Awantura w obozie prawicy. Morawiecki: „Polityczne dno"
Rozłam w Prawie i Sprawiedliwości wywołał falę wzajemnych oskarżeń, które szybko przeniosły się do mediów społecznościowych. W centrum sporu znaleźli się politycy dawnego obozu, a głos ostatecznie zabrał sam Mateusz Morawiecki, apelując o zakończenie publicznych ataków.
Wojna na wpisy w sieci
Ostra wymiana zaczęła się od wpisu Michała Wosia, który na Facebooku zamieścił zdjęcie Ryszarda Terleckiego z podpisem:
„Młodzi. Wykształceni z wielkich miast. Odmłodzona prawica Mateusza Morawieckiego".
Post szybko zniknął, ale zdążył wywołać reakcję. W wymianie zdań z Pawłem Jabłońskim Woś ripostował:
„Wiele rzeczy się zmieniło, poza jednym: wciąż Pawle nie trzymasz ciśnienia".
Po stronie Morawieckiego opowiedział się sam Terlecki, pisząc 24 lipca, że „Maślarze prowadzą PiS do klęski".
Ostro zareagowali też inni politycy związani z Morawieckim. Jacek Kurski stwierdził, że „mamy do czynienia z ordynarną akcją na zlecenie Tuska, na zlecenie koalicji 13 grudnia, rozbicia jedynej realnej machiny politycznej, która może odebrać im władzę". W podobnym tonie wypowiedział się europoseł Waldemar Buda, odpowiadając na apele PiS o załagodzenie sporu.
„Przedstawiciel PiS wysłany dzisiaj do telewizji — naprawdę przestańcie do nas apelować o spokój, o zgodę, o umiar. Będzie wojna" — napisał.
Morawiecki zabiera głos. „Kłamstwo ma krótkie nogi"
Do internetowej awantury odniósł się bezpośrednio były premier, który początkowo zaapelował o ostudzenie emocji.
„Apeluję o opamiętanie. Obrażanie, pogarda i brak szacunku to polityczne dno. Prawica nie wygra wyborów wojną we własnych szeregach. Wygra je tylko wiarygodnością, skutecznością i programem" — napisał Morawiecki.
Zapewniał też, że całą sytuację traktuje jako konflikt „w rodzinie", a jego środowisko nie zamierza odpowiadać atakami na ataki.
Z czasem jego ton stwardniał. W niedzielę, 26 lipca, były premier napisał na portalu X:
„Gdy kończą się argumenty, zaczyna się festiwal fake newsów, insynuacji i politycznego błota. W ostatnich dniach widać, że niektórzy kompletnie nie wytrzymują ciśnienia" — napisał.
W dalszej części wpisu zaznaczył, że taka postawa szkodzi całemu obozowi.
„Tak nie buduje się szerokiego i zwycięskiego nurtu centroprawicowego. Kłamstwo ma krótkie nogi" — dodał.
Spór o skalę i charakter rozłamu
Tłem awantury pozostaje spór o to, kto odpowiada za rozstanie. Jarosław Kaczyński mówił o „trzydziestu kilku" posłach, którzy zrezygnowali z członkostwa, nie podpisując deklaracji lojalności. Morawiecki podaje z kolei, że jego środowisko liczy 40 posłów, senatora i trzech europosłów.
Politycy PiS zarzucają Morawieckiemu, że wielokrotnie proponował podział partii — mówił o tym Jarosław Kaczyński, a jego słowa powtórzył Michał Dworczyk. Sam Waldemar Buda przekonywał jednak na antenie TVN24, że nie chodziło o rozbicie partii, lecz o sposób docierania z przekazem do różnych grup wyborców.
Ostatecznie odejście parlamentarzystów ma zostać przypieczętowane we wtorek, na posiedzeniu Komitetu Politycznego PiS.
