Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > 12-latek przez 12 dni walczył o życie. Tragiczna wiadomość ze szpitala, zrozpaczony tata zabrał głos
Marcin Czekaj
Marcin Czekaj 03.04.2025 16:14

12-latek przez 12 dni walczył o życie. Tragiczna wiadomość ze szpitala, zrozpaczony tata zabrał głos

Wypadek, samochód
Fot. KPP Wodzisław Śląski

Tragiczne doniesienia obiegły Polskę. Ojciec ogłosił śmierć swojego 12-letniego syna. Nastolatek kilka dni temu wziął udział w poważnym wypadku drogowym i trafił do śląskiego szpitala. Jego stan od początku był ciężki. Teraz rodzina przekazała, że jego serce będzie bić dalej. Oto szczegóły tej wyciskającej łzy historii.

Tragiczny wypadek 12-latka ze Śląska

Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku doszło 22 marca 2025 roku. Wówczas 12-letni Sambor jechał rowerem po chodniku na ul. Raciborskiej w Gorzycach pod Wodzisławiem Śląskim. W pewnym momencie zdecydował się wjechać na jezdnię, wprost pod koła kierującej fordem 55-latki. Nastolatek nie miał niestety na głowie kasku.

Policjanci na miejscu wstępnie ustalili, że 11-latek jadąc rowerem nie zachował ostrożności i zjechał z chodnika wprost przed prawidłowo jadący z przeciwnego kierunku pojazd marki Ford, którym kierowała mieszkanka powiatu wodzisławskiego - informowała wówczas policja.

Na miejsce szybko zadysponowano wszystkie służby. Sambor przez dłuższy czas był reanimowany. Wówczas udało się przywrócić jego funkcje życiowe. Przyleciał po niego śmigłowiec, który przetransportował go do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Św. Jana Pawła II w Katowicach. Z relacji służb i bliscy 12-latka wynika, że doznał on bardzo poważnych obrażeń głowy. Teraz bliscy ogłosili, że chłopiec nie żyje. Na jaw także wyszło, że podjęli oni bardzo ważną decyzję. Oto szczegóły.

Dalsza część artykułu pod zdjęciem.

486026926_588195300932621_5263700080640553845_n.jpg
Wypadek, w którym brał udział 12-latek. Fot. KPP Wodzisław Śląski
Decyzja Donalda Trumpa opłakana dla Polski. Donald Tusk bije na alarm Szwagier Andrzeja Dudy poszedł na całość. Nie zostawił na nim suchej nitki

Rodzina przekazała straszliwe wieści

O wszystkim poinformował pan Marcin, ojciec 12-letniego Sambora. W mediach społecznościowych napisał on, że “dziś (2 kwietnia – przyp. red.) po 12 dniach walki, w wieku 12 lat odszedł nasz najukochańszy syn”. W dalszej części wpisu mężczyzna poinformował, że dla najbliższych zmarłego informacja ta to ogromny cios i ból, który ciężko opisać. Jak dodał, jest to szczególnie trudna sytuacja dla braci zmarłego.

On jako kręgosłup moralny, miał zawsze przy sobie Rocha, który pilnował by zabrał kanapki do szkoły, czy bidon na trening. Uczył nas cierpliwości do Hektora. Będzie nam go bardzo brakowało, ale damy radę. Musimy. Każde miejsce w domu, każda sytuacja, jego obraz, zdjęcie, zapach i wspomnienie będzie nam o nim przypominać. Trzeba nauczyć się żyć na nowo. Radować na nowo. Zamiast pięciu talerzy ułożymy cztery. Codzienność chyba zaboli najbardziej - pisze pan Marcin.

ZOBACZ: Kluczowa trasa kompletnie zablokowana, korek na kilka kilometrów. Policja przekazała szczegóły

Ojciec zmarłego w swoim wpisie podziękował także wszystkim za modlitwy, wsparcie i przesłaną energię. Jak dodał, “Sambor to pewnie wszystko odda z nawiązką”. Mężczyzna podziękował także ratownikom, strażakom i lekarzom, którzy brali udział w całej akcji ratunkowej i walczyli o życie jego dziecka. Nie zabrakło także ciepłych słów w kierunku personelu katowickiego szpitala. Sam ojciec zmarłego przyznał, że będzie mu brakować "uśmiechu, przytulenia i rozmów".

Nie powiesz już “tato, przytul mamę” czy “chodź, idziemy pobiegać”. Nie zapytasz rano o wynik meczu Barca – Real i nie powiesz mamie “chodź, jedziemy na randeczkę”. Obiecuję Ci, że przebiegnę ten Nowojorski Maraton, który mieliśmy zaliczyć, jak będziesz mieć 18 lat. Do zobaczenia, Sambor - napisał.

To jednak jeszcze nie koniec, ponieważ najbliżsi zmarłego postanowili podzielić się ważną decyzją, którą podjęli. Okazuje się, że Samborowi uda się jeszcze uratować czyjeś życie. Oto szczegóły.

Serce Sambora nie przestało bić

Rodzina Sambora podkreśla, że to, co się wydarzyło jest dla nich “niepojęte”. Jak jednak dodają, “zawsze wiedzieliśmy, że dokona wielkich rzeczy i dokonał”. Przypomnijmy, że chłopiec w czasie wypadku doznał poważnego urazu głowy. Jego silne serce jednak się nie zatrzymało. Ojciec chłopca przekazał, że teraz ten najważniejszy organ będzie bił w ciele kogoś innego. Śmierć 12-latka stała się bowiem szansą na życie innej, potrzebującej osoby.

Od wypadku czuliśmy, że on zrobi to po swojemu. Zjednoczył nas wszystkich i, pomimo tak młodego wieku, pokazał, jak trzeba żyć, a jego silne serduszko będzie nadal biło. Ma szansę uratować jeszcze kilka ludzkich istnień - wyznał pan Marcin.

ZOBACZ: Napadli na niego na przerwie na szkolnym korytarzu i chcieli "wykorzystać". Dramat 14-latka

Dodajmy, że chłopca pożegnał także klub KS Czarni Górzyce, w którym grał. Ze względu na jego śmierć barwy drużyny zmieniły się na czerń. Sama tata 12-latka dodaje, że o ostatnim pożegnaniu nastolatka poinformują tak szybko, jak tylko będzie to możliwe. Bliskim zmarłego przekazujemy najszczersze kondolencje.

Chcemy, żebyście wiedzieli, że tak samo jak jego imię, on był wyjątkowy. Miał w sobie niezliczone pokłady empatii. Był uzdolniony artystycznie, był sportowcem, matematykiem, informatykiem, muzykiem, świetnym psychologiem i po prostu dobrym człowiekiem. Potrafił rozładować każdą sytuację i ze wszystkimi znaleźć wspólny język. We wszystkim był niesamowicie zdeterminowany. Z dumą pobijał szkolne rekordy, był najlepszym uczniem, ciekawy nowych rzeczy, mierzył najwyżej. Był inspiracją i motywacją. Miał wielkie marzenia - czytamy we wpisie pana Marcina.

486046448_588200517598766_9087757960968855507_n.jpg
Wypadek, w którym brał udział 12-latek. Fot. KPP Wodzisław Śląski
485790875_588193884266096_7383836576175729510_n.jpg
Wypadek, w którym brał udział 12-latek. Fot. KPP Wodzisław Śląski