"Pełen Obraz". W co tak naprawdę gra Mateusz Morawiecki? Nieznana twarz byłego premiera
Złote dziecko Prawa i Sprawiedliwości wreszcie dorosło do buntu? To, co wyłania się teraz, to obraz polityka, który przestał być zakładnikiem Nowogrodzkiej. Mateusz Morawiecki ma potężne zaplecze finansowe, własną armię ludzi i plan, by ostatecznie zrzucić z pleców Jarosława Kaczyńskiego. Pytanie tylko, czy mroczne tajemnice z przeszłości nie pokrzyżują mu szyków.
Materiał powstał na podstawie programu Gońca “Pełen Obraz”
- Polityczna przyszłość byłego premiera to dziś najgorętszy temat na prawicy
- Analizując w programie “Pełen Obraz” jego ostatnie ruchy, nie mamy wątpliwości: Morawiecki szykuje się do wielkiej, politycznej emancypacji
- Skończył się czas uległości, a zaczął się etap bezwzględnej gry o własną podmiotowość
Własne zabawki i „języczek u wagi”
Były premier od dłuższego czasu przestawia zwrotnice. Przestał reagować na to, co robią inni, a zaczął sam narzucać tempo gry. To diametralna zmiana postawy, która zwiastuje jedno: nieuchronne trzęsienie ziemi w Prawie i Sprawiedliwości.
– Wysyła coraz bardziej śmiałe informacje o tym, że jest gotowy po prostu zaraz zabrać swoje zabawki. Ma swoich ludzi, może bez problemu odejść, nie musi się o nic prosić – zauważa w programie “Pełen Obraz” dziennikarz Gońca Radosław Gruca, dodając ironicznie, że polityk jest dziś w takiej pozycji, w której może wreszcie „strzepać sobie prezesa i mieć go z głowy”.
Dokąd miałby pójść? Najbardziej prawdopodobny scenariusz to budowa nowej formacji – gospodarczo liberalnej, ale obyczajowo wciąż prawicowej.
– Morawiecki w ciągu kilku miesięcy powinien, według mnie, odejść z PiS-u i założyć własne ugrupowanie, które bez problemu przekroczy próg wyborczy. Myślę, że mógłby spokojnie zdobyć poparcie w okolicach 8 procent – prognozuje współprowadząca program prof. Anna Siewierska, politolog.
Taki wynik to dla Morawieckiego wymarzony kapitał. W nowym układzie sił to on stałby się cennym „języczkiem u wagi” – upragnionym koalicjantem gotowym do rozmów zarówno z Koalicją Obywatelską, jak i z osłabionym PiS-em.

Miliony, spółki i armia „harcerzy”
Rozłam na prawicy nie byłby jednak możliwy, gdyby nie osiem lat skrupulatnego budowania niezależności finansowej i kadrowej. W przeciwieństwie do „starego” PiS-u, który swoje wpływy opierał często na sojuszu z Kościołem, Morawiecki postawił na pragmatyzm i zasoby państwowe: Agencję Rozwoju Przemysłu i spółki skarbu państwa.
– Stworzył sobie naprawdę potężne zaplecze finansowe w postaci różnych firm i fundacji, które korzystały z jego przychylności i przychylności spółek w czasach PiS – wyjaśnia w “Pełnym obrazie” prof. Siewierska.
To dzięki programom takim jak kontrowersyjna „Willa Plus” oraz fundacjom wyrastającym z dnia na dzień, były szef rządu zbudował „poduszkę finansową” na chude lata i od zera wychował najmłodsze pokolenie lojalnych działaczy, nazywanych dziś jego „harcerzami”.
Cały program “Pełen Obraz” dostępny tutaj:
Europejska twarz i ucieczka przed „Pinokiem”
Morawiecki szykuje się do kontrastowego starcia wewnątrz prawicy. Podczas gdy Przemysław Czarnek coraz mocniej licytuje się na radykalizm z Konfederacją, były premier wybiera zupełnie inną drogę. Chce być postrzegany jako superwiarygodny, świetnie wykształcony polityk europejskiej prawicy, z którym można porozmawiać w obcych językach na zachodnich salonach.
Problem w tym, że polityczna elastyczność Morawieckiego nierzadko ocierała się o dwulicowość.
– Kiedy wypowiadał się po angielsku, jego wypowiedzi były zupełnie inne, niż kiedy mówił po polsku. Przechodził do mikrofonu TVP i po polsku mówił zupełnie coś innego – przypomina prof. Siewierska.
Radosław Gruca w trakcie autorskiego programu Gońca pyta wprost o „długi nos Pinokia” i notoryczne mijanie się z prawdą, które przylgnęło do byłego premiera. Czy to zablokuje jego plany? – Pamięć Polaków jest krótka i bardzo wybiórcza – odpowiada z brutalnym realizmem prof. Siewierska.
Złote dziecko z trupami w szafie
Choć dziś perspektywy przed Morawieckim wydają się świetlane, w jego życiorysie wciąż zioną białe plamy, które mogą okazać się tykającą bombą.
– Ja jednak będę tym namolnym pytaczem o to, czy przypadkiem jakichś trupów w szafie, poza tymi, które wszyscy znamy, pan Mateusz Morawiecki nie ma – zapowiada Radosław Gruca.
Pytania budzą już same początki jego kariery w latach 90. Skąd u młodego studenta wzięły się potężne pieniądze na elitarną i niezwykle kosztowną edukację w Hamburgu, Bazylei czy amerykańskiej Kellogg School? Zastanawiające są również głębokie, niemieckie ślady w jego CV: błyskawiczny staż w tamtejszym banku federalnym czy wydanie książki w prestiżowym PWN w duecie z zachodnim guru prawa europejskiego, prof. Frankiem Emmertem.
Co znamienne, to właśnie Emmert w przeszłości niezwykle chłodno ocenił swojego współpracownika. Z relacji red. Grucy wynika, że profesor uważał Morawieckiego za człowieka wysoce wyrachowanego, a wręcz niebezpiecznego.
– Emmert nigdy nie miał wątpliwości, że to jest liberał, euroentuzjasta, człowiek interesu – puentuje dziennikarz.
Jak zakończy się ta rozgrywka? Jedno jest pewne: Mateusz Morawiecki, kiedyś „mąż opatrznościowy” z plecakiem Jarosława Kaczyńskiego, wkrótce będzie wolny, a najlepsze polityczne partie zapewne dopiero przed nim. Z wewnątrzpartyjnego starcia ma szansę wyjść nie jako ofiara, ale niezależny gracz, który brutalnie rzuci wyzwanie dotychczasowym układom.
Źródło: Goniec