Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Spięcie w Sejmie, Witczak wygarnął Macierewiczowi. "Powinien pan trafić na śmietnik historii"
Julia Dębek
Julia Dębek 05.04.2025 09:17

Spięcie w Sejmie, Witczak wygarnął Macierewiczowi. "Powinien pan trafić na śmietnik historii"

Antoni Macierewicz
Fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER

W Sejmie doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy Antonim Macierewiczem (PiS), byłym ministrem obrony narodowej, a Adrianem Witczakiem (KO). Politycy starli się w kuluarach podczas rozmowy, a w emocjonalnej i pełnej oskarżeń dyskusji padły mocne słowa, wzajemne zarzuty o kłamstwo oraz odniesienia do historii i symboliki narodowej.

Poseł KO spiął się z Antonim Macierewiczem. Padły ostre słowa

Konflikt rozpoczął się w momencie, gdy Antoni Macierewicz udzielał wywiadu dziennikarzom na sejmowym korytarzu, powtarzając swoje znane już tezy o zamachu w Smoleńsku. Do polityka PiS podszedł wówczas poseł Koalicji Obywatelskiej Adrian Witczak, który przerwał jego wypowiedź pytaniem:

"Dlaczego pan tak kłamie?". „Tyle lat pan kłamał w sprawie Smoleńska i dzisiaj dalej pan tę narrację powtarza”

Na tę zaczepkę Macierewicz odpowiedział pytaniem: 

"A może mi pan powiedzieć, w jakiej sprawie kłamię?

Witczak nie pozostał dłużny, przypominając o ustaleniach komisji badających katastrofę: 

Mówi pan cały czas o zamachu, kiedy są jasne ustalenia, że tam nie było zamachu, że doszło do katastrofy. Dlaczego pan tak kłamie?”.

Od tej chwili rozmowa przekształciła się w chaotyczną, dynamiczną wymianę oskarżeń i komentarzy, w której politycy nieustannie wchodzili sobie w słowo. Macierewicz próbował dowiedzieć się, jaki ma pan dowód, a Witczak apelował o zakończenie manipulacji i budowania polityki na tragedii: 

“Nie budujcie polityki na kłamstwie, na katastrofie, na śmierci innych". – Mówił. – "Jako obywatel tego kraju nie godzę się na to, żeby pan wykorzystywał śmierć wybitnych Polaków”.

Polski aktor zdradzał żonę. Chciał, żeby się o tym dowiedziała

Oskarżenia o prorosyjskie wpływy

W trakcie emocjonalnej wymiany Witczak zasugerował, że Macierewicz mógł mieć kontakt ze służbami rosyjskimi. 

Pan sobie jakieś żarty robi”. – Odparł z irytacją polityk PiS. Równocześnie, Macierewicz zarzucał Witczakowi świadome kłamstwa i uprawianie medialnej propagandy mającej ukryć zbrodnię smoleńską

“On nie tylko kłamie, on oszukuje”.  – Mówił były minister.

Macierewicz nie szczędził także odniesień do historii, mówiąc, że postawa Witczaka przypomina mu działania komunistów wobec tych, którzy mówili prawdę o Katyniu. 

To jest tak, jak Polacy ratowali zamordowanych w Katyniu, tak? Dokładnie on się tak zachowuje, jak zachowywali się komuniści, wtedy, kiedy za wszelką cenę atakowali Polaków”. – Przekonywał. Podkreślał też wagę oddania czci ofiarom tragedii: – “Szacunek się im należy, czyli trzeba mówić, że zostali zamordowani po to, żeby Rosjanie mieli dominację w Europie”.

Z kolei Witczak zwracał uwagę, że członkom podkomisji smoleńskiej postawiono zarzuty i zarzucał Macierewiczowi celowe manipulacje: 

To jest niedopuszczalne, że tyle lat zgadzamy się na to, aby popierać te kłamstwa pana Macierewicza. Kłamstwa, gdzie dzisiaj po raz kolejny próbuje się budować politykę na grobach. Na grobach ludzi”.

ZOBACZ TAKŻE: Dziennikarz zadał kandydatce Lewicy jedno pytanie i cisza. Musiała się mocno tłumaczyć

„Powinien pan trafić na śmietnik historii”

Kulminacją wymiany zdań był moment, w którym Witczak przypomniał słowa, które już wcześniej wypowiedział z mównicy sejmowej. 

Kiedyś panu powiedziałem, że powinien pan trafić na śmietnik historii. I dzisiaj pragnę to powtórzyć. Powinien pan trafić na śmietnik historii za to, co pan robi”. – Mówił poseł KO. 

W jego ocenie, Macierewicz niszczy szacunek, niszczy pamięć historyczną i działa w sposób niegodny polskiego polityka.

Macierewicz odpowiedział, że zarzuty są nieprawdziwe i że to właśnie on broni pamięci o wybitnych Polakach. 

Dokładnie mówi pan tak, jak mówili komuniści na tych, którzy bronili Polaków zamordowanych w Katyniu. Dokładnie jest tak samo”. – Podkreślał. – “Wtedy przez 40 lat sadzano do więzienia tych Polaków, którzy mówili prawdę o zbrodni katyńskiej”.

Ostatecznie, zamiast merytorycznej debaty, doszło do publicznej, emocjonalnej konfrontacji, która ujawniła głębokie podziały polityczne oraz nieprzepracowane emocje związane z tragedią smoleńską.