Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Awantura na konferencji Patryka Jakiego. Dziennikarka go wyśmiała, po chwili było jeszcze ostrzej
Krzysztof Górski
Krzysztof Górski 02.04.2025 09:06

Awantura na konferencji Patryka Jakiego. Dziennikarka go wyśmiała, po chwili było jeszcze ostrzej

Patryk Jaki
Fot. Pawel Wodzynski/East News

We wtorek, 1 kwietnia, Patryk Jaki wziął udział w konferencji prasowej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim. Podczas wydarzenia polityk Prawa i Sprawiedliwości uwikłał się w awanturę z włoską dziennikarką. O co poszło? Wyjaśniamy.

Marine Le Pen uznana za winną

Paryski sąd orzekł, że Marine Le Pen nie będzie mogła wystartować w wyborach prezydenckich we Francji uznając, że jest winna defraudacji publicznych pieniędzy. Wymiar sprawiedliwości oszacował, że łączne straty wyniosły 2,9 mln euro, w wyniku "opłacania przez Parlament Europejski osób, które w rzeczywistości pracowały dla skrajnie prawicowej partii". Kara jest bardzo dotkliwa - cztery lata pozbawienia wolności, w tym dwa w zawieszeniu. 

Zgodnie z wyrokiem Le Pen nie będzie mogła kandydować na urząd prezydenta przez następne pięć lat, nie weźmie zatem udziału w wyborach 2027 roku, chyba że do tego czasu sąd wyższej instancji wyda korzystny dla niej wyrok. Postępowanie może jednak potrwać bardzo długo. Do sprawy odniósł się Patryk Jaki podczas konferencji w PE. Polityk PiS wywołał swoimi słowami potężną awanturę.

ZOBACZ: Na jaw wyszło, ile zarobił Adam Glapiński. Polacy będą zaskoczeni, uwagę przykuwa jedna rzecz

Polacy dostają dziwne telefony. Pod żadnym pozorem ich nie odbieraj Zełenski przekazał tragiczną wiadomość. Rosjanie naprawdę to zrobili

Patryk Jaki skrytykował wyrok francuskiego sądu

We wtorek, 1 kwietnia odbyła się konferencja prasowa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) w Parlamencie Europejskim. W wydarzeniu wziął udział europoseł Prawa i Sprawiedliwości, który skrytykował wyrok paryskiego sądu.

Zakazali Marine Le Pen, która prowadziła w sondażach, startu w wyborach, aby uniknąć ryzyka, że wygra w przyszłości. To nie jest demokracja (...). I zrobili to, mimo że zachodni system demokratyczny opiera się na domniemaniu niewinności i, co ważne, prawie do apelacji. Prawo do odwołania to jest system zachodniej cywilizacji. Powiedzmy to sobie szczerze, szef Rady Konstytucyjnej, który podjął tę bezprecedensową decyzję, jest wieloletnim politykiem z partii (prezydenta Emmanuela) Macrona. Niedawno był szefem biura Macrona - stwierdził Jaki.

Zdaniem polityka PiS obywatele Francji nie będą mieli teraz prawa wyboru osoby, którą rzeczywiście chcą wybrać. Jego słowa wywołały burzę.

"Jak śmiecie?"

“Widzą, że ludzie nie wierzą już w ich propagandę, więc teraz chcą odebrać im prawa i oddać je sędziom wybranym przez nich. Zamiast ludzi będą decydować sędziowie. I to nie jest podział władzy, to nie są rządy prawa, to nie jest demokracja. To jest tyrania oligarchii” - podkreślał europoseł PiS podczas konferencji prasowej.

Na słowa polityka błyskawicznie zareagowała Federica Bianchi, dziennikarka włoskiego magazynu "L’Espresso". Kobieta nagle zaczęła się śmiać. Współprzewodniczący ECR Nicola Procaccini zwrócił jej wówczas uwagę. “Czy mogłaby pani nam powiedzieć, dlaczego się śmieje?” - dopytywał. “Tak, oczywiście. Śmieję się, ponieważ wy mówicie o praworządności. W tej chwili osądzacie wolny system sprawiedliwości w innym kraju, we Francji. Jak śmiecie? Nie jesteście Francuzami. Francuscy sędziowie podjęli tę decyzję, a teraz osądzacie to, co robią” - odpowiedziała Bianchi.

Mówicie o propagandzie, a to wy sprzedajecie wszystkim tutaj na tej sali propagandę. Dlaczego w ogóle osądzacie sędziów francuskich? - zwróciła uwagę dziennikarka.

Jaki odpowiedział, że powinna w tej sytuacji "odpowiedzieć na pytanie, jakiego rodzaju niezależność reprezentuje mężczyzna z sądu, który był politykiem od trzech dekad". Tymczasem reprezentantka włoskich mediów ponownie skrytykowała polityka PiS za podważanie decyzji francuskich sędziów. Europoseł następnie odparł, że nie odpowiedziała na jego pytanie i powtórzył je. "Na przyszłość jest coś takiego, co możemy nazwać kulturą" - powiedział Jaki.

ZOBACZ: Wyciekła prawda o majątku Grzegorza Brauna. “Byłem okradany”

"Może nie znasz zarzutów (wobec sędziego w sprawach dotyczących Marine Le Pen) i może powodem twojego śmiechu jest to, że nie jesteś poważną dziennikarką" - dodał Procaccini, zwracając się do Włoszki. “To jest obraźliwe i powinien pan całkowicie przestać” - odpowiedziała. Ostrą wymianę zdań zakończył rzecznik prasowy EKR, który poprosił o kolejne pytanie.

Patryk Jaki skomentował całą sprzeczkę w późniejszym komunikacie w mediach społecznościowych. “Dzisiejszą konferencję w obronie demokracji i prawa do startu w wyborach prowadzącej w sondażach we Francji Marine Le Pen zakłócali krzykami i śmiechem lewicowi dziennikarze. Okazało się, że nie mają podstawowej wiedzy o sprawach, w których zabierają głos” - napisał na X.