Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
Daniel Arciszewski
Daniel Arciszewski 02.04.2026 14:20

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
Grzegorz O. jako dyrektor Salezjańskiej Szkoły Podstawowej w Lubinie Fot. Facebook

W domu zakonnym bano się mówić o skłonnościach Grzegorza O. Skłócony z większością nauczycieli, oskarżany o niegospodarność, arogancję i agresję, w hierarchii salezjańskiego nauczycielstwa piął się na sam szczyt. Katecheta, który usłyszał go z przekazywaną na seks dziewczynką, z donosem zwlekał prawie miesiąc. Lubińscy śledczy pobili rekord katechety. Gdy policja weszła do pokoju księdza, była spóźniona 66 dni, 4 godziny i 30 minut. Ślady po dziewczynce dyrektor chował pod prześcieradłem.

 

Część 2. cyklu “Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego? Został po niej tylko głos na nagraniu”

 

Początek sierpnia 2022 r. Dyrektor salezjańskiej podstawówki bawi się z dziećmi na półkoloniach - po raz ostatni przed aresztowaniem. 

Do tamtej pory o nagraniach z dzieckiem w pokoju zakonnym wiedzieli już głowa zakonu ks. inspektor Bartłomiej Polański, jego delegat ds. ochrony nieletnich ks. Piotr Lorek oraz nowy Dyrektor Domu Zakonnego Towarzystwa Salezjańskiego w Lubinie, ks. Tomasz R.

Organizacja półkolonii przez Grzegorza O. łamała nawet wewnętrzne regulacje zakonu. "Normy ochrony małoletnich Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego św. Jana Bosko Wrocław" (2019), paragraf 173:

"Jeżeli istnieje podejrzenie, że osobą odpowiedzialną za nadużycie wobec małoletniego jest dyrektor, na czas przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego inspektor odsunie taką osobę od pełnienia obowiązków wymagających bezpośrednich kontaktów z małoletnimi".

Delegat ds. ochrony nieletnich: - Wiem, że organizował te półkolonie, ale o ich przebiegu nic nie wiem.

Ksiądz Tadeusz R.: - Dzieci spały w domu, a spotykały się w szkole i razem wyjeżdżali na wycieczki. Raczej nie było takich sytuacji, by ksiądz Grzegorz zostawał z dziećmi sam na sam, ale nie mogę wykluczyć, że tak nie było.

Wszyscy podkreślali, że na księdza Grzegorza nie było żadnych skarg w "tych sprawach". Zresztą wycieczki dla najmłodszych były jego popisowym numerem. Zawsze z nich wracał z wieloma zdjęciami.

Tym razem dało się temu zapobiec.

(Tomasz R. i Lorek) ks. Tomasz R. i ks. Piotr Lorek 2025 źrółdo Facebook - Młodzież Salezjańska
 ks. Tomasz R. i ks. Piotr Lorek 2025 Fot. Facebook/Młodzież Salezjańska

Ryzykowne zawiadomienie

20 lipca 2022 r. delegat ds. ochrony małoletnich inspektora Towarzystwa Salezjańskiego jechał do prokuratury z bardzo niebezpiecznymi dokumentami. 

Nie tylko wskazywały na pedofilię wieloletniego kierownika salezjańskich szkół, co samo w sobie jest rodzącą wiele pytań katastrofą. 

W powietrzu unosiły się zarzuty o przestępcze niezawiadomienie. Mijała bowiem 37. doba od nagrania dziecka przymuszanego do seksu w domu zakonnym. 

Jednak to załączona do zawiadomienia płyta była najgroźniejsza. Ujawniła, jak salezjanie całkowicie wypaczyli sens pedofilskich rozmów opisywanych w dokumencie. Przygotowywaną na handel dziewczynkę dokumenty sprowadziły wpierw do "głosu w komputerze” a następnie całkowicie ją zgubiły.

I gdyby ksiądz Piotr Lorek trafił na śledczego z krwi i kości, który jeszcze przy nim posłuchałby nagrań, być może dziś nie pisalibyśmy o zaginionej dziewczynce z domu zakonnego. 

Jednak ksiądz-delegat jechał do Lubina. I jeśli przed spotkaniem z prokuratorem miał powody do obaw, to do Wrocławia wracał spokojny. 

Telewizje nie postawią wozów pod Domem Zakonnym. Nikt nie zacznie szukać dziewczynki.

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
Wejście do budynku Prokuratury Rejonowej w Lubinie Fot. Lubin.pl

5 lat za posiadanie...

Zastępca prokuratora rejonowego w Lubinie Włodzimierz Hładyk nie odsłuchał nagrań przy księdzu, choć miał taką możliwość 20 lipca. Jak twierdzi Prokuratura Okręgowa w Legnicy, z tym koronnym dowodem Hładyk nie zapoznał się nigdy. Mimo to, jeszcze tego samego dnia, nadał bieg zawiadomieniu, od razu kwalifikując sprawę z art. 202 par. 4a kk. (posiadanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego).

Wybór paragrafu - zagrożony karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności* - to nie tylko najlżejsza kwalifikacja czynu, jaką dało się postawić obok licznych przestępstw omawianych na nagraniach.  To przede wszystkim tragedia dla zaginionej dziewczynki.

*wszystkie przytaczane kwalifikacje z kodeksów podajemy w brzmieniu z lipca 2022 r.

W Polsce, posiadanie dziecięcej pornografii jest przestępstwem w którym nie ma pokrzywdzonych. A jak nie ma pokrzywdzonych, to nie trzeba ich szukać.

Sąd Okręgowy w Legnicy skazując Grzegorza O.:

"Nie można przyjąć, że czyn z art. 202 par. 4a kk popełniono na szkodę osób małoletnich. Pokrzywdzonym w postępowaniu karnym jest osoba, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo".

...śmierć za używanie

Nie znamy dokładnej treści rozmowy księdza z prokuratorem, po której zawiadomienie z nagraniem dziewczynki na parafii zarejestrowano jako przestępstwo bez poszkodowanych. 

Jak zapewnia nas Prokuratura Okręgowa w Legnicy, prokurator Hładyk "kierował się treścią zawiadomienia, a nie jakimikolwiek sugestiami". 

Z tym że sam tytuł zawiadomienia oraz podstawa jego złożenia (m.in. art. 200 i 240 kk - obcowanie z dzieckiem i konieczność informowania o wiarygodnych podejrzeniach) sugerowały istnienie konkretnej ofiary. 

O czym Grzegorz O. mówił wielokrotnie w podsłuchanych rozmowach.

(M2) no a jak myślisz co możemy robić?

(M3) no ruchanie też?

(M2) no a jak

(M3) no bo nie bolało (opis czynności seksualnej - red.)?

(M2) a jak nie, pewnie że tak

["Protokół odtworzenia zapisu z płyty CD-R”, 15 sierpnia 2022 r.;

mł. asp. M. K., KPP w Lubinie, spis rozmowy 20 czerwca

źródło: Sąd Rejonowy w Lubinie, sygn. akt II K 11/23, M.K.10-11;  M3 - nieustalony rozmówca Grzegorza O.; w grudniu 2022 r. biegli uznają że głos M2 to Grzegorz O.]

Co prawda, w uzasadnieniu ks. Lorek pisze, że "nie jest znany czas ani miejsce w których mogło dojść do czynów seksualnych". 

Lecz wystarczyło, by prokurator przewrócił kartkę na "kościelne zeznania" Karola K., a zobaczyłby, że nocą 13 czerwca katecheta zaczął nagrywać rozmowy, gdyż w pokoju Grzegorza O. "usłyszał głos dziecka" i "w nagraniu mowa jest o dziewczynce w wieku 11 lat". 

I już znalazł prawdziwą ofiarę. 

Obcowanie z nieletnim to co najmniej art. 200 kk - od 2 do 12 lat więzienia. A gdyby polskie prawo uznawało za gwałt seks z każdą osobą, która nie może wyrazić świadomej zgody (np. 11-letnia dziewczynka) albo uwzględniono by nagrane opisy bólu zadawanego dziecku przez Grzegorza O., byłby to już art. 197 par. 3 pkt 2 kk - gwałt na nieletnim - od 3 lat do dożywocia.

Kościelne zeznania Karola K. powinny zmotywować Hładyka do odsłuchania dołączonej płyty. A wtedy wyszłoby coś dużo gorszego.

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
Włodzimierz Hładyk, 2017 Fot. YoutTube / TV Regionalna pl

Nie ma "handlu dziećmi". Jest handel ludźmi

Z nagrania z nocy 13 czerwca wynika, że Grzegorz O. (M2) udostępnia nagraną obok siebie dziewczynkę (DZ) do seks-rozmowy z "wujkiem" (M3), a następnie dogaduje termin umówienia wujka z dzieckiem "w realu". 

Na transkrypcji spisanej 15 sierpnia przez lubińską policję, wygląda to tak:

(M1) wujkowi się bardzo podobasz i wujek się chętnie tobą zajmie i  wsadzi ci k***a do c***i a potem mu zrobisz l***a, zrobimy tak jak spotkamy się w czwartek wieczorem?

(DZ) no możemy się spotkać.

(...)

(M2) poczekaj chwilę, sekundkę, no idź idź idź, no ale poszła teraz 

(M1) weź ją daj na chwilę jeszcze 

(M2) poczekaj, N.! (Grzegorz O. woła imię dziecka - red.)

(...) 

(M1) ok to mamy załatwione wszystko

(M2) to wstępnie na czwartek no to jeszcze potwierdzimy jeszcze zobaczymy...

(M1) dokładnie tak

(M2) ...co tam będzie nie?

(M1) super

(M2) weź pięćset (← niezrozumiałe) tylko

["Protokół odtworzenia zapisu z płyty CD-R”, 15 sierpnia 2022 r.;

mł. asp. M. K., KPP w Lubinie, spis rozmowy 20 czerwca

źródło: Sąd Rejonowy w Lubinie, sygn. akt II K 11/23, k. 10-11; DZ- dziewczynka  M1 - nieustalony rozmówca Grzegorza O.; w grudniu 2022 r. biegli uznają że głos M2 to Grzegorz O.]

Handel ludźmi, do którego zalicza się udostępnianie dzieci do seksu - za ich zgodą czy bez, za pieniądze czy za darmo - to już art. 189a par. 1 kk, od 3 lat do dożywocia.  

Kodeks karny: Handlem ludźmi (dziećmi) jest:  werbowanie, transport, dostarczanie, przekazywanie, przechowywanie lub przyjmowanie (osoby małoletniej), w celu jej wykorzystania, nawet za jej zgodą, do prostytucji, pornografii lub innych form seksualnego wykorzystania

Za przygotowania do handlu żywym towarem prokuratura mogłaby uznać też liczne fragmenty rozmowy z 20 czerwca z innym mężczyzną (M3), w których Grzegorz O. (M2) występuje zarówno jako dostawca, jak i odbiorca żywego towaru...

(M2) A ten co... Tamten jest z Chorzowa co te dwoje, to co on? On da, czy co?

(M3) No tak! On chce tak wiesz, taką grupkę stworzyć, nie?

(M2) Mhm... niby układ brzmi fajnie, ale coś wątpię czy to realnie wyjdzie... no byłoby zajebiście.

(M3) No słuchaj, zajebiście, nie? Ale różnie bywa. Ja też się nauczyłem, że podchodzę do tematu, że jak jutro nie wypali, to wiesz, to od razu zamykam temat z gościem, równie dobrze może coś wypaść.

(M2) Ok. Tylko czy ten gość jest realny, czy bajkopisarz. Może nie ma tych dzieci, wiesz, k***a.

(M3) Ma, ma. Udowodnił mi to w taki sposób, że jestem pewny.

["Nowe Nagranie 87.m4a” z 20 czerwca 2022 r. autor: Karol K.; płyta CD załączona do zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa,

źródło: Sąd Rejonowy w Lubinie, sygn. akt II K 11/23, k. 3,

opracowanie: Goniec.pl, M3 - nieustalony mężczyzna

w grudniu 2022 r. biegli uznają, że głos "M2” należy do Grzegorza O.]


Podejrzenia przygotowań do handlu dziećmi (a to naszym zdaniem sugerują nagrania) to art. 189a par. 2 kk - od 3 miesięcy do 5 lat. Choć to kara identyczna jak za posiadanie "treści pornograficznych z udziałem małoletnich", to ze względu na powagę przestępstwa handlu ludźmi, uzasadnione podejrzenia ich przygotowań wymagają natychmiastowego wszczęcia prokuratorskiego śledztwa (w przeciwieństwie do "standardowego" dochodzenia).

Ale to obciążyłoby służby przykrymi obowiązkami jak potrzeba natychmiastowego zabezpieczania śladów, rozpoczęcia poszukiwań ofiar, planowania czynności, analizowania ich, protokołowania i tak dalej.

"Sprawę przekazujemy organom które są kompetentne do jej wyjaśnienia oraz posiadają odpowiednie narzędzia" - kończył zawiadomienie do lubińskiej prokuratury ks. Lorek.

Dziś zakon w wysłanym do nas oświadczeniu dodaje:

"Nigdy nie była nam znana podnoszona przez pana teza dotycząca jakichkolwiek działań mających na celu przygotowania do "handlu dziećmi”, w których miałby uczestniczyć pan Grzegorz O. (...) Nasze postępowanie w tej sprawie było zgodne z obowiązującymi procedurami i przepisami oraz obejmowało pełną współpracę z organami ścigania, które same decydowały o tempie i sposobie prowadzenia tej sprawy”.

Ręce umyte.

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
fot: ks. Piotr Lorek, delegat ds. ochrony nieletnich, źródło: Młodzież Salezjańska/Facebook

Niski priorytet

Choć sprawa od 20 lipca jest w referacie prokuratora E.W., o wszystkim nadal decyduje prokurator Hładyk. 

Jak informuje nas Prokuratura Okręgowa w Legnicy, 21 lipca zastępca prokuratora rejonowego przekazał do Komendy Powiatowej Policji w Lubinie zawiadomienie w sprawie Grzegorza O. "celem wszczęcia dochodzenia z zakresu posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletnich, przygotowania przeszukania i sporządzenia m.in. transkrypcji rozmów na nagraniu" - warto zapamiętać, szczególnie ostatnią czynność. 

Świadczy ona że już 21 lipca była szansa że ktoś na policji usłyszy głos dziewczynki na nagraniach. Ale nic się nie dzieje aż do 1 sierpnia.

"Czas podejmowania decyzji uzasadniony był koniecznością wykonywania czynności także w innych sprawach, zarówno przez policję, jak i przez prokuratora", tłumaczy dziś Prokuratura Okręgowa w Legnicy.

To zrozumiałe. Posiadanie "treści pornograficznych z małoletnimi poniżej lat 15" to przecież przestępstwo bez ofiar. 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
 Budynek Komendy Powiatowej Policji w Lubinie sierpień 2021 Fot. Lubin.pl

Marzena P. na tropie

13 dni od wpłynięcia nagrań na prokuraturę - dochodzenie w sprawie z art. 202 par. 4a kk wszczyna aspirant Marzena P. (nie jest już w służbie). 

Funkcjonariuszka Komendy Powiatowej Policji w Lubinie wzywa na 2 sierpnia osobę, która nagrała rozmowy Grzegorza O. dotyczące m.in. przekazywania dziecka na seks. 

Policyjne regulacje sprawiają, że dla dziewczynki pojawiła się kolejna szansa.

Wytyczne nr 3 Komendanta Głównego Policji w sprawie wykonywania niektórych czynności dochodzeniowo-śledczych przez policjantów z 2017 r.,

paragraf 17. ustęp 1. punkt 1.

Przesłuchanie powinno być poprzedzone przygotowaniem się policjanta do dokonania tej czynności, w szczególności przez zapoznanie się z całością materiałów dotyczących przedmiotu przesłuchania oraz osoby przesłuchiwanej

Do momentu, gdy 2 sierpnia 2022 r. o godz. 11 rozpocznie się przesłuchanie Karola K., aspirant miała obowiązek zapoznać się z nagraniami sugerującymi handel ludźmi oraz dołączoną do nich dokumentacją. 

Z tych wynikało, że świadek namyślał się 22 dni zanim zgłosił pedofilskie rozmowy przełożonego z pracy. Ostatecznie zgłosił je Kościołowi, który wypaczył ich sens.

Jednak aspirant P. nie zadaje pytań świadczących że zapoznała się z całością materiałów dotyczących przedmiotu przesłuchania. 

Treści rozmów nagranych 13 czerwca nie odświeżył też wezwany brat zakonny. Wybrał marnowanie czasu policji. 

Albo świadome wprowadzanie jej w błąd.

Pamięć selektywna

(M2): poczekaj, N! (Grzegorz O. woła imię dziecka - red.)

(DZ): no

(M1): idziesz spać już ***?

(DZ): idę

(M1): no to idź, buziaczki

(DZ): mhm

(M1): ok to mamy załatwione wszystko

(M2): to wstępnie na czwartek no to jeszcze potwierdzimy jeszcze zobaczymy...

(M1): dokładnie tak


Po 51 dniach świadek Karol K. pamięta z tej rozmowy tyle:

"Usłyszałem wyraźnie głos dziecka: To był głos z komputera. Z głośnika lub zestawu głośnomówiącego. Ja słyszałem głos tego mężczyzny i dziecka a rozmowa była na temat seksu. To była rozmowa pomiędzy mężczyzną i tym dzieckiem. Grzegorz był jakby słuchaczem tej rozmowy".


Z kolei fragment, który ciężko rozumieć inaczej niż dopięcie terminu i (jak zinterpretuje policja) kwoty za przekazanie dziecka na seks, Karol K. opisze:

“Po zakończeniu tej rozmowy Grzegorz z tym mężczyzną jeszcze krótko rozmawiali po czym się pożegnał i rozłączył". 

Nieprawdę, że głos dziecka słyszano z komputera, biegli zweryfikują dopiero 30 grudnia.

Teflonowy katecheta

Gdyby aspirant P. odsłuchała nagrań, mogłaby je nawet puścić Karolowi K. i pytać pod zarzuty: nie tylko o poświadczanie nieprawdy (że nagrywana dziewczynka była w pokoju - co do tego wątpliwości nie mieli biegli, ale wynika to także z kontekstu) ale i o karalne niezawiadomienie - wbrew obowiązkowi z art. 240 kk, Karol K. nigdy na policję sam z siebie nie poszedł. 

Ale dziewczynka i tym razem nie ma szczęścia u dorosłych. Żadne takie pytanie nie padnie. 

P. nawet nie spyta, czy podobnej natury podejrzenia względem księdza pojawiały się w przeszłości. Zadowoli się marnym “bardzo zaskoczyła mnie ta sytuacja, nie spodziewałem się czegoś takiego po Grzegorzu".

Tak ginie kolejna okazja do spisania prawdziwej istoty rozmów z dziewczynką w domu zakonnym. 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
Materiały promocyjne; kampania “Szukają do pracy w policji” lipiec 2020 Fot. Urząd Miasta w Lubinie

Wakacje last minute

4 sierpnia zastępca prokuratora rejonowego Hładyk zatwierdził nakaz przeszukania pokoju oraz wydania nośników danych Grzegorza O. Kolejnego dnia do realizacji nakazu policja wyznacza asp. szt. M.J. i... znów nic się nie dzieje.  

Właśnie w tym czasie Grzegorz O. prowadzi swoje ostatnie półkolonie.

- Ja dzwoniłem na Komendę w Lubinie prosząc o rozmowę z policjantem który prowadzi sprawę (…) Nawet przyjechałem specjalnie do Komendy i spotkałem się z Panią Naczelnik (pisownia oryg.), żeby porozmawiać o tej sytuacji, bo policjantka, która dostała sprawę, też poszła na urlop - skarżył się w październiku Piotr Lorek, delegat salezjan ds. ochrony małoletnich.

Przesłuchiwał go prowadzący śledztwo M.K..

Rażący wybór

W sierpniu 2022 r. M.K. jest policjantem Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego w stopniu młodszego aspiranta. 

Nie wiemy ile czasu robił jako dochodzeniowiec, bo policja nie odpowiedziała na zadane przez nas pytania. Można tylko zgadywać, że dotychczas wykrył kilka rozbojów i umorzył tyle samo oszustw na Blika. Może dotychczas mógł wykonywać rzeczy mechanicznie, po łebkach i na odwal, bo to wystarczyło do wlepienia pięciu lat recydywiście wynoszącemu kosiarkę z garażu sąsiada. 

Na pierwszy rzut oka mł. asp. M.K. będzie się jawił jako bohater negatywny. Ale jednoznaczny będzie tylko jego tragizm. Działał jak działał - niechlujnie, niestarannie, wbrew zasadom - nie tylko rzemiosła, ale logiki i ludzkiej przyzwoitości.

Lecz to właśnie jego do tej sprawy ktoś dał, tak jak ktoś powinien sprawować nad nim nadzór. 

W ramach komórki organizacyjnej był to naczelnik Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego podkomisarz Wojciech Sołoducha, a w ramach jednostki - komendantka lubińskiej policji, młodsza inspektor Joanna Cichła (już nie pracuje w formacji, jest dyrektorką Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Lubinie). 

To oni wyznaczając policjantów do spraw powinni kierować się ich zdolnościami i efektywnością, to oni powinni zatwierdzać plany śledztw (te zostanie wszczęte 24 sierpnia), żądać sprawozdań - a przede wszystkim - to oni mogli w każdej chwili żądać wykonania jakiejś czynności lub zaniechać jej wykonania. I to oni wybrali M.K. by prowadził fikcyjne poszukiwania dziewczynki. 

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
Inspektor Joanna Cichła, była komendant KPP w Lubinie Fot. Facebook

Nie mamy wątpliwości, że M.K. bacznie się przyglądano na każdym etapie sprawy. Ksiądz u którego znaleziono archiwum z sadystyczną pornografią, a o którego zatrzymaniu pisała cała Polska, była najwrażliwszą sprawą na komendzie co najmniej od roku, kiedy to młody chłopak zmarł podczas interwencji funkcjonariuszy KPP w domu swojej matki. 

Gdy w czerwcu 2023 r. 2. Wydział Śledczy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu weźmie się za naprawianie błędów, których nie wykryła także nadzorująca M.K. prokuratura w Lubinie, na wiele rzeczy będzie już za późno.

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
Komenda w Lubinie po śmierci chłopaka na interwencji funkcjonariuszy sierpień 2021 Fot. Urząd Miasta w Lubinie

Policja działa od święta

15 sierpnia 2022 r. - w święto Wojska Polskiego - M.K. przychodzi na komendę i tworzy "Protokół odtworzenia zapisu z płyty CD-R”. Zaczyna od stwierdzenia że "odsłuchania dokonał 18 lipca 2022 r. w godzinach 11:20-12:50". 

Tylko że to niemożliwe.

Z późniejszych zeznań księdza Lorka wynika, że płyta do lubińskich organów ścigania trafiła dopiero 20 lipca. Informację potwierdza Prokuratura Okręgowa w Legnicy i dodaje, że z prokuratury na policję nagrania przekazano 21 lipca. 

Data 18 lipca widniała jedynie na zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa. Bo żądający osobistej audiencji u prokuratora ksiądz, sam musiał czekać dwa dni od przygotowania zawiadomienia do momentu, gdy z urlopu wróci prokurator. 

Nie wiemy, dlaczego M.K. antydatował czynność. Czy to on był "policjantem, który prowadził sprawę” do którego wpierw próbował dodzwonić się ksiądz? 


Czy to on 21 lipca dostał polecenie spisania transkrypcji, z którego się nie wywiązał? Czy to dlatego Marzena P., która wszczęła śledztwo i "która też poszła na urlop” nie potrafiła zadać właściwych pytań katechecie? 

Czy teraz z urlopu wrócił M.K. i w panice tuszuje zaniechania, nie dbając by przynajmniej z wierzchu antydatowanie w dokumentacji wyglądało correct?

Więcej można się dowiedzieć z tzw. akt kontrolnych śledztwa RSD-1228/22 Komendy Powiatowej w Lubinie, lecz nie wiemy czy nie zostały już zniszczone. 

Na to, jak na żadne z 46 pytań, które wysłaliśmy, policja nie odpowiedziała.

Jednak 15 sierpnia 2022 r. pojawił się płomyczek nadziei dla dziewczynki.

...z uwagi na długość nagrania

Młodszy aspirant M.K. spisuje trwające 5 minut nagranie z 13 czerwca 2022 r. Okrucieństwo Grzegorza O. zostaje przelane na papier. 

To jego transkrypcji i oznaczeń używaliśmy opisując rozmowy z przekazywania dziecka na seks, i to on mógł być tak przekonany o transakcyjnym charakterze rozmowy z "NN mężczyzną", że tam gdzie biegła fonoskopii usłyszy "dyskrecja tylko", M.K. wpisze "weź pięćset tylko". 

Następnie M.K. bierze się za spisywanie nagrania z 20 czerwca. Te trwało już 42 minuty. 

Policjant zaczyna od tego, że rozmówca Grzegorza O. z 20 czerwca jest innym mężczyzną. Wskazuje też, którego rozmówcy nie zniekształcają głośniki. Nie zrobił tego przy pierwszym nagraniu -- tam głos dziewczynki też nie miał zniekształceń. 

Z 42-minutowego nagrania M.K. spisuje tylko trzy i pół minuty. Wybiera fragment od 5:00 do 8:25 min. Reszty nagrania nie tylko nie spisuje. Nawet nie odsłuchuje go do końca.

Czym się tłumaczy M.K.? Ma ważny powód: "Z uwagi na długość nagrania, nie odsłuchano go w całości”. "Z uwagi na długość nagrania".

Zapisana transkrypcja uwiarygadnia rozmowę z 13 czerwca potwierdzając, że: Grzegorz O. dysponuje dziewczynką, a także że może krzywdzić ją przeszło rok, że czerpie przyjemność z zadawania bólu i że może brać czynny udział w procederze handlu dziećmi, gdyż właśnie omawia szczegóły kolejnego spotkania. Tym razem do transakcji miało dojść już następnego dnia.

I w momencie, gdy Grzegorz O. mówi: "to zobaczymy co wam wyjdzie jutro”, a jego rozmówca odpowiada: "oby coś wyszło”, transkrypcja się urywa. "Na tym protokół zakończono”.

Co się stało z dziewczynką z domu zakonnego w Lubinie? Został po niej tylko głos na nagraniu [ odc. 2]
Budynek Komendy Powiatowej Policji w Lubinie sierpień 2021 Fot. Urząd Miasta w Lubinie

Nie wiadomo, czy M.K.naprawdę z lenistwa i braku kompetencji nie odsłuchał nagrania mogącego, ot pierwsza rzecz z brzegu - ustalić dane pedofili i ich ofiar, a szczególnie dziecka którym miał handlować ksiądz, a które w 18. minucie nagrania mogło okazać się przetrzymywane w piwnicy domu zakonnego. 

A na odsłuchanie nagrań miał 29 dni. Tak przynajmniej twierdzi.

A może M.K. usłyszał coś, czego się przestraszył i co specjalnie pominął? Chcielibyśmy wam to powiedzieć, lecz i te pytania zignorowała lubińska policja. 

Gdy 23 listopada 2022 r. nagranie z 20 czerwca wysłano do Laboratorium Kryminalistycznego dolnośląskiej policji, M.K. prosił o spisanie jego treści w celu dołączenia jako dowodu w sprawie. 

Po tygodniu Lubin wycofał się z wniosku o dowód. Do aktu oskarżenia przeciwko Grzegorzowi O. dołączono niepełny protokół nagrań z domu zakonnego. Nagrań będących podstawą do jakichkolwiek oskarżeń wobec księdza.

"Dowód ten w tej sprawie miał znaczenie drugorzędne i nie był podstawą skazania. Akt oskarżenia dotyczył pornografii dziecięcej", poucza nas Prokuratura Okręgowa w Legnicy. 

To prawda. Transkrypcje nagrań nic nie mówiły o posiadaniu dziecięcej pornografii przez Grzegorza O. 

Mówiły o tym, że Grzegorz O. handluje dziećmi. 

Pytania do biegłego

17 sierpnia M.K. wybiera biegłego, który ma być obecny przy przeszukaniu pokoju Grzegorza O. i który później będzie analizował zatrzymane u niego nośniki.

Poprosi też o odpowiedzi: czy nośnikach była dziecięca pornografia, jeśli tak to czy i komu była rozsyłana oraz jakich komunikatorów używał podejrzewany ksiądz. 

Aspirant nigdy nie poprosił biegłego o sprawdzenie, czy zdjęcia gwałconych dzieci na zabezpieczonych telefonach były wykonane ich aparatem. 

"Z pewnością było to uzasadnione okolicznościami sprawy", komentuje Prokuratura Okręgowa w Legnicy. 

Policja do domu zakonnego wejdzie 66 dni, 4 godziny i 30 minut odkąd usłyszano tam głos dziewczynki.

Ślady prowadzące do niej, ksiądz przykrywał prześcieradłem.  

koniec cz. 2

>>> Część 1. cyklu "Co się stało z dziewczynką z Domu Zakonnego w Lubinie. Został po niej tylko głos na nagraniu
KLIKNIJ TUTAJ

>>> Część 3. cyklu "Co się stało z dziewczynką z Domu Zakonnego w Lubinie. Został po niej tylko głos na nagraniu 
KLIKNIJ TUTAJ

 

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji