Sprawa śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. Mocne słowa pełnomocnika Krystyny Kornickiej-Ziobro w sądzie
Przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczęły się mowy końcowe w głośnym procesie odwoławczym dotyczącym ewentualnych błędów w leczeniu Jerzego Ziobry, ojca byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, oskarżyciele domagają się uchylenia wyroku uniewinniającego czworo krakowskich lekarzy. Batalia toczy się pod presją zbliżającego się przedawnienia.
Zarzuty pełnomocnika oskarżycieli
W poniedziałek sąd wysłuchał pierwszej mowy końcowej. Jak relacjonuje PAP, mecenas Adam Gomoła, pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej Krystyny Kornickiej-Ziobro, wniósł o uchylenie dotychczasowego orzeczenia i zarzucił sądowi pierwszej instancji brak bezstronności. Jego zdaniem wdowa po zmarłym była traktowana „niemalże jako sprawca, a nie jako ofiara", choć występowała jako pokrzywdzona.
„Wyrok dotknięty był istotnymi uchybieniami" − przekonywał adwokat.
Brak bezstronności miał się jego zdaniem przejawiać także na etapie zadawania pytań i protokołowania odpowiedzi.
Gomoła zakwestionował również obiektywizm biegłych, którzy w 2015 roku wydawali opinię dla sądu pierwszej instancji. Jego zdaniem między nimi a oskarżonymi istniały powiązania naukowe, finansowe i towarzyskie, a mimo zgłaszanych zastrzeżeń sąd nie zdecydował się ich wyłączyć.
Spór o metodę leczenia i opinię z Lozanny
Kluczowym punktem sporu stała się opinia z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Sądowej w Lozannie, o którą sąd zwrócił się w 2022 roku, a która wpłynęła w maju. Pełnomocnik przekonywał, że obrona zbudowała „mit" o ciężkim stanie pacjenta przy przyjęciu, by uzasadnić wybrane leczenie. Tymczasem — jak argumentował — stan Jerzego Ziobry nie był tak poważny, a lekarze popełnili błąd diagnostyczny i terapeutyczny.
„Lekarze z Lozanny wskazali ponad wszelką wątpliwość, że pacjent był stabilny. Owszem, cierpiał na dusznicę, ale była to dusznica stabilna. Owszem, były wskazania do pilnej koronarografii, ale nie koronaroplastyki i zupełnie inaczej należało postępować" — mówił Gomoła, cytowany przez PAP.
Dodał, że przyczyna śmierci, czyli zakrzepica, nie została ujęta w protokole sekcyjnym.
Obrona czyta tę samą opinię inaczej. Szwajcarscy biegli uznali wprawdzie, że korzystniejsze mogło być wszczepienie bypassów zamiast stentów, ale zastrzegli, że to tylko zalecenie, a wybór metody należy do lekarza. Zwrócili też uwagę, że operacja niosła wysokie ryzyko krwawienia.
Ostra wymiana zdań i oświadczenie wdowy
Podczas rozprawy doszło do napięcia. Jeden z oskarżonych lekarzy sprzeciwił się określaniu Jerzego Ziobry mianem ofiary przestępstwa.
„Mówienie o ofierze przestępstwa to jest absolutnie nadużycie" − stwierdził, zarzucając pełnomocnikowi szerzenie kłamstw.
Sąd upomniał go, a następnie, w związku z kolejnymi komentarzami, nakazał mu opuszczenie sali.
Po rozprawie adwokat przekazał PAP oświadczenie Krystyny Kornickiej-Ziobro. Wdowa podkreśliła, że sprawa nigdy nie była dla niej zemstą i że nie prowadzi wojny z lekarzami, lecz traktuje ją jako spór „o granice odpowiedzialności w konkretnym procesie leczenia konkretnego człowieka".
„Nie proszę sądu o współczucie. Proszę o sprawiedliwość. Proszę o rzetelną ocenę dowodów" − napisała.

Wyścig z czasem przed przedawnieniem
Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 23 lipca. Sytuacja jest napięta, bo termin przedawnienia mija w połowie sierpnia, a wydłużono go o 42 dni z powodu przepisów covidowych. Wcześniej doszło do rozdźwięku między prokuraturą a rodziną: oskarżyