Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Rybnik: nie żyją prokurator i jego syn. Ustalono bezpośrednią przyczynę zgonu
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 07.07.2026 15:39

Rybnik: nie żyją prokurator i jego syn. Ustalono bezpośrednią przyczynę zgonu

Rybnik: nie żyją prokurator i jego syn. Ustalono bezpośrednią przyczynę zgonu
Policja (zdj. ilustracyjne), fot. Canva

Śledczy zakończyli postępowanie po śmierci byłego prokuratora Jerzego H. i jego syna Łukasza H. Prokuratura podała, co bezpośrednio doprowadziło do zgonu obu mężczyzn. Wykluczono też udział innych osób.

Zwłoki znaleziono w budynku przy ul. Platanowej w Rybniku

Sprawa od początku budziła duże zainteresowanie, bo dotyczyła byłego prokuratora apelacyjnego z Katowic oraz jego 41-letniego syna. Ciała 68-letniego Jerzego H. i Łukasza H. odnaleziono 7 marca w budynku przy ul. Platanowej w Rybniku. Na miejsce wezwano lekarza, który potwierdził zgon obu mężczyzn.

Rybnik: nie żyją prokurator i jego syn. Ustalono bezpośrednią przyczynę zgonu
Policja (zdj. ilustracyjne), fot. Dawid Wolski/East News

Pierwsze ustalenia nie wskazywały na oczywisty przebieg zdarzenia. Na ciałach zmarłych nie ujawniono widocznych obrażeń, które mogłyby od razu sugerować przemoc lub udział innych osób. Właśnie dlatego konieczne było przeprowadzenie dalszych czynności, w tym oględzin miejsca odnalezienia zwłok oraz badań medycznych.

Jak wcześniej informowała prokuratura, w budynku, w którym znaleziono ciała, wykonano czynności procesowe. Śledczy przesłuchali także osobę, która natrafiła na zwłoki i powiadomiła odpowiednie służby. Postępowanie prowadzono w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Prokuratura podała bezpośrednią przyczynę zgonu

Nowe informacje w tej sprawie przekazała we wtorek prokurator Agnieszka Bukowska z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Z ustaleń śledczych wynika, że bezpośrednią przyczyną śmierci Jerzego H. i jego syna była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa, do której doszło w przebiegu wychłodzenia organizmu.

Wcześniejsza sekcja zwłok, przeprowadzona w marcu, nie pozwoliła jednoznacznie wskazać przyczyny zgonu. Z tego powodu prokurator zdecydował o zleceniu dodatkowych badań. Były one potrzebne, aby wyjaśnić, czy w organizmach zmarłych znajdowały się substancje mogące mieć znaczenie dla oceny okoliczności śmierci.

Kolejne analizy wykluczyły zatrucie tlenkiem węgla. Nie wykazały również obecności alkoholu etylowego. Badania ujawniły natomiast aceton, kwas ß-hydroksymasłowy oraz niewielką ilość alkoholu izopropylowego. Śledczy ustalili jednak, że wykryte substancje nie wpłynęły na przyczynę śmierci obu mężczyzn.

Śledztwo zostało umorzone. Nie znaleziono dowodów na udział osób trzecich

Prokuratura poinformowała, że zebrany materiał nie dał podstaw do przyjęcia, by do śmierci Jerzego H. i Łukasza H. przyczyniły się inne osoby. To kluczowy element decyzji o zakończeniu postępowania.

– Według ustaleń nie stwierdzono, aby istniały dowody pozwalające na ustalenie, że do śmierci pokrzywdzonych przyczyniły się osoby trzecie. W tej sytuacji śledztwo prowadzone w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci zostało umorzone – powiedziała prokurator Agnieszka Bukowska z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Jerzy H. był w przeszłości jedną z rozpoznawalnych postaci śląskiej prokuratury. W 1993 r. objął funkcję szefa Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Jego kariera załamała się po publikacji tygodnika "Newsweek" z 2002 r., w której opisano, że żył na poziomie nieprzystającym do oficjalnych zarobków, mieszkał w luksusowej willi i korzystał z drogiego samochodu.

Rybnik: nie żyją prokurator i jego syn. Ustalono bezpośrednią przyczynę zgonu
Prokuratura Krajowa, fot. Wojciech Olkusnik/East News

Po tej publikacji ówczesna minister sprawiedliwości Barbara Piwnik skierowała sprawę do zbadania przez prokuraturę w Krakowie. Jerzy H. został później oskarżony o wyłudzenie 1,7 mln zł. Według ustaleń postępowania w latach 1993-2002 miał zapraszać przedstawicieli firm na spotkania, podczas których mówił o trudnej sytuacji prokuratury oraz jej potrzebach, m.in. dotyczących sprzętu biurowego. Zdaniem śledczych i sądu pieniądze nie były przeznaczane na takie zakupy, lecz trafiały do oskarżonego.

W sprawie mowa była o 65 pokrzywdzonych firmach i osobach oraz około 300 przypadkach przekazania pieniędzy. Jerzy H. spędził w areszcie blisko trzy lata. W marcu 2013 r. został prawomocnie skazany na osiem lat więzienia. Nie przyznawał się do winy. Przed sądem przekonywał m.in., że traktował prokuraturę apelacyjną jak dzieło swojego życia i że "oszukiwanie jej byłoby jak okradanie własnej rodziny".

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji