Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Bąkiewicz wraca na granicę z Niemcami? Jest decyzja sądu
Weronika Cibor
Weronika Cibor 31.01.2026 06:18

Bąkiewicz wraca na granicę z Niemcami? Jest decyzja sądu

Bąkiewicz wraca na granicę z Niemcami? Jest decyzja sądu
fot. Adam Burakowski, East News

Piątkowe posiedzenie sądu w Gorzowie Wielkopolskim przyniosło istotne rozstrzygnięcie w jednej z najbardziej medialnych spraw ostatnich miesięcy, związanej z działalnością Roberta Bąkiewicza. Choć samo postępowanie karne wciąż trwa, decyzja zapadła na etapie, który ma ogromne znaczenie dla dalszego przebiegu sprawy oraz dla oceny działań prokuratury. Orzeczenie dotyczyło środków zapobiegawczych stosowanych wobec znanego działacza środowisk narodowych i wywołało natychmiastową reakcję opinii publicznej.

  • Sąd analizuje środki zapobiegawcze w sprawie Bąkiewicza
  • Uzasadnienie sądu. Kluczowe rozróżnienie przesłanek
  • Akt oskarżenia już w sądzie. Co dalej ze sprawą

Sąd analizuje środki zapobiegawcze w sprawie Roberta Bąkiewicza

Posiedzenie Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim odbyło się w piątek w trybie niejawnym. Przewodniczyła mu sędzia Olimpia Barańska-Małuszek, która rozpoznawała zażalenie złożone na decyzję prokuratury dotyczącą środków zapobiegawczych zastosowanych wobec Roberta Bąkiewicza w sierpniu 2025 roku. W posiedzeniu uczestniczył prokurator oraz sam podejrzany, natomiast jego obrońcy nie byli obecni.

Sprawa dotyczyła oceny zasadności i proporcjonalności ograniczeń, jakie nałożono na Bąkiewicza na etapie postępowania przygotowawczego. Sąd nie zajmował się jeszcze oceną winy ani meritum zarzutów – przedmiotem analizy były wyłącznie środki mające zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania.

To rozróżnienie miało kluczowe znaczenie dla uzasadnienia, które w późniejszej części zostało szczegółowo przedstawione przez sąd.

Pakiet środków zapobiegawczych zastosowanych wobec Roberta Bąkiewicza należał do wyjątkowo restrykcyjnych. Najwięcej emocji wzbudzał zakaz zbliżania się do polsko-niemieckiej granicy na odległość mniejszą niż jeden kilometr. Ograniczenie to obejmowało również przejścia graniczne oraz ich bezpośrednie okolice.

Dodatkowo wobec działacza wprowadzono dozór policji, co wiązało się z regularnym meldowaniem się w wyznaczonej jednostce, a także obowiązek informowania organów ścigania o każdym wyjeździe trwającym dłużej niż siedem dni. W praktyce oznaczało to stałą kontrolę jego aktywności i znaczące ograniczenie swobody przemieszczania się.

Środki te obowiązywały przez kilka miesięcy i – jak argumentowała obrona – w istotny sposób wpływały na jego działalność publiczną, społeczną i prywatną. To właśnie ich zakres i czas trwania stały się przedmiotem sądowej kontroli.

Uzasadnienie sądu. Kluczowe rozróżnienie przesłanek

W ustnym uzasadnieniu decyzji sędzia Olimpia Barańska-Małuszek wskazała na fundamentalne rozróżnienie pomiędzy tzw. przesłankami ogólnymi a przesłankami szczególnymi stosowania środków zapobiegawczych. Sąd przyznał, że na obecnym etapie postępowania istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynów zarzucanych podejrzanemu, co spełnia warunek ogólny.

Jednocześnie jednak sąd nie dopatrzył się spełnienia przesłanek szczególnych, które uzasadniałyby dalsze utrzymywanie tak daleko idących ograniczeń. W szczególności nie stwierdzono realnego ryzyka ucieczki, ukrywania się ani utrudniania postępowania przez podejrzanego.

To właśnie brak tych przesłanek przesądził o decyzji sądu. W ocenie sędzi środki zastosowane przez prokuraturę były niewspółmierne do zagrożeń, którym miały przeciwdziałać. W konsekwencji postanowienie prokuratury zostało uchylone w całości.

Warto dodać, że sprawa miała wcześniej proceduralne komplikacje. W grudniu obrona wnioskowała m.in. o wyłączenie sędziego i rozpoznanie sprawy w składzie trzyosobowym. Wnioski te nie zostały uwzględnione, a sąd uznał, że nie zachodzą przesłanki do zmiany składu orzekającego.

Po ogłoszeniu decyzji sądu Robert Bąkiewicz nie krył emocji. W rozmowach z mediami podkreślał, że przez wiele miesięcy funkcjonował pod rygorem środków, które – jego zdaniem – nie powinny były zostać zastosowane. Określił je wprost jako formę represji i nadmiernej ingerencji państwa w jego życie.

Zaznaczył również, że choć decyzja sądu jest dla niego korzystna, trudno mówić o pełnej satysfakcji po tak długim okresie ograniczeń. Porównał sytuację do odzyskania czegoś, co wcześniej zostało niesłusznie odebrane. Jednocześnie zapowiedział, że nie zmienia swojego stanowiska co do całego postępowania i nadal uważa, że zarzuty są bezpodstawne.

Jego wypowiedzi wskazują, że nadchodzący proces nie będzie miał wyłącznie charakteru prawnego, ale również wyraźny wymiar polityczny i światopoglądowy.

Akt oskarżenia już trafił do sądu. Sprawa wchodzi w kluczową fazę

Uchylenie środków zapobiegawczych nie kończy sprawy karnej. Pod koniec 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Słubicach. Dokument obejmuje m.in. zarzuty znieważenia funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz Żandarmerii Wojskowej, a także nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym i etnicznym.

Sprawa ma związek z działalnością Roberta Bąkiewicza na zachodniej granicy Polski, gdzie angażował się w organizację tzw. patroli obywatelskich oraz inicjatywy określanej jako Ruch Obrony Granic. To właśnie w trakcie tych działań – według prokuratury – miało dojść do czynów objętych aktem oskarżenia.

Za zarzucane przestępstwa grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub nawet do trzech lat pozbawienia wolności. Bąkiewicz nie przyznaje się do winy, co zapowiada długi i kontrowersyjny proces.

Piątkowe orzeczenie sądu w Gorzowie Wielkopolskim ma znaczenie wykraczające poza indywidualny przypadek. Pokazuje, że środki zapobiegawcze – nawet w głośnych i politycznie wrażliwych sprawach – podlegają realnej kontroli sądowej i muszą spełniać wymóg proporcjonalności.

Dla jednych decyzja ta będzie dowodem na nadużycia ze strony organów ścigania, dla innych – jedynie proceduralnym etapem w sprawie, która dopiero znajdzie swój finał na sali rozpraw. Jedno jest pewne: proces w Słubicach będzie uważnie obserwowany, a jego wynik może mieć znaczenie nie tylko dla samego Roberta Bąkiewicza, lecz także dla debaty o granicach aktywizmu, wolności słowa i roli państwa w reagowaniu na kontrowersyjne działania obywatelskie.

Bąkiewicz wraca na granicę z Niemcami? Jest decyzja sądu
sąd, Fot. MiamiAccidentLawyer/Pixabay
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji