Teksas: samolot rozbił się na autostradzie. Dramatyczna akcja ratunkowa, jest nagranie
Prywatny odrzutowiec rozbił się na autostradzie i stanął w płomieniach. Na miejscu natychmiast ruszyła dramatyczna akcja ratunkowa, w której pomagali także przypadkowi kierowcy. W sieci pojawiło się nagranie pokazujące momenty tuż po katastrofie.
Katastrofa prywatnego odrzutowca w Laredo
Do dramatycznego zdarzenia doszło we wtorek wieczorem w Laredo, mieście położonym w amerykańskim stanie Teksas, przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem. Służby otrzymały zgłoszenie o katastrofie prywatnego samolotu, który spadł na trasę Bob Bullock Loop. To stanowa droga oznaczona jako Texas State Highway Loop 20.
Według informacji przekazanych przez lokalną policję maszyna rozbiła się bezpośrednio na autostradzie. Chwilę później pojawił się ogień. Odrzutowiec stanął w płomieniach niemal natychmiast po uderzeniu. Sytuacja była wyjątkowo trudna, bo do wypadku doszło na drodze, po której poruszały się samochody. Na miejscu szybko zaczęły gromadzić się służby ratunkowe, policja oraz strażacy.

Zanim jednak ratownicy mogli przejąć pełną kontrolę nad akcją, pomocy zaczęli udzielać świadkowie zdarzenia. Kierowcy, którzy znaleźli się w pobliżu miejsca katastrofy, ruszyli w stronę płonącego wraku. Próbowali dostać się do osób uwięzionych wewnątrz samolotu i wydostać je z maszyny. W takich warunkach liczyły się sekundy, bo płonące szczątki samolotu i obecność paliwa lotniczego stwarzały ogromne zagrożenie.
Na pokładzie prywatnego odrzutowca znajdowało się sześć osób. Jednej z nich nie udało się uratować. Pięć pozostałych osób zostało przewiezionych do szpitala. Na razie nie podano szczegółowych informacji o stanie rannych. Policja nie ujawniła również tożsamości ofiary śmiertelnej. Funkcjonariusze wyjaśnili, że zanim nazwisko zostanie podane publicznie, najpierw muszą zostać powiadomieni najbliżsi zmarłej osoby.
Cessna Citation Latitude leciała z Meksyku do Austin
Z dostępnych danych wynika, że w katastrofie brał udział prywatny odrzutowiec Cessna Citation Latitude. Według serwisu FlightRadar24 maszyna miała numer N523QS. Samolot wystartował we wtorek wieczorem z San José del Cabo w Meksyku. Docelowo miał lecieć do Austin w Teksasie.
W trakcie lotu doszło jednak do zmiany planów. Odrzutowiec został przekierowany do Laredo. Nie wiadomo jeszcze, dlaczego załoga nie kontynuowała rejsu do Austin i co dokładnie zdecydowało o skierowaniu maszyny na inne lotnisko. To jedna z kwestii, którą będą wyjaśniać śledczy.

Ślad lotu, widoczny w danych FlightRadar24, urywa się nad trasą Bob Bullock Loop. Właśnie w tym rejonie, według służb, doszło do katastrofy. Samolot spadł na drogę, a następnie zapalił się. Część wraku pozostała na jezdni jeszcze wiele godzin po zdarzeniu.
Do sprawy odniosła się firma NetJets, która działa w branży prywatnego lotnictwa. W krótkim komunikacie potwierdziła, że ma wiedzę o zdarzeniu z udziałem jednego ze swoich samolotów w Laredo. Firma zapewniła również, że współpracuje z odpowiednimi władzami. Na tym etapie nie przekazano jednak dodatkowych szczegółów dotyczących lotu, pasażerów ani okoliczności poprzedzających katastrofę.
Głos zabrał także burmistrz Laredo Victor Trevino.
– Nasze myśli i modlitwy są z rodzinami oraz bliskimi osób dotkniętych katastrofą prywatnego odrzutowca – przekazał Victor Trevino w oświadczeniu.
NTSB i FAA badają przyczyny katastrofy w Teksasie
Po katastrofie na miejscu pracowały liczne służby. Zabezpieczano teren, usuwano skutki pożaru i kontrolowano zagrożenie związane z paliwem lotniczym. Jak informował podczas konferencji prasowej śledczy Joe Baeza z policji w Laredo, jeszcze w środę nad ranem część samolotu znajdowała się na jezdni. Na drodze było również paliwo, które musiało zostać usunięte w specjalny sposób.
Obecność paliwa lotniczego dodatkowo komplikowała działania służb. Po tego typu zdarzeniach konieczne jest nie tylko ugaszenie pożaru i udzielenie pomocy poszkodowanym, ale też zabezpieczenie całego obszaru przed kolejnym zagrożeniem. Dopiero po opanowaniu sytuacji możliwe jest dokładniejsze dokumentowanie miejsca katastrofy i analiza szczątków maszyny.
Na miejscu pojawili się również funkcjonariusze FBI. W sprawie mają pracować także instytucje odpowiedzialne za badanie wypadków lotniczych. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu przekazała ABC News, że wie o katastrofie i zbiera informacje. Federalna Administracja Lotnictwa poinformowała natomiast, że dochodzenie poprowadzi NTSB przy wsparciu FAA.
Na razie nie ma oficjalnej odpowiedzi na najważniejsze pytania. Nie wiadomo, co stało za decyzją o przekierowaniu samolotu do Laredo. Nie wiadomo też, czy za katastrofą stała awaria techniczna, warunki lotu, decyzje załogi czy inny czynnik. Śledczy będą musieli przeanalizować przebieg lotu, komunikację z kontrolą ruchu lotniczego, stan maszyny oraz miejsce uderzenia.
Katastrofa zakończyła się śmiercią jednej osoby i hospitalizacją pięciu kolejnych. Dla służb priorytetem pozostaje teraz wyjaśnienie, dlaczego prywatny odrzutowiec, który miał dolecieć do Austin, spadł na autostradę w Laredo i stanął w płomieniach.