Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Fakty > Tragedia w Skawinie. Nie żyją cztery osoby, w tym noworodek. Przyjaciel rodziny zabrał głos
Michał  Troszkiewicz
Michał Troszkiewicz 07.07.2026 08:24

Tragedia w Skawinie. Nie żyją cztery osoby, w tym noworodek. Przyjaciel rodziny zabrał głos

Tragedia w Skawinie. Nie żyją cztery osoby, w tym noworodek. Przyjaciel rodziny zabrał głos
zdjęcie poglądowe (fot. Kapif)

Tragedia, do której doszło w ubiegłym tygodniu w Skawinie pod Krakowem, wstrząsnęła całą Polską. W mieszkaniu przy ul. Niepodległości znaleziono ciała czterech osób – 35-letniego mężczyzny, jego 27-letniej żony, ich ośmiodniowej córeczki oraz 59-letniej matki kobiety. Śledczy przekazali już wstępne wyniki sekcji zwłok, a nowe światło na sprawę rzucają również relacje bliskich rodziny, z którymi rozmawiał „Fakt”.

Co wiadomo o makabrycznej zbrodni w Skawinie? Są ustalenia śledczych

Do dramatycznego odkrycia doszło w piątek, 3 lipca gdy zaniepokojony dziadek noworodka nie mógł skontaktować się z członkami rodziny. Na miejsce wezwano policję, która wraz ze strażakami siłowo weszła do zamkniętego mieszkania przy ul. Niepodległości w Skawinie. W środku funkcjonariusze znaleźli ciała czterech osób – 35-letniego Mateusza G., jego 27-letniej żony Gabrieli G., ich ośmiodniowej córki Luizy oraz 59-letniej Zofii P., matki kobiety. Jak ustalono, mieszkanie było zamknięte od środka, podobnie jak wszystkie okna.

Prokuratura Okręgowa w Krakowie przekazała już pierwsze ustalenia po sekcjach zwłok. Rzecznik prokuratury Tomasz Waszczuk poinformował, że potwierdził się najbardziej prawdopodobny scenariusz, wskazujący na tzw. zabójstwo suicydalne, czyli sytuację, w której sprawca najpierw zabija najbliższych, a następnie odbiera sobie życie.

Śledczy przekazali także informacje dotyczące obrażeń ofiar. U 59-letniej kobiety stwierdzono śmiertelne obrażenia głowy zadane prawdopodobnie ciężkim narzędziem. Młodsza kobieta miała obrażenia głowy, a także rany cięte i kłute. Ośmiodniowa dziewczynka również zginęła od ran zadanych ostrym narzędziem. Według prokuratury do tragedii doszło pomiędzy godziną 20 w czwartek a 14 w piątek. Nadal nie jest znany motyw zbrodni.

Tragedia w Skawinie. Nie żyją cztery osoby, w tym noworodek. Przyjaciel rodziny zabrał głos
zdjęcie poglądowe (fot.  SHOX ART/pexels)

Tak żyli przed tragedią. Przyjaciel rodziny opowiedział "Faktowi” o Gabrysi i Mateuszu

Po tragedii pod blokiem przy ul. Niepodległości pojawiają się znicze i kwiaty. Wśród osób, które przyszły uczcić pamięć zmarłych, był pan Damian, którego żona od czasów liceum przyjaźniła się z Gabrielą. Mężczyzna w rozmowie z "Faktem” nie ukrywał ogromnego wstrząsu. 

To jest niepojęte, niewytłumaczalne, przecież jeszcze niedawno byliśmy u nich w mieszkaniu, cieszyli się z narodzin Luizy – powiedział dla “Faktu”.

Jak dodał, wiadomość o tragedii była dla jego rodziny ogromnym ciosem. 

W piątek moja żona zadzwoniła do mnie z płaczem. Do dziś wiele osób nie może uwierzyć, że to wszystko prawda – relacjonował.

Z jego wspomnień wyłania się obraz młodego małżeństwa, które planowało wspólną przyszłość. Gabriela – jak opowiadał "Faktowi” – była osobą głęboko wierzącą, skromną i zaangażowaną w pomaganie innym. 

Była skromna, cicha i bardzo wierząca. Pomagała rodzicom i innym ludziom. Udzielała się nawet w wolontariacie. Jeździła na pielgrzymki, była między innymi w Panamie, Rydze – wspominał Damian. 

Dodał, że z Mateuszem również utrzymywał kontakt i odwiedzał małżeństwo w ich mieszkaniu. Jak relacjonował, był to "normalny facet”, który troszczył się o żonę, przygotowywał dla niej posiłki i z zaangażowaniem wspierał ją w czasie ciąży. Według Damiana było widać, że bardzo cieszył się na narodziny dziecka i z dużą uwagą dbał o Gabrielę.

Jak ustalił "Fakt”, para poznała się dzięki wspólnej pasji do sportu. Oboje startowali w biegach charytatywnych, a później postanowili wspólnie budować życie. Niedawno kupili własne mieszkanie w Skawinie, zaciągnęli kredyt i urządzili swoje pierwsze własne lokum. 

Mieszkali tam niewiele ponad rok. Wcześniej wynajmowali mieszkanie w dzielnicy Ogrody w Skawinie. Kupili własne lokum na Niepodległości, urządzili je. Tak jak większość młodych ludzi, wzięli kredyt. Chcieli normalnie żyć – opowiadał “Faktowi” pan Damian. 

Jak przyznał, do dziś nie potrafi zrozumieć, co mogło doprowadzić do tak dramatycznego finału.

"Nie było żadnych sygnałów”. Bliscy i sąsiedzi wciąż nie mogą uwierzyć w tragedię

W rozmowie z "Faktem” pan Damian podkreślał, że jeszcze na kilka tygodni przed tragedią nic nie wskazywało na nadchodzący dramat. Ostatni raz widział się z Mateuszem około półtora do dwóch miesięcy wcześniej, gdy Gabriela była jeszcze w ciąży. 

Nie było żadnych sygnałów, że dzieje się coś złego, że ma jakieś problemy psychiczne, czy Mateusz przeżywa kryzys – mówił. 

Jak wspominał, małżonkowie mieli wiele wspólnych zainteresowań. Mateusz czytał kryminały, trenował w domowej siłowni i grywał na konsoli w gry strategiczne. Według relacji przyjaciela dbał o kondycję fizyczną, nie używał narkotyków ani innych używek.

Pan Damian opowiedział również o relacjach rodzinnych. Jak zaznaczył, na początku związku rodzice Gabrieli mieli pewne obawy związane z różnicą wieku między partnerami, jednak z czasem zaakceptowali zięcia. 

Na początku ich związku jego teściowie nie byli zbyt dobrze nastawieni, bo on był dużo starszy od Gabrysi, ale później zmienili zdanie. Mieli dobre układy, na święta tam jeździli, zostawali na noc, wszystko było dobrze” – powiedział "Faktowi”. 

Podobne wspomnienia mają sąsiedzi rodziny. Jak cytuje "Fakt”, mieszkańcy bloku podkreślają, że małżeństwo było spokojne i zaangażowane w życie wspólnoty. 

Żadnych awantur tam nie było, szczęśliwi, kochający się, spokojni ludzie. W naszym bloku mieszkają starsze osoby, oni byli młodzi, ale razem z nami sprzątali, trawę na ogrodzie z tyłu domu kosili. Cieszyliśmy się, że mają dzieciątko, nawet nie zdążyliśmy maleńkiej zobaczyć. Taka tragedia...” – mówiła jedna z sąsiadek dla “Faktu”.

Kobieta przyznała również, że nikt nie słyszał odgłosów awantury ani wołania o pomoc. Tymczasem prokuratura kontynuuje śledztwo i podkreśla, że motyw tragedii pozostaje nieznany.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji