Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]
Daniel Arciszewski
Daniel Arciszewski 20.05.2026 08:00

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]
Fot. Goniec

26 lipca 2023 r. Centrum Kultury "Muza" w Lubinie. Prowadzący poszukiwania dziewczynki mł. aspirant M.K. otrzymuje wyróżnienie Prokuratury Rejonowej w Lubinie – "Złoty paragraf" to docenienie jego pracy na rzecz praworządności w powiecie.

Część 5. cyklu „Co się stało z dziewczynką z Domu Zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu"

Nagrodę wręczają osoby odpowiedzialne za przyjęcie i nadzór sprawy, o której w sierpniu 2022 r. pisała cała Polska.

Wiceszef prokuratury Włodzimierz Hładyk i szefowa komendy mł. insp. Joanna Cichła, sami kończyli rok z niemałymi zasługami dla jawności życia publicznego. Dzięki nim, mieszkańcy Lubina nie dowiedzieli się o dziecku nagranym 13 czerwca 2022 r. w domu zakonnym Towarzystwa Salezjańskiego oraz o materiałach z torturami na dzieciach, odnalezionych przy przeszukaniu izby zakonnej księdza Grzegorza O.

Nikt nie wiedział, że nadzorowane przez nich śledztwo było ślamazarne, nieintuicyjne oraz niestarannie dokumentowane oraz że prowadzący je policjant wyróżnienie.

Za co konkretnie młodszy aspirant Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego otrzymał "Złoty paragraf" Prokuratury Rejonowej w Lubinie?

Prokuratura Okręgowa w Legnicy dziś nie odpowiada na to pytanie.

Powodów wyróżnienia próżno też szukać w aktach sądowych Grzegorza O.

Wręcz przeciwnie – łatwiej odnaleźć tam błędy lubińskich policjantów, które po tekstach Gońca przekazano do procedowania Biurze Spraw Wewnętrznych Policji.

Ciężko bowiem nie odnieść wrażenia, że śledczy stawali na głowie, aby nie wyjaśnić okoliczności nagrania dziewczynki szykowanej na seks w najstarszej polskiej parafii w Lubinie.

I to akurat śledczym się udało. 

ZDJĘCIE 1 Wiceszef prokuratury Włodzimierz Hładyk wręcza mł. asp. Mateuszowi Kropowi laur Złoty Paragraf. Od dwóch miesięcy dziecka którego Krop nie znalazł, szukają we Wrocławiu.jpg
Mł. insp. Joanna Cichła i wiceszef lubińskiej prokuratury Włodzimierz Hładyk wręczają nagrodę dochodzeniowcowi, który nie odnalazł ofiar Grzegorza O./źródło: KPP Lubin

Akt oskarżenia ze stycznia 2023 r. nie będzie dotyczył więc żadnych zidentyfikowanych ofiar wieloletniego pedagoga salezjanów, ani żadnego z licznych pedofili, z którymi Grzegorz O. rozmawiał o przekazywaniu dziewczynki i "ogarnianiu" innych dzieci.

Prokurator Hładyk i komendantka Cichła doprowadzili do aresztowania człowieka na sześć miesięcy, w ciągu których nie ustalono niczego, co nie było oczywistością już w dniu jego zatrzymania.

Zresztą dziwne rzeczy zaczęły się dziać na długo przed postawieniem Grzegorzowi O. zarzutów 18 sierpnia 2022 r.

Mimo uzyskania nagrań sugerujących przygotowania do handlu dziećmi, przyjmujący zawiadomienie prokurator Hładyk, 20 lipca nakaże badać sprawę Grzegorza O. pod kątem posiadania dziecięcej pornografii.

Kwalifikacja postawiona po osobistym spotkaniu prokuratora z kierownictwem Towarzystwa Salezjańskiego, nigdy się nie zmieni.

Jakby werdykt zapadł nim rozpoczęło się śledztwo. 

ZDJĘCIE 2 Joanna Cichła.jpg
– Przede wszystkim życzę wam wytrwałości w codziennej służbie, zdrowia, ale też szacunku ze strony społeczeństwa, bo mimo przychylności mieszkańców i wielu ciepłych słów, które do nas docierają, ten szacunek nie do końca jest zauważalny – przemawiała do zgromadzonych komendantka lubińskiej policji mł. insp. Joanna Cichła/źródło: UM Lubin

I tak najgłośniejsza sprawa badana przez komendę w 2022 r., zostawiła po sobie więcej pytań niż odpowiedzi.

Nikt badający sprawę "posiadania dziecięcej pornografii" Grzegorza O., nie będzie chciał stawiać zarzutów dla salezjanina-katechety, który 22 dni ukrywał nagrania sugerujące handel dziećmi przez dyrektora podstawówki.

Po wszczęciu dochodzenia policja co prawda każe przyjść katechecie na komendę, lecz nie spyta, dlaczego nie sprawdził czy nagrywane przez ścianę dziecko nie potrzebuje pomocy i dlaczego nie powiadomił policji o nagraniach przed dniem jej planowanego przekazania na seks.

Pytania nie padły, bo – jak się zdaje – nikt przed przesłuchaniem nie odsłuchał nagrań załączonych do zawiadomienia, które prokuratura kazała traktować jako dowód w sprawie posiadania "dziecięcej pornografii".

Katecheta Karol K. uczył najmłodsze dzieci religii. O nagraniach z dziewczynką w pokoju powiadomił po trzech tygodniach. Poszedł do kolejnego księdza, nie na policję /źródło: Młodzież Salezjańska/Facebook
Katecheta Karol K. uczył najmłodsze dzieci religii. O nagraniach z dziewczynką w pokoju powiadomił po trzech tygodniach. Poszedł do kolejnego księdza, nie na policję /źródło: Młodzież Salezjańska/Facebook

A na milczenie Karola K. jest paragraf. Zagrożony trzema latami pozbawienia wolności.

Ale w Lubinie jakby nikt o tym nie wiedział. Albo nie chciał badać błędów i wypaczeń ludzi zakonu.

święto policji
Na Święto Policji zjechała wieruszka rejonu. Gospodarz miasta twierdził, że policjanci nie dostają wystarczającego wsparcia polityków. "Wszyscy się wypierają policjantów jeśli są trudne tematy czy problemy do rozwiązania", diagnozował prezydent Robert Raczyński/źródło: UM Lubin

Tak jak nie chciano drążyć okoliczności odnalezienia profesjonalnie zniszczonego dysku twardego w pokoju księdza, historii usunięcia licznych plików z seksualnymi torturami dzieci na jego komputerze czy kwestii nadpisanego monitoringu z dnia, gdy w domu zakonnym nagrano przymuszenie dziecka do seksu.

W śledztwie nadzorowanym przez jednostki Joanny Cichły i Włodzimierza Hładyka, nie przesłuchano nawet szefa wrocławskich salezjan, ks. Bartłomieja Polańskiego, który nie tylko był wieloletnim przyjacielem Grzegorza O., (co wynika z jego próśb o widzenie z aresztowanym) ale który był trzecią osobą poinformowaną o nagraniach z 13 czerwca. 
 

ks. bartlomiej polanski
Ks. Bartłomiej Polański, inspektor (szef) wrocławskiego Towarzystwa Salezjańskiego. Karol K. powiedział mu o nagraniach z dziewczynką 5 lipca. Zakon przekaże je prokuraturze dopiero 15 dni później

Nikt nie chciał wiedzieć, dlaczego ks. Polański nie tylko nie zabezpieczył monitoringu i nie pobiegł na policję, lecz dlaczego sam zwlekał kolejne 5 dni z poinformowaniem osoby właściwej do zbadania pedofilii dyrektora salezjańskiej podstawówki – to jest salezjańskiego delegata ds. ochrony dzieci, ks. Piotra Lorka.

W dniach zwłoki inspektora Polańskiego, urywa się zapis monitoringu z parkingu parafii.

Nikt nie drążył też kwestii spotkania dla pedagogów i rodziców Salezjańskiej Szkoły Podstawowej w Lubinie, zorganizowanego przez kierownictwo zakonu po aresztowaniu księdza.

Towarzystwo Salezjańskie już 24 sierpnia 2022 r. zapewniało społeczność szkoły, że wśród ofiar aresztowanego dyrektora nie ma uczniów salezjańskich szkół.

W tamtej chwili wiedzieć o tym mógł tylko Grzegorz O., który – tak jak zakon – wyszedł obronną ręką ze śledztwa, które zostało oficjalnie wszczęte dopiero dzień po podejrzanym zebraniu.

A ksiądz? Po sugestii przesłuchującego go policjanta, Grzegorz O. zaczął twierdzić, że to on był przymuszaną do seksu dziewczynką nagraną 13 czerwca w jego pokoju.

Oficjalnie nie dano temu wiary i obiecano sądowi szukać dziewczynki (stąd pozwolenie na areszt), lecz w ciągu 6 miesięcy nie przesłuchano żadnego mieszkańca klasztoru, który realnie mógł widzieć, jak dziecko wchodziło lub wychodziło z pokoju księdza.

Nie przesłuchano wieloletniego kierownika domu zakonnego, ks. Mariusza J., który mieszkając ścianę w ścianę z Grzegorzem O., mógł słyszeć wszystko to, co Karol K. nagrał dyktafonem przez inną sąsiadującą ścianę.

Ksiądz Mariusz w klasztorze mieszkał 15 lat. Mógł więc posiadać nieocenioną wiedzę na temat życia prywatnego współlokatora, w tym o mężczyznach, których Grzegorz O. wprowadzał do budynku bez wpisywania na listę odwiedzin.

Nikt nie chciał dociekać, czy to na pewno przypadek, że tego samego dnia, w którym policja wszczęła dochodzenie, księdza Mariusza J. zwolniono z pełnienia obowiązków kierownika Domu Zakonnego.

Zamiast przesłuchiwać wartościowych świadków, zdecydowano się czekać na wyniki opinii fonoskopijnej, o którą zawnioskował adwokat Towarzystwa Salezjańskiego i Grzegorza O.

Miała ona udowodnić prawdziwość zapewnień zakonnika o "udawaniu głosu dziewczynki".

W ciągu 4 miesięcy mł. asp. M.K. nie przejrzał nawet jedynych nagrań z wewnątrz domu zakonnego, które mogły uchwycić wizerunek dziecka nagranego dyktafonem 13 czerwca ok. godz. 2.30 w nocy.

Co ciekawe, aspirant przejrzał nagrania z 12 czerwca (dzień poprzedzający stręczenie dziecka) i skończył przeglądanie taśm na 13 czerwca o północy – punktualnie dwie i pół godziny przed momentem uchwycenia domu dziecka.

Jakby chciał się dowiedzieć, czy dziecko nie weszło do klasztoru kwadrans po północy.

Oficjalnie oglądanie przerwał "z uwagi na czasookres jaki obejmuje zapis kamer".

Dokładnie z tego samego powodu M.K. nie odsłuchał do końca trwającego 42 minuty nagrania dołączonego do zawiadomienia, w którym ksiądz chwalił się na temat okrucieństw zadawanych dziewczynce i omawiał kolejny czyn handlu dziećmi (towar następnego dnia miał przekazać "tatuś z Chorzowa").

Długość nagrania (42 min) uniemożliwiła policjantowi, ot pierwsza rzecz z brzegu, odsłuchać krytycznych informacji na temat stanu zdrowia dziewczynki bądź jej tożsamości.

W aktach nie ma też śladu, by od sierpnia do grudnia próbowano ustalić tożsamość innych ofiar pedofili ujawnionych na demonicznych nośnikach księdza: tych gwałconych, płaczących z bólu kilkulatek, podpisanych polskimi imionami, przechowywanych obok "zdjęć z zajęć szkolnych lub wycieczek".

grzegorz o.
Grzegorz O. jako dyrektor salezjańskiej szkoły podstawowej. Od sierpnia do grudnia, nie ma w aktach śladu po próbach ustalenia tożsamości ofiar pedofilów ujawnionych na nośnikach księdza

Gdy w grudniu 2022 r. prowadzący postępowanie M.K. po ponad trzech miesiącach zaznajomił się z opiniami biegłego informatyka, stwierdził brak możliwości przypisania osoby Grzegorza O. w przeglądanych materiałach "pornograficznych z udziałem małoletnich poniżej 15 roku życia".

Orzekł tak, mimo iż nie przejrzał do końca załączonych przez biegłego materiałów i nie dysponował oględzinami (czyli zdjęciami) nagiego ciała księdza.

Te byłyby przydatne. Oprawcy i dzieci na zamieszczonych przez biegłego wydrukach z bestialskich filmów, często mieli zamaskowane twarze.

Policjant robiący oględziny nie opisał też treści rozmów na Skype załączonych przez biegłego, mogących stanowić dowód do dużo poważniejszych zarzutów.

Nie opisał rozmów narkotyzowaniu i wykorzystywaniu dziewczynki w czasie rzeczywistym. Jakby nie chciał wiedzieć, czy zaprzyjaźniony użytkownik Skype, nie mógł czasem być "wujkiem", któremu Grzegorz O. zarezerwował dziewczynkę na dzień 16 czerwca 2022 r.

Młodszy aspirant całkowicie pominął fakt, że z innymi, szukającymi seksu z dziećmi użytkownikami Skype, Grzegorz O. wymieniał się polskimi numerami telefonów czy dyskutował o postępie w zdobywaniu nowych ofiar.

Nawet biegły uznał to za istotne – wydruki z tych rozmów zawarł w swoich opiniach, otworzonych przez laureata "Złotego Paragrafu" dopiero po 105 ("opinia końcowa") i 131 ("opinia wstępna") dniach od ich powstania, co jest notabene rażącym naruszeniem prawa obowiązującego policjantów.
 

wytyczne komendanta
Mł. asp. otworzył opinie po przeszło 100 dniach od ich powstania tylko po to, by dowiedzieć się, że są one niepełne. Nie wniósł jednak o ich uzupełnienie

Fakt. Byłoby niezręcznie opisać inkryminujące rozmowy ze Skype, bo wtedy padłyby pytania, dlaczego do tej pory nie wniesiono do Microsoft i operatorów GSM o dane użytkowników omawiających handel dziećmi z księdzem trzymanym już piąty miesiąc w areszcie.

M.K. zapewne jeszcze głupiej było się tłumaczyć z całkowitego przeoczenia treści pedofilskich trzymanych na obu smartfonach zabezpieczonych przy podejrzanym, co w maju 2023 r. doprowadziło do decyzji sądu o zwrocie telefonu Huawei P30, na którym biegły ujawnił gwałt na kilkuletniej dziewczynce.

Jakkolwiek M.K. nie wytłumaczył wpadki przełożonym – pomogło. Wszak w lipcu 2023 r. Prokuratura Rejonowa w Lubinie wyróżniła go dyplomem uznania.
 

święto policji 2
Policjant który prowadził nieudolne poszukiwania dziewczynki, został wyróżniony indywidualnie. Brawa bili: komendant wojewódzki, posłanka PiS, przedstawiciel kancelarii premiera czy szefowa Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie

Przełożonym nie przeszkadzało zatem to, że M.K. nie dowiedział się, czy zdjęć i filmików z ofiarami pedofili na zabezpieczonych telefonach, nie utworzono ich aparatami. To mógłby być kolejny dowód na poważniejsze zarzuty.

Przez niezauważenie materiałów pedofilskich na zatrzymanych telefonach, nie można było też zbadać, czy dziewczynka z telefonu Samsung, jest tą samą osobą, którą biegły odnalazł na filmiku z komputera Acer.

Dziewczynkę z Acera wykorzystywano seksualnie na filmie nagranym w pomieszczeniu przypominającym pokój dla księdza – z wiszącymi komżami, kapami liturgicznymi i katolickimi dewocjonaliami.

Tego bardzo specyficznego i (na logikę) istotnego dla sprawy materiału, policjant M.K. także nie opisał w oględzinach.

Tak jak nie odnalazł śladu po licznych zdjęciach z imieniem dziewczynki z nagrania 13 czerwca w tytule oraz wulgarnymi opisami jej miejsc intymnych – nawet biegły uznał je za istotne i załączył do badanej opinii.

Policjant pominął zatem filmik z "polskiej parafii" i imieniem dziewczynki, przy czym nie było tak, że miał zerowe pojęcie o otaczającym go świecie.

Robiąc oględziny materiału ze słowem "Cambodia" w tytule, policjant odważył się stwierdzić, że ofiarami pedofili na nagraniach są dzieci poniżej 15. roku życia "których wygląd sugeruje pochodzenie indochińskie".

Dzięki pominięciu w oględzinach niewygodnych dla księdza materiałów (wszystkich nie obejrzał ze względu na ich ilość i drastyczność), "niemożliwość przypisania Grzegorza O. w przeglądanych treściach pornograficznych z udziałem małoletnich" mogło brzmieć choć trochę bezpiecznie.

Największą zagadką jest jednak nazwisko o które pytał się policjant.

Stawiał je obok imienia dziewczynki, na które założono konto Skype i którym posługiwał się ksiądz wołający do niej na nagraniu 13 czerwca.

Policjant pytał się o to nazwisko każdego z trzech świadków przesłuchanych po aresztowaniu podejrzanego i każdy z trzech świadków twierdził, że nic mu to nazwisko nie mówi.

W aktach nie ostał się żaden inny ślad o przełomowym ustaleniu w postaci danych osobowych potencjalnej ofiary.

Jakim cudem? Prokuratura już czwarty tydzień nie odpowiada na pytanie o okoliczności pozyskania tej informacji, tak jak nie odpowiada proszona o komentarz do każdego z szeregu możliwych błędów popełnionych przez podwładnych komendantki Joanny Cichły.
 

Mimo to, 26 lipca 2023 r., w Święto Policji, prowadzący opisane wyżej śledztwo, odbierał wyróżnienie za zasługi na rzecz praworządności.

ZDJĘCIE 8.jpg
26 lipca 2023, Prowadzący nieudolne poszukiwania ofiar pedofilii w Kościele otrzymuje wyróżnienie prokuratury/Źródło:UM w Lubinie

Dzień wcześniej, 25 lipca, Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu (dział ds. cyberprzestępczości 2. Wydziału Śledczego) wydała nakaz przeszukania i wydania nośników księdza trzymanych w Komendzie Powiatowej Policji w Lubinie.

Nakaz mają realizować funkcjonariusze CBZC.
 
                                                                                      ***

30 grudnia 2022 r., 2:40 rano.

Z Prokuratury Krajowej, za pośrednictwem systemu informatycznego PROK-SYS, wysłano żądanie o status aresztowanego do sprawy 4333-4.Ds.2423.2022.

Tabelkę "tryb przyśpieszony (pilna sprawa)" uzupełniono literą "T" jak "tak".

Sygnał z centrali przyspieszył koniec sprawy salezjanina podejrzanego o posiadanie "dziecięcej pornografii".

prokuratura krajowa
Centrala prokuratury mieści się na warszawskim Mordorze, przy ul. Postępu 3 Fot. Goniec


 

Druzgocąca opinia

Jeszcze tego samego dnia gotowa jest opinia fonoskopijna laboratorium Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, rujnująca całą dotychczasową linię obrony Grzegorza O.

Biegli uznają, że ksiądz nie tylko nie udawał głosu dziecka nagranego w pokoju.

Opinia laboratorium wskaże, że "głos dziewczynki nagrano bezpośrednio", gdyż nie zawiera "zniekształceń typowych dla wypowiedzi o charakterze transmisji telefonicznej lub internetowej".

Nie ma już wątpliwości – dziewczynka, której ciałem handlowano 13 czerwca w domu zakonnym w Lubinie, znajdowała wówczas się obok księdza, a świadek tych rozmów – katecheta Karol K., który 2 sierpnia zeznawał że głos dziecka słyszał z głośników –  wprowadził policję w błąd.
 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]
Laborantka pracowni fonoskopijnej Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji/źródło:Instagram/CLKP

Niepoprawna liczba

Tego samego dnia (30 grudnia) prokuratura zamyka śledztwo w sprawie o artykuł 202 paragraf 4a kodeksu karnego – "posiadanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego" i zaczyna pisać akt oskarżenia.

Niestety. Jak przed nim aspirant M.K., tak teraz prokurator E.W. niewiele rozumie z dokumentów przygotowanych przez biegłego z zakresu informatyki przy Sądzie Okręgowym w Legnicy.  

E.W. też nie wniesie o uzupełnienie opinii – widziała zapewne literkę "T" obok okienka "tryb przyśpieszony (pilna sprawa)" przy zapytaniu z centrali.

Rozmiar i szkody przestępstwa Grzegorza O. określone zostaną powołując się na wstępną część opinii biegłego i liczbą, która nie pada w niej ani razu.

Oto jak to wygląda w akcie oskarżenia lubińskiej prokuratury z 2 stycznia 2023 r.:
 

"W sprawie wydana została opinia informatyczna, w tym wstępna opinia, w świetle której podejrzany posiadał znaczną liczbę plików z zawartością treści pornograficznych z udziałem małoletnich, w tym w postaci filmów i zdjęć (146 plików)".

