Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Tragedia w Skawinie. Nie żyją 4 osoby, w tym noworodek. Znajomy rodziny zabrał głos
Jakub Sumera
Jakub Sumera 04.07.2026 08:58

Tragedia w Skawinie. Nie żyją 4 osoby, w tym noworodek. Znajomy rodziny zabrał głos

Tragedia w Skawinie. Nie żyją 4 osoby, w tym noworodek. Znajomy rodziny zabrał głos
Fot. piotr290/Getty Images/CanvaPro

Wydarzenia z podkrakowskiej Skawiny wstrząsnęły całą Polską. W piątek w jednym z mieszkań znaleziono tam zwłoki czteroosobowej rodziny - młodego małżeństwa, ich ośmiodniowej córki oraz 59-letniej babci dziecka. Policja bada okoliczności sprawy i nie wyklucza różnych hipotez, a znajomy rodziny w rozmowie z „Super Expressem” podkreśla, że nic nie wskazywało na nadchodzącą tragedię.

Tragedia w Skawinie. Nie żyje czteroosobowa rodzina

Do dramatu doszło w piątek 3 lipca około godziny 15:00. Jak przekazała starszy aspirant Katarzyna Boroń z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie, jako pierwszy na miejscu pojawił się członek rodziny. Drzwi były zamknięte, a z wnętrza mieszkania dobiegał dźwięk dzwoniącego telefonu. Mężczyzna, nie mogąc dostać się do środka, wezwał służby.

Po siłowym wejściu strażaków i policji ujawniono ciała czterech osób: 27- i 35-letniego małżeństwa, ich ośmiodniowej córki oraz 59-letniej kobiety – babci dziecka. Na miejscu, pod nadzorem prokuratora, prowadzone są czynności wyjaśniające, a śledczy rozpatrują różne możliwe scenariusze zdarzenia.

- Na tym etapie nie można jednoznacznie wskazać motywu ani przebiegu tragedii - powiedziała Katarzyna Boroń z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie

Ludzie nie dowierzają. „Szczęśliwe małżeństwo”

Dodatkowe informacje o rodzinie przekazują sąsiedzi i znajomi, którzy są wstrząśnięci tragedią. Dziennikarz „Super Expressu” dotarł do mężczyzny znającego małżeństwo, którego relacja wskazuje, że nic nie zapowiadało dramatycznych wydarzeń.

- Znałem ich. To wyglądało na zupełnie normalne, szczęśliwe małżeństwo. On praktycznie cały czas był w szpitalu, kiedy ona była w ciąży. Jeszcze osiem dni temu urodziło się dziecko. Nie mogę w to uwierzyć, niedawno kupili to mieszkanie na kredyt - mówił.

Jak ustalił „Super Express”, 35-latek od około pięciu lat pracował w jednym z marketów, gdzie zajmował się wykładaniem towaru na dziale napojów. Współpracownicy opisują go jako sumiennego i rzetelnego pracownika, zawsze uśmiechniętego i chętnego do pomocy. Podkreślają, że nigdy nie sprawiał problemów i nie wdawał się w konflikty. 

Kilka dni przed tragedią miał wziąć urlop, aby świętować narodziny dziecka. Informacja o zdarzeniu wywołała wśród załogi ogromny szok, a pracownicy sklepu mają otrzymać w sobotę wsparcie psychologa.

Śledztwo trwa

Nieoficjalne ustalenia wskazują, że śledczy analizują różne możliwe scenariusze zdarzenia. Reporter Radia Eska przekazał, że jedną z branych pod uwagę hipotez jest to, iż 35-letni mężczyzna mógł najpierw zabić członków rodziny, a następnie odebrać sobie życie. Prokuratura nie potwierdza jednak tych doniesień, podkreślając, że na tym etapie postępowania nie można przesądzać o przebiegu tragedii.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji