Na jednym z instagramowych profili, poświęconemu archiwalnym kadrom z programów telewizyjnych pojawiło się zdjęcie sprzed 30 lat, przedstawiające młodą kobietę. Okazuje się, że to znana polska dziennikarka. Gwiazda TVN zmieniła się nie do poznania.
Osobliwe "podziękowania" wstrząsnęły widzami i prowadzącymi programu "Szkło kontaktowe" stacji TVN24. Telefon od rozgoryczonego mieszkańca Torunia wywołał poruszenie widowni i wprowadził w konsternację Tomasza Sianeckiego i Krzysztofa Daukszewicza. Mężczyzna na antenie w gorzkich słowach podsumował działania obecnego rządu.
Grzegorz Wons znany jest w tej chwili widzom przede wszystkim z roli w serialu "Ranczo", ale niewielu pamięta, że kiedyś poprowadził w TVN teleturniej, który miał być hitem, a okazał się kompletną klapą. Po latach wspomina organizację programu - nie jest zadowolony.
Edward Miszczak to postać, która do tej pory była kojarzona z telewizją TVN. Gdy po ćwierćwieczu pracy dla kanału o niebiesko żółtym logo 67-letni specjalista znów „powrócił na rynek”, od plotek aż huczało. Okazuje się, że prawdopodobnie było w nich ziarenko prawdy. Nieoficjalne wieści wskazują, że Polsat czeka na Miszczaka z otwartymi rękami, a pierwsze decyzje nowego dyrektora programowego będą dotyczyć wiosennej ramówki. Przyszli partnerzy, póki co, muszą się uzbroić w cierpliwość.
"Wiadomości" TVP tylko czekały na okazję, by móc dopiec konkurencyjnej telewizji TVN. Nic dziwnego - niecodziennie zdarza się, że w wielkich mediach wybuchają afery związane z mobbingiem. Materiał wykorzystał słabość największej konkurencji publicznego nadawcy.
Sebastian Wątroba z "W11" od lat walczy z TVN o wypłatę zaległych tantiem, więc sprawa domagania się swoich praw od stacji nie była mu obca. Postanowił skomentować wyznanie Anny Wendzikowskiej. Padły mocne słowa.
Anna Wendzikowska opowiedziała o swoim doświadczeniu mobbingu w TVN. Dziennikarka otrzymała odpowiedź od stacji, której przedstawiciele zdawali się rzeczywiście przejąć tym, co miała do powiedzenia odchodząca gwiazda. Wydali "oświadczenie".
Anna Wendzikowska zdobyła się na odważny wpis w sieci, w którym ujawniła powody niespodziewanego odejścia z „Dzień dobry TVN”. Dziennikarka przerwała milczenie i zdradziła, że była gnębiona przez przełożonych. Stacja jeszcze nie wypowiedziała się w tej sprawie, co zdążyło uczynić już kilka znanych nazwisk. Wśród nich aktualna gwiazda TVN.
Anna Wendzikowska pracowała w TVN niemal 15 lat. Równy jubileusz miałby miejsce we wrześniu tego roku, jednak już miesiąc wcześniej dziennikarka poinformowała o rezygnacji z dalszej pracy w „Dzień dobry TVN’. Minęło kilka tygodni, aż wyjawiła prawdę o powodach swojego odejścia. 41-latka zamieściła obszerny wpis, w którym oskarżyła byłego pracodawcę o mobbing. Podała liczne przykłady. Mocne!
Piotr Kraśko był niekwestionowanym liderem polskiego środowiska dziennikarskiego. Jego czar prysł, gdy w mediach ukazały się doniesienia o nieuczciwych występkach, jakich się dopuszczał. Regularnie prowadził samochód bez uprawnień oraz migał się od płatności względem urzędu skarbowego. Były prowadzący „Faktów” podjął próbę wytłumaczenia swojego niegodziwego zachowania. Lekko mu nie było.
Małgorzata Rozenek-Majdan od ponad dekady związana jest z TVN-em. Celebrytka wyrosła na pupilka stacji, jednak na próżno szukać przyjaźni między nią, a jej współpracownikami. Jest jednak kilka osób, z którymi utrzymuje dobry kontakt. O kim mowa? Małgorzata Rozenek-Majdan zadebiutowała na salonach już siedemnaście lat temu, towarzysząc swojemu ówczesnemu mężowi - Jackowi Rozenkowi, podczas kilku imprez branżowych. Nikt nie spodziewał się wówczas, że mało popularna żona słynnego aktora już za kilka lat podbije świat polskiego show-biznesu.
"Fakty" TVN ponownie wbiły potężną szpilę Jarosławowi Kaczyńskiemu. We wtorkowym wydaniu serwisu pokazano materiał, będący odpowiedzią na skandaliczne słowa prezesa PiS odnoszące się do wojny w byłej Jugosławii. - Ta wojna była taka, że tu chwilę postrzelali, tam tańczyli - stwierdził ostatnio polityk. Katarzyna Górniak przypomniała więc, co naprawdę działo się na Bałkanach.Skandaliczne wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego znów stały się powodem, dla którego prezes PiS stał się negatywnym bohaterem wieczornych "Faktów" TVN.Amerykańska stacja od lat z chęcią opisuje kolejne potknięcia polityków obozu władzy, przez co mocno się im naraża, co skutkuje z kolei licznymi zarzutami nie tylko ze strony rządzących, ale także zajadłymi atakami przypuszczanymi przez podległe im media. Główny serwis informacyjny TVN nie zamierza się jednak tym przejmować i nie odpuszcza, zwłaszcza że powodów do formułowania kolejnych, coraz bardziej uszczypliwych komentarzy nie brakuje. Przekonaliśmy się o tym choćby we wtorkowy wieczór.
Walka pomiędzy Telewizją Polską a TVN to niekończąca się opowieść, ale wraz z przyspieszaniem kampanii wyborczej przed wyborami do krajowego parlamentu, nabiera ona coraz większych rumieńców. Szarżę na "przeciwnika" nieustannie przypuszczają zwłaszcza "Wiadomości" TVP, które w poniedziałek wyemitowały materiał pełen oskarżeń o kłamstwa i manipulacje. Dosadna odpowiedź jest zapewne tylko kwestią czasu.W świecie działającym według zasad PiS, walka o elektorat rozgrywa się nie tylko w przestrzeni polityki, ale i w sferze mediów, które, jak wiadomo, odpowiednio pokierowane mają ogromną moc oddziaływania na ludzkie postawy i osądy.Sam objazd po kraju, spotykanie się w zaciszu małych salek z grupką obywateli czy krzyczenie z mównicy sejmowej nie jest receptą na sukces, ponieważ do prawdziwych rzesz dotrzeć można jedynie formułując "właściwy" przekaz, a następnie rozpowszechniając go w sieci, radiu, telewizji i na łamach prasy.Ten mechanizm już dawno zrozumiał nawet stroniący od nowinek i raczej staroświecki prezes Jarosław Kaczyński, dlatego dochodząc do władzy po raz drugi, nie popełnił dawnych błędów i znaczący nacisk położył na działalność Telewizji Polskiej.Obsadzony w roli prezesa TVP Jacek Kurski przez lata zdążył zbudować wierne obozowi władzy zaplecze, które nieraz udowodniło, że nie ma sobie równych w krzewieniu propagandy. W poniedziałkowym wydaniu sztandarowego serwisu TVP1, czyli "Wiadomościach", przekroczono jednak wszelkie granice absurdu.
Sobotnie wydanie „Faktów” widzowie obejrzeliby bez większych emocji, gdyby nie reportaż o słynącym z awersji do tej telewizji Antonim Macierewiczu. Materiał przygotowano w związku z przyznanym mu najwyższym odznaczeniem państwowym – Orderem Orła Białego. Gdy reporter TVN chciał porozmawiać z politykiem i dostać się na „otwarte” spotkanie, ten zareagował nerwowo i stanowczo oponował.
Tomasz Orzechowski był uczestnikiem programu „Milionerzy”. Dołączył do zacnego i wąskiego grona, które nie tylko usłyszało pytanie za milion, ale także znało na nie odpowiedź. Aż przez trzy odcinki księgowy z Łodzi poprawnie odpowiadał na interdyscyplinarne zagadnienia, aby w końcu dotrwać do tego najważniejszego. Gdy je usłyszał, nie wahał się ani chwili.
Wojciech Bojanowski jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy "Faktów" TVN. W ostatnim czasie musi zmagać się z niezwykle trudną sytuacją - u jego ojca zdiagnozowano poważną chorobę. Dziennikarz zamieścił na Instagramie wzruszające zdjęcie. Wydaje się, że jego rodzina potrzebuje teraz ogromnego wsparcia, by uporać się z diagnozą i leczeniem.
Magda Gessler stara się, by nowy sezon "MasterChef" przyciągnął przed telewizory jak największą liczbę widzów. W niedzielnym odcinku gwiazda TVN podzieliła się nietuzinkowym porównaniem w stosunku do zaserwowanego naleśnika. Magda Gessler wyśmiała danie i przyrównała je do uszu Jerzego Urbana.Magda Gessler nie ustaje w próbach pozostania najbarwniejszym ptakiem polskiej telewizji. W drugim odcinku "MasterChef" zaskoczyła widzów TVN bezpardonową drwiną.Magda Gessler nie tylko nie doceniła tego, co zaserwował jej uczestnik. Najsłynniejsza polska restauratorka bez krztyny wstydu zadrwiła z dziennikarza Jerzego Urbana. Kiedy wydaje się, że wykształcone osoby wiedzą, iż wyszydzanie czyjegoś wyglądu nie przystoi, wtedy gwiazdy udowadniają, że one... mogą więcej.
11-letnia Oliwia zgłosiła do szkolnej higienistki, gdy z nosa zaczęła lecieć jej krew. Kobieta nie była w stanie zatamować krwawienia, więc wezwała pogotowie. W szpitalu matka dziewczynki usłyszała, że ordynator nie przyjmie dziecka na oddział, ponieważ "nie ma leczenia krwawienia z nosa i na to się nie umiera". 11-letnia Oliwia zmarła tego samego dnia. Wstrząsające doniesienia z Nowej Rudy.11-letnia Oliwia miała przed sobą całe życie, ale splot nieszczęśliwych wypadków sprawił, że w jeden dzień wszystko legło w gruzach. Zaczęło się od pozornie banalnego krwotoku z nosa.Dziewczynka zalała się krwią z nosa w czasie lekcji. Udała się do szkolnej pielęgniarki, ale ta nie była w stanie poradzić sobie z problemem i wezwała karetkę. To początek tragedii. Rodzice 11-latki zamiast wyprawiać urodziny, będą odwiedzać ją na cmentarzu.
Frustracja hejterów po występie 17-latki w "Mam talent!" sięgnęła zenitu. Stacja telewizyjna zdecydowała, że nie może pozostawić tego bez odpowiedzi. "Mam talent!" już w pierwszym odcinku nowej edycji zaskoczył widzów niezwykłym występem młodej Ukrainki, która zaśpiewała i zagrała na tradycyjnym instrumencie ze swojego kraju. Niestety, w internecie pojawiło się wiele hejterskich komentarzy pod adresem artystki, a TVN postanowił stanowczo zareagować.
Premier Mateusz Morawiecki nie ma zamiaru ukrywać, że nie pała sympatią do TVN. Podczas piątkowej konferencji w Osiecku szef polskiego rządu zaatakował stację, zarzucając jej, że cenzuruje jego uderzające w rząd PO wypowiedzi. Jeszcze tego samego wieczora w "Faktach" TVN ukazał się materiał bezbłędnie punktujący polityka, który zapomniał o pewnym istotnym fakcie ze swojego życiorysu.Od jakiegoś czasu telewizja nie należy raczej do ulubionych mediów premiera Mateusza Morawieckiego. Na przychylność ze strony TVN nie mógł on liczyć praktycznie od początku swojej misji w rządzie PiS, ale ostatnio gromy posypały się na niego także w będących na usługach obozu władzy "Wiadomościach".Niemniej, szef polskiego rządu doskonale wie, że z Jackiem Kurskim lepiej nie zadzierać, dlatego też nie próbuje nawet kierować pod adresem reżimowej TVP żadnych uwag. Całą swoją gorycz i żal wylewa więc na amerykański koncern, ale ten nie pozostaje mu dłużny.
Adam Niedzielski ogląda "Fakty" TVN, ale wydźwięk materiałów podoba mu się mniej niż w "Wiadomościach" TVP. W środę wieczorem oburzony minister zdrowia skomentował reportaż Jarosława Kostkowskiego. Pojawił się w nim jego (obecnie) największy wróg i wcale nie chodzi o Donalda Tuska. Emocjonalna reakcja dowodzi, że w przekazie zawarta była prawda, która ewidentnie uwiera szefa Ministerstwa Zdrowia?Adam Niedzielski skomentował środowy materiał "Faktów" TVN na temat decyzji resortu zdrowia. Polityk jest oburzony, że nie wszyscy popierają sztywne i bardzo bolesne dla wielu rodzin ramy refundacji leku na SMA?"Refundacji nie będzie" brzmiał tytuł materiału, którego migawkę było widać za Grzegorzem Kajdanowiczem. Refundacja leku na SMA będzie, ale dostępna tylko i wyłącznie dla pacjentów, którzy nie skończyli 6. miesiąca życia. Ból rodziców i uwidocznienie go w "Faktach" TVN podziałał na Adama Niedzielskiego niczym płachta na byka. Zamieścił niewybredny komentarz, jednak wydaje się, że nie oglądał środowego wydania zbyt uważnie."Fakty" TVN naraziły się Adamowi Niedzielskiemu, chodzi o lek na SMA
Sobotnie zakończenie wydania "Wiadomości" TVP musiało być dla twórców serwisu wyjątkowo upokarzające. Prowadząca program Edyta Lewandowska musiała bowiem odczytać sprostowanie autorstwa dziennikarza TVN Bertolda Kittela. Chodzi o sprawę z 2018 roku, kiedy to w telewizji Jacka Kurskiego podano nieprawdziwe informacje o znajomości reportera "Superwizjera" z prezydentem Radomia Radosławem Witkowskim.TVP znów zostało zmuszone, by zrobić to, czego najbardziej nie lubi, czyli spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się publicznie do kłamstwa i manipulacji. Co gorsze, musiało to zrobić, płaszcząc się przed znienawidzonym przez siebie konkurencyjnym TVN, z którym po raz kolejny przegrało w sądzie batalię o prawdę i przyzwoitość.
We wczorajszym wydaniu "Faktów" TVN nie zabrakło cytatów premiera Mateusza Morawieckiego i sposobu ich ujmowania przez Telewizję Polską. Zestawiając dostępność węgla w kraju ze wstrzymanymi środkami z KPO dla Polski, dziennikarz TVN posłużył się dosadną puentą.
Widzowie TVN24 byli zaskoczeni, gdy prowadzący poranny program Rafał Wojda poinformował ich, że opuszcza studio i przekazuje program Dagmarze Kaczmarek-Szałkow. Z informacji przekazanych przez portal wirtualnemedia.pl wynika, że przyczyną miały być problemy zdrowotne dziennikarza.W miniony czwartek rano w programie "Wstajesz i wiesz" w TVN24 widzów przywitał Rafał Wojda. Tuż po prognozie pogody dziennikarz poinformował jednak, że schodzi z anteny, a swoją rolę przekazał koleżance z redakcji.
Piotr Kraśko od pewnego czasu jest na cenzurowanym. Uwielbiany dotąd dziennikarz podpadł widzom, gdy na jaw wyszły informacje o rzekomym uchylaniu się od płacenia podatków i prowadzeniu pojazdów bez wymaganych dokumentów. Spekulowało się, że przewinienia mogą być powodem zakończenia współpracy dziennikarza z TVN. Stacja zdecydowała się wydać oficjalne oświadczenie w tej sprawie.Piotr Kraśko przez lata mógł szczycić się mianem jednego z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy w kraju. Był korespondentem TVP w Rzymie, Brukseli i Waszyngtonie, szefem redakcji "Wiadomości" TVP, dziennikarzem Tok FM, a - od 2016 roku - gospodarzem śniadaniówki "Dzień Dobry TVN" i prowadzącym "Faktów o świecie", a później "Faktów".Na swoim koncie ma wiele prestiżowych nagród - między innymi dwa Wiktory w kategorii "Prezenter telewizyjny" oraz Telekamerę w kategorii "Prezenter informacji". Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że kunszt dziennikarski nie wystarczy, by utrzymać sympatię widzów, którzy od idoli wymagają przede wszystkim transparentności.
Piotr Kraśko (51 l.) przez wiele lat cieszył się mianem jednego z najlepszych polskich dziennikarzy. To uznanie zmniejszyło się niemal do zera po tym, jak na jaw wyszły kompromitujące go afery, dotyczące rzekomego uchylania się od płacenia podatków i jazdy samochodem bez wymaganych dokumentów. Według niepotwierdzonych informacji Piotr Kraśko nie zasiądzie już przy lśniącym stole w studiu „Faktów”. Piotr Kraśko był dziennikarzem, który przez wiele lat swojej kariery osiągnął w Polsce niemal wszystko. Początkowo pracował jako korespondent Telewizji Polskiej w Stanach Zjednoczonych. Po długim czasie powrócił do Polski, by prowadzić główne wydane „Wiadomości”. Zdobył sympatię widzów nie tylko za sprawą swojego zawodowego warsztatu, ale także osobliwego akcentu, który "hipnotyzował" widzów. Patrząc na to, co o Kraśce pisze się ostatnio, można zacytować słowa użyte przez postać Kazimierza Pawlaka w filmie „Sami Swoi” z 1967 r.: „A taki był ładny, amerykański. Szkoda”. Niestety, Piotr Kraśko przestał być kojarzony jako ceniony żurnalista, a jego nazwisku zaczęły towarzyszyć afery i inne doniesienia, nieświadczące o nim zbyt dobrze.Powołując się na doniesienia portalu Pomponik, Piotr Kraśko nie został ujęty w grafiku prezenterów prowadzących „Fakty” i „Fakty po faktach”. Nieoficjalne informacje na jego temat są dla niektórych zaskakujące – wynika z nich, że jego powrót do stacji TVN nie będzie już możliwy. Wirtualne Media potwierdzają te doniesienia i podają, że w grafiku na sierpień i wrzesień obecność byłego korespondenta nie została uwzględniona. Program informacyjny mają realizować dotychczasowi koledzy z pracy, czyli Daria Rudnik, Grzegorz Kajdanowicz, Piotr Marciniak i Anita Werner. Informator portalu Wirtualne Media dodaje:- Jest silny opór znacznej części redakcji przeciwko powrotowi Piotra do pracy. Takie sygnały wysyłane są do zarządzających nie tylko informacją w TVN, ale stacją w ogóle.Czy były gospodarz „Wiadomości” (do 2016 r.) i „Faktów” może w ogóle liczyć na angaż w telewizji TVN? Jakiś czas temu, po zakończeniu pracy w Telewizji Polskiej, Piotr Kraśko w nieocenionym duecie z Kingą Rusin prowadził „Dzień dobry TVN”. Nie dało się jednak ukryć, że prawdziwym powołaniem i pasją były dla niego programy informacyjne i publicystyczne. Pomimo że na przestrzeni lat zdobył niemałe doświadczenie zawodowe, jego przyszłość w tej pracy stoi pod wielkim znakiem zapytania.- Niewykluczone, że Kraśko w ogóle nie wróci, ani do "Faktów", ani do TVN. Jego — nakładające się na siebie sprawy — są trochę dla stacji "śmierdzącym jajem", nikt w stacji nie chce kłaść głowy za dziennikarza, który ma sporo za uszami. Co innego, gdyby był przedmiotem bezpodstawnych ataków mediów rządowych, wtedy można by z tego zrobić sprawę. Ale tutaj rzecz wydaje się być ewidentna i na pewno nie jest polityczna – dowiadujemy się od informatora portalu Wirtualne Media.
Oczekiwanie dobiegło końca. Bursztynowy Słowik tegorocznego Top Of The Top Sopot Festival trafił w ręce Michała Szpaka. Utwór "24 na 7" spotkał się z największą sympatią widzów spośród wszystkich zgłoszonych do konkursu.
Martyna Wojciechowska zdecydowała się na szczere wyznanie. Udostępniła w sieci post, w którym opowiedziała o dramacie, jaki przeżywała po narodzinach córki. Wieloletnia gwiazda telewizji TVN miała spory problem z akceptacją własnego ciała. Przypominamy, że nie zawsze tak było.