Donald Tusk nie traci żadnej okazji, by uderzyć w rząd. Zaskakuje jednak fakt, że gabinet Mateusza Morawieckiego nie wyciągnął wniosków ze swoich porażek i handlarz bronią może mieć swojego godnego następcę. W najnowszy blamaż władzy zaangażowany jest Daniel Obajtek. - Robią interesy z łapówkarzem znanym w całej Europie - grzmiał lider PO.Donald Tusk aktywnie walczy o fotel lidera stawiania zarzutów rządowi PiS. Daniel Obajtek pochwalił się historycznym sukcesem Orlenu, czyli fuzji z Lotosem, ale były premier postanowił dorzucić do tej beczki miodu łyżkę dziegciu. - To jest jedno z najpoważniejszych oskarżeń pod adresem premiera i pana Obajtka - mówił w Cieszynie ponurym tonem Donald Tusk. O co dokładnie chodzi?
Już ponad pół miliona kredytobiorców skorzystało z rządowego programu wakacji kredytowych. U wielu z nich pojawiają się jednak wątpliwości, jak tymczasowe zawieszenie spłaty kredytu, wpłynie na ich przyszłą wiarygodność. Premier bardzo się cieszy, zaś banki już niekoniecznie, ponieważ zapłacą nawet do 20 mld zł.
Mateusz Morawiecki okres pracy w banku ma już dawno za sobą i wszystko wskazuje, że premier zapomniał wiele z ekonomicznej wiedzy. Rząd chciał dobrze, a wyszło jak zwykle. Burza rozpętała się po tym, jak politycy PiS zaczęli udostępniać rządową grafikę. "Logika Morawieckiego" polega na... wydawaniu więcej, ale tak naprawdę oszczędzaniu więcej? Nawet nam trudno się połapać, o co chodzi.Mateusz Morawiecki próbuje wmówić Polakom, że wydając więcej na raty kredytu, tak naprawdę dzięki rządowi oszczędzają. Tak, to naprawdę najnowsze stanowisko rządu PiS.- Im większa rata kredytu, tym większa oszczędność - napisał Mateusz Morawiecki w mediach społecznościowych. Absurd tej tezy wystarczył, by wylała się rzeka oburzenia zirytowanych kosztami życia Polaków.
Mateusz Morawiecki zdecydował, że II stopień alarmowy (BRAVO) oraz III stopnień alarmowy CRP (CHARLIE–CRP) będą obowiązywać do końca sierpnia. Wniosek o przedłużenie złożył szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.- Do końca sierpnia premier Morawiecki przedłużył okres obowiązywania drugiego stopnia alarmowego (BRAVO) oraz trzeciego stopnia alarmowego CRP (CHARLIE–CRP) - czytamy w komunikacie opublikowanym przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa na Twitterze.
Mateusz Morawiecki przekonał się, że pytania są trudniejsze, gdy nie chce się udzielić na nie odpowiedzi. Premier w czasie piątkowej konferencji o wakacjach kredytowych pokłócił się z dziennikarką TVN24. - Ale pani się odnosi do czegoś konkretnego - mówił poirytowany szef rządu.Piątkowa konferencja zapadnie Mateuszowi Morawieckiemu w pamięć. Dziennikarze TVN24 po raz kolejny udowodnili, że nie są równie potulni co reprezentanci Jacka Kurskiego i zadają niewygodne pytania. Mateusz Morawiecki może jedynie pomarzyć o tym, by tak jak Jarosław Kaczyński wpuszczać na swoje spotkania jedynie osoby przychylne spojrzeniu na świat prezentowany przez władzę. W przypadku premiera znany z objazdów PiS niewygodny tłum krzyczący antyrządowe znalazł się wewnątrz sali.