Słowo o opinii, na którą się powołano. "Wstępna opinia" biegłego Tomasza Jagiełły była gotowa 19 sierpnia, czyli dzień po zatrzymaniu księdza.

Pomogła aresztować podejrzanego, lecz przebadano do niej tylko 4 z 13 zatrzymanych nośników i nie uwzględniono w niej plików usuniętych, a możliwych do odzyskania.

Liczba "146" nie pada w niej ani razu.

Wartość użyta w oskarżeniu pojawia się tylko w "opinii końcowej", gotowej 14 września 2022 r.

Sto czterdzieści sześć jest tam liczbą, cyt. "plików w postaci zdjęć i filmów, zawierających treści pornograficzne, co do których zachodzi podejrzenie, że przedstawiają osoby małoletnie, z wykorzystaniem zwierząt lub inne mogące być potencjalnie istotnymi dla sprawy".

Są to materiały z okresu lipiec 2009-grudzień 2021 r. i dotyczące tylko i wyłącznie materiałów ujawnionych na dysku Western Digital 120GB – jednym z 13 zabezpieczonych do sprawy nośników.

Czy podejrzenia biegłego były słuszne? Jak już napisaliśmy, przez "ilość filmów, ich treść i drastyczność", dokonujący oględzin policjant, nie był w stanie zliczyć wszystkich materiałów z seksualnymi torturami na dzieciach.

(Co nie przeszkodziło mu w uznaniu, że "brak [jest] możliwości przypisania osoby Grzegorza O. w przeglądanych treściach pornograficznych z udziałem małoletnich poniżej 15 roku życia". Na jego usprawiedliwienie – nie wiedział jak Grzegorz O. wyglądał nago, bo nigdy nie zarządził oględzin jego ciała).

Gdy prosiliśmy o skomentowanie tych faktów przez Prokuraturę Okręgową w Legnicy, odpowiedziano nam, iż "ostatecznie materiał dowodowy zawsze weryfikuje sąd, który zarówno w I jak i w II instancji nie miał wątpliwości co do prawidłowości treści zarzutu aktu oskarżenia".

I tak Sąd Okręgowy przez pomyłkę odda Grzegorzowi O. telefon, na którym znajdował się materiał z gwałconą kilkulatką.
 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]
Akt oskarżenia w sprawie posiadania "dziecięcej pornografii" Grzegorza O. przygotowywano 3 dni. Ilość "pornografii" posiadanej przez księdza, nie pada ani razu w opinii, na którą powoływał się prokurator

Posiadał, nie współpracował

Akt oskarżenia powstał pięć dni po oględzinach oczyszczających księdza z uczestnictwa w "pornografii z dziećmi" którą posiadał.

Uzasadnienie nie jest długie. Długością odpowiada mniej więcej pierwszym wnioskom o areszt.

Sugerowano w nim duży poziom demoralizacji oskarżonego – jego "pornografia z małoletnimi" zawierała "filmy przedstawiające sceny gwałtu małoletnich dzieci", w tym niemowlęcia wyglądającego jakby miało rok.

Prokuratura podkreśli, że oskarżony nie współpracował z organami – Grzegorz O. nie podał danych "osoby z którą kontaktował się w celu umówienia spotkania z małoletnią".

Prokurator E.W. zaznaczy też, że opinia fonoskopijna "kategorycznie stwierdziła, że wypowiedzi dziewczynki nie należą do Grzegorza O.".

Kłamstwa zostały zauważone. Proszono, by sąd wziął to pod uwagę. 

Oczywista pomyłka

W akcie oskarżenia powiadomiono też, że 2 stycznia 2023 r. sprawę dziewczynki nagranej na parafii wyłączono do odrębnego postępowania.

Niestety. Kwalifikacja nowego czynu znów nie dotyczyła tego, co w istocie nagrano.

Przypomnijmy rozmowę z 13 czerwca 2022 r., tym razem jak ją spisał biegły zakładu techniki audiowizualnej Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Grzegorz O. został przez biegłego oznaczony literką "O", a młodziutka dziewczynka – literką "D".

M – Wujkowi się bardzo podobasz. Wujek się chętnie tobą zajmie i  wsadzi ci k*** do c***, a potem mu zrobisz l***a. Zrobimy tak? Spotkamy się w czwartek wieczorem?
D – (No możemy?) się spotkać.

(...)

O – Poczekaj chwilę.
M – Halo! 
O – Poczekaj chwilę, sekundkę. No idź, idź, idź .... No poszła teraz.
M – Weź ją daj na chwilę jeszcze. 
O – Poczekaj. N.! (Grzegorz O. woła imię dziecka – red.)
D – No już.
M – Idziesz spać już, kotku?
D – .... (idę?)

(...)

M – (No okej, to mamy załatwione?) wszystko. 
O – To wstępnie na czwartek, ale to jeszcze potwierdzimy. Jeszcze zobaczymy, co.
M – Dokładnie tak.
O – Co, co tam będzie, nie?
M – Super. ....
O – .... Dyskrecja tylko.
M – Normalnie, chłopie, kurwa (...)

Czy zatem prokurator E.W. nazwie rzecz po imieniu i określi że w nieruchomości należącej do Towarzystwa Salezjańskiego omawiano przygotowania do handlu dziećmi?

Nie zrobi tego.

Nowe przestępstwo będzie miało dotyczyć "składania w nocy z 13 na 14 czerwca 2022 r., za pośrednictwem systemu teleinformatycznego, propozycji obcowania płciowego z małoletnią oraz podejmowania działań zmierzających do realizacji tej czynności, tj. czynu z art. 200a par. 4 kk".

E.W. nie tylko myli datę czynu (to była noc z 12 na 13 czerwca, dokładnie 13 czerwca ok. 2.30 rano) podaną pod nieistniejącym artykułem (chodziło o art. 200a par. 2 kk; E.W. sprostuje "oczywistą pomyłkę" w ciągu dwóch tygodni).

Największą pomyłką, wydaje się być sama kwalifikacja.

Artykułem 200a par. 2 kk ściga się osoby które "za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej, składają małoletniemu propozycję obcowania płciowego i zmierzają do jej realizacji".

I pojawia się problem, gdyż z opinii wielkopolskiej policji wynika, że Grzegorz O. za pośrednictwem systemu teleinformatycznego składał propozycję obcowania nie dziecku, a drugiemu dorosłemu, w rozmowie jawiąc się jako jego opiekun.

Propozycję o której mowa w art. 200a par. 2 kk składał dziecku rozmówca z komputera (M), lecz następnie data przekazania dziewczynki "wujkowi" potwierdza się z księdzem.

Do przekazania dziecka miało dojść 16 czerwca 2022 r.

M – (No okej, to mamy załatwione?) wszystko. 
O – To wstępnie na czwartek, ale to jeszcze potwierdzimy. Jeszcze zobaczymy, co.
M – Dokładnie tak.
O – Co, co tam będzie, nie?
M – Super. ....
O – .... Dyskrecja tylko.
M – Normalnie, chłopie, kurwa (...)

Kto zdaniem prokuratury miał być sprawcą przestępstwa opisanego w art. 200a par. 2 kk oraz dlaczego rozmowy nie zakwalifikowano jako przygotowań do handlu ludźmi? Na odpowiedź czekamy czwarty tydzień.
                                                                           ***

Ostatni miesiąc bez dzieci

3 stycznia 2023 r. akt oskarżenia o "przechowywanie, posiadanie lub uzyskanie dostępu do treści pornograficznych z udziałem małoletniego" trafia do lubińskiego sądu.

Tydzień później sąd po raz ostatni przedłuża areszt Grzegorzowi O.

W uzasadnieniu decyzji znika już kwestia poszukiwanej dziewczynki.

Sędzia uzasadni areszt zagrożeniem wpływania na świadków wskazanych w akcie oskarżenia.
 

Nowa nadzieja

Cała nadzieja w Piotrze Bogackim z biura Rzecznika Praw Dziecka, który 17 stycznia złoży skuteczny wniosek o wgląd do całości akt sprawy Grzegorza O.

Sąd wyśle akta do Warszawy i Bogacki na własne oczy zobaczy, jak poszukiwano ofiar wieloletniego pedagoga.  

Biuro rzecznika Mikołaja Pawlaka będzie mogło wysłać do sądu prawnika, który zawalczy o sprawiedliwość dla zaginionej dziewczynki z domu zakonnego w Lubinie.

Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka uprawnia go do brania udziału w postępowaniu w sprawach nieletnich na prawach przysługujących prokuratorowi.

Co najważniejsze, rzecznik może zlecić przeprowadzanie opinii seksuologa. Organy bowiem nigdy o nią nie wniosły.

Taka opinia byłaby nieoceniona. Mężczyzna, u którego znaleziono liczne filmy z torturami na dzieciach i którego ofiary wciąż są poszukiwane, wkrótce może wyjść na wolność.
 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]
RZECZNIK PRAW DZIECKA podp: Mikołaj Pawlak był Rzecznikiem Praw Dziecka od grudnia 2018 do grudnia 2023 r.

Termin rozprawy wyznaczono na 8 lutego.

Złe traktowanie

16 stycznia Sąd Rejonowy w Lubinie nakazuje przenieść Grzegorza O. z powrotem do Aresztu Śledczego we Wrocławiu. Księdzu będzie bliżej na rozprawę.

Areszt w Dzierżoniowie nie zrealizuje tego polecenia.

Cztery dni po wydaniu nakazu, do sądu w Lubinie zadzwoni pracownik aresztu w Dzierżoniowie i powie, że O. "nie może zostać przetransportowany do Aresztu Śledczego we Wrocławiu z uwagi na złe traktowanie przez osadzonych".

Niewymieniony z nazwiska "pracownik aresztu" doda, że dowiezienie Grzegorza O. na rozprawę ustalono już z "kierownikiem Wydziału Konwojowego w Świdnicy".

Z rozmowy sporządzona zostaje notatka. Sąd w Lubinie przystaje na propozycję anonimowego pracownika Służby Więziennej.

                                                                                    ***

Ten czyn nie dotyczy dzieci

8 lutego Grzegorz O. został bezpiecznie przetransportowany z aresztu w Dzierżoniowie do sali "V" Sądu Rejonowego w Lubinie.

Obecni są dwaj z trzech świadków, jakich przesłuchano po aresztowaniu księdza (prokurator stwierdził, że pracownik szkoły nie wniósł nic do sprawy).

Zeznawać ma również policjant widzący jak ksiądz chował nośniki podczas przeszukania 18 sierpnia oraz Karol K., który twierdził, że głos stręczonego dziecka pochodził z głośników komputera (co wykluczyła analiza fonoskopijna).

Stawili się też adwokat Grzegorza O. oraz media.

Biuro Rzecznika Praw Dziecka, które wielokrotnie wnosiło o akta postępowania i dwa razy nawet je przeglądało, nie wyśle na rozprawę aplikanta.
 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]
Hall Sądu Rejonowego w Lubinie/źródło: UM w Lubinie

Pierwszy wniosek składa mecenas Dariusz N. – lubiński adwokat został zatrudniony przez Towarzystwo Salezjańskie jednocześnie do obrony Grzegorza O. oraz interesów prawnych całego zakonu.

Mecenas chce utajnić przewód, a uzasadnienie wniosku podpowiada, czyje interesy reprezentowane są w pierwszej kolejności.

– Tu wcale nie chodzi o interes oskarżonego, ale chodzi o ważny interes zgromadzenia salezjańskiego. Ten czyn trzeba traktować w oderwaniu od tej szkoły i tego zgromadzenia. Tak naprawdę ten czyn nie dotyczy ani dzieci, ani szkoły, ani tego zgromadzenia – grzmiał mecenas zakonu, którego słowa uwieczniono w protokole rozprawy.

Sąd postanowił, że media mogą zostać tylko na odczytaniu wyjaśnień oskarżonego.

Kłamliwe wyjaśnienia 

Wszyscy słyszą kłamstwa Grzegorza O. odczytane na rozprawie.

Że pracował z dziećmi dopiero od dwóch lat, że to on udawał głos dziewczynki stręczonej na parafii, że filmiki z torturami niemowląt oglądał tylko raz i do nich nie wracał.

Były dyrektor salezjańskiej podstawówki w całości podtrzyma wyjaśnienia i nie będzie miał nic do dodania, a odpowiadać będzie tylko na pytania adwokata.

Na rozprawie i tak nie ma prokuratora E.W., który już raz kazał Grzegorzowi O. udawać głos dziewczynki na sali sądowej.

Nadzorujący śledztwo prokurator może by przypomniał, że wyjaśnienia oskarżonego nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Niestety, na rozprawę stawia się inny prawnik, który nie sprostował kłamliwych wyjaśnień przyznającego się do posiadania "dziecięcej pornografii" księdza.

Oskarżenie na telefon

Po odczytaniu wyjaśnień, obrońca Grzegorza O. wnosi o wyrok bez przeprowadzenia rozprawy.

Jako karę proponuje pięć miesięcy więzienia (wszystkie odsiedziane), 12 miesięcy prac społecznych i do pięciu lat zakazu pracy z dziećmi.

"Proszę o szansę, ja nigdy nikogo nie skrzywdziłem", zgadza się z wnioskiem obrońcy Grzegorz O.

Nie zgadza się na to prokurator. Oskarżenie chce dwudziestu miesięcy więzienia i ośmiu lat całkowitego zakazu kontaktowania się z osobami poniżej 18. roku życia i pracy z nimi.

Adwokat salezjan podejmie rękawice: 18 miesięcy więzienia, bez zakazu kontaktu z dziećmi.

Prokurator J.B. prosi o chwilę na telefon do (niewymienionego z nazwiska) przełożonego.

Po kilku minutach wraca: prokuratura zgadza się nie wnosić o całkowity zakaz kontaktu z dziećmi, rezygnuje także z ośmioletniego zakazu podejmowania pracy związanej z wychowywaniem młodzieży. Warunkiem jest wyrok 20 miesięcy więzienia.

Obrońca i oskarżony nie wyrażają zgody. Grzegorz O., który do tej pory odsiedział pięć miesięcy i trzy tygodnie, nie chce wracać do kryminału.

Magiczną liczbą jest dziesięć miesięcy – więcej niż połowa odsiedzianej kary. Wówczas z wolności będzie w stanie ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie z reszty kary.
 

Bez wątpliwości

Targu nie dobito.

Adwokat Dariusz N. wnosi teraz o ograniczenie rozprawy do odczytania wyjaśnień oskarżonego, "wobec tego, że przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu".

Prokurator znów musi zadzwonić.

Wraca ze zgodą na "ograniczenie przewodu sądowego do wyjaśnień oskarżonego, który przyznał się w całości do zarzucanego mu czynu".

Sąd Rejonowy w Lubinie na podstawie art. 388 kpk, ograniczył przewód do odczytania wyjaśnień oskarżonego.

Tym samym uznał, iż "wyjaśnienia oskarżonego przyznającego się do winy nie budzą wątpliwości", a następnie postanowił zaliczyć w poczet dowodów materiały prokuratury, w tym opinię biegłego fonoskopii, która całkowicie obnaża kłamstwa Grzegorza O.

W aktach sądowych wygląda to tak:

Wyjaśnienia Grzegorza O.: "Na tym nagraniu to jest mój głos. Ja udawałem głos dziecka".

Opinia biegłego: "Wypowiedzi dziewczynki nie należą do Grzegorza O.".


1,5 roku za tortury niemowląt (nieprawomocne)

Prawnicy zamykają niepełny przewód sugerowanymi sankcjami.

Oskarżyciel podtrzymuje karę 20 miesięcy więzienia przy możliwości natychmiastowego powrotu Grzegorza O. pracy z dziećmi.

Dariusz N. wnosi o pięć miesięcy pozbawienia wolności (wszystkie odsiedziane) oraz rok prac użytecznych społecznie.

"Przepraszam jeszcze raz i wnoszę jak obrońca", zamyka oskarżony Grzegorz O.

                                                                                     ***

Sąd nie naradzał się 30 minut.

Za posiadanie filmów z "gwałconymi, krzyczącymi z bólu dziećmi", których tożsamości nie próbowano nawet ustalić, Sąd Rejonowy w Lubinie skazał Grzegorza O. na 18 miesięcy więzienia, 8 lat zakazu zajmowania stanowisk związanych z wychowywaniem dzieci, zapłatę 13 tys. zł kosztów postępowania i przepadek zabezpieczonych urządzeń.

Wyrok zapadł w momencie, gdy mieszcząca się w tym samym budynku prokuratura wciąż szukała dziewczynki, którą dnia 13 czerwca 2022 r. nagrano przymuszaną przez Grzegorza O. do seksu.


Wolność skazanego

Natychmiast po skazaniu salezjanina na 1,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności, sąd nakazuje wypuścić go z aresztu.

W sprawie nie ma ani jednej opinii biegłego seksuologa, psychiatry czy psychologa.

Człowiek piszący na Skype że "obcą (dziewczynkę) by ruchał na chama" i którego "eskalujące skłonności dewiacyjne" służyły prokuraturze za argument do aresztu, puszcza się wolno jak stał na rozprawie.

Teraz ksiądz będzie mógł osobiście włączyć się do poszukiwań zaginionej dziewczynki.
 

Kara zawyżona przez wzgląd na społeczeństwo

6 marca 2023 r. adwokat salezjanów miał gotową apelację od wyroku Sądu Rejonowego w Lubinie.

Powołując się na oględziny aspiranta lubińskiej policji, Dariusz N. wniósł o zwrócenie telefonu marki Huawei.

Przypomnijmy. Policja przeglądając zawartość smartfona, na którym biegły odnalazł materiały z gwałtu na kilkuletniej dziewczynce nie znalazła "treści istotnych dla sprawy" (przy czym oględziny robiono pod kątem posiadania "dziecięcej pornografii").

Dzięki nieodnalezieniu tego materiału, policja nie musiała wnosić o uzupełnienie opinii informatycznej pod kątem stwierdzenia, czy nagrania na smartfonie zrobiono jego aparatem.

Skończyło się na tym, że telefon z treściami za które ksiądz został skazany, mógł z powrotem trafić w jego ręce.

Adwokat chciał też przepadku wyłącznie dysku twardego komputera Acer, a to na nim ujawniono materiał z dziewczynką wykorzystywaną seksualnie w pomieszczeniu przypominającym dom parafialny, zapisany cztery dni przed zatrzymaniem księdza.

Pozostałe części laptopa mecenas chciał zwrócić rozpoczynającemu nowe życie Grzegorzowi O. (Komputer kupiony zaledwie kilka miesięcy przed aresztowaniem był bardzo drogi i mógł pomóc w powrocie do społeczeństwa).

Adwokat wniósł też o obniżenie kary więzienia – z 18 do 5 miesięcy.

Dzięki temu jego klient miałby gwarancję, że nie powróci do miejsc, gdzie mógłby być traktowany jak dzieci na jego nagraniach.

Jak to uzasadniał adwokat? "Z całą stanowczością Sąd I instancji stracił z pola widzenia fakt, iż oskarżony jedynie posiadał na nośnikach danych pornografię z udziałem małoletnich poniżej lat 15. Nie może być mowy, aby samo posiadanie treści miało destrukcyjny wpływ na rozwój psychofizyczny dzieci", odwoływał się do uzasadnienia wyroku I instancji Dariusz N., w którym sędzia mówił o destrukcyjnym wpływie "pornografii na rozwój psychofizyczny dzieci".

Poza tym, w odczuciu oskarżonego "wymierzona mu kara została zawyżona przez wzgląd na społeczeństwo".

Będzie kolejna rozprawa

Apelację przyjęto. Wobec Grzegorza O. wstrzymano obowiązek odbycia kary do czasu uprawomocnienia wyroku.

Co robią reprezentanci społeczeństwa? Prokuratura Rejonowa w Lubinie (wciąż szukająca dziewczynki nagranej 13 czerwca) nie składa odwołania od wyroku, a będący na bieżąco z tematem Rzecznik Praw Dziecka, nie podejmie żadnych działań, poza kolejnymi wnioskami o odpisy wyroków.

Kto mógł, ten postawił krzyżyk na dziewczynce. 
 

Praca w świeckiej fabryce

31 marca akta Grzegorza O. trafiają do Sądu Okręgowego w Legnicy. Na zapoznanie się z nimi sąd ma czas do rozprawy wyznaczonej na 16 maja.

Tymczasem posiadacz sadystycznej pornografii niemowląt o możliwych "eskalujących tendencjach dewiacyjnych", wypuszczony na wolność bez jednej opinii biegłego psychiatry bądź seksuologa, znika z pola widzenia lubińskiego wymiaru sprawiedliwości.

Nie ma go pod adresem domu zakonnego.

Jak się później okaże, między lutym a majem Grzegorz O. wystąpił ze stanu duchownego i znalazł pracę w fabryce niedaleko domu rodzinnego, którą pomogła mu zdobyć jedna z agencji pracy tymczasowej.

Jakimś cudem media zniekształcą fakty w taki sposób, że będzie się mówić o nowej pracy byłego księdza "w jednej z agencji zajmujących się doradztwem personalnym". 

 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]
Sprawa Grzegorza O. nie była skrupulatnie badana także przez opisujące ją media

Ekspresowa apelacja

Punktualnie 16 maja o 9 rano sędzia IV Wydziału Karnego Odwoławczego Sądu Okręgowego w Legnicy otworzy przewód apelacyjny byłego księdza.

Grzegorza O. wciąż reprezentuje adwokat zakonu, prokuraturę w Lubinie znów reprezentuje prokurator który nie nadzorował śledztwa, a dzieci nie reprezentuje nikt, choć Biuro Rzecznika Praw Dziecka pytało o sprawę tydzień przed rozprawą.

Sam skazany korzysta w pełni z okresu wolności przy braku zakazu kontaktowania się z dziećmi i nie stawia się na rozprawę.

Prawnik reprezentujący Prokuraturę Rejonową w Lubinie nie przedkłada żadnego nowego dowodu w sprawie ani nie ostrzega sądu, że bez opinii psychiatry zamierza się skazać człowieka, u którego znaleziono "krzyczące z bólu dzieci".

Prokurator nie informuje nawet, że jego jednostka prowadzi odpryskową sprawę, w której szuka ofiary księdza – prokurator regionalny dopiero 6 czerwca 2023 r. uzna, że dobro śledztwa będzie wymagało przenieść sprawę z Lubina do Wrocławia.

Może oskarżyciel uznał, że nie musiał o tym wszystkim mówić? O poszukiwaniach dziewczynki nagranej 13 czerwca 2022 r. sąd musiał wiedzieć – wszystko było w aktach.

 

Kwadrans dla dzieci

Według protokołu rozprawy apelacyjnej, całe posiedzenie – łącznie z naradą – trwało 15 minut.

W ciągu kwadransa sąd obniżył Grzegorzowi O. karę więzienia z 18 do 10 miesięcy i nakazał oddać mu telefon z materiałami przedstawiającymi gwałconą kilkulatkę.

Grzegorz O. miał też ponieść karę finansową – Skarb Państwa chce od niego 200 zł – 20 zł za proces i 180 zł opłat.

I tak pedofil, który spędził w areszcie łącznie 174 dni, będzie mógł wnosić o warunkowe zwolnienie z odbycia reszty kary.

Wyrok jest prawomocny.

Dziewczynki wciąż nie znaleziono. 
 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]
Budynek Sądu Okręgowego w Legnicy źródło:wikimapa.org/Sanka72

Pilny zwrot

Po prawomocnym wyroku, Sąd Rejonowy w Lubinie puszcza nakazy umieszczenia Grzegorza O. w więzieniu oraz zniszczenia dowodów, które mogły jeszcze pomóc w odnalezieniu poszukiwanych ofiar księdza.

17 maja o akta sprawy pilnie prosi Sąd Okręgowy w Legnicy, który dwa tygodnie później uzna, że pomylił się nakazując zwrot telefonu z filmikiem z gwałtu na kilkuletniej dziewczynce.

"Lektura akt sprawy, a ściślej opinii biegłego, w tym treść załącznika 3 i 3A do tej opinii, wskazują, że na zabezpieczonym i skazanego telefonie ujawniono treści pornograficzne z udziałem małoletnich", czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Legnicy.

Czy filmik został nagrany tym telefonem? Tego sąd nie chciał się dowiedzieć.

Wykrycie nowego materiału z bestialską przemocą na dzieciach, nie wpłynie na pozostałą część wyroku z 16 maja. Obniżenie wyroku do 10 miesięcy pozostaje w mocy.

"Czyn jakiego dopuścił się oskarżony miał w jego życiu charakter incydentu", napisze sędzia po lekturze akt z opinią biegłego, który o treściach na dysku Western Digital napisze, że "data zapisania na dysku pochodzi z okresu 31/07/2009 do 12/12/2021".

Sędzia uzna, że "sam fakt bezwzględnej kary pozbawienia wolności zdaje się odpowiednio uwzględniać okoliczności przemawiające na niekorzyść oskarżonego".

W uzasadnieniu wyroków I i II instancji nie będzie mowy o poszkodowanej, której poszukiwania zapowiadano we wniosku o tymczasowy areszt z 19 sierpnia 2022 r.

Sąd Okręgowy w Legnicy, widząc akta z torturowanymi dziećmi których tożsamości nie próbowano ustalić, stwierdzi też że: "nie można przyjąć, że czyn z art 202 par. 4a kk popełniono na szkodę osób małoletnich. Pokrzywdzonym w postępowaniu karnym jest osoba, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo".

Były ksiądz skazany za "incydent" w życiorysie, będzie teraz starał się o warunkowe zwolnienie z odbycia kary 10 miesięcy więzienia.

                                                                                  ***

6 czerwca 2023 r. śledztwo w sprawie dziewczynki nagranej na parafii, przejmie Dział Cyberprzestępczości 2. Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Stanie się to na wniosek "najważniejszego śledczego na Dolnym Śląsku", Prokuratora Regionalnego Bartosza Pęcherzewskiego.


Ziemia obiecana

Grzegorz O. rozpoczął nowe życie w sąsiednim województwie. Dalsze sprawy dotyczące wykonania wyroku rozpatrywał Sąd Okręgowy w Opolu.

24 maja nakazał on wstrzymać wykonanie kary więzienia do czasu rozpoznania wniosku o odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego.

Posiedzenie w tej sprawie miało odbyć się we wrześniu i do tamtej pory sąd zadecyduje, że w pierwszej kolejności rozpatrzy możliwość całkowitego przedterminowego zwolnienia z kary.

Posiedzenie z 25 września 2023 r. zakończy się nakazem "niezwłocznego warunkowego zwolnienia" Grzegorza O. z odbycia kary 10 miesięcy więzienia, "o co skazany mógł ubiegać się już 18 stycznia 2023".

Jak to uzasadnia Wydział IV Penitencjarny i Nadzoru nad Wykonaniem Orzeczeń opolskiej okręgówki? Cytujemy dosłownie:

"Jak wynika z ustaleń Sądu poczynionych w oparciu o akta sprawy, dane z KRK, wyniki wywiadu środowiskowego, informacje uzyskane od Policji oraz z ZK/AŚ (chodzi o więzienie – red.), skazany był tylko raz karany sądownie za posiadanie treści pornograficznych (sąd nie dodaje nawet, że chodziło o treści z udziałem małoletnich dzieci, całkowicie pomijając fakt, że nie była to żadna "pornografia", a zwykłe nagrania tortur i gwałtów na wrzeszczących z bólu kilkulatkach i niemowlaczkach, których nigdy nie zidentyfikowano – red.), odbył większość kary w ramach tymczasowego aresztowania, gdzie miał poprawną opinię, nie karany dyscyplinarnie, po uchyleniu tymczasowego aresztowania wystąpił z kapłaństwa, powrócił do domu rodzinnego rodziców, podjął pracę, partycypuje w kosztach utrzymania domu, spłacił zobowiązania, a biorąc pod uwagę jego pozytywną opinię w ZK/AŚ, od kuratora, a także od Policji, a także ustabilizowaną sytuację zawodową i lokalową, wreszcie zaś brak nowych postępowań karnych w toku (sąd badający akta Grzegorza O. przeoczył postępowanie prokuratury okręgowej we Wrocławiu, której sygnaturę nadano 6 czerwca – red.), czy wyniszczających nałogów, uznać należy, że w stosunku do jego osoby zachodzi pozytywna prognoza kryminologiczna, a sam skazany pomimo niewykonania kary w całości będzie przestrzegał porządku prawnego i nie wróci na drogę przestępstwa. Mając to na uwadze należało uznać, że cele kary zostały osiągnięte, proces resocjalizacji został ukończony, a tym samym zachodzą podstawy do zastosowania warunkowego przedterminowego zwolnienia z reszty kary pozbawienia wolności" – orzekł Sędzia Sądu Okręgowego, powołany decyzją KRS z lutego 2020 r.

                                                                              ***

Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu zakończy poszukiwania dziewczynki 22 maja 2025 r.

"Pomimo przeprowadzenia szeregu czynności, nie doprowadziły one do ujawnienia danych personalnych osoby występującej w dowodowym nagraniu jako "N.", które pozwoliłyby także na precyzyjne ustalenie wieku pokrzywdzonego", informuje nas prokuratura.

Umorzenie zachodzi "wobec stwierdzenia braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu", dodaje.

Śledczy nie ustalili też danych dzieci i oprawców widniejących w materiałach z seksualnym wykorzystaniem dzieci Grzegorza O.

Również tych z polskimi i kościelnymi tropami.

Wglądu do akt umorzonego postępowania odmówiono.

                                                                                ***

Brat zakonny Karol K. czekał 22 dni, zanim powiedział komukolwiek o nagraniu dziewczynki przeznaczanej na handel w pokoju obok.

Zamiast na policję, poszedł do księży, a po skazaniu Grzegorza O., został dyrektorem salezjańskiego liceum.

W 2024 r. K. odpowiadał za wprowadzanie w szkole standardów ochrony uczniów.

Dokument wskazuje po wielokroć, że niewypełnienie obowiązku powiadomienia organów o przestępstwie, zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 3.

Prokuratura Okręgowa w Legnicy nie odpowiada, czemu takich zarzutów nie postawiono Karolowi K. i czy ma je postawić po naszych materiałach.

Przestępcze niezawiadomienie o przygotowaniach do handlu dzieckiem, przedawni się 13 czerwca 2032 r.

                                                                                   ***

Ksiądz Tomasz R., który bezradnie przyglądał się organizacji półkolonii przez dyrektora szkoły nagranego z dziewczynką w pokoju, dziś sam jest dyrektorem salezjańskiej podstawówki w Lubinie. 
                                                                                   ***

Ksiądz Piotr Lorek po otrzymaniu nagrań świadczących o handlowaniu dziewczynką w domu zakonnym, poleciał dokończyć urlop.

Spisując zawiadomienie do prokuratury, wypaczył sens nagrania z dziewczynką szykowaną na handel oraz dopuścił do uczestnictwa Grzegorza O. w serii wycieczek w organizowanych ramach półkolonii Salezjańskiej Szkoły Podstawowej.

Lorek nadal odpowiada za ochronę nieletnich w salezjańskich ośrodkach wychowawczych.

Jest też członkiem rady ds. ochrony praw dzieci przy Konferencji Episkopatu Polski.

 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ODC. 5]
Ks. Piotr Lorek (drugi z lewej) awansuje w strukturach episkopatu; w 2026 r. na zdjęciu z Beatą Kempą, europosłanką z ugrupowania kierowanego przez Prokuratora Generalnego w momencie wszczęcia śledztwa/źródło:Facebook/Młodzież Salezjańska

                                                                                ***

Zakon nie odpowiada na pytania w związku z postępowaniem inspektora zakonu, ks. Bartłomieja Polańskiego.

Nie wiemy, co Karol K. powiedział mu 5 lipca i dlaczego szef zakonu nie kazał niezwłocznie powiadomić policji oraz dlaczego nie kazał administratorowi monitoringu zabezpieczyć nagrań z 12 i 13 czerwca.

Polański wciąż jest szefem wrocławskiego Towarzystwa Salezjańskiego.

Wciąż nie wyjaśniono okoliczności zniszczenia dysku twardego znalezionego w domu zakonnym inspektorii.

                                                                             ***

Prokuratura Krajowa nie odpowiada, kto wchodził do PROK-SYS dnia 28 grudnia 2022 r. i dlaczego pytał się o przyśpieszoną sprawę księdza Grzegorza O.

Tak jak nie odpowiada, czy śledztwem interesowało się kierownictwo polityczne organów wymiaru sprawiedliwości.

Zakon Salezjan pojawia się w aferze Funduszu Sprawiedliwości, zarządzanym przez członków partii politycznej ówczesnego Prokuratora Generalnego. 
                                                                                    ***
Młodszy aspirant M.K. miesiąc po skazaniu Grzegorza O. został odznaczony "Złotym Paragrafem" lubińskiej prokuratury.

Dziś jest już aspirantem. Wciąż zajmuje się ochroną dzieci.

To on prowadził sprawę Jana B., radnego gminy Ścinawa (powiat lubiński), który półtora roku spotykał się z dziewczynką z sąsiedniej miejscowości.

Legnicki sąd wypuścił Jana B. z aresztu prosto do domu sąsiadującego z małoletnią ofiara.

Tym razem prokuratura wniosła o opinię biegłych przed wypuszczeniem radnego z aresztu.

Wskazywała na wysokie prawdopodobieństwo powrotu Jana B. do przestępstw pedofilskich w warunkach wolnościowych.

Legnicki sąd nie wziął jej pod uwagę.

                                                                                ***

Komendantka policji Joanna Cichła zawsze podkreślała wagę przykładaną do spraw dzieci.

Mimo to, nie poinformowała mieszkańców miasta o potrzebie odnalezienia dziewczynki nagranej w domu zakonnym.

Dziś jest szefową Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, nadzorującego m.in. sprawy rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka.

                                                                              ***

Nowe kierownictwo biura Rzecznika Praw Dziecka nie komentuje działań poprzedników.

Biuro Moniki Horny-Cieślak nie odpowiada, czy nowa rzeczniczka zamierza poddać sprawę ponownej analizie celem celem opracowania zaleceń i wzmocnienia regulacji chroniących polskie dzieci.

>>> Część 1. cyklu "Co się stało z dziewczynką z Domu Zakonnego w Lubinie. Został po niej tylko głos na nagraniu
KLIKNIJ TUTAJ

>>> Część 2. cyklu "Co się stało z dziewczynką z Domu Zakonnego w Lubinie. Został po niej tylko głos na nagraniu
KLIKNIJ TUTAJ

>>> Część 3. cyklu "Co się stało z dziewczynką z Domu Zakonnego w Lubinie. Został po niej tylko głos na nagraniu 
KLIKNIJ TUTAJ

>>> Część 4. cyklu "Co się stało z dziewczynką z Domu Zakonnego w Lubinie. Został po niej tylko głos na nagraniu 
KLIKNIJ TUTAJ

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji