Dym nad stolicą, spłonął autobus. Droga na Pradze-Południe jest całkowicie zablokowana
Pożar autobusu na warszawskiej Pradze-Południe postawił na nogi służby i zaniepokoił mieszkańców. Nad al. Stanów Zjednoczonych pojawiły się gęste kłęby dymu. Wiadomo, w jakim stanie są pasażerowie.
Pożar autobusu na Pradze-Południe. Dym było widać z daleka
Do zdarzenia doszło w środę przed godz. 19 na al. Stanów Zjednoczonych na warszawskiej Pradze-Południe. To jedna z ważniejszych tras po tej stronie Wisły, dlatego pożar miejskiego autobusu szybko wywołał poruszenie zarówno wśród kierowców, jak i mieszkańców pobliskich budynków. Z relacji przekazywanych po zdarzeniu wynika, że nad jezdnią zaczęły unosić się kłęby dymu, które były widoczne w okolicy.

Ogień objął autobus komunikacji miejskiej. Służby zostały zaalarmowane, a na miejsce skierowano strażaków. Jak wynika z przekazanych informacji, sytuacja od początku wymagała szybkiej reakcji, ponieważ pożar dotyczył pojazdu znajdującego się na ruchliwej trasie. W takich przypadkach kluczowe jest nie tylko ugaszenie ognia, ale też zabezpieczenie miejsca zdarzenia i niedopuszczenie do zagrożenia dla osób znajdujących się w pobliżu.
Na al. Stanów Zjednoczonych pracowały trzy zastępy straży pożarnej. Działania prowadzone były przy pojeździe, którego część została poważnie zniszczona przez płomienie. Strażacy najpierw musieli opanować pożar, a następnie przejść do dogaszania elementów, które nadal mogły stanowić ryzyko ponownego zapłonu. W takich sytuacjach czynności służb nie kończą się w chwili, gdy największe płomienie znikają. Konieczne jest jeszcze dokładne sprawdzenie pojazdu i otoczenia.
Autobus zapalił się na al. Stanów Zjednoczonych. Pasażerowie wyszli na czas
Według informacji przekazanych przez straż pożarną ogień pojawił się w tylnej części autobusu. To właśnie tam płomienie wyrządziły największe szkody. Część pojazdu uległa całkowitemu spaleniu, co pokazuje, że pożar był poważny, choć służbom udało się nie dopuścić do tragedii.
– Ogień pojawił się w tylnej części pojazdu – opisał w rozmowie z Onetem młodszy ogniomistrz Konrad Margulski z Komendy Miejskiej Straży Pożarnej w Warszawie.
Po przyjeździe służb pożar został opanowany. Strażacy przystąpili następnie do dogaszania autobusu i zabezpieczania terenu. Jak przekazał młodszy ogniomistrz Konrad Margulski, sytuacja po pewnym czasie była już pod kontrolą, ale działania na miejscu nadal trwały.
– Pożar został zlokalizowany i trwa dogaszanie – powiedział Onetowi młodszy ogniomistrz Konrad Margulski z Komendy Miejskiej Straży Pożarnej w Warszawie.

Najważniejszą informacją jest to, że nikt nie ucierpiał. Osoby znajdujące się w autobusie zdążyły wydostać się z pojazdu, zanim sytuacja stała się jeszcze groźniejsza. Potwierdziła to stołeczna policja, która również pracowała przy zdarzeniu.
– Nie ma osób poszkodowanych, wszystkie osoby podróżujące autobusem opuściły go na czas – opisała w rozmowie z Onetem podinsp. Ewelina Gromek-Oćwieja ze stołecznej policji.
Na razie nie wiadomo, co dokładnie doprowadziło do pojawienia się ognia. Przyczyny pożaru będą dopiero wyjaśniane. Z ustaleń przekazanych po zdarzeniu wynika, że numer pojazdu 7305 wskazuje na autobus gazowy Solbus z 2015 r. należący do Miejskich Zakładów Autobusowych. Pojazd miał pochodzić z zajezdni przy ul. Ostrobramskiej. To ważny szczegół, ale sam w sobie nie przesądza jeszcze o przyczynach pożaru. Te mają ustalić odpowiednie służby.
– Policja będzie ustalała przyczyny zdarzenia – powiedział Onetowi młodszy ogniomistrz Konrad Margulski.
Wybuchy opon i utrudnienia w Warszawie. Autobusy zmieniły trasy
Pożar autobusu wywołał także dodatkowe relacje świadków. Mieszkańcy mieli mówić o kilku eksplozjach, które było słychać w rejonie zdarzenia. Według ustaleń Onetu po pożarze chodziło o wybuchy opon. W wyniku wysokiej temperatury i działania ognia opony mogły pękać, co dla osób znajdujących się w pobliżu mogło brzmieć jak seria wybuchów. Jak przekazano, obecnie nie stanowią one zagrożenia.
Zdarzenie miało jednak poważne konsekwencje dla ruchu. Całkowicie zablokowana została jezdnia w stronę Grochowa, ul. Ostrobramskiej i ronda Wiatraczna. To oznaczało utrudnienia na ważnym odcinku komunikacyjnym, szczególnie dotkliwe w godzinach wieczornych, gdy w mieście nadal porusza się wielu kierowców i pasażerów komunikacji miejskiej.

Strażacy zaznaczali, że ich działania na miejscu nie zakończą się natychmiast. Po takim pożarze konieczne jest dogaszenie pojazdu, sprawdzenie, czy nie ma kolejnych źródeł zagrożenia, a także umożliwienie dalszych czynności policji i innych służb.
– Nasze czynności potrwają jeszcze jakiś czas – dodał strażak w rozmowie z Onetem.
Utrudnienia dotknęły również pasażerów Warszawskiego Transportu Publicznego. Z powodu zamkniętego przejazdu na Trasie Łazienkowskiej w kierunku wschodnim zmieniono kursowanie kilku linii autobusowych. Chodzi o autobusy 141, 143, 182, 188, 502, 514, 520, 523 i 525. Jak przekazał Warszawski Transport Publiczny, pojazdy zostały skierowane na najbliższe przejezdne ciągi komunikacyjne.
Dla pasażerów oznacza to konieczność liczenia się z opóźnieniami i zmianami tras. W rejonie al. Stanów Zjednoczonych, Ostrobramskiej i ronda Wiatraczna ruch może wracać do normy dopiero po zakończeniu działań służb. Na ten moment najważniejsze pozostaje jednak to, że mimo dużego pożaru i całkowitego spalenia części autobusu, nie ma informacji o osobach poszkodowanych.