Egzekucja na polskim parkingu. Dlaczego Biała Podlaska to sygnał alarmowy dla całej Europy?
Wyobraźcie sobie leniwy, poniedziałkowy poranek w Białej Podlaskiej. Zwykły, osiedlowy parking, na którym zazwyczaj największym życiowym dramatem jest zarysowany zderzak. Nagle tę prowincjonalną ciszę przerywają trzy strzały. Oddane z zimną krwią, z bliska. Trzeci to strzał kontrolny, by mieć pewność, że robota została wykonana. To nie jest scenariusz nowego hitu na platformie streamingowej. Wszystko wskazuje na to, że wschodni terroryzm państwowy właśnie wystawił nam rachunek za naszą europejską naiwność, a bezczelna egzekucja dokonała się na polskiej ziemi, w biały dzień.
Sztuka, która rozjuszyła dyktaturę
Ofiarą jest Robert Kuzowkow, znany także jako Siemon Skrepecki. Twórca, który zamiast oklaskiwać moskiewski reżim i inkasować bezpieczne ruble, wybrał broń o wiele groźniejszą z perspektywy tyranów – drwinę, czarny humor i pędzel. Jego bezkompromisowe performance'y, jak ten w Berlinie, wymierzone w imperialne zapędy autokratów, stały się solą w oku wschodnich decydentów. Skrepecki wyemigrował w 2021 roku, naiwnie wierząc, że Polska stanie się jego azylem. Mylił się.
Tragedia w Białej Podlaskiej to czytelny sygnał dla wszystkich dysydentów: granice Unii Europejskiej nie stanowią już tarczy ochronnej przed zemstą dawnych mocodawców. Śmierć artysty trudno rozpatrywać w kategoriach zwykłych, kryminalnych porachunków. Z perspektywy analityków bezpieczeństwa to klasyczne modus operandi, które ma sparaliżować strachem i udowodnić, że mściwa ręka reżimu dosięgnie każdego, kto odważy się myśleć samodzielnie.
Niewidzialny front na naszych ulicach
Jeśli wciąż uważacie, że to odosobniony przypadek, najwyższy czas na chłodną analizę twardych danych. Brutalna eliminacja niewygodnych jednostek idealnie wpisuje się w szerszy, przerażający algorytm działań wrogich wywiadów w Europie. Wystarczy cofnąć się do 2025 roku, kiedy to litewskie służby rozbiły międzynarodową siatkę sabotażową. Jej członkowie – w tym obywatele państw trzecich, werbowani jako tanie, najemne ramię wykonawcze – nie ograniczali się do podpaleń infrastruktury. Głównym celem operacyjnym była fizyczna eliminacja opozycjonistów politycznych, takich jak choćby Rusłan Gabbasow, w którego pojeździe odkryto wojskowy nadajnik GPS.
Dziś polskie organy ścigania prowadzą intensywne śledztwo. Są pierwsze zatrzymania, zabezpieczono monitoring, ale polityczny kontekst tej zbrodni mrozi krew w żyłach. Zrozumcie jedno: po naszym kontynencie wciąż mogą przemieszczać się uśpione komórki, gotowe do działań dywersyjnych i zamachów. A my nadal wygodnie siedzimy w fotelach, zachowując się tak, jakbyśmy oglądali film akcji, który nas nie dotyczy.
Geopolityczne przebudzenie, którego unikamy
I tu dochodzimy do najbardziej gorzkiej pigułki, którą musimy przełknąć. Podczas gdy na naszych ulicach giną ludzie, nasza debata publiczna tonie w jałowych, partyjnych przepychankach. Zamiast wzmacniać struktury państwa i kontrwywiad, część klasy politycznej woli cynicznie zbijać kapitał na historycznych resentymentach czy cudzych potknięciach dyplomatycznych. Kłócimy się o detale, kompletnie zapominając, skąd naprawdę płynie śmiertelne zagrożenie. Sami kręcimy na siebie bicz, wchodząc z uśmiechem w narrację napisaną nam obcym alfabetem.
Zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa nie rodzi się w gabinetach Brukseli, Berlina czy Kijowa. Źródłem destabilizacji jest zbrodniczy system Kremla, który nie cofnie się przed niczym, by zasiać chaos na Zachodzie. Wmawianie nam, że izolacjonizm i obcinanie wsparcia dla ofiar agresji to rzekomy "realizm polityczny", jest nie tylko błędem – to strategiczne samobójstwo. To zaproszenie dla wrogich służb, by częściej urządzały sobie strzelnice na polskich osiedlach.
Jeśli natychmiast nie zrozumiemy, że pokój nie jest nam dany raz na zawsze, a wschodnie służby traktują Europę jak swój poligon doświadczalny, ta egzekucja będzie tylko ponurym prologiem. Przestańcie wierzyć, że wojna hybrydowa toczy się wyłącznie w wieczornych serwisach informacyjnych. Obudźcie się, zanim kolejne strzały, oddane z zimną krwią, padną pod waszymi własnymi oknami.
Źródło: Goniec