Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Proboszcz rodzinnej wsi Mateusza G. zabrał głos po tragedii w Skawinie. Wspomniał o pogrzebie
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 07.07.2026 20:51

Proboszcz rodzinnej wsi Mateusza G. zabrał głos po tragedii w Skawinie. Wspomniał o pogrzebie

Proboszcz rodzinnej wsi Mateusza G. zabrał głos po tragedii w Skawinie. Wspomniał o pogrzebie
Fot. Google Maps, Facebook

Mieszkańcy Jaroszowic wciąż nie mogą uwierzyć w to, co wydarzyło się w Skawinie. To właśnie stąd pochodził Mateusz G., którego śledczy wskazują jako domniemanego sprawcę rodzinnej tragedii. Miejscowy proboszcz przyznaje, że jeśli przyjdzie mu prowadzić pogrzeb, pewne słowa nie padną z ambony.

Jaroszowice po tragedii w Skawinie. Mieszkańcy nie mogą uwierzyć

W Jaroszowicach pod Wadowicami, rodzinnej miejscowości Mateusza G., od kilku dni trudno mówić o czymkolwiek innym. To niewielka społeczność, w której informacje rozchodzą się szybko, ale tym razem mieszkańcy nie potrafią przejść nad nimi do porządku dziennego. Sprawa, o której usłyszała cała Polska, dla nich ma dodatkowy wymiar, bo dotyczy człowieka stąd, znanego przynajmniej części lokalnej społeczności.

Dramat wyszedł na jaw 3 lipca. Według ustaleń śledczych Mateusz G. miał zabić swoją żonę Gabrysię, 8-dniową córkę Luizę oraz teściową Zofię P., a następnie odebrać sobie życie. Skala tej tragedii sprawiła, że nawet osoby, które nie znały rodziny osobiście, mówią o wstrząsie i niedowierzaniu. W Jaroszowicach powtarza się pytanie, jak mogło dojść do takiego okrucieństwa i co musiało wydarzyć się w życiu mężczyzny, że doszło do tak dramatycznego finału.

Proboszcz rodzinnej wsi Mateusza G. zabrał głos po tragedii w Skawinie. Wspomniał o pogrzebie
Świeczka (zdj. ilustracyjne), fot. Canva

Miejscowi są poruszeni również dlatego, że zbliża się moment pożegnań. Wciąż nie wiadomo, gdzie i kiedy odbędą się uroczystości pogrzebowe Mateusza G. Nie ma też pewności, czy zostanie pochowany w rodzinnych Jaroszowicach, czy w innym miejscu. To sprawia, że wśród mieszkańców pojawiają się kolejne trudne rozmowy. Jedni mówią wprost, że nie wyobrażają sobie udziału w pogrzebie człowieka, którego śledczy wskazują jako sprawcę rodzinnej tragedii. Inni nie chcą przyjąć do wiadomości ustaleń prokuratury i przekonują, że Mateusz G. nie mógł dopuścić się takiego czynu.

W tej atmosferze część parafian szuka rozmowy i wsparcia u proboszcza parafii św. Izydora w Jaroszowicach. W rozmowie z “Faktem” duchowny przyznaje, że o tragedii dowiedział się właśnie od mieszkańców. 

– Parafianie mnie poinformowali. To jest tragedia, którą naprawdę trudno jest zrozumieć. W takich sytuacjach zostaje tylko modlitwa – mówił ks. Ireneusz Chmielowski w rozmowie z "Faktem".

Proboszcz z Jaroszowic o możliwym pogrzebie. Słowa trzeba ważyć wyjątkowo ostrożnie

Ksiądz Ireneusz Chmielowski nie ukrywa, że wydarzenia ze Skawiny są dla całej lokalnej społeczności ogromnym ciosem. Sprawa dotknęła zarówno tych, którzy znali Mateusza G., jak i tych, którzy znali jedynie jego rodzinę lub po prostu żyją w tej samej miejscowości. W takich sytuacjach, jak podkreśla duchowny, nie ma prostych odpowiedzi, a każda wypowiedź może zostać odebrana bardzo emocjonalnie.

– To dramat dla wszystkich stron i dla całej naszej społeczności – powiedział ksiądz Ireneusz Chmielowski w rozmowie z "Faktem".

Proboszcz przyznaje, że jeśli pogrzeb Mateusza G. zostanie zorganizowany w Jaroszowicach, to będzie go prowadził. Jednocześnie daje do zrozumienia, że nie będzie to zwykła uroczystość. W przypadku tak bolesnych wydarzeń kazanie nie może stać się miejscem roztrząsania szczegółów tragedii. Duchowny wskazuje, że kapłan musi wtedy szczególnie uważać na każde słowo, bo w kościele mogą być zarówno osoby pogrążone w żalu, jak i ludzie pełni gniewu, szoku oraz niedowierzania.

Proboszcz rodzinnej wsi Mateusza G. zabrał głos po tragedii w Skawinie. Wspomniał o pogrzebie
Policja (zdj. ilustracyjne), fot. Canva

Gdy padło pytanie o to, jaką mowę przygotowałby na taki pogrzeb, proboszcz jasno zasugerował, że nie zamierzałby mówić wprost o najtrudniejszych okolicznościach sprawy. Nie chodziłoby więc o przypominanie wiernym dramatycznych ustaleń śledczych ani o publiczne wracanie do tego, co wydarzyło się w Skawinie. W centrum miałyby znaleźć się cierpienie, wiara i próba udźwignięcia tego, czego po ludzku trudno zrozumieć.

– O tym się jako tako nie mówi. Mówi się o cierpieniu, o doświadczeniach, które czasami człowieka przerastają – tłumaczył ks. Ireneusz Chmielowski w rozmowie z "Faktem".

Duchowny dodał, że w podobnych chwilach pozostaje przede wszystkim odwołanie się do wiary. 

– Trzeba to złożyć w ręce Pana Boga i starać się wiarą zaakceptować to, czego już nie da się cofnąć. Trzeba patrzeć do przodu – mówił ksiądz Ireneusz Chmielowski w rozmowie z "Faktem".

Ksiądz nie chce wracać do najboleśniejszych szczegółów. Parafia myśli o wsparciu rodziny

Z wypowiedzi proboszcza wynika, że jeśli dojdzie do pogrzebu Mateusza G. w Jaroszowicach, najtrudniejsze kwestie nie zostaną wypowiedziane wprost z ambony. Ksiądz Ireneusz Chmielowski podkreśla, że podczas takich uroczystości kapłan powinien raczej kierować uwagę wiernych ku nadziei, a nie do dramatycznych szczegółów, które i tak są obecne w świadomości wszystkich.

– Trzeba mówić o zmartwychwstaniu, o życiu wiecznym, nie dotykając tych najtrudniejszych kwestii. Zostają przecież inni ludzie, którym trzeba pomagać i których trzeba wspierać – podkreślił ks. Ireneusz Chmielowski w rozmowie z "Faktem".

Na razie w parafii nie zapadły żadne decyzje dotyczące ewentualnych uroczystości pogrzebowych Mateusza G. Proboszcz przyznaje, że nikt jeszcze oficjalnie nie kontaktował się z parafią w tej sprawie. Mimo to duchowny już teraz myśli o tym, że rodzina mężczyzny również będzie potrzebowała pomocy. W jego ocenie po takiej tragedii cierpienie dotyka wielu osób, także tych, którzy zostają z pytaniami, osamotnieniem i ciężarem wydarzeń, których nie da się odwrócić.

– Na razie wszystko jest świeże. Trwają przesłuchania, kiedy to wszystko trochę ucichnie, trzeba będzie po prostu być blisko tych ludzi – mówił duchowny w rozmowie z "Faktem".

Proboszcz rodzinnej wsi Mateusza G. zabrał głos po tragedii w Skawinie. Wspomniał o pogrzebie
Ksiądz (zdj. ilustracyjne), fot. Canva

Proboszcz deklaruje, że parafia nie chce zostawić bliskich samych. Chodzi nie tylko o sam moment pogrzebu, jeśli do niego dojdzie w Jaroszowicach, ale też o późniejsze wsparcie, rozmowę i obecność. Duchowny przyznaje jednocześnie, że w obliczu takiego bólu trudno znaleźć słowa, które mogłyby realnie przynieść ulgę.

– Postaramy się być blisko tych, którzy przeżywają takie doświadczenia. Rozmawiać, wspierać. Chociaż trudno znaleźć słowa, które mogłyby ukoić taki ból – przyznał proboszcz Ireneusz Chmielowski z Jaroszowic w rozmowie z "Faktem".

Nadal nie wiadomo również, kiedy odbędzie się pochówek żony Mateusza G., jego córeczki i teściowej. Możliwe, że ostatnie pożegnanie Gabrysi, 8-dniowej Luizy oraz Zofii P. zostanie zorganizowane w Wadowicach. To stamtąd pochodziły zamordowana 27-latka i jej 59-letnia matka.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji