Manewry wojskowe Zapad-2025 przyciągają uwagę całej Europy. Wkrótce kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy Rosji i Białorusi weźmie udział w ćwiczeniach, które obserwuje NATO. Choć Moskwa i Mińsk zapewniają, że manewry mają charakter defensywny, Zachód pozostaje czujny.
Aleksandr Łukaszenka ponownie zabrał głos w sprawach bezpieczeństwa i relacji międzynarodowych. Jego słowa, pełne mocnych deklaracji i krytyki wobec sąsiadów, budzą emocje i skłaniają do refleksji nad rolą Białorusi w coraz bardziej napiętej sytuacji w Europie.
Na jednym z mińskich osiedli uruchomiono zakład produkujący drony kamikaze, które mają trafiać do rosyjskiej armii. Według ustaleń dziennikarzy śledczych z grupy BELPOL, do końca 2025 roku fabryka ma osiągnąć roczną produkcję blisko tysiąca maszyn. Właśnie ujawniono najnowsze informacje.
Białoruś ostrzega Polskę i państwa NATO przed zbliżającymi się manewrami wojskowymi "Zapad–2025”, które – jak zapowiedział białoruski wiceminister obrony – częściowo zostaną przeniesione w pobliże granic z Polską i Litwą. To odpowiedź Mińska na aktywność militarną Sojuszu w regionie i sygnał eskalacji napięć na wschodniej flance. NATO szykuje kontrdziałanie w postaci ćwiczeń "Żelazny Obrońca”, a eksperci ostrzegają: sytuacja wokół tzw. przesmyku suwalskiego staje się coraz bardziej napięta.
Na granicy polsko-białoruskiej doszło do ataku na żołnierza Wojska Polskiego. Sprawcą był obywatel Afganistanu, który nielegalnie przekroczył granicę i ranił wojskowego w twarz. Żołnierz został przewieziony do szpitala, a służby wszczęły dochodzenie.
Władze Białorusi niespodziewanie wypuściły z więzień 14 osób, w tym trzech Polaków. Według źródeł litewskich i amerykańskich, decyzja była efektem tajnych rozmów między reżimem Łukaszenki a wysłannikiem Donalda Trumpa. Czy to początek nowej gry politycznej, czy tylko pokazowy gest?
Straż Graniczna zatrzymała grupę uchodźców, która próbowała przedostać się do Polski. Migranci sforsowali barierę i znaleźli się na pasie drogi granicznej. W sieci pojawiło się nagranie za zdarzenia.
Jesteśmy bardzo wdzięczni, że staliście się bezpieczną przystanią dla setek tysięcy Białorusinów i dzielicie się z nami swoimi doświadczeniami. Wasz ruch “Solidarności” jest dla nas inspiracją. Uczymy się od was, że nawet jeśli walka trwa długo, to ostatecznie przyniesie skutek - mówi Erykowi Błaszakowi działaczka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska.
Polskie służby specjalne zidentyfikowały i namierzają sprawcę ataku na polskiego żołnierza Mateusza Sitka, do którego doszło pod koniec maja na granicy z Białorusią – donosi RMF FM. Wojskowy został raniony nożem, zmarł po kilku dniach walki o życie w szpitalu.
Straż Graniczna udostępniła nagranie, na którym widać migrantów atakujących funkcjonariuszy na polsko-białoruskiej granicy. Niebezpieczny incydent mieli zainicjować m.in. obywatele Pakistanu i Afganistanu.
Białoruski MON poinformował publicznie, że Polska miała dwukrotnie naruszyć przestrzeń powietrzną Białorusi. Na te doniesienia odpowiedziało już Polskie Dowództwo Operacyjne.
"Wierutne kłamstwo i prowokacja" - takimi słowami określił oskarżenia ze strony białoruskiej, jakoby polski śmigłowiec miał znaleźć się nad terytorium Białorusi, ppłk Jacek Goryszewski. Rzecznik Dowództwa Operacyjnego RSZ odniósł się do incydentu, który rzekomo miał miejsce w piątek, 1 września w rejonie (powiecie) brzostowickim obwodu grodzieńskiego.
Wczorajsze naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez dwa śmigłowce z Białorusi cały czas jest bardzo szeroko komentowane. - To jest absolutnie niebezpieczne - ocenił wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz. Dodał, że liczba żołnierzy niedaleko granicy z Białorusią zostanie zwiększona.
Wczoraj (1.08) rano dwa białoruskie śmigłowce naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Wojsko natychmiast temu zaprzeczyło, ale po 10 godzinach Ministerstwo Obrony Narodowej przyznało, że do incydentu jednak doszło. Opozycja nie pozostawia na rządzących suchej nitki.
Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdza, że w rejonie Białowieży dwa białoruskie śmigłowce naruszyły dziś polską przestrzeń powietrzną. Miały one realizować szkolenie w pobliżu granicy. Polska wzywa białoruskiego charge d’affaires, z kolei MON Białorusi zaprzecza i twierdzi, że stanowisko Polski jest "naciągane".
Białoruskie władze wprowadzają zapowiadane wcześniej sankcje wobec polskich przewoźników. Od 2 lipca naczepy i przyczepy zarejestrowane w Polsce nie będą mogły wjeżdżać na terytorium Białorusi. Alaksandr Łukaszenka ogłosił odnośny system kar.
Słowa Aryny Sabalenki odbiły się szerokim echem w świecie sportu oraz polityki. Białorusinka w dosadny sposób wypowiedziała się na konferencji prasowej na temat wojny. O komentarz w sprawie poproszono prezesa białoruskiej federacji Siergieja Rutenke. Ten powstrzymał się jednak od zabrania głosu w kontekście kontrowersyjnych słów tenisistki.
Ostatnio pojawiły się kolejne informacje na temat stanu zdrowia Alaksandra Łukaszenki, jednakże warto podkreślić, że nie zostały one jeszcze potwierdzone. Opozycjonista Waleryj Cepkała przedstawił bardziej szczegółowy opis rzekomej "historii choroby" białoruskiego dyktatora.
MSWiA opublikowało ważne rozporządzenie. Od 1 czerwca do odwołania zawieszony zostanie ruch towarowy na granicy z Białorusią. Zakaz obowiązywać będzie ciężarówki, ciągniki samochodowe, przyczepy, w tym naczepy, oraz zespoły pojazdów zarejestrowanych na terytorium Białorusi i Rosji.
Szef MSWiA Mariusz Kamiński ogłosił dziś (29.05), że zadecydowało wpisaniu na listę sankcyjną 365 obywateli Białorusi oraz o zamrożeniu środków finansowych i gospodarczych 20 podmiotów i 16 innych osób powiązanych głównie z kapitałem rosyjskim.
Po 28 latach powracają kontrole na granicy między Białorusią a Rosją. Oficjalnie uzasadniono to próbą powstrzymania "imigrantów z krajów spoza regionu". Białoruski opozycjonista podważ to twierdzenie i przedstawia trzy możliwe wyjaśnienia takiego działania.
Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało o pojawieniu się w polskiej przestrzeni powietrznej obiektu z Białorusi. W sobotę rano przekazano, że służby utraciły kontakt radarowy z obiektem w okolicach Rypina. Dowódca Operacyjny podjął już działania w tej sprawie.
O tym, że nie tylko Ukraina od dawna jest na celowniku Rosji wiedzą niemalże wszyscy, ale tak twardego dowodu na słuszność tego twierdzenia jeszcze nie było. Międzynarodowa grupa dziennikarzy śledczych dotarła do dokumentu Kremla, w którym jasno mówi się o aneksji Białorusi, mającej nastąpić do 2030 r. Autentyczność zapisów potwierdził już wysoki przedstawiciel NATO. Wątpliwości co do zamiarów Putina nie ma także przedstawiciel USA przy OBWE.
Nie milkną echa decyzji polskiego MSW w sprawie zawieszeniu przejścia granicznego między Polską a Białorusią w Bobrownikach. Władze białoruskie w odwecie na decyzję Mariusza Kamińskiego zapowiedziały ograniczenia dla polskich przewoźników. Szef polskiego ministerstwa spraw wewnętrznych nie pozostawał dłużny.
- Oddalibyśmy wszystko za to, żeby Białoruś była po prostu zwykłym krajem. By była krajem europejskim. Wolnym. Krajem bez pobić i porwań z ulicy - mówi w rozmowie z portalem Wirtualna Polska Aleś Zarembiuk, prezes fundacji Dom Białoruski w Polsce, który ujawnił m.in. jakie tortury stosuje Aleksandr Łukaszenka.Aleś Zarembiuk w rozmowie z portalem Wirtualna Polska mówił również o kulisach spotkania Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki w Mińsku. Zdaniem prezesa fundacji Dom Białoruski była to wizyta "z wyjątkowo dużą delegacją, jakich nie było w Białorusi od czasów próby impeachmentu Aleksandra Łukaszenki z 1996 roku". Szczegóły rozmów dyktatorów nie są znane. Można podejrzewać jednak, że mają związek z wojną w Ukrainie.
Białoruska "lista ekstremistów" została rozszerzona o 18 nazwisk. Wśród nich znalazła się korespondentka TVP i była pracownica Biełsatu, Iryna Słaunikawa.
Jak informują dziennikarze Ukraińskiej Prawdy, z powodu "sprawdzenia gotowości bojowej" wojsko białoruskie przesunęło co najmniej 20 czołgów na poligon w pobliżu granic z Polską i Litwą. Eksperci z amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną oceniają, że atak armii Białorusi zarówno na Ukrainę, jak i na terytorium Polski czy Litwy jest mało prawdopodobny.
Niepokojące doniesienia zza wschodniej granicy. Na białoruskich pojazdach opancerzonych pojawiły się oznaczenia łudząco podobne do symboli, jakie na swoich maszynach umieszczali Rosjanie tuż przed inwazją na Ukrainę. Do tej pory Alaksandr Łukaszenka zarzekał się, że jego armia nie zamierza dołączać do walk na froncie, co potwierdzały także amerykańskie źródła. Mimo wszystko, polska strona wyraża głębokie zaniepokojenie tym, co w ostatnich dniach dzieje się na Białorusi.