Jest decyzja ws. 29-letniego lekarza, który zarobił 1,6 mln zł. Szpital wydał oświadczenie
Warszawski Szpital Południowy zakończył współpracę z Dawidem Kacprzykiem. Placówka wydała w tej sprawie oficjalne oświadczenie. To kolejny efekt medialnych doniesień dotyczących 29-letniego lekarza i radnego Koalicji Obywatelskiej.
Warszawski Szpital Południowy reaguje po medialnych doniesieniach
Sprawa Dawida Kacprzyka od kilku dni budzi duże emocje. 29-letni lekarz, który jest w trakcie specjalizacji z anestezjologii, znalazł się w centrum zainteresowania po informacjach dotyczących jego zarobków oraz sposobu realizowania obowiązków zawodowych. Z przekazanych publicznie danych wynika, że w ubiegłym roku miał zarobić 1,6 mln zł. Pracował między innymi w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Kacprzyk był jednocześnie radnym Koalicji Obywatelskiej. Jego działalność publiczna oraz zawodowa zaczęły być analizowane po doniesieniach medialnych, według których jego grafik pracy miał pokrywać się z innymi aktywnościami. W materiałach medialnych wskazywano między innymi na występy w Telewizji Polskiej oraz obecność w Senacie. To właśnie te informacje stały się jednym z powodów pytań o organizację pracy lekarza i sposób rozliczania jego dyżurów.

W poniedziałek głos w sprawie zabrał Marcin Kierwiński, minister oraz szef warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej. Poinformował, że Dawid Kacprzyk nie należy już do klubu.
– Dziś przyjąłem rezygnację Dawida Kacprzyka z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej – przekazał Marcin Kierwiński.
Decyzja ta zapadła jeszcze przed środowym komunikatem Warszawskiego Szpitala Południowego. Pokazuje jednak, że sprawa zaczęła mieć konsekwencje nie tylko zawodowe, ale również polityczne. Kacprzyk był bowiem osobą publiczną, a doniesienia dotyczące jego pracy w miejskim szpitalu wywołały pytania o nadzór, przejrzystość zasad zatrudnienia i kontrolę dyżurów w placówkach ochrony zdrowia.
Dawid Kacprzyk zwolniony ze szpitala. Placówka wydała oświadczenie
W środę Warszawski Szpital Południowy poinformował o zakończeniu współpracy z Dawidem Kacprzykiem. Komunikat placówki był krótki, ale jednoznaczny.
– Informujemy, że umowy zawarte pomiędzy Warszawskim Szpitalem Południowym Sp. z o.o. a lekarzem Dawidem Kacprzykiem zostały wypowiedziane przez Spółkę – napisano w oświadczeniu wydanym przez Warszawski Szpital Południowy.
To oznacza, że szpital zdecydował się wypowiedzieć umowy łączące go z lekarzem. Decyzja zapadła po serii publikacji dotyczących 29-latka. Wcześniej sprawą zajęła się również Naczelna Izba Lekarska, która skierowała zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Dotyczy ono podejrzenia opuszczenia dyżuru medycznego.
Zarzut ten ma szczególne znaczenie, ponieważ dyżur medyczny wiąże się z bezpośrednią odpowiedzialnością za bezpieczeństwo pacjentów. W przypadku oddziałów, na których pracują lekarze specjalizujący się między innymi w anestezjologii, ciągłość obecności personelu ma kluczowe znaczenie dla funkcjonowania placówki. Dlatego informacje o możliwym opuszczaniu dyżurów wywołały tak duże zainteresowanie i reakcję instytucji lekarskich.

W tle pozostaje także kwestia zarobków Kacprzyka. Według doniesień medialnych lekarz w trakcie specjalizacji miał w 2025 roku zarobić 1,6 mln zł. Tak wysoka kwota zwróciła uwagę środowiska medycznego, zwłaszcza że lekarze w trakcie specjalizacji zwykle nie osiągają podobnych dochodów. Sprawę skomentował przewodniczący Porozumienia Rezydentów Sebastian Goncerz.
– Sytuacja, z którą mamy do czynienia w przypadku tego konkretnego lekarza jest zupełnie niestandardowa – podkreślił Sebastian Goncerz.
Goncerz zwrócił uwagę, że w Polsce specjalizację odbywa około 33 tysiące lekarzy i nie są to zarobki typowe dla tej grupy. W jego ocenie w przypadku Dawida Kacprzyka złożyły się na to dwa elementy: bardzo korzystna umowa oraz wyjątkowo duża liczba godzin pracy. To właśnie połączenie tych czynników miało doprowadzić do kwoty, która stała się przedmiotem publicznej dyskusji.
Sprawa pokazała też różnice między trybami odbywania specjalizacji. Lekarze mogą realizować ją w trybie rezydenckim albo pozarezydenckim. W przypadku rezydentury lekarz jest zatrudniony przez szpital, w którym się specjalizuje, a wynagrodzenie jest odgórnie określone i finansowane przez Ministerstwo Zdrowia. Inaczej wygląda to w trybie pozarezydenckim, gdzie warunki zatrudnienia są ustalane na zasadach rynkowych. Jak wskazywał Sebastian Goncerz, w praktyce lekarze w takim trybie często zarabiają mniej od rezydentów, bo szpital może zaproponować im nawet najniższe wynagrodzenie.
Audyt w warszawskich SOR-ach. Rafał Trzaskowski zapowiada konsekwencje
Na doniesienia dotyczące Warszawskiego Szpitala Południowego zareagował również prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. W poniedziałek poinformował, że polecił przeprowadzenie pilnego audytu w tej placówce. Jak przekazał, urzędnicy miejscy byli już na miejscu, aby sprawdzić sytuację i wyjaśnić pojawiające się wątpliwości.
Decyzja Trzaskowskiego nie ograniczyła się jednak wyłącznie do Szpitala Południowego. Prezydent Warszawy zarządził również kontrolę w pozostałych szpitalnych oddziałach ratunkowych działających w miejskich placówkach. To oznacza szersze sprawdzenie organizacji pracy na SOR-ach, a nie tylko analizę jednej sprawy związanej z konkretnym lekarzem.
Rafał Trzaskowski zapowiedział także, że jeżeli audyt wykaże nieprawidłowości, wobec osób odpowiedzialnych zostaną wyciągnięte konsekwencje. Taka deklaracja pojawiła się w kontekście pytań o nadzór nad dyżurami, rozliczanie czasu pracy i zasady zatrudniania lekarzy w miejskich szpitalach. Sprawa Kacprzyka stała się więc punktem wyjścia do szerszej kontroli systemu.
Prezydent stolicy tłumaczył, że chodzi zarówno o bezpieczeństwo pacjentów, jak i o publiczne pieniądze.

– Ochrona zdrowia to zbyt poważna sprawa, żeby pozostawiać przestrzeń na wątpliwości i niedopowiedzenia – napisał Rafał Trzaskowski. – Chodzi o zdrowie ludzi, ale też o pieniądze podatników – dodał prezydent Warszawy.
To właśnie ten wątek może okazać się najważniejszy dla dalszego rozwoju sprawy. Z jednej strony chodzi o indywidualną odpowiedzialność lekarza, którego dotyczy zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Z drugiej strony sprawdzane ma być to, jak działał nadzór nad dyżurami i umowami w miejskich placówkach. Jeżeli kontrola wykaże uchybienia, konsekwencje mogą objąć nie tylko Dawida Kacprzyka, ale również osoby odpowiedzialne za organizację pracy w szpitalach.
Na razie wiadomo, że Warszawski Szpital Południowy wypowiedział umowy lekarzowi, Naczelna Izba Lekarska skierowała sprawę do rzecznika odpowiedzialności zawodowej, a miasto rozpoczęło audyt. Sprawa nadal może mieć dalszy ciąg, zwłaszcza jeśli kontrole potwierdzą nieprawidłowości lub ujawnią podobne problemy w innych warszawskich SOR-ach.