Macierewicz wziął się za zdawanie prawa jazdy. Zalicza wpadkę za wpadką

Pod koniec ubiegłego roku “Fakt” opisywał “rajd” Antoniego Macierewicza po ulicach Warszawy. Polityk Prawa i Sprawiedliwości złamał wówczas szereg przepisów, w konsekwencji czego stracił prawo jazdy. Teraz próbuje dokument odzyskać, jednak według doniesień medialnych, nie idzie mu zbyt dobrze.
Macierewicz urządził sobie rajd po Warszawie
W listopadzie 2024 roku dziennikarze “Faktu” opisali skandaliczną jazdę po stolicy w wykonaniu Antoniego Macierewicza. Jechali za nim spod siedziby Radia Wnet na Starym Mieście. Pierwszy z przepisów ruchu drogowego polityk miał złamać już "podczas opuszczania miejsca postojowego". Samochód był w ruchu, tymczasem on "przy uchu trzymał telefon". Za taką rozmowę w trakcie jazdy grozi 500 zł mandatu i 12 punktów karnych - podkreślił serwis. Później było jeszcze gorzej.
ZOBACZ: "Woda niezdatna do picia nawet po przegotowaniu". Ogromna awaria w polskim mieście
Awantura na konferencji Patryka Jakiego. Dziennikarka go wyśmiała, po chwili było jeszcze ostrzej Kinga Duda dostała awans. Trudno uwierzyć, ile teraz będzie zarabiać"Moim zdaniem samochód wtedy stał"
Kolejne wykroczenia Macierewicza “Fakt” udokumentował na zdjęciach. Działacz Prawa i Sprawiedliwości wyprzedzał inny samochód na przejściu dla pieszych - 1500 zł mandatu i 15 punktów karnych. Wisienką na torcie było natomiast przecięcie podwójnej ciągłej i wjechanie na buspas, za co mógłby według dziennika dostać 200 zł mandatu i 5 punktów karnych.
Dziennikarze ocenili, że za taką jazdę polityk powinien stracić prawo jazdy, które policja odbiera po przekroczeniu 24 punktów karnych, a Macierewicz uzbierał ich według ustaleń serwisu nawet 32.
Niedługo po incydencie o rozmowę w czasie jazdy były szef MON został zapytany przez TV Republikę. "Moim zdaniem samochód wtedy stał" - odpowiedział. Zapewnił także, że “jest absolutnie do dyspozycji” i “zrealizuje wszystko, co będzie wynikało z konsekwencji, jeśli takie działania rzeczywiście miały miejsca”. A konsekwencje okazały się najgorsze z możliwych - stracił prawo jazdy. Teraz próbuje je odzyskać. Jak mu idzie?
Antoni Macierewicz zdawał egzamin na prawo jazdy
Do doniesień “Faktu” odniósł się minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak. "Policja podjęła czynności w sprawie tego "rajdu", bo wszyscy są równi wobec prawa. Nawet Macierewicz, o czym zacznie się w końcu przekonywać. To osobnik nie tylko groźny dla bezpieczeństwa narodowego, ale i jak wskazują media dla bezpieczeństwa ludzi na drodze. Dość tych szaleństw!" - napisał na X.
Warszawska policja następnie poinformowała, że funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej wszczęli czynności wyjaśniające po medialnych doniesieniach o wykroczeniach drogowych jednego z byłych ministrów.
ZOBACZ: Mąż Beaty Klimek został przebadany wariografem. Wydano ważne oświadczenie
Niedługo później rzecznik szefa MSWiA przekazał, że Macierewicz dostał 21 punktów karnych i mandat w wysokości 1800 złotych. Miał już na swoim koncie 10 punktów karnych, więc stracił prawo jazdy. “Poseł Macierewicz za swoje wykroczenia drogowe dostał trzy mandaty łącznie na 1800 zł i 21 punktów. Dalsze kroki policji po zsumowaniu punktów karnych byłego ministra” - wskazał za pośrednictwem mediów społecznościowych Jacek Dobrzyński.
Obecnie Antoni Macierewicz próbuje “prawko” odzyskać, jednak według doniesień medialnych idzie mu kiepsko. Poseł PiS we wtorek zdawał egzamin teoretyczny w placówce WORD w Piotrkowie Trybunalskim. Jak poinformował miejscowy portal piotrkowski24.pl, polityk oblał ten test, nie zostając tym samym dopuszczony do części praktycznej. Według ustaleń serwisu był to drugi termin dla byłego ministra obrony narodowej. Pierwszy został wyznaczono na 18 marca, jednak wtedy Macierewicz się nie zjawił.





































