Dziennikarz zadał kandydatce Lewicy jedno pytanie i cisza. Musiała się mocno tłumaczyć

W piątkowe popołudnie do Płocka zawitała kandydatka Lewicy w wyborach prezydenckich, Magdalena Biejat. Spotkanie z dziennikarzami na Starym Rynku miało być okazją do skomentowania bieżących decyzji politycznych oraz przedstawienia postulatów kampanii. Zamiast tego sporo uwagi przykuł jednak incydent z udziałem sztabowców, który wywołał niezręczną wymianę zdań między Biejat a jednym z obecnych reporterów.
Krytyka rządu i ustawy o składce zdrowotnej, Magdalena Biejat postawiła sprawę jasno
Podczas konferencji prasowej kandydatka Lewicy ostro skrytykowała uchwaloną przez Sejm nowelizację ustawy o składkach zdrowotnych, zgodnie z którą część przedsiębiorców miałaby płacić mniej. Zdaniem Biejat takie działania mogą poważnie zaszkodzić systemowi opieki zdrowotnej w Polsce.
„Obniżka składki zdrowotnej to realne zagrożenie dla publicznych usług zdrowotnych, które i tak są niedofinansowane”. – Podkreśliła.
Jej zdaniem, politycy rządzącej koalicji, wspierani przez inne ugrupowania, działają na szkodę obywateli.
„PO wraz z Trzecią Drogą we współpracy z Konfederacją przyłożyły rękę do dalszej demolki ochrony zdrowia. Nie da się tego inaczej nazwać”. – Dodała stanowczo.

Niezręczna sytuacja w trakcie konferencji Biejat. Mówi o tym cała Polska
W pewnym momencie konferencji uwagę mediów przyciągnęła inna kwestia – samochód sztabu Biejat zaparkowany w niedozwolonym miejscu na Starym Rynku. Jeden z dziennikarzy zapytał kandydatkę, dlaczego jej ekipa złamała przepisy drogowe, parkując na zakazie.
„Kierowca miał przestawić ten samochód. Zatrzymaliśmy się tutaj tylko na chwilę, żeby wyładować rzeczy”. – Odpowiedziała Biejat.
Reporter szybko jednak zauważył, że samochód stoi tam już od ponad 20 minut.
„No nie powinno tak być. Zaraz przestawimy”. – Zapewniła kandydatka, choć cała sytuacja wywołała konsternację wśród obecnych.
ZOBACZ TAKŻE: Polski aktor zdradzał żonę. Chciał, żeby się o tym dowiedziała
Kampania trwa – tempo rośnie, ale wpadki nie pomagają
Wizyta w Płocku była jednym z wielu przystanków w dynamicznie prowadzonym tournée wyborczym Biejat. Kandydaci walczący o urząd prezydenta intensyfikują swoje działania, odwiedzając kolejne miasta i prezentując program wyborczy. Jednak nawet najstaranniej zaplanowane wydarzenia mogą stracić na znaczeniu przez pozornie drobne wpadki wizerunkowe.
Sprawa źle zaparkowanego samochodu może nie mieć większego znaczenia prawnego, ale medialnie uderza w wiarygodność przekazu o przestrzeganiu prawa i sprawiedliwości społecznej – wartości, na które Lewica kładzie szczególny nacisk. W przypadku Biejat może się to okazać kosztownym potknięciem na dalszym etapie kampanii.





