Zbliżająca się zima budzi niepokoje wśród mieszkańców europejskich krajów, którzy martwią się o to, czy ograniczenia w odstawach gazu nie sprawią, że będziemy porządnie drżeć z zimna. Polskie władze tonują jednak minorowe nastroje i zapewniają, że błękitne paliwo popłynie do odbiorców. Jednym z większych optymistów w tej sprawie wydaje się być sam premier Mateusz Morawiecki.Po inwazji Rosji na Ukrainę kraje Zachodu zareagowały niemalże błyskawicznie, wprowadzając sukcesywnie kolejne pakiety ostrych sankcji na agresora. Niestety, szybko okazało się, że powiedzenie, iż "każdy kij ma dwa końce" jest prawdziwe, a w rękach Władimira Putina także pozostaje niebagatelny oręż.Bezwzględny dyktator uknuł więc dotkliwy plan zemsty, a do jego realizacji wykorzystał wszelkie dobra, jakimi dysponuje. Na światowych rynkach rozpoczęły się zatem problemy nie tylko ze zbożem, ale również ropą i gazem.O ile do tej pory gra błękitnym paliwem była jedynie szabelką, którą wymachiwał rosyjski prezydent, wraz ze zbliżającym się sezonem grzewczym sytuacja stała się paląca. Według Bloomberga, Kreml zamierza utrzymywać przepływy paliwa na minimalnym poziomie tak długo, jak długo będzie trwał impas w sprawie Ukrainy.Konsekwencje takiego działania są oczywiste i nie rysują przed nami optymistycznej wizji. Jeśli władze w Moskwie nie zmienią swojego podejścia, na kontynencie, który tradycyjnie eksportuje najwięcej gazu z Rosji, "rozpaczliwie" będzie go brakowało.
Jarosław Kaczyński w wakacje nie próżnuje i nie tylko zwiedza Polskę, spotykając się ze swoimi poplecznikami. Prezes PiS udzielił wymownego wywiadu. Przyznał, że w PiS dochodzi do wewnętrznych tarć i prób pozbycia się rywali. - Są różne zaszłości, interesy, sprzeczne ambicje - powiedział tajemniczo były wicepremier. Stało się, Jarosław Kaczyński otwarcie przyznał, że w PiS dochodzi do wewnętrznych buntów. Jak na prawdziwego wodza jednak przystało, prezes uspokoił wyborców. - Moją rolą jest zaprowadzić porządek - oświadczył stanowczo. Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu portalowi Interia.pl. Były wicepremier postanowił pokazać, że partia rządząca - wbrew docierającym świadectwom - nie jest wolna od ludzkich błędów i potknięć.
Mateusz Morawiecki ma nowy plan na to, by w Polsce zimą nie zabrakło gazu. Planuje uzupełnić zapasy na 100%, a nawet więcej. Eksperci tłumaczą czy to na pewno dobry pomysł. Uspokoił Polaków, tłumacząc, że w najbliższym czasie w naszym kraju, nie zabraknie tego niezwykle ważnego surowca. Wybuch wojny w Ukrainie niemal całkowicie odmienił życie wielu Polaków. Napływ uchodźców, odcięcie dostaw z Rosji i ryzyko eskalacji konfliktu sprawiło, że dziś jesteśmy w zupełnie innym świecie niż pół roku temu - a także na kolejne informacje rządowe zerkamy ze strachem.Właśnie odcięcie dostaw jest jedną z największych zmian w polskiej gospodarce. Przede wszystkim odcięcie od rosyjskiego gazu, które stopniowo polscy politycy apelowali od kilku lat. Dziś jednak widać jak na dłoni, że wciąż spora część naszego gazu pochodziła z Rosji - a więc jest niemałe ryzyko, że teraz go zabraknie.Mateusz Morawiecki jednak uspokaja, że z odcięciem gazu polska gospodarka sobie poradzi. Z typowym dla siebie optymizmem zaprezentował swój plan na zabezpieczenie kraju przed sytuacją, w której gazu z dnia na dzień zabraknie. Ma dość nietypową strategię.Zapowiada, że planuje uzupełnić zapasy gazu ponad planowane 100%. Takie działanie jego zdaniem ma zapewnić Polakom stały dostęp gazu przez całą zimę. Eksperci jednak nie są przekonani.
Burmistrz Łeby idąc na spotkanie z Mateuszem Morawieckim zatrzymał się na chwilę przed skandującymi nieopodal przeciwnikami PiS. Na odchodne pokazał im obraźliwy gest - incydent został uwieczniony na nagraniu. "Bydło!" - krzyczano w stronę odchodzącego burmistrza Łeby. Ten nie wydawał się jednak zrażony i żwawym krokiem powędrował na meeting z premierem. Burmistrz Łeby wychodzi do protestujących Niemałe zamieszanie wzbudził incydent z udziałem burmistrza Łeby Andrzeja Strzechmińskiego, który zaskoczył mieszkańców Lęborka pokazując w ich stronę obraźliwy gest. 23 lipca w mieście odbyło się spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim. Premier, podobnie jak prezes PiS od jakiegoś czasu odwiedza różne polskie miejscowości, gdzie wygłasza przemówienia, w których winą za trudną sytuację gospodarczą kraju obarcza "wrogów ojczyzny" i opozycję parlamentarną. Na lęborskie spotkanie z szefem rządu wybrał się burmistrz Łeby, który swoją funkcję pełni już trzecią kadencję. Po drodze zdecydował się zatrzymać obok przeciwników rządu, którzy przyszli protestować przeciwko polityce Zjednoczonej Prawicy. Przybyli zaczęli wykrzykiwać w stronę samorządowca hasła. Burmistrz stanął przez chwilę pytając jedną z kobiet, dlaczego tak krzyczy, po czym zdecydował się oddalić. "Pożegnał się" jednak w niezbyt kulturalny sposób. Obraźliwy gest Andrzej Strzechmiński, mając świadomość, że tuż obok miejsca spotkania z Mateuszem Morawieckim znajdują się policjanci, którzy w razie potrzeby staną w jego obronie, pokazał protestującym tzw. gest Kozakiewicza. Zachowanie burmistrza Łeby nie spotkało się jednak z próbą ataku za obrazę a zażenowaniem przybyłych, którzy zaczęli wykrzykiwać w stronę samorządowca: "Bydło! Bydło!"Nagranie z incydentu obiegło już internet, a komentatorzy na Twitterze nie mają litości dla Strzechmińskiego. W kierunku włodarza posypały się gorzkie słowa krytyki, które z pewnością nie przyniosą mu popularności. Tymczasem burmistrz Łeby w Lęborku podczas wizyty mateuszka...CC @sylwiaf2 🙈 pic.twitter.com/mBSk7hu7ro— 𝓖𝓻𝓾𝓫𝔂💛💙 (@Grubiusz) July 23, 2022 - Widać, że władza, którą mają odwaliła im do reszty - napisał jeden z internautów. Artykuły polecane przez Goniec.pl:Śląskie: Śmiertelny wypadek w powiecie pszczyńskim. Nie żyje motocyklistaMałopolskie. Wypadek w oczyszczalni ścieków, dwóch mężczyzn utonęło w zbiornikuKatastrofa helikoptera w Rosji. Pięciokrotny mistrz świata Igor Malinowski zjedzony przez niedźwiedzieŹródło: goniec.pl
Mateusz Morawiecki otrzymał gorzką do przełknięcia pigułkę. Polacy nie zgadzają się z jego tezą. Poszło o to, kto tak naprawdę jest "premierem polskiej biedy". Nie będzie zaskoczeniem, że szef rządu PiS mianem tym określił Donalda Tuska. Sondaż ujawnił jednak, że Mateusz Morawiecki jest mocno osamotniony w swoim spojrzeniu na świat.Rząd PiS utknął we własnej bańce informacyjnej i jest przekonany, że prawda oraz racja zawsze leżą po ich stronie? Najnowszy sondaż zlecony przez "Rzeczpospolitą" udowadnia, że spora część obywateli nie myśli, jak władza.Poszło o kilkukrotnie powtarzaną tezę, iż Donald Tusk jest "premierem polskiej biedy". Ankietowani mieli wskazać, którego szefa rządu określiliby tym mianem. Mateusz Morawiecki strzelił sobie w stopę.
Kongres Katoliczek i Katolików zbadał relacje panujące pomiędzy państwem i Kościołem. Wnioski są porażające - dwie instytucje, tak znamienne w życiu Polaków, łączy przede wszystkim biznes. Obydwie strony przede wszystkim kalkulują, jak osiągnąć jak najwięcej, ponosząc przy tym jak najmniejsze koszta.Zdaniem autorów raportu, relacje polityków i duchownych opierają się przede wszystkim na chłodnej kalkulacji. "Szara strefa, załatwianie spraw pod stołem, pomijanie zapisów prawa" mają być w tym układzie codziennością - z obydwu stron.
Mateusz Morawiecki z pewnością zapamięta wizytę w Działdowie na długo. Podczas spotkania z premierem na sali pojawili się przeciwnicy rządu, którzy w gorzkich słowach skrytykowali jego działania. Mateusz Morawiecki nie mógł spodziewać się takiego ataku. Co ciekawe, sami przemawiający byli zadziwieni, że dopuszczono ich do głosu. Mateusz Morawiecki w ogniu krytyki Mateusz Morawiecki jest w trakcie "tournee" po Polsce, w czasie którego tłumaczy Polakom, że inflacja, rosnące ceny i kryzys węglowy nie jest winą rządu, bynajmniej - to wszystko przez jego przeciwników. Jedna z wizyt odbyła się w Działdowie w woj. warmińsko-mazurskim. Pewny siebie premier wkroczył na salę żwawym krokiem, nie przeczuwając co za chwilę stanie się na sali. Pojawiły się tam bowiem osoby, które nie do końca zgadzały się z narracją premiera rządu. Już na samym początku spotkania Mateusz Morawiecki przekonywał, że Polska stała się celem ataku Rosji, który ma być przeprowadzany poprzez wysokie ceny surowców energetycznych. Nie ma w tym, broń Boże, winy rządu, to wszystko przez wrogów ojczyzny. - Za tą drożyznę powinni was wywieźć na taczkach! - ozwał się nieoczekiwanie głos na sali. Premier zaskoczony brakiem sympatii Mateusz Morawiecki z pewnością nie spodziewał się gorzkich słów krytyki, które padły pod jego adresem. Jeden z zabierających głos był zdziwiony, że otrzymał możliwość wypowiedzenia się. Skorzystał z niej i przedstawił swoje argumenty. - Panie Morawiecki, pan mówi, że "tamci" nie mieli pieniędzy, "my mieliśmy". Tylko tamci nie drukowali pieniędzy. Pan na półtora biliona zadłużył kraj! - oskarżył szefa rządu. W obronie Mateusza Morawieckiego stanął lokalny działacz PiS, który chwycił za mikrofon i wygłosił przemowę, która zaskoczyła samego premiera. Obóz władzy ochrzcił mianem "rządem ocalenia narodowego". - Nie popełnijmy błędów przy następnych wyborach, bo mieliśmy rządy Copperfielda, który by sprzedał własną matkę - orzekł podekscytowany. Artykuły polecane przez Goniec.pl:Przypadkowi ludzie uratowali 4-latkę. Dziecko było zamknięte w samochodzie, okno wybił antyterrorystaLimity na cukier w sklepach nadal obowiązują. Wiemy, czy go zabrakniePożar ścierniska przeniósł się na zboże. Strażacy na pomoc wezwali samolotyŹródło: wp.pl
Mateusz Morawiecki w ogniu krytyki. Po kontrowersyjnym przemówieniu premiera w Sejmie, które można streścić w zdaniu "jest świetnie, niepotrzebnie się czepiacie" w mediach społecznościowych wybuchła istna burza, a politycy nie pozostawili suchej nitki na szefie rządu. Mateusz Morawiecki na mównicy sejmowej zachowywał się tak, jakby siedział w studiu TVP. Przekonywał, że wszystko idzie w dobrą stronę, a "co złego, to nie my". Mateusz Morawiecki zadziwia w Sejmie Mateusz Morawiecki wygłosił w Sejmie płomienną przemowę ku pokrzepieniu serc. Padły wzniosłe słowa i zapewnienia o tym, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a rezerwy węgla nie są zagrożone. - Nie dacie rady wstrząsnąć podstawami naszego państwa - wygrażał w kierunku swoich politycznych przeciwników premier. W przekonaniu szefa rządu to Platforma Obywatelska odpowiada za chęć wywołania paniki wśród Polaków związaną z obawą o utrudniony dostęp do surowców energetycznych, która jak stwierdził, jest na rękę Putinowi. Nietrudno było przewidzieć, że słowa Mateusza Morawieckiego spotkają się z oburzeniem dużej części sceny politycznej. Wkrótce po zakończeniu przemowy premiera, na Twitterze zaroiło się od komentarzy. Politycy krytycznie o wystąpieniu Mateusza Morawieckiego - Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi - zacytował popularny utwór zespołu T. Love Michał Szczerba. Jest superJest superWięc o co Ci chodzi #KłamcaMorawiecki— Michał Szczerba (@MichalSzczerba) July 22, 2022 Ten wymowny komentarz nie pozostał odosobniony. Wkrótce w podobnym tonie wypowiadali się m.in. Andrzej Rozenek, czy Kamila Gasiuk-Pihowicz, która wystąpienie premiera nazwała wprost "żałosnym stand-up'em". Żałosny stand-up Morawieckiego w Sejmie. Drożyzna dociska, węgla nie ma, energia idzie w górę, gospodarka hamuje, kredyty dobijają domowe portfele, a on tradycyjnie o Platformie. Walka o fotel premiera z Obajtkiem weszła w decydującą fazę.— Kamila Gasiuk-Pihowicz (@Gasiuk_Pihowicz) July 22, 2022 Premier @MorawieckiM: "... powiedziano mi, że pellet jest już po 1600 zł". 🤣🤣🤣To chyba ten przypadek, gdy rząd staje się ofiarą własnej propagandy.#łżeelita pic.twitter.com/Pkcrn9CLCm— Andrzej Rozenek (@ARozenek) July 22, 2022 - Premier Morawiecki obiecuje, że "statki z węglem będą płynęły do Polski". Cofamy się zatem do czasów komuny, gdy Polacy przed Bożym Narodzeniem oczekiwali na statki z cytrusami z Kuby. Dokąd nas PiS prowadzi? - pytał retorycznie Piotr Zgorzelski. Premier @MorawieckiM obiecuje, że "statki z węglem będą płynęły do Polski". Cofamy się zatem do czasów komuny, gdy 🇵🇱 Polacy przed Bożym Narodzeniem oczekiwali na statki z cytrusami z 🇨🇺 Kuby. Dokąd nas @pisorgpl prowadzi?— Piotr Zgorzelski (@PZgorzelskiP) July 22, 2022 Pojawiły się również głosy, że węgiel trafi do Polski w taki sam sposób, jak wcześniej milion samochodów elektrycznych, co jest odwołaniem do poprzednich obietnic Mateusza Morawieckiego, które dziś możemy wspominać tylko z kąśliwym uśmiechem. Węgiel tak do Polski trafi, jak milion samochodów elektrycznych jeździ po 100 obwodnicach. Patologiczny kłamca @MorawieckiM chyba naprawdę uwierzył w swoją propagandę 🤦🏻♂️— Miłosz Motyka (@motykamilosz) July 22, 2022 Artykuły polecane przez Goniec.pl:Przypadkowi ludzie uratowali 4-latkę. Dziecko było zamknięte w samochodzie, okno wybił antyterrorystaLimity na cukier w sklepach nadal obowiązują. Wiemy, czy go zabrakniePożar ścierniska przeniósł się na zboże. Strażacy na pomoc wezwali samolotyŹródło: goniec.pl
Piotr Naimski został zdymisjonowany z rządu. Mateusz Morawiecki nie uzgodnił z byłym ministrem jednej wersji wydarzeń i doszło do niezręcznej wpadki. Pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej został określony przez premiera, jako "jeden najlepszych w Polsce specjalistów od energetyki", ale zdymisjonowany polityk dodał gorzki wpis, gdzie ujawnił, że usłyszał zupełnie co innego. Rząd PiS zaczyna się sypać i jego ofiary nie zamierzają siedzieć cicho? Piotr Naimski został zdymisjonowany przez Mateusza Morawieckiego. Wersje obu polityków dostarczają wglądu w zakulisowe rozgrywki oraz pokazują, jak tuszuje się zgrzyty i faktyczne motywacje na najwyższych szczeblach władzy.W środę Piotr Naimski oficjalnie przestał być pełnomocnikiem rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej. Mateusz Morawiecki zamieścił krótki wpis żegnający współpracownika. Po jego przeczytaniu ogarniają mieszane uczucia. Jeden z najlepszych specjalistów "musiał" odejść z rządu i "zakończyć swoją misję"?
Mateusz Morawiecki ostatnio jest wyjątkowo aktywny w mediach. Polityk nie tylko udziela wywiadów i dzieli się z rodakami radami "życiowymi", ale również spotyka się z wyborcami. W niedzielę odwiedził Kędzierzyn-Koźle, gdzie towarzyszyły mu liczne kamery. W pewnej chwili stało się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Mateusz Morawiecki ostatnio jest w formie i wyprodukował tak wiele złotych "rad", że mógłby napisać poradnik. Większość z nich jednak trudno zastosować w życiu. Niedawno z ust polityka padły kolejne słowa, które można by oprawić w ramkę. Dotyczyły Donalda Tuska i powodów wojny na Ukrainie.
W minioną sobotę premier Mateusz Morawiecki odwiedził Turowo koło Szczecinka, gdzie spotkał się z sympatykami partii PiS. Okazuje się, że na otwarte spotkanie z szefem rządu nie każdy mógł się jednak dostać. Przedstawiciele AgroUnii nie zostali wpuszczeni na salę, co tłumaczono w absurdalny sposób.W związku ze zbliżającymi się wyborami czołowi przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości ruszyli w trasę po Polsce, by zmobilizować swój elektorat do głosowania i zwiększyć szanse na utrzymanie się przy władzy. Wśród polityków aktywnie uczestniczących w spotkaniach z sympatykami znalazł się także obecny szef rządu, Mateusz Morawiecki.
Polityczne starcia na odległość to nieodłączny element polskiej polityki. Tym razem inwektywy i "zabawne" przypowieści padły z ust Mateusza Morawieckiego. Premier niczym stand-uper pochwalił się żartem na temat Donalda Tuska. Później szef rząd postanowił przypomnieć, że za PiS jest lepiej niż w czasie zielonej wyspy PO.Nie tylko Jarosław Kaczyński przemierza kraj, by złapać kontakt z wyborcami, którzy ostatnio mniej chętnie deklarują oddanie głosu na PiS w nadchodzących wyborach parlamentarnych.Mateusz Morawiecki również ruszył w trasę, a jego ostatni "występ" w Turowie na długo zapadnie w pamięci. Premier zachowywał się tak, jakby sprawdzał, czy w przypadku zakończenia kariery politycznej mógłby pracować jako komik.W programie przemówienia Mateusza Morawieckiego nie mogło zabraknąć naczelnego wroga dobrobytu, spokoju i wysokiej pozycji Polaków. Tak, mowa o Donaldzie Tusku.
Jarosław Kaczyński hołduje swojej zasadzie i zastraszeniem chce okiełznać rozbisurmanionych polityków PiS, którzy uwierzyli, że są lepszy od wszystkich. RMF FM dotarł do zakulisowych ustaleń i słów, jakie padły z ust prezesa podczas serii pilnych spotkań. W razie niewykonania ultimatum wodza... realne stają się dymisje w rządzie.O Jarosławie Kaczyńskim powstanie w przyszłości wiele książek i niemal pewne jest, że w kilku z nich historycy będą starali się ustalić, jak to możliwe, że nawet po odejściu z rządu prezes PiS ma większą władzę w rządzie niż jego realny szef Mateusz Morawiecki.Pożar w PiS wymaga pilnego ugaszenia, a Jarosław Kaczyński postanowił ogień zwalczyć ogniem. Politycy partii rządzącej niczym rozwydrzone dzieci zostały zbesztane przez ojca.RMF FM dotarło do ustaleń szeregu spotkań, jakie odbywały się w PiS w ostatnim czasie. Jarosław Kaczyński wyraził się jasno i nawet najważniejsze osoby w partii mają kierować się według zupełnie nowych zasad. Będą one trudne do przełknięcia dla osób, które biorąc przykład z samej góry, nie liczą się ze zdaniem innych, gdyż.. mogą robić wszystko.
Mateusz Morawiecki wystosował nietypowy apel do Polaków. - Drodzy rodacy, postarajcie się ocieplić swoje domy jeszcze przed tym sezonem grzewczym - mówił podczas wizyty w Boronowie. Słowa premiera wywołały falę krytyki - nie da się ukryć, że galopująca inflacja nie sprzyja tak kosztownym inwestycjom.Mateusz Morawiecki, będąc na Śląsku, zapowiedział, że w piątek ruszy kolejna odsłona programu "Czyste powietrze". Rządowa propozycja ma gwarantować prefinansowanie inwestycji w termomodernizację domu i wymianę źródeł ciepła na bardziej ekologiczne.Przypomnijmy, że do tej pory Polacy mogli się ubiegać o zwrot funduszy przeznaczonych na zakup nowych źródeł ogrzewania dopiero po dokonaniu stosownego zakupu i instalacji. Nie da się ukryć więc, że "Czyste powietrze plus" wiąże się z ogromnymi zmianami.
Co robić, by w rok i to bez żadnego wysiłku zarobić ponad 70 tysięcy złoty zysku? Trzeba mieć 4,6 mln zł i kupić za nie obligacje skarbowe. Na ten sprytny krok zdecydował się premier Mateusz Morawiecki, który niemal całą swoją gotówkę ulokował właśnie w obligacjach. Dziennik "Fakt" z pomocą ekspertów wyliczył, ile mogą wynieść dokładne zyski szefa rządu.
Ostatnie miesiące stały się dla wielu Polaków dosłownym synonimem kłopotów finansowych. Galopująca inflacja oraz stale podnoszące się stopy procentowe nadszarpnęły nie jeden domowy budżet. Spółki Państwa natomiast, są w sytuacji "nieco odmiennej", bo realizują nadzwyczajne zyski. Rozwiązanie tego problemu zaproponował premier Mateusz Morawiecki, mówiąc o wprowadzeniu... kolejnego podatku.Premier Mateusz Morawiecki podczas sobotniego spotkania z mieszkańcami Rypina musiał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Polacy cierpią w dobie wysokiej inflacji, rosnących stóp procentowych i szeroko rozumianego kryzysu, podczas gdy spółek Skarbu Państwa takie problemy nie dotyczą, a wręcz przeciwnie - notują same zyski. W reakcji szef rządu odparł, że "jest to bardzo ważne pytanie".
W minioną sobotę w Rypinie odbyło się spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z mieszkańcami miasta. Podczas wydarzenia doszło jednak do awantury, w której trakcie burmistrz miasta wyrwał jednemu z mieszkańców transparent z hasłem "Pinokio notoryczny kłamca".
Delikatne podszczypywanie się Donalda Tuska i Mateusza Morawieckiego to już odległa przeszłość. Od pewnego czasu politycy zadają sobie coraz poważniejsze ciosy, a świadkami kolejnych osobistych wycieczek są, oczywiście, Polacy. Po tym, jak były premier, komentując odejście Borisa Johnsona z funkcji szefa brytyjskiego rządu, uderzył w swojego rywala, ten nie pozostał mu dłużny. Chcąc zemścić się na liderze PO, przypisał mu odpowiedzialność za porażkę unijnej polityki.Europejski sukces i doświadczenie na światowych salonach Donalda Tuska mocno mierzi polityków Zjednoczonej Prawicy. Choć żaden z nich głośno tego nie przyzna, o podobnych osiągnięciach z chęcią napisaliby także w swoim CV, ale na karierę w Europie nie mają co liczyć, zwłaszcza że konsekwentnie uderzają w unijne instytucje.
Walka tych buldogów od dawna nie toczy się pod dywanem. Mateusz Morawiecki i Donald Tusk nie szczędzą sobie uszczypliwości na każdym kroku i raz po raz zadają coraz dotkliwsze ciosy. Po tym, jak w sobotę lider PO wygłosił całą listę zarzutów pod adresem obozu władzy, premier polskiego rządu ruszył z kontrofensywą. Tym razem szczyptą złośliwości doprawił wywiad udzielony TVP Info.Swoim odejściem z rządu Jarosław Kaczynski dał swoim podwładnym, ale także i opozycji, wyraźny sygnał, że rozpoczyna igrzyska o głosy wyborców przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na jesień 2023 roku.I choć przytyków, kąśliwych uwag i zgryźliwych komentarzy nie brakowało w polskiej polityce nigdy, gdy tylko ruszył przedwyborczy maraton, skala oskarżeń i często utrzymujących się na niskim poziomie aluzji, znacząco wystrzeliła w górę. Niezawodne pod tym względem okazało się być zwłaszcza ulubione trio Polaków - Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki i Donald Tusk. Trzech chwytających za sznurki tenorów co chwilę dostarcza nam nowych rozrywek, zaskakując swoimi pomysłami na zdyskredytowanie rywala.
Afery mailowej ciąg dalszy. Portal Poufna Rozmowa opublikował kolejne wiadomości, pochodzące rzekomo ze skrzynki mailowej szefa KPRM Michała Dworczyka. - Z panią prezes omówiłem 3 tematy - można przeczytać w wiadomości e-mail, zatytułowanej "TK". W sieci zrobiło się gorąco, bo po pierwsze korespondencja była skierowana wprost do premiera Mateusza Morawieckiego, a po drugie dotyczyła decyzji, które miały mieć bezpośredni wpływ na budżet państwa.W internecie wciąż publikowana jest korespondencja mająca pochodzić między innymi z prywatnej poczty szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka i premiera Mateusza Morawieckiego. Rządzący dotąd kwestionowali prawdziwość maili, ale również nie pokazali ani jednego przykładu maila nieprawdziwego. Co więcej, istnieje co najmniej kilka wiadomości, których prawdziwość została potwierdzona przez osoby wymienione z nazwiska w korespondencji.
Związek Nauczycielstwa Polskiego jest już na skraju wytrzymałości. Ostatni raz pedagodzy masowo protestowali w kwietniu 2019 roku, a na czele akcji stanął Sławomir Broniarz, szef ZNP. Teraz sytuacja może się powtórzyć, bo Związkowi po raz kolejny kończy się cierpliwość.Związek Nauczycielstwa Polskiego ma dość i postawił ultimatum premierowi. Jak można się spodziewać, problem nadal pozostaje ten sam, a nauczyciele domagają się zmian w jednej kwestii - wynagrodzeń. Tym razem w szczególności zwracają uwagę na inflację, bo podczas gdy ona wynosi już około 15,6 proc. rok do roku, wypłaty na stanowiskach w budżetówce ani drgnęły. Dlatego też nauczyciele zażądali 20-procentowych wzrostów płac.
Wystarczyło, by Donald Tusk krótko zrecenzował rząd Zjednoczonej Prawicy podczas sobotniej konwencji w Radomiu, a ciśnienie Mateusza Morawieckiego znacznie podskoczyło. Szef polskiego rządu, który tego dnia odwiedzał Tczew, nie oparł się pokusie skomentowania słów lidera PO i także go zaatakował. Tym razem jednak nie skończyło się na standardowych i oklepanych już zarzutach, gdyż premier wspiął się na wyżyny swoich oratorskich możliwości i zaserwował kilka ciętych ripost.Dawniej bliscy współpracownicy, dziś zaciekli wrogowie. Historia relacji Mateusza Morawieckiego i Donalda Tuska to gotowy scenariusz na telenowelę, w której nie brak silnych emocji, od sympatii po czystą nienawiść.Spór między politykami eskaluje z dnia na dzień, a z ich ust padają coraz cięższe oskarżenia i niewybredne epitety. Prym w wyścigu o miano lidera wiedzie jednak zdecydowanie premier polskiego rządu, który mówiąc o swoim rywalu, co rusz wyszukuje nowe, zaskakujące porównania.