Rosyjskie myśliwce znalazły się podejrzanie blisko polskiej granicy. W związku z zagrożeniem w powietrze poderwane zostały stacjonujące w Polsce włoskie myśliwce. Podobna sytuacja miała miejsce także w czwartek 20 października.Włoskie myśliwce stacjonujące w Polsce w ramach NATO zostały poderwane do lotu w związku ze wskazaniami radarów. Pojawiły się na nich myśliwce Federacji Rosyjskiej.
Marcin Ociepa, wiceminister obrony narodowej, wypowiedział się w kwestii potencjalnych zagrożeń dla Polski, w przypadku eskalacji wojny w Ukrainie. Gość "Radia Zet" stwierdził, że MON "Rozważa najczarniejsze scenariusze". Padły też m.in. słowa dotyczące sytuacji Władimira Putina.Wiceszef MON, Marcin Ociepa wziął udział w porannym "Gościu Radia Zet". Polityk podzielił się m.in. swoją opinią ws. sytuacji w Ukrainie, położenia Władimira Putina oraz roli Polski w konflikcie wywołanym przez Rosję na terytorium naszego wschodniego sąsiada. Wiceminister zwrócił także uwagę na potencjalne zagrożenia, jednak jak stwierdził, "spałby spokojnie".
Władimir Putin wprowadzi w Rosji w środę 19 października stan wojenny? Niezależne rosyjskie źródła twierdzą, że tak. Sygnałów przemawiających za tą tezą jest kilka. Jednym z nich jest nagła prośba o to, by deputowani Rady Federacji zostali w pracy po godzinach. Dmitrij Miedwiediew ma przedstawić także specjalny raport.Stan wojenny w Rosji to tylko kwestia kilkunastu godzin? Władimir Putin ma planować ogłoszenie go w środę 19 października.Niezależny rosyjski portal Wiorstka dotarł do wiadomości, które zwiastują wielkie zmiany w taktyce Rosji. Służby prasowe Kremla nie ukrywają, że środa będzie w Moskwie pracowitym dniem.
Katastrofa wojskowego samolotu w rosyjskim Jejsku w Kraju Krasnodarskim. Bombowiec Su-34 uderzył w budynki mieszkalne, na skutek czego życie straciła przynajmniej jedna osoba. Prawdopodobną przyczyną tragedii był pożar jednego z silników maszyny.Do katastrofy lotniczej doszło Kraju Krasnodarskim w południowo-zachodniej Rosji, niedaleko rosyjsko-ukraińskiej granicy. Bombowiec Su-34 uderzył w kilkupiętowy budynek mieszkalny. - W wyniku katastrofy maszyny duża część budynku została objęta ogniem - donosi niezależny rosyjski portal Meduza.
Strzelanina w rosyjskiej jednostce wojskowej nieopodal granicy z Ukrainą. Nieznani sprawcy otworzyli ogień. Nie obyło się bez ofiar śmiertelnych oraz rannych. Pierwsze nieoficjalne doniesienia wskazują, że zginąć mogły nawet 22 osoby.Strzelanina w obwodzie biełgorodzkim w Rosji. W jednej z jednostek wojskowych w tym regionie padły strzały. Niektóre z kul trafiły w obecnych na terenie żołnierzy.
W kazachskiej Astanie doszło do spotkania Władimira Putina z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. Wbrew oczekiwaniom wielu obserwatorów z całego świata nie dyskutowano o rozwiązaniu kryzysu związanego z wojną w Ukrainie. Rosyjski dyktator proponował stworzenie "hubu gazowego" w Turcji i stwierdził, że szlak przez ten kraj jest "najbardziej niezawodną drogą" transportu surowca z Rosji do Unii Europejskiej. Spotkanie Erdogana z Putinem odbyło się na marginesie, odbywającego się w stolicy Kazachstanu, szczytu Konferencji na rzecz Interakcji i Środków Budowy Zaufania w Azji. Spotkanie rosyjsko-tureckie tematyką jedynie oscylowało wokół kwestii wojny w Ukrainie. Nie padło ani jedno słowo dotyczące pokojowych rozwiązań konfliktu. Była za to poruszana kwestia m.in. gazu, zboża.
Pojawiły się doniesienia o dwóch rosyjskich rakietach, które trafiły w obiekt wojskowy w powiecie złoczowskim. To graniczący z Polską obwód lwowski na zachodzie Ukrainy. Jak informuje szef regionalnych władz, Maksym Kozycki, na Telegramie, nie ma ofiar w ludziach - Jeden z pocisków zestrzeliły siły obrony przeciwrakietowej - podkreśla Kozycki. Jak dodał, obiekt znajduje się w dzielnicy Złoczów.
Coraz więcej doniesień o faktycznym wsparciu ze strony Białorusi dla Rosji, w prowadzeniu działań zbrojnych wymierzonych przeciwko Ukrainie. Pierwsze transporty białoruskich czołgów mają dotrzeć na front w najbliższych dniach. Zdaniem ekspertów, Putin bez skrupułów sięgnie po białoruskie zapasy broni i amunicji, w obliczu własnych niedoborów. Natomiast utrzymywane przez ostatnie miesiące pozory, jakoby Białoruś pozostawała neutralna, w końcu zaczynają znikać. - Co by Łukaszenka nie powiedział, jego kraj uczestniczy w wojnie w Ukrainie - stwierdził w rozmowie z "Wirtualną Polską" Leszek Szerepka, były ambasador RP w Mińsku.- Łukaszenka deklaruje gotowość Białorusi do udzielenia pomocy federacji rosyjskiej w wojnie z Ukrainą. Kompleks obronno-przemysłowy Białorusi zajmuje się już naprawą rosyjskiego sprzętu uszkodzonego podczas działań wojennych - poinformował dzisiaj sztab generalny armii ukraińskiej. - Ponadto pierwsza partia dwudziestu czołgów T-72 została usunięta z magazynu i wysłana do regionu Biełgorod - doniesienia te jedynie potwierdzałyby zaangażowanie strony białoruskiej w konflikt wywołany przez Putina na terytorium Ukrainy.
Zaledwie kilka dni temu grupa Rosjan, w geście protestu przeciwko działaniom prowadzonym przez Władimira Putina, zostawiła na grobie jego rodziców wymowny list. Tego typu wiadomość znowu znalazła się na rodzinnej mogile rosyjskiego dyktatora. Tym razem sprawczyni została pojmana i grozi jej do pięciu lat więzienia za rzekome zbezczeszczenie grobu. Część Rosjan najwidoczniej nie zgadza się ze strategią obraną przez Władimira Putina i bandyckim atakiem na suwerenny kraj, jakim jest Ukraina. Za publiczne wyrażanie swojego sprzeciwu wobec reżimu, mieszkańcom Federacji Rosyjskiej grożą surowe kary, od tych pieniężnych, po pozbawienie wolności. Metody zastraszania własnego społeczeństwa zdają egzamin, bo uliczne protesty wybuchają niezwykle rzadko na przestrzeni ostatnich miesięcy. Obywatele Rosji starają się szukać różnych metod na okazanie swojego niezadowolenia wobec działań ich kraju na terenie Ukrainy.
Prezydent Zełenski zaapelował do przywódców państw grupy G7 o zwiększenie zdolności obrony przeciwlotniczej. - Konieczne jest zintensyfikowanie wspólnych wysiłków na rzecz stworzenia tarczy powietrznej dla Ukrainy - oznajmił prezydent Ukrainy na wideokonferencji liderów najbogatszych państw świata. Ukraiński przywódca zaproponował ponadto "trzy kroki" na drodze do pokoju.We wtorek odbyło się pilnie zwołane, wirtualne spotkanie tzw. grupy G7 (siedem państw będących jednymi z najważniejszych na świecie pod względem gospodarczym). Dzień po tym, jak rosyjskie pociski spadły na miasta w całej Ukrainie, w tym na Kijów, Zełenski wezwał przywódców "wielkiej siódemki", by ci zapewnili Ukrainie "tarczę powietrzną", co miałoby być, zdaniem lidera Ukrainy, pierwszym krokiem na drodze do pokoju i jednocześnie pozbawieniem Rosji szans na zwycięstwo.
Dwa przejścia graniczne między Polską i Ukrainą zostały odcięte od energii elektrycznej. Brak prądu uniemożliwił przekraczanie granicy, a to zaowocowało zatrzymaniem ruchu granicznego. Rosyjskie rakiety nie tylko spadły blisko granicy Polski, ale także realnie wpłynęły na funkcjonowanie jednostek Straży Granicznej.Praca na polsko-ukraińskich przejściach granicznych w Medyce i Korczowej została wstrzymana. Paraliż, a co za tym idzie tworzenie się długich kolejek, związany był bezpośrednio z rosyjskim atakiem na cele cywilne.Poniedziałkowy ostrzał rakietowy na terenie Ukrainy to kolejny akt okrucieństwa i potwierdzenie, że Władimir Putin już dawno zapomniał, czym jest człowieczeństwo. Nagrania z atakowania miejsc pełnych bezbronnych cywilów obiegły sieć.Wśród infrastruktury, która ucierpiała w wyniku rosyjskiego ostrzału, znalazły się również dwa przejścia graniczne. Budynki nie zostały co prawda wzięte przez Kreml na celownik, ale ich praca została sparaliżowana ze względu na skutki ostrzału.
W trakcie poniedziałkowych ataków rakietowych rosyjskich wojsk na liczne punkty na mapie Ukrainy, pociski spadły m.in. na Lwów. "Pozostańcie w schronach do końca alarmu" - zaapelował mer Lwowa Andrij Sadowy w mediach społecznościowych. Z powodu ostrzału, część miasta nie ma prądu, przestały pracować również niektóre z miejskich ciepłowni - przekazał Sadowy.Znajdujący się niedaleko naszych granic Lwów, jest jednym z wielu ukraińskich miast, na które zostały w poniedziałek rano spadły rosyjskie rakiety. W ostrzale centrum Kijowa zgięło co najmniej osiem osób, a 24 zostały ranne - przekazał Rostysław Smyrnow, doradca szefa ukraińskiego MSW.
- Próbują nas zniszczyć i zetrzeć z powierzchni ziemi. Niestety są zabici i ranni. Proszę nie opuszczać schronów. Zadbajcie o siebie i swoich bliskich. Trzymajmy się i bądźmy silni - napisał na Telegramie Wołodymyr Zełenski. Dramatyczny apel prezydenta pojawia się w kontekście barbarzyńskich ataków, głównie na cywilów w całej Ukrainie. Od rana, trwa rosyjski, zmasowany atak rakietowy na ukraińskie miasta.Dramatyczne doniesienia z Ukrainy. Podczas poniedziałkowych ataków na ukraińskie miasta m.in. Kijów, Lwów, Dniepr i Zaporoże, ucierpiało wielu cywilów, oraz obiektów infrastruktury. Według doradcy szefa MSW Antona Heraszczenki w stolicy kraju zginęło co najmniej 8 osób, a 24 zostały ranne. Prezydent Ukrainy zaapelował do mieszkańców swojego kraju o pozostanie w schronach.
Wszyscy wspierający ukraińską suwerenność zapewne mieli dzisiejszego poranka uśmiech na twarzy. Most Krymski zapłonął. Potężna eksplozja, poruszającej się mostem ciężarówki, uszkodziła częściowo konstrukcję strategicznej przeprawy dla rosyjskich wojsk oraz wszystkich odwiedzających, okupowany od 2014 Krym. W reakcji na poranne wydarzenia Władimir Putin wydał polecenia co do dalszych kroków Federacji Rosyjskiej.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w trzech niezależnych źródłach. W kierunku Ukrainy padły oskarżenia ze strony Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego Federacji Rosyjskiej, oskarżył stronę ukraińską o celowe podpalenie mostu. Władimir Putin zażądał, aby utworzono specjalną komisję rządową, która ma zbadać i ustalić dokładnie przyczyn oraz przebieg porannych wydarzeń.
Maciej Wąsik, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, poinformował w piątek, że rząd planuje zbudować kolejną barierę na granicy, tym razem polsko - rosyjskiej. Polityk, na antenie Programu 1 Polskiego Radia stwierdził - Straż Graniczna uzyskała środki na budowę zapory perymetrycznej na granicy z Rosją. Zdaniem przedstawiciela MSWiA, ataki hybrydowe są niemal pewne.- Straż Graniczna uzyskała nowe środki na budowę zapory perymetrycznej na całej granicy z Kaliningradem, są pieniądze w przyszłym budżecie, żeby mocno monitorować tą granicę - powiedział na antenie Programu 1 Polskiego Radia Maciej Wąsik. Zdaniem wiceszefa MSWiA ważne jest, by zapora powstała jak najszybciej, bo kolejne ataki hybrydowe na polską granicę są nieuniknione.
Cztery rosyjskie myśliwce naruszyły przestrzeń powietrzną Polski i Szwecji. Włoska armia, której samoloty stacjonują w Malborku, poinformowała, że "w celu przechwycenia czterech rosyjskich myśliwców" poderwane zostały myśliwce Eurofighter.Informacje w tym artykule zostały zweryfikowane w dwóch niezależnych źródłach.Rosyjskie samoloty najpierw naruszyły polską, a następnie szwedzką przestrzeń powietrzną "zanim zostały zmuszone do powrotu nad terytorium Kaliningradu". To kolejny tego typu incydent, do którego doszło w ostatnich dniach.
- Ambasador Polski w Rosji Krzysztof Krajewski rekomenduje Polakom przebywającym na terytorium Federacji Rosyjskiej powrót do kraju - podaje IAR. Dyplomata od kilku dni przebywa na rosyjskim Dalekim Wschodzie, gdzie spotyka się z Polonią.Przed kilkoma dniami Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oficjalny komunikat, w którym odradzało Polakom wszelkich podróży do Federacji Rosyjskiej. Apel ten ma związek z trwającym konfliktem w Ukrainie i uznaniem Rosji przez Polskę za państwo nieprzyjazne.
Władimir Putin anektował kolejne regiony Ukrainy. W piątek 30 września, podczas specjalnej "ceremonii" podpisał umowy przyłączające obwód chersoński i zaporoski oraz Doniecką i Ługańską Republikę Ludową do Rosji. Osoby zebrane na sali, a także sam dyktator, uczcili to okrzykami "Rossija!".Władimir Putin wygłosił oburzające przemówienie, w którym od samego początku nawiązywał do wyników pseudoreferendów przeprowadzonych na okupowanych terenach Ukrainy, przekonując, że "mieszkańcy dokonali jednoznacznego wyboru". Wyraził również nadzieję, że zgromadzenie federalne poprze aneksję ukraińskich terytoriów.
Pseudoreferenda w Ukrainie. Komisje wyborcze ustanowione na okupowanych terytoriach Ukrainy opublikowały wstępne dane o zakończonych pseudoreferendach. Mieszkańcy mieli głosować za przyłączeniem się do Rosji. Wcześniej w sieci pojawiły się nagrania ujawniające, że w miejscach, gdzie odbywają się nielegalne "głosowania", urzędują "komisje" w asyście uzbrojonych osób.Władze okupacyjne w zajętych częściowo przez wojska rosyjskie obwodach donieckim, ługańskim, chersońskim i zaporoskim utrzymują, że od piątku prowadzą pseudoreferenda w sprawie przyłączenia tych terenów do Rosji. Mają one potrwać do wtorku 27 września.
Federalne Centrum Medyczne Rosji złożyło zamówienie o równowartości 82 tysięcy dolarów na preparat z jodkiem potasu. Preparat jest stosowany m.in. w celu ochrony tarczycy w stanach nagłego wzrostu promieniowania.Na portalu rosyjskiego Zunifikowanego Systemu Informacyjnego w zakresie zakupów publicznych pojawiła się pozycja na zakup jodku potasu, opiewająca na ogromną kwotę - 4,85 mln rubli (82 tys. dolarów). Lek ma zastosowanie w stanach nagłego pogorszenia sytuacji radiologicznej. Chroni tarczycę przed szkodliwym promieniowaniem.
Straż graniczna odmówiła wjazdu do Polski kilkudziesięciu Rosjanom, którzy próbowali dostać się do kraju po tym, jak ogłoszona została mobilizacja do rosyjskiego wojska. Polska zakazała im przekraczania granicy od 19 września. Wiadomo już, że część pojazdów została zawrócona.W ten sposób Polska stała się kolejnym krajem, który całkowicie zakazał wjazdu obywatelom Rosji - po krajach bałtyckich, a jeszcze przed Finlandią, która również postanowiła zamknąć drogę lądową dla wschodnich sąsiadów.
Władimir Putin zbiera żniwo swoich brutalnych działań związanych z wojną w Ukrainie. Rosyjski prezydent najpierw skazał się na światową izolację, a teraz mierzy się również z utratą poparcia wśród swoich własnych obywateli. Zbuntowani Rosjanie nie tylko wychodzą na ulice, ale także decydują się na bardziej radykalne kroki. W geście sprzeciwu płoną kolejne komendy uzupełnień.Napadając na Ukrainę w lutym br. Władimir Putin wywołał światowy pożar i zamiast próbować go ugasić, regularnie dolewa do niego benzyny. Szczyt wszelkich możliwości pokonał wczoraj, oświadczając, że jest gotów użyć broni nuklearnej przeciwko Zachodowi, a także ogłaszając wojskową mobilizację, czym naraził się wielu Rosjanom.Co prawda dyktator zapewnił, że działania dotyczyć będą jedynie obywateli pozostających w rezerwie, jednak eksperci nie mieli złudzeń co do tego, że to kolejny blef. Na potwierdzenie tych przewidywań nie trzeba było zresztą długo czekać, bo z niezależnych ośrodków zaczęły lawinowo spływać kolejne informacje o wręczaniu wezwań do wojska wszystkim mężczyznom w wieku poborowym.W odpowiedzi na kolejne kłamstwa i manipulacje, wczoraj w wielu miastach w Rosji odbyły się demonstracje. Ich uczestnicy zostali brutalnie potraktowani przez OMON, ale opór nie słabnie i przybiera coraz bardziej wymowne postaci. Jak informuje "Kyiv Post", tylko ostatniej nocy doszło do podpaleń dwóch komend uzupełnień.
Ogłoszona w środę przez Władimira Putina mobilizacja ruszyła z kopyta. Wbrew zapewnieniom dyktatora i jego popleczników, ma ona jednak nie być tylko częściowa, ale pełnowymiarowa. W kamasze rosyjskie władze chcą wziąć nawet uczestników antywojennych protestów, którym po zatrzymaniu i przewiezieniu na komisariat wręczane są powołania do jednostek wojskowych.Środowe orędzie Władimira Putina i ogłoszenie przez niego częściowej mobilizacji wywołały poruszenie i obawy nie tylko wśród światowych przywódców lojalnych wobec Kijowa, ale także wśród samych Rosjan.Żyjący w zniewolonym przez putinowskie działania kraju obywatele nie ufają zapewnieniom swojego prezydenta, który oficjalnie oświadczył, że mobilizacja dotyczyć będzie 300 tys. rezerwistów z doświadczeniem wojskowym i martwią się, że wkrótce im także przyjdzie dołączyć do krwawej wojny w Ukrainie.Panika wcale nie jest przy tym nieuzasadniona, bo, jak zauważają niezależne rosyjskie media, w dekrecie podpisanym przez Putina utajony został jeden z punktów, mający zezwalać na powoływanie do służby wszystkich mężczyzn w wieku poborowym.Ci gorączkowo zaczęli więc szukać sposobów na ucieczkę z kraju i wsiadać na pokłady samolotów, podczas gdy w rosyjskich miastach wybuchły największe od lutego antywojenne protesty. Z ich uczestnikami brutalnie próbowały rozprawić się rosyjskie służby porządkowe.
Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow zabrał głos na temat stosunków pomiędzy Warszawą a Moskwą. Oberwało się także politykom Prawa i Sprawiedliwości, którzy nieustannie nawołują do "nacisku na Niemcy" w sprawie reparacji, co według wielu Polaków jest tematem zastępczym, mającym odwrócić naszą uwagę od bieżących problemów. - Może znajdziemy też coś, o co prosić Polaków - drwią Rosjanie.Rzecznik Kremla odniósł się w poniedziałek do polskich żądań reparacji od Niemiec i Rosji. Zdaniem Dmitrija Pieskowa wielu polskich polityków "wchodzi w jakiś niezdrowy ekstremizm polityczny", przez co "szkodzą prestiżowi swojego kraju i znacznie komplikują kontakty". Wypowiedź rzecznika Kremla jest odpowiedzią na słowa Andrzeja Dudy, jakoby Polska powinna domagać się reparacji również od Federacji Rosyjskiej.
Reparacje od Niemiec nie schodzą z głównego miejsca sceny politycznej. Posłowie w Sejmie niemal jednogłośnie przyjęli specjalną uchwałę. Co więcej, do grona państw, które powinny zapłacić Polsce za wyrządzone krzywdy, dołączyła Rosja. Grzechy ZSRR nie zostałī zmazane.Reparacje od Niemiec to temat, który 1 września wrócił do międzynarodowej dyskusji za sprawą Jarosława Kaczyńskiego. Pieniądze, mające otrzeć łzy i zadośćuczynić bestialstwo II wojny światowej, pozostają gorącym tematem.W środę Sejm przyjął specjalną ustawę. Posłowie i posłanki niemal jednogłośnie wezwały Niemcy do działania. Przeciwko było zaledwie 4 polityków. Na opróżnienie państwowych skarbców szykować ma się również Rosja. Władimir Putin może sprawdzać skrzynkę pocztową, oczekując wezwania do zlecenia przelewu.
Dantejskie sceny na granicy polsko-rosyjskiej. Warmińsko-mazurska straż graniczna poinformowała, że w ostatnim czasie odnotowała dwa poważne incydenty, które zakończyły się nałożeniem mandatów na ich sprawców. Wciąż niespokojnie jest też na przejściach granicznych z Białorusią.Od momentu zaatakowania przez Rosję Ukrainy życie obywateli kraju Władimira Putina nie należy do najłatwiejszych. Nie dość, że państwo mierzy się z potężnym gospodarczym kryzysem wywolanym zachodnimi sankcjami, to jeszcze przed szerzącą się biedą coraz trudniej uciec, bo kolejne kraje nie chcą gościć u siebie Rosjan, którzy w znacznej mierze wciąż popierają "operacją specjalną".Kwestia podróży obywateli Rosji jest głośno dyskutowana zwłaszcza teraz, kiedy ostatecznie postanowiły wziąć się za nią kraje sąsiadujące z państwem-agresorem. Polska, wraz z Litwą, Łotwą i Estonią wydała dzisiaj oświadczenie, w którym zapowiedziała, że ma zamiar wprowadzenia tymczasowych krajowych środków dla Rosjan, którzy posiadają wizy UE. - Kraje graniczące z Rosją są w coraz większym stopniu zaniepokojone znaczącym i rosnącym napływem obywateli rosyjskich przez nasze granice do Unii Europejskiej i strefy Schengen. Uważamy, że zaczyna to być poważnym zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa publicznego i dla całej strefy Schengen - napisano.Ponadto, propozycję, aby całkowicie zawiesić umowę o ułatwieniach wizowych między UE a Rsoją wydała wczoraj Komisja Europejska. Teraz wszystko jest w rękach Rady Europejskiej, ale napięcie wśród osób chcących przedostać się z kraju Putina do demokratycznej Europy już rośnie, co widać chociażby na polsko-rosyjskiej granicy.
Alarmujące doniesienia z zajętego przez Rosjan ukraińskiego Berdiańska nad Morzem Azowskim. W centrum miasta doszło do eksplozji samochodu, w wyniku której ciężko ranny został szef władz okupacyjnych Artem Bardin. Przyczyna wybuchu nie jest znana.Położone w obwodzie zaporoskim miasto-port Berdiańsk jeszcze przed wybuchem wojny rosyjsko-ukraińskiej liczyło ok. 115 tys. mieszkańców i stanowiło ważny ośrodek przemysłowy z rafinerią ropy naftowej.Metropolia już w pierwszych dniach inwazji stała się celem Rosjan, którzy brutalnie wkroczyli na jej terytorium, terroryzując ludność, rozwiązując tamtejszą policję i rozpoczynając okupację, która trwa do dziś.Mimo tego, Ukraińcy nie tracą wiary w odzyskanie zajętych terenów i w ostatnich dniach mocno intensyfikują swoje ofensywne działania. I choć nie wszystko idzie po ich myśli, wiele wskazuje na to, że los zaczyna im powoli sprzyjać.
Gazprom odciął Niemcy od gazu i nie ma zamiaru ponownie odkręcić kurek z płynnym złotem. Rosjanie wstrzymali przesył gazu przez rurociąg Nord Stream I. W piątek rosyjski koncern państwowy poinformował, że surowiec nie będzie na razie płynąć z powodu "awarii". Szkody wykryto w tłoczni Portowaja.Gazprom podjął decyzję o tym, że nie wznowi przesyłu gazu do Niemiec rurociągiem Nord Stream I. Oficjalny komunikat zapewnia, że to efekt awarii, która musi zostać usunięta.Gazprom utrzymuje, że wykryty został wyciek w turbinie w tłoczni Portowaja. Wcześniej Rosjanie zapewniali, iż gaz ponownie popłynie rurami w nocy z soboty na niedzielę. Co nikogo nie dziwi: Kreml złamał obietnicę.