Zbrodnia w Skawinie. Media: policjanci i strażacy pod opieką psychologów
Policjanci i strażacy, którzy brali udział w piątkowej interwencji w Skawinie, zostali objęci opieką psychologiczną. Powodem jest skala tragedii, w mieszkaniu przy ulicy Niepodległości znaleziono bowiem ciała czterech osób. Według wstępnej hipotezy śledczych 35-latek zabił rodzinę, a następnie odebrał sobie życie.
Wstrząsające sceny i relacje z miejsca zdarzenia
Wszystko zaczęło się, gdy zaniepokojony mąż starszej z kobiet zgłosił policji, że nie ma z nią kontaktu. Kobieta przyjechała z Wadowic, by pomóc córce w opiece nad ośmiodniowym dzieckiem. W miniony piątek służby wyważyły drzwi mieszkania i odkryły ciała czterech osób, w tym domniemanego sprawcy w łazience.
Widok, jaki zastali funkcjonariusze, był na tyle wstrząsający, że przełożeni od razu wezwali psychologów. Informację podało Radio Kraków.
„Było wyjątkowo krwawo, na miejscu było pełno krwi" – relacjonował jeden ze śledczych w rozmowie z „Gazetą Wyborczą".
Powagę sytuacji potwierdził prokurator Tomasz Waszczuk.
„To była wyjątkowo drastyczna zbrodnia" – przyznał.
Praca psychologów i skutki dla służb
Objęcie funkcjonariuszy opieką psychologiczną potwierdziły służby prowadzące sprawę. Tego typu wsparcie po najtrudniejszych interwencjach to w formacjach mundurowych standard. Rozmowy ze specjalistami pomagają policjantom i strażakom przetworzyć obrazy z miejsca zdarzenia i wrócić do codziennej służby, a szybka reakcja ma zapobiec wystąpieniu zespołu stresu pourazowego.
Kontakt z tak trudnymi widokami nie pozostaje bez śladu na psychice ratowników. Specjaliści od terapii stresu pourazowego zwracają uwagę, że ofiary tragedii stają się jednocześnie źródłem traumy dla tych, którzy byli świadkami ich śmierci, czyli policjantów, strażaków i ratowników przybyłych na miejsce. Potwierdzają to badania Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, z których wynika, że uczestnictwo w zdarzeniach traumatycznych jest wśród strażaków niemal powszechne. Długotrwałe narażenie na taki stres może prowadzić nie tylko do PTSD, ale też do depresji czy zaburzeń snu.
Sekcja zwłok i ustalenia śledczych
Badania medycyny sądowej wykazały, że ofiary zmarły od ran zadanych ostrymi i tępymi narzędziami.
„Wstępnie ujawniliśmy na zwłokach wszystkich osób obrażenia zewnętrzne" – poinformował prokurator Waszczuk.
Dodał, że zabezpieczono też przedmioty, które mogły zostać użyte podczas zdarzenia. Prokuratura zleciła również badania toksykologiczne, które mają wykazać, czy sprawca działał pod wpływem środków odurzających.
Śledczy zastrzegają jednak, że wciąż jest zbyt wcześnie na jednoznaczne wnioski.
„Na dziś nie ma pewności, jaka była sekwencja zdarzeń. Śledczy nadal pracują nad odtworzeniem przebiegu tragedii" – podsumował rzecznik krakowskiej prokuratury okręgowej.
Sprawy nie ułatwia to, że wcześniej nic nie zapowiadało dramatu. Rodzina nie figurowała w policyjnych kartotekach ani nie była objęta Niebieską Kartą, a przesłuchani sąsiedzi i krewni nie wskazali na żadne niepokojące sygnały.
„Z tych zeznań nie wynika, by w tej rodzinie był głęboki konflikt" – oświadczył prokurator Waszczuk w rozmowie z „Gazetą Krakowską".
Gdzie mundurowi mogą szukać pomocy
Funkcjonariusze nie są w takich sytuacjach pozostawieni sami sobie. W każdej komendzie wojewódzkiej i Stołecznej Policji, a także w Komendzie Głównej, działają wydziały psychologów, do których mundurowi mogą zgłosić się po pomoc.
Dla wszystkich służb mundurowych i ratowników medycznych uruchomiono też ogólnopolską, bezpłatną i anonimową Linię Wsparcia pod numerem 800 70 2430, przy której dyżurują psychologowie znający specyfikę pracy w mundurze. Można tam zadzwonić bez podawania nazwiska czy stopnia służbowego, a w razie potrzeby uzyskać wskazówki, gdzie szukać dalszej, długoterminowej pomocy.