokazać swoje nastawienie, że nie wybacza nigdy.
Konsulat Generalny RP w Hamburgu został oblany farbami w kolorach flagi rosyjskiej. Przed budynkiem sprawcy podpalili opony. Policja zatrzymała w tej sprawie trzy osoby. Ostatecznie zostały zwolnione do domu bez postawienia zarzutów.Do ataku na polską placówkę konsularną doszło w nocy z soboty na niedzielę (21-22 maja). O szczegółach informuje niemiecki portal t-online.de.
Już niedługo w Rosji do wojska będzie mógł zostać wezwany praktycznie każdy mężczyzna. Rosyjska Duma chce zmienić obecne prawo i znieść limit wieku dotyczący poboru. Obecnie wynosi od 40 lat. The New York Times wskazuje, że chodzi o to, by w armii ponownie znaleźli się specjaliści, którzy są w stanie obsługiwać sprzęt.Wojna w Ukrainie przerzedziła szeregi rosyjskiej armii do tego stopnia, iż konieczna jest zmiana prawa dotycząca poboru do wojska. Duma zaproponowała zmiany. Dla wielu Rosjan będzie to wiązało się z opuszczeniem rodziny i wyjechaniem na front.
Rosyjska agencja Interfax poinformowała o potężnym pożarze na terenie Centralnego Instytutu Aerohydrodynamiki Żukowskiego (TsAGI) w obwodzie moskiewskim. Według przekazanych danych płomienie miały się pojawić w podstacji transformatorowej.Doniesienia o pożarze przekazało w sobotni poranek jedno ze źródeł rosyjskiej agencji Interfax. W komunikacie przekazano, że płonie podstacja transformatorowa znajdująca się na terenie Centralnego Instytutu Aerohydrodynamicznego (TsAGI) im. N.E. Żukowskiego w regionie moskiewskim.Płomienie miały się pojawić się na obszarze około 30 m kwadratowych. Informator agencji przekazał, że pożar został już opanowany. Nie przekazano żadnych wiadomości dotyczących potencjalnych ofiar.Warto podkreślić, że Instytut Aerohydrodynamiczny został założony pod Moskwą w 1918 roku przez pioniera rosyjskiego lotnictwa Nikołaja Żukowskiego. TsAGI brało udział m.in. w projektach rakiety Energia, a także promu kosmicznego Buran. W ostatnich latach pracowało w głównej mierze nad nowoczesnym śmigłowcami. A transformer substation caught fire on the territory of the Central Aerohydrodynamic Institute in #Zhukovsky (#Moscow region), reports #Russian media. pic.twitter.com/hX9G95VHNm— NEXTA (@nexta_tv) May 21, 2022
Komendant policji w obwodzie kijowskim pokazał, jak wygląda przeciętne wyposażenie rosyjskiego żołnierza. Wśród rzeczy, które walczący w Ukrainie Rosjanie mają przy sobie, znajdują się m.in. stare teczki, a w nich kredki, klej i cyrkiel. - To epoka kamienia łupanego! - skomentował ironicznie Andrij Niebytow. Jeśli ktoś zastanawiał się, skąd biorą się liczne klęski wojsk rosyjskich w Ukrianie, te ustalenia mogą być całkiem prawdopodobną odpowiedzią na to pytanie. Portal Ukraińska Prawda opublikował w piątek 20 maja reportaż, w którym komendant policji w obwodzie kijowskim Andrij Niebytow pokazuje, jak wyposażeni do walki są żołnierze Putina.
Rosjanie planują zdecydowaną reakcję na przystąpienie Finlandii i Szwecji do struktur NATO. Odpowiedzią na "wzrost zagrożeń militarnych" ma być utworzenie 12 nowych jednostek wojskowych na zachodzie kraju. O planach poinformował szef rosyjskiego resortu obrony Siergiej Szojgu.Rosjanie stanowczo reagują na plany poszerzenia się Paktu Północnoatlantyckiego. Panika Moskwy dostrzegalna jest w jej chaotycznych ruchach i groźbach wobec Finlandii i Szwecji.Choć jakiś czas temu Władimir Putin stwierdził, że Rosja nie ma problemu z akcesem tych państw do NATO, zapowiedział jednocześnie w dość enigmatyczny sposób, że fakt ten spotka się z "odpowiedzią".Ta przyszła jeszcze szybciej niż można było się tego spodziewać. Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu zapowiedział dziś konkretne działania, które mogą budzić niepokój Zachodu.
"The New York Times" dotarł do nagrania z Buczy, które mrozi krew w żyłach. Widać na nim, jak rosyjscy żołnierze prowadzą kilku ukraińskich cywilów do zaułka. Kolejne ujęciach pokazują ciała martwych ludzi. - To potencjalna zbrodnia wojenna - wskazuje dziennik.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy dotarła do kolejnego szokującego nagrania. Tym razem to zeznania jeńca, z których wynika, że Rosjanie powołują do wojska nawet osoby niepełnosprawne. - Brali do wojska dosłownie każdego, nawet osoby z jedną ręką - relacjonował żołnierz. W wojskach samozwańczych, kontrolowanych przez Moskwę Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej walczą nawet inwalidzi - poinformowała w piątek Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), która opublikowała zeznania jeńca z tych terenów, zmobilizowanego mimo częściowej utraty wzroku.
Trzech rosyjskich oficerów poniosło śmierć, a co najmniej 14 zostało rannych - to skutki ataku ukraińskiej artylerii na stanowisko dowodzenia 810. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej Floty Czarnomorskiej w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy.O sprawie poinformował na Facebooku dziennikarz ukraińskiej agencji UNIAN Roman Cymbaliuk.
Członek rady programowej TVP Krzysztof Luft regularnie składa skargi do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, odpowiadając w ten sposób na treść niektórych materiałów oraz pasków prezentowanych przez telewizję publiczną. Jak przekazał, w ostatnim czasie otrzymał dwie odpowiedzi, które zawierały napomnienia wobec TVP oraz TVP Info. Jako że, mimo podobnej reakcji instytucji, w stacji niewiele się zmienia, Luft jest przekonany, iż do sprawy powinna się włączyć prokuratura.Krzysztof Luft zdecydował się na złożenie skarg na działania TVP między innymi po wyświetleniu widzom paska o treści: "Nuklearny atak Putina na Ukrainę", z którego stacja tłumaczyła się na Twitterze. Interweniował również przy powtarzającym się emitowaniu słynnego już "für Deutschland" Donalda Tuska w "Wiadomościach". W obu przypadkach KRRiT przyznała Luftowi rację. W drugiej z wymienionych sytuacji stwierdzono naruszenie art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji, a w pierwszej - "nieodpowiedzialne działania nadawcy publicznego, które – w obliczu trwającej w Ukrainie wojny – mogły wywołać poczucie zagrożenia, chaos, a nawet panikę wśród obywateli". Mimo tego autor skarg jest zawiedziony, gdyż napomnienia kierowane do TVP nie przynoszą pożądanych przez niego skutków.
W ciągu zaledwie godziny zgłosiło się 10 osób w związku z przemocą seksualną. W tym dwóch 10-letnich chłopców - informuje ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa. Liczba zgłoszeń w sprawie gwałtów, których dopuszczają się rosyjscy żołnierze wzrosła w ostatnich dniach. Ofiarami są zarówno kilkunastomiesięczne dzieci, jak i seniorzy."Okrucieństwa rosyjskich żołnierzy nie znają granic!", czytamy w najnowszym poście, który ukraińska rzeczniczka praw człowieka opublikowała na Facebooku.
W środę, 18 maja w "Gościu Wiadomości" na antenie TVP spotkali się Marek Suski (PiS) oraz Robert Kropiwnicki (PO). Politycy dyskutowali przede wszystkim o polityce energetycznej Polski, realizowanej przez obecne władze. Podczas rozmowy doszło jednak do awantury, nad którą Danuta Holecka bardzo szybko utraciła kontrolę. W ostatnim czasie w mediach głośno zrobiło się o kolejnym sporze na linii PiS - Donald Tusk. Działacze wzajemnie oskarżają się o współpracę z Rosją na płaszczyźnie pozyskiwania surowców. Padają przy tym również zarzuty dotyczące uległej rzekomo polityki wobec Niemiec lub Węgier.
Minister Spraw Zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył w rozmowie z szefem Światowej Organizacji Zdrowia, że jego kraj nie zamierza opuszczać struktur organizacji. Wezwał także bezczelnie do wywarcia wpływu na Kijów, by ten nie utrudniał realizacji "operacji specjalnej".W ostatnich dniach media obiegły sensacyjne doniesienia o tym, że Rosja może zrezygnować z członkostwa w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Światowej Organizacji Handlu (WTO).Informacje te postanowił jednak zdementować rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, który w środę rozmawiał telefonicznie z szefem WHO Tedrosem Adhanomem Ghebreyesusem.
Władimir Putin wkrótce może stracić kolejnych sojuszników. Kazachstan i Kirgistan dystansują się od polityki Kremla i subtelnie badają, jaka będzie jego reakcja. Problemem wciąż jest jednak fakt, że Rosja posiada asy w rękawie, za pomocą których może przywoływać niepokorne państwa do należytego porządku. Zbliżenie z Zachodem jest więc mało prawdopodobne.Po agresji na Ukrainę Moskwa jest w wielkich opałach. Odizolowana od zachodniego świata, stała się pariasem, który nieuchronnie zmierza do bankructwa. Coraz częściej słyszy się także, że Rosję chcą porzucić dotychczasowi sojusznicy, m.in. Indie, które już dywersyfikują dostawców broni.W związku z tym Władimir Putin poszukuje nowych sprzymierzeńców, a na celowniku znalazł się terrorystyczny Taliban. To jednak ma słono kosztować Kreml. Dodatkowo, na horyzoncie pojawiają się kolejne problemy, bo od rosyjskich władz powolnie odcinają się Kazachstan i Kirgistan.
Grupa hakerska Anonymous poinformowała o kolejnym ataku na rosyjską infrastrukturę cyfrową. Hakerzy przypuścili atak na stronę internetową największego rosyjskiego i wschodnioeuropejskiego banku Sberbank, który miał zakończyć się potężnym wyciekiem danych.Po zbrojnym ataku Rosji na Ukrainę międzynarodowy kolektyw hakerski Anonymous wypowiedział wojnę państwu kierowanemu przez Władimira Putina. We wtorek hakerzy przypuścili atak na rosyjski bank Sberbank, o czym poinformowali za pomocą mediów społecznościowych.
Rosja wykorzystywała siły pomocnicze, w tym oddziały czeczeńskie, do przełamywania oporu w Mariupolu - wynika z najnowszych ustaleń brytyjskiego wywiadu. Tamtejszy resort obrony twierdzi, że jest to dowód na "poważne problemy" kadrowe Rosjan w Ukrainie. Nad rozmieszczeń sił ma czuwać szef władz Republiki Czeczeńskiej Ramzan Kadyrow.Każdy dzień wojny w Ukrainie oznacza dla Rosjan kolejne straty osobowe. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy przekazuje w najnowszym komunikacie, że od 24 lutego Rosjanie stracili już 28,3 tys. osób. To o 400 więcej niż we wczorajszym oświadczeniu.
Zastępca sekretarza generalnego NATO ostrzegła dwa kraje przed możliwą w najbliższym czasie agresją Rosji. Zdaniem Mircea Geoana niedługo na celowniku Moskwy, w tym samego Władimira Putina, znaleźć może się Gruzja oraz Bośnia i Hercegowina.We wtorek przestrzeń polityki międzynarodowej obfituje w zaskakujące oświadczenia. Nie tylko doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak ogłosił zawieszenie negocjacji z Rosją, a Joe Biden postanowił jeszcze bardziej zagrozić Władimirowi Putinowi, organizując w Białym Domu specjalne spotkanie.Prezydent USA chce osobiście przedyskutować wnioski Finlandii i Szwecji ws. członkostwa w NATO. We wtorek również Mircea Geoan, zastępca sekretarza generalnego Sojuszu Północnoatlantyckiego, ostrzegł, że Rosja może mieć plan agresji wobec innych krajów w tym regionie.
To już oficjalnie potwierdzone, Ukraina zawiesza negocjacje pokojowe z Rosją. Informację przekazał doradca Wołodomyra Zełenskiego. - Oni do tej pory żyją w świecie, w którym rzekomo istnieje ukraiński nazizm - powiedział Mychajło Podolak. Rozejm i wycofanie się wojsk Władimira Putina z Ukrainy coraz bardziej się oddala. We wtorek 17 maja Mychajło Podolak oficjalnie potwierdził zawieszenie negocjacji z Rosją.- Negocjacje zależą od tego, jak rozwija się sytuacja na Ukrainie. Od początku wojny zmieniła się ona istotnie - oświadczył doradca prezydenta Wołodomyra Zełenskiego w cytowanych przez agencję Interfax-Ukraina słowach.
Seria pożarów w Rosji kontynuuje. Spłonęły kolejne zakłady produkcyjne w dwóch regionach Rosji. W obwodzie nowosybirskim płonęły 2 tys. metrów kwadratowych kombinatu chemicznego, a w Petersburgu zapalił się historyczny okręt podwodny, znajdujący się w Kronsztadzkich Zakładach Morskich.
Wywiad wojskowy Ukrainy twierdzi, że władze na Kremlu demonstracyjnie karzą dowódców rosyjskich sił okupacyjnych za klęski ponoszone przez ich armię w Ukrainie. W ten sposób najwyżej postawione osoby chcą zmyć z siebie przyszłą odpowiedzialność "polityczną i kryminalną".Zaskakujące doniesienia ukraińskiego wywiadu, które wskazują, że Kreml coraz bardziej zdaje sobie sprawę z nieuknionej klęski. Na szczytach władz zapanowała panika i strach przed konsekwencjami podjęcia błednych decyzji. Rozwiązaniem problemu ma być zmycie z siebie winy za nieudaną operację w Ukrainie i zrzucenie odpowiedzialności na dowódców poszczególnych jednostek.
W ciągu ostatnich trzech dni odnotowano próby podpalenia komisariatów wojskowych w Rosji - donosi niezależny białoruski kanał telewizyjny Biełsat. Może to być reakcja związana z obawami przed mobilizacją. Dotychczas odnotowano siedem takich incydentów.Nagrania dokumentujące podpalenia zostały opublikowane w internecie. Biełsat wskazuje, że próby zniszczenia komisariatów wojskowych zaobserwowano w obwodach wołgogradzkim, riazańskim i rostowskim.
Zdaniem ekspertów portugalskiej stacji SIC Noticias od czasów II wojny światowej nikt nie zaszkodził Rosji tak bardzo, jak Władimir Putin. Politolodzy twierdzą, że część społeczeństwa może interpretować działania podejmowane przez prezydenta w ostatnich tygodniach podobnie jak aktywności amerykańskiego szpiega.Jose Milhazes, portugalski ekspert ds. polityki Rosji nazwał Władimira Putina autorem "tragicznych błędów". Jego zdaniem działania, które prezydent Rosji podejmuje w Ukrainie nie przyniosły żadnych korzyści i wyłącznie szkodzą.
W poniedziałek 16 maja jeden z wieżowców w Moskwie stanął w ogniu. Rosyjscy urzędnicy poinformowali, że trwa gaszenie pożaru. Na miejscu zdarzenia nie było ludzi. To już kolejny taki incydent w ostatnich tygodniach.Rosyjskie media relacjonują, że "czarny dym unosił się z taką siłą, że ludzie z przeciwległych budynków nie mogli nie zauważyć pożaru".