Ksiądz z Zabrza padł ofiarą napadu. Nieznany mężczyzna próbował zastraszyć duchownego rewolwerem i zażądał oddania pieniędzy. Ku zaskoczeniu agresora, bohaterski kapłan obezwładnił go i oddał w ręce wymiaru sprawiedliwości.Do nietypowego napadu doszło na terenie jednej z zabrzańskich parafii. Mężczyzna, który zaatakował mieszkającego tam księdza, miał przy sobie paczkę. Duchowny uznał więc, że ma do czynienia z pracownikiem firmy kurierskiej.
Ksiądz proboszcz parafii w Domostawie w województwie podkarpackim na niedługo przed emeryturą przelał na swoje konto 2 mln zł. Kuria od razu postanowiła zgłosić sprawę na policję. Okazało się, że ta wyjaśnia okoliczności zdarzenia, ale ze względu na... wyciek danych konta. O sprawie poinformował jeden z parafian z Domostawy. Na Facebooku zamieścił zdjęcie wyciągu parafialnego konta, na którym widać było kto przelewał, co przelewał i przede wszystkim - ile.
W wywiadzie przeprowadzonym przez "Newsweek" były kleryk Andrzej Pogorzelski, oskarżył biskupa Marka Mendyka o molestowanie. Do zdarzenia miało dojść, kiedy rozmówca miał 8 lat, zaś obecny biskup pełnił podówczas obowiązki duchownego w Głuszycy. Ksiądz wydał oświadczenie, w którym poinformował o podjęciu działań prawnych.
Skandaliczne doniesienia z Biura Obrony Praw Dziecka. Do organizacji wpłynęło anonimowe zgłoszenie, w którym podano, że na obozie dla młodzieży w Tylmanowej ma dochodzić do bulwersujących praktyk księży. Jak twierdzi informator, kapłani, w ramach zabawy, związują dzieciom ręce, by "poczuły się jak Jezus w niewoli". Sprawa trafi do prokuratury.Dzieci biorące udział w obozie Oaza Nowego Życia z pewnością zapamiętają tegoroczne wakacje na długie lata. Nie będą to jednak miłe, przywołujące na ich twarzach uśmiech wspomnienia, a aby tak się stało, zatroszczyć się mieli opiekujący nimi księża, którzy wpadli na absurdalny pomysł zapewnienia podopiecznym wątpliwej rozrywki.
Letnie wakacje w pełni, ale oszuści ani myślą, by odpocząć od knucia intryg i polowania na kolejne ofiary. Na celowniku nieuczciwego mężczyzny podającego się za policjanta znalazł się ostatnio duchowny z gminy Hrubieszów, którego finanse miały być rzekomo zagrożone. Ksiądz podał złodziejowi dane do konta oraz kody autoryzujące transakcję i stracił gigantyczną kwotę. Policja po raz kolejny apeluje o ostrożność. "Na wnuczka", "na policjanta", a nawet "na amerykańskiego żołnierza". Oszuści prześciagają się w pomysłach na wyłudzanie pieniędzy, a kwoty gromadzone przez nas w domach już dawno przestały ich zadowalać.Złodzieje coraz częściej atakują nasze konta bankowe, czyszcząc je do cna. Chwila nieuwagi wystarczy, byśmy na dobre stracili oszczędności, które z trudem zbieraliśmy przez długie lata.
Prawdziwa tragifarsa w parafii św. Trójcy w Fałkowie. Pełniący od niespełna miesiąca swoją posługę nowy proboszcz został zmuszony przez wiernych do zrezygnowania z zaszczytnego stanowiska. Decyzję poprzedziła jednak seria niecodziennych wydarzeń, a zezłoszczeni parafianie chcieli nawet wywieźć duchownego z plebanii na taczce.W minioną niedzielę w parafii św. Trójcy w Fałkowie, mimo ochłodzenia za oknem, temperatura sięgnęła zenitu. O to, by nie zabrakło emocji zatroszczył się nie kto inny, jak nowy proboszcz ks. Sylwester Głogowski, który parafianom raczej nie przypadł do gustu.
Ksiądz przy użyciu pięści postanowił "wytłumaczyć" żałobnikom, że ofiara "co łaska" złożona podczas pogrzebu była zbyt niska. Włoski temperament dał o sobie znać, a starcie duchownego i rodziny zmarłego nagrane zostało przez kamery monitoringu pod sklepem. Kuria wydała oficjalny komunikat i deklaruje, że pomoże "przywrócić spokój w życiu".Ksiądz z włoskiego Aversa miał świecić przykładem, ale na wzór jednego z apostołów omamiły go srebrniki. Duchowny posłuży jednak jako przykład uosobienia wszystkiego, czym ksiądz nie powinien być.Pogrzeb to moment w życiu, który zapada w pamięci i naznaczony jest smutkiem. Włoska rodzina zmarłego zapamięta ostatnie pożegnanie również ubrudzone krwią oraz... bójką z księdzem.
Emocje nie zdołały jeszcze opaść po ostatniej aferze, która wybuchła po tym, jak ksiądz proponował kobiecie zdobycie zaszczytnego miana „pierwszej w historii wyr*chanej w gabinecie metropolity białostockiego”, a „Gazeta Wyborcza” już donosi o kolejnym grzechu kapłana. Tym razem, w myśl zasady „Żeby życie miało smaczek…”, skandal ogranicza się do męskiego grona.
Ciało księdza znaleziono w jego mieszkaniu w Poznaniu. Duchowny dzień wcześniej na własny życzenie opuścił szpital psychiatryczny. Deklarował, że musi udać się do chorej wiernej z posługą. Śledczy mają solidną teorię dotyczącą śmierci poznańskiego księdza.Ksiądz z Poznania obiecał swoim wiernym, że uda się na leczenie. Obietnicy dotrzymał tylko częściowo i już nigdy nie będzie miał szansy stanąć przy ołtarzu.Ciało duchownego ujawniono w jego mieszkaniu. Zgodnie z ustaleniami policji i prokuratury ksiądz miał zginąć 17 lipca. Dzień wcześniej na własne życzenie opuścił szpital psychiatryczny.
Nauki przedmałżeńskie są nieuniknione dla młodych ludzi, którzy zamierzają zawrzeć sakramentalny związek małżeński. Antykoncepcja, seks i relacje pomiędzy kobietą a mężczyzną to tematy, które są poruszane podczas tych spotkań. - Średniowiecze - oceniają zachowanie księży (i nie tylko) przyszłe panny młode.O tym, jak wyglądają nauki przedmałżeńskie, mówi dominikanin, o. Łukasz Miśko. Stwierdza on, nie ma jednego, transparentnego programu kursu. - To, jak wygląda, zależy od danej diecezji. One mają pewną autonomię w ustalaniu wytycznych, którymi powinny kierować się parafie – odpowiada. To samo dotyczy prowadzących kurs. Nie zawsze są to księża. - Ruch Spotkań Małżeńskich, który organizuje w różnych miastach tzw. wieczory dla zakochanych. To warsztaty dla par, które prowadzą małżonkowie z różnym stażem. Kursy czterotygodniowe i weekendowe częściej są wykładowe. Prowadzą je małżonkowie, którzy mają certyfikaty ze Studium Życia Rodzinnego w diecezji, i ksiądz, który na spotkaniach przedstawia naukę Kościoła dotyczącą małżeństwa - opowiada zakonnik.
Znacie poczciwego księdza Andrzeja Dębskiego, jednego z prowadzących misyjny program katolicki "Ziarno" w Telewizji Polskiej? Jeśli nie, to po ostatnich medialnych doniesieniach na pewno go zapamiętacie. Ks. Andrzej Dębski jest świetnym przykładem tego, jak nie powinna wyglądać posługa kapłańska.
Bierzmowanie jest jednym z najważniejszych sakramentów w Kościele katolickim. Młodzież, która do niego przystępuje, nie tylko umacnia się w wierze, ale także wybiera patrona, który będzie towarzyszył mu w dalszym życiu. Zgodnie z zasadami, bierzmowani muszą zdecydować się na imię widniejące w kanonie świętych lub błogosławionych. Niestety, ich wybory nie zawsze podobają się kapłanom. Tak było także tym razem.Tradycja nadawania osobom bierzmowanym nowych imion wywodzi się z Nowego Testamentu. Młodzi ludzie, którzy przystępują do sakramentu, często chcą wykazać się kreatywnością, a nie znajomością żywotów świętych.
Ksiądz Kamil Rokicki, znany fanom mediów społecznościowych z TikToka, w błyskotliwy i humorystyczny sposób odpowiedział internaucie, który zadał mu kuriozalne pytanie o brak żony i dzieci. Pod postem księdza Kamila Rokickiego nie brak słów zachwytu. Komentatorzy byli oszołomieni zabawną ripostą wystosowaną przez kapłana. Dlaczego ksiądz Kamil Rokicki nie ma dzieci?Wraz z rozwojem nowych technologii, Kościół katolicki poszukuje nowych ścieżek możliwości dotarcia do wiernych. Wielu kapłanów w nieskończoność zadaje pytanie o to jak ewangelizować nowe pokolenia, inni po prostu to robią. Przykłady znajdziemy na TikToku, na którym udziela się coraz więcej księży. Swoją charyzmą, niejednokrotnie dużym poczuciem humoru, ale i mądrością, przyciągają coraz więcej obserwatorów, poprawiając w ten sposób PR Kościoła. Jednym z nich jest ks. Kamil Rokicki, który chętnie udziela odpowiedzi na pytania internautów, jak się okazuje - również te najbardziej dziwaczne. Jeden z tiktokerów postanowił bowiem zapytać o to, dlaczego duchowny nie ma rodziny. - Witam księdza. Mam pytanie. Dlaczego ksiądz nie ma żony, dzieci? - napisał do Rokickiego jeden z użytkowników portalu. Odpowiedź, która wbija w ziemię Kuriozalne pytanie mogłoby pozostać bez odpowiedzi, ale ksiądz Kamil Rokicki uznał, że ciekawskiemu internaucie należy się kilka słów wyjaśnienia. Nagrał więc filmik, w którym w zabawny sposób zripostował złośliwość. - Dobre pytanie: dlaczego ksiądz nie ma żony i dzieci? No, podejrzewam... dlatego, że jestem brzydki - powiedział kapłan. @xkamilroki Odpowiedz użytk. @jaceknowak6768 #fyp #viral #wiara #foryoupage #foryoupage #jaramniewiara #polishpriest #dc #humor #wakacje #czarnyhumor #przejściedolata #odpowiedź ♬ dźwięk oryginalny - Kamil Rokicki70 Pod postem zaroiło się od komentarzy, których autorzy docenili poczucie humoru księdza i chwalili jego wyczucie. - Taki humor u księży się szanuje - napisał jeden z nich. - Oplułem ekran, szanuję za dystans - wtórował mu inny. Artykuły polecane przez Goniec.pl:Zdjęcie Karola Strasburgera w samych slipkach na plaży, obejmującego żonę i Skrzynecką trafiło do sieciRobert Lewandowski na ulicach miasta w szlafroku. Fani padli ze śmiechu, "jak porcelana z Bolesławca"Marcelina Zawadzka była związana z szefem mafii. Miał zlecać zabójstwa, porażające szczegóły wyszły na jawŹródło: goniec.pl
Do tej pory to rosyjska propaganda była głównym odpowiedzialnym za maskowanie zbrodni popełnionych przez armię Władimira Putina w Ukrainie. Tym razem jednak to czeski kardynał Dominik Duka próbował ich "usprawiedliwić". Z jego ust padły szokujące słowa dotyczące bezitalskich gwałtów na Ukrainkach.Niemal od początku wojny w Ukrainie pojawiają się informacje o wyjątkowym okrucieństwie rosyjskich żołnierzy. Ci dopuszczają się gwałtów na dzieciach, kobietach i mężczyznach. Torturują lokalnych mieszkańców, odcinając dostęp do wody, ogrzewania, leków i jedzenia.
Kościół katolicki w Polsce nie zdaje sobie sprawy, że czasy świetności dawno minęły. Co ważne doszło do tego w dużej mierze nie dzięki legendarnej społeczności LGBT, a dzięki działaniom samych duchownych. Parafianie z Jaworzna potwierdzają tę tezę. W niedzielę tłum chciał wywieźć proboszcza na taczce, a emocje i oburzenie nie są bezpodstawne.Kościół jest największym wrogiem Kościoła. W województwie opolskim jest ksiądz, który myślał, że może wszystko i zgodnie z regułami dawnych czasów: nie poniesie za to konsekwencji.Wierni z parafii pod wezwaniem Trójcy Przenajświętszej w Jaworznie pokazali, że są bardziej postępowi, niż uważał ich ksiądz. Poziom absurdu i wybryków duchownego osiągnął apogeum i parafianie w niedzielę pod kościół przyjechali z taczką.
W Poznaniu przy ul. Woronieckiej doszło do awantury pomiędzy dwójką... duchownych. Jednym z nich był niesławny ksiądz Michał Woźnicki, który już kilkukrotnie wzbudzał kontrowersje swoich zachowaniem. Duchowny zaczął w sklepie kłótnię z innym księdzem, a następnie stanął na drodze jego auta, co mogło się fatalnie skończyć.Kłótnia księży w Żabce. Do sieci trafiło nagranie niedorzecznej sytuacji, do której doszło w Poznaniu.
Miał być powiernikiem i duchowym przewodnikiem, stał się najgorszym oprawcą. Ksiądz Sebastian M. z parafii pw. Świętego Zygmunta Króla w Łosicach najprawdopodobniej dopuścił się gwałtu na jednej z parafianek, która nigdy nie spodziewałaby sie podobnego ciosu zadanego przez znajomego duchownego. W siedleckim sądzie jest już akt oskarżenia. Kapłan może trafić za kratki na 12 lat.Choć kwestia celibatu księży od lat jest sprawą wysoce dyskusyjną, póki co prawo kościelne stanowi, że przyjmując święcenia kapłańskie, mężczyzna decyduje się na podążanie drogą czystości.Niestety, życie w celibacie okazuje się być dla niektórych przeszkodą nie do pokonania, a pokusa obcowania z drugim człowiekiem zwycięża nad miłością do Boga. Co gorsza, bardzo często zdarza się, że wraz ze złamaniem przysięgi kapłańskiej, zdeptane zostaje również prawo świeckie.
Kto ma dziecko, ten wie, że kilkuletniego malca z trudem upilnować. O tym, że pociechy są niezwykle ciekawe świata i nie boją się go odkrywać przekonali się rodzice brzdąca, którzy uczestniczyli we mszy świętej w kościele w Strykowie. Podczas gdy pogrążeni w modlitwie dorośli zanosili swoje prośby do Boga, odważny chłopczyk wkroczył na ołtarz i skradł serca klęczących na nim księży. Kapłani wykazali się niezwykłą troską i zrozumieniem, czego nie można powiedzieć o niektórych komentujących zdarzenie wiernych.Chwila nieuwagi wystarczy, by "żywe srebro" zniknęło z oczu rodziców i podążyło własną, nieprzetartą wcześniej ścieżką. Czasem kończy się to tragedią, a czasem znajduje swój szczęśliwy finał, który wspomina się w rodzinie przez lata jako jedną z historii z cyklu "A pamiętasz jak...?".Wszędobylskie i dociekliwe smyki potrafią być nieraz nie lada utrapieniem dla dorosłego, którego wyobraźnia nie sięga tak daleko, jak wyobraźnia jego pociechy. Pomimo wszelkich zmartwień, pod koniec dnia i tak zawsze dochodzimy do wniosku, że bez tych małych istot świat z pewnością nie byłby równie kolorowy.
Księża i biskupi szukający odpowiedzi na pytanie, dlaczego Polacy coraz rzadziej deklarują przynależność do Kościoła Katolickiego i coraz mniej wiernych pojawia się na mszach, powinni zapoznać się z wyznaniem jednej z panien młodych. Kobieta tuż przed ślubem usłyszała od kapłana jedno żądanie. Powiedzieć, że było ono absurdalne to jak nie powiedzieć nic.Panna młoda nie spodziewała się, że ksiądz, który miał być świadkiem dowodu wielkiej miłości i ślubowania przed obliczem Boga, zdecyduje się wszystko zrujnować. Niesmak pozostał do dziś.Panna młoda w rozmowie z portalem kobieta.gazeta.pl opowiedziała o swoich przeżyciach. Idealny dzień przyćmiony został przez księdza. Duchowny stwierdził, że to, czy przyszłe małżeństwo powie sobie sakramentalne "tak" zależy od... ocen kobiety z czasów szkolnych.
Ksiądz Tomasz Białoń opublikował na wpis, który wywołał skrajne emocje. Duchowny stwierdził, że Polacy nie wiedzą, jak zwracać się do księży. - Nasza "katolicka" Ojczyzna - stwierdził gorzko. Opowiedział o swoich doświadczeniach w Polsce i za granicą.Pozornie niewinny wpis wywołał prawdziwą burzę. Ksiądz postanowił "poskarżyć się" na zachowanie Polaków, którzy rzekomo nie wiedzą, jak należy rozmawiać z osobą duchowną. Zdaniem księdza Tomasza Białonia praktycznie tylko w Polsce spotyka się on ze złym tytułowaniem osoby duchownej. Za granicą problem ma nie istnieć. Krótki wpis opublikowany na Twitterze rozpoczął ogromną dyskusję.
Maj to miesiąc, który spędza sen z powiek rodzinom wszystkich przystępujących wówczas do I Komunii Świętej. Wśród podarunków wręczanych z tej okazji od lat królują drogie sprzęty elektroniczne czy biżuteria. Popularny na TikToku ksiądz Sebastian Picur twierdzi jednak, że jest inny, o wiele lepszy pomysł na idealny prezent dla dziecka. Problem w tym, że jego rady z pewnością nie zadowolą większości 9-latków.Pierwsza Komunia Święta powinna być wydarzeniem przede wszystkim ważnym ze względu na swój duchowy wymiar. To pierwszy tak świadomy sakrament w życiu młodego chrześcijanina, który od tej pory jeszcze pełniej uczestniczyć może we wspólnocie Kościoła.Niestety, bardzo często, zwłaszcza w ostatnich latach, święto te zupełnie odbiega od swego pierwotnego celu. Nic w tym zresztą dziwnego. Trudno oczekiwać, że nasze dziecko z pełnym zrozumieniem i świadomością podejdzie do wydarzenia, zupełnie pomijając związany z nim nieodłącznie aspekt materialny.Wręczane z tej okazji prezenty potrafią całkowicie przesłonić sens uroczystości, i to zarówno najmłodszym, jak i ich rodzinom, które dwoją się i troją, by zaspokoić apetyty 9-latków. A te, wraz z rozwojem techniki i postępem, stale rosną.
Nie żyje ksiądz Krzysztofa Gidziński, wikariusz parafii pw. św. Stanisława i bł. Karoliny Kózkówny w Leźnie. Ciało 55-letniego duchowego zostało znalezione w miniony wtorek w jego pokoju, a oficjalną przyczyną zgonu była śmierć przez powieszenie. Sprawą zajmuje się już lokalna prokuratura. We wtorek 24 maja w 55. roku życia i 29. roku kapłaństwa zmarł ks. Krzysztof Gidziński, wikariusz parafii pw. św. Stanisława i bł. Karoliny Kózkówny w Leźnie. Wiele wskazuje na to, że w tym przypadku doszło do śmierci przez powieszenie.W środę, 25 maja br. przeprowadzona została szczegółowa sekcja zwłok, która wyjaśniła dokładne przyczyny tego tragicznego zdarzenia. Wstępne ustalenia biegłych mogą wskazywać na samobójstwo duchownego. Jak poinformowała "Gazeta Wyborcza", okoliczności śmierci 55-letniego księdza nie są do końca jasne. Prokuratura Rejonowa w Kartuzach rozpoczęła w tej sprawie śledztwo z art. 151 kodeksu karnego: "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".Ksiądz Krzysztof Gidziński urodził się 18 stycznia 1967 roku w Gdańsku. Święcenia kapłańskie przyjął 22 maja 1993 r. z rąk abp. Tadeusza Gocłowskiego w miejscowej bazylice Mariackiej. Swoją posługę kapłańską sprawował przez 29 lat. W trakcie tych lat pełnił funkcję wikariusza w parafiach: Podwyższenia Krzyża Świętego w Gdańsku-Chełmie, Świętej Rodziny w Gdyni-Grabówku, św. Michała Archanioła w Sopocie, św. Maksymiliana Kolbego w Gdańsku-Suchaninie, św. Ignacego Loyoli w Gdańsku-Starych Szkotach, św. Stanisława BM w Gdańsku-Wrzeszczu, św. Kazimierza w Gdańsku-Zaspie, Ducha Świętego i św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Gdyni-Obłużu oraz św. Stanisława i bł. Karoliny Kózkówny w Leźnie.Uroczystości pogrzebowe księdza Krzysztofa Gidzińskiego odbędą się w piątek 27 maja br. o godz. 10.00 w kościele parafialnym w Leźnie. Pochówek nastąpi na cmentarzu katolickim w Sopocie, bezpośrednio po mszy świętej.
Do niezwykle nietypowej, a zarazem przykrej sytuacji doszło w Świeciu (woj. kujawsko-pomorskie). Pani Olga wykupiła miejsce na cmentarzu, jednak po jakimś czasie okazało się, że obok ktoś postawił grobowiec i zajął część jej miejsca. Niestety, ale rozmowa z tamtejszym proboszczem była dla kobiety tak stresująca, że trafiła do szpitala. Ta niestandardowa historia rodem z filmów o czarnym humorze rozpoczęła się 11 lat temu, kiedy to pani Olga Łoboda ze Świecia wykupiła sobie miejsce na tamtejszym cmentarzu. Kobieta zapłaciła za nie 800 złotych, które zostało rozłożone na cztery raty. Gdy wiosną przybyła na cmentarz bardzo się zdziwiła, bo tuż obok stał już ogromny grobowiec. - Zabierał część mojego miejsca, które opłaciłam i które pielęgnowałam, wyrywając chwasty, od wielu lat - podkreśliła pani Olga, która była niezwykle zdenerwowana zaistniałą sytuacją. Jak się okazało, postawiony grobowiec zajmował cały odstęp, który jest przewidziany w świetle obowiązującego prawa. Poszkodowana kobieta podkreśla, że gdy będzie chciała postawić nagrobek o szerokości 1 metra, nie będzie fizycznej możliwości, by pomiędzy nimi przejść. Warto podkreślić, że aktualne przepisy przewidują przejście o szerokości co najmniej pół metra.Wzburzona kobieta bez najmniejszego zawahania zdecydowała się na stanowcze działania. Udała się do biura parafialnego, by spotkać się z księdzem, który zarządza cmentarzem. W swoich zeznaniach wyznała, że ksiądz wikary był niezwykle nieuprzejmy. - Drzwi były otwarte, więc zapukałam i weszłam do środka, ale wysoki ksiądz wikary wypchnął mnie - przekazała pani Olga w rozmowie z portalem Nowe Świecie. Dodała, że gdyby nie asekuracja córki, która udała się załatwić sprawę razem z mamą, mogłoby dojść do tragedii. Podkreśliła również, że młody wikary wyjaśnił, że w tej sprawie trzeba rozmawiać z proboszczem.
Pierwsza Komunia św. to wielkie wydarzenie w życiu każdego młodego katolika. Nie każdy jednak z przyjemnością po latach wspomina swoją pierwszą spowiedź. Tak jest w przypadku pani Katarzyny, która w rozmowie z serwisem kobieta.wp.pl przyznała, że spotkała się wówczas z przedziwną reakcją księdza. Gdy jako 8-letnia dziewczynka z duszą na ramieniu wyznała mu grzech, ten zaczął na nią krzyczeć.Maj to tradycyjny czas, gdy celebrowane są Pierwsze Komunie Święte. Uroczystość tę poprzedza pierwsza spowiedź, która dla wielu dzieci jest niezwykle stresująca. Wiele z tych nieprzyjemnych emocji wywołują niestety sami księża, którzy nie zawsze potrafią zachować się w odpowiedni sposób.
Niebezpieczne zdarzenie podczas mszy świętej z udziałem księdza. Kapłan odprawiający nabożeństwo w kościele w gminie Wołów na Dolnym Śląsku nagle zaczął zachowywać się w nietypowy sposób. Na szczęście na miejscu był policjant po służbie, który domyślił się, że może mieć do czynienia z niedotlenieniem i udzielił duchownemu pomocy.Do zdarzenia doszło w niedzielę 15 maja w jeden z miejscowości na Dolnym Śląsku. Ksiadz, który odprawiał cotygodniowe nabożeństwo zaniepokoił wiernych swoim zachowaniem, gdyż nagle zaczął mówić w coraz wolniejszym tempie i coraz mniej wyraźnie.
Były wyszkowski wikariusz został aresztowany pod zarzutem pedofilii. Ksiądz Łukasz R. usłyszał zarzuty przestępstw seksualnych na szkodę małoletniego poniżej 15. roku życia. Sąd w Ostrołęce zdecydował o tymczasowym aresztowaniu duchownego na 3 miesiące.Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce poinformowała, że śledztwo w sprawie podejrzanego księdza zostało wszczęte w sierpniu ubiegłego roku. Podstawą było zawiadomienie delegata jednego z biskupów ds. ochrony dzieci i młodzieży, w którym przedstawiono jasne dowody.Przytoczone okoliczności wskazywały, że ksiądz mógł dopuścić się czynów pedofilskich.- W toku postępowania ustalono, że kapłan, który był katechetą, wykorzystywał seksualnie chłopca. Do pierwszych czynów pedofilskich doszło ponad 10 lat temu - przekazała ostrołęcka prokuratura.Do zatrzymania duchownego doszło pod koniec kwietnia bieżącego roku. Podejrzany usłyszał zarzuty przestępstw seksualnych na szkodę małoletniego poniżej 15. roku życia. Tamtejszy sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec księdza karę trzymiesięcznego aresztu. Warto podkreślić, że zarzucane podejrzanemu przestępstwa grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Z uwagi na charakter sprawy i dobro pokrzywdzonego prokuratura nie udziela szczegółowych informacji o postępowaniu.Ks. Łukasz R. pochodzi spod Długosiodła. Posługę w parafii św. Rodziny w Wyszkowie pełnił w latach 2010-2014. Ostatnio pracował w Zambrowie.Do sprawy odniósł się rzecznik prasowy Kurii Diecezjalnej w Łomży ks. Jan Krupka. - W odniesieniu do poruszanej w ostatnim czasie w mediach sprawy ks. Łukasza R., Kuria Diecezjalna w Łomży informuje, że po wpłynięciu w lipcu 2021 r. oskarżenia wobec tego kapłana o czyny przestępcze względem osoby małoletniej, zostały wszczęte procedury przewidziane we właściwych dokumentach Kościoła - można przeczytać na stronie diecezji.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Rosyjska propaganda zmienia narrację. Głównym "wrogiem" nie jest już UkrainaPentagon: Rosja użyła specjalnej broni w UkrainieMatura WOS 2022. Arkusze maturalne z lat ubiegłych, przekonaj się czy zdaszŹródło: Nowy Wyszkowiak
W wielkopolskim Blizanowie dokonano porażającego odkrycia. W kościele znaleziono ciało, które prawdopodobnie należy do 58-letniego proboszcza. Z nieoficjalnych informacji wynika, że odebrał sobie życie. Na miejscu pracują policjanci pod nadzorem prokuratora.Prokurator Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, potwierdził, że do ujawnienia zwłok mężczyzny w miejscowości pod Kaliszem doszło we wtorek 10 maja. Prawdopodobnie to ciało miejscowego kapłana.
Pewna kobieta opowiedziała historię, która miała miejsce podczas jej bierzmowania. Ksiądz nie chciał zgodzić się na imię, które wybrała i zareagował w nietypowy sposób. - Duchowny dostał piany i powiedział, że to nie imię świętej, ale grzesznicy - przekazała. Swoją historią podzieliła się na łamach portalu edziecko.plNie ulega wątpliwości, że chrzest, komunia, jak i bierzmowanie to jedne z najważniejszych sakramentów, które są przyjmowane przez katolików. Zgodnie z obowiązującą tradycją, to właśnie to ostatnie wydarzenie, jest tuż obok chrztu uważane za drugi sakrament inicjacji chrześcijańskiej. Jego głównym celem jest umocnienie wiary, a przede wszystkim silniejsze związanie się ze wspólnotą kościoła.Nierzadko tuż przed uroczystościami dochodzi do pewnym komplikacji. Niektórzy księża nie zgadzają się na imiona, które bierzmowani chcą przyjąć podczas uroczystości. Taki stan rzeczy idealnie odzwierciedla sytuacja, która została opisana przez pewną kobietę. Duchowny nie chciał wyrazić zgody na przyjęcie wybranego przez nią imienia.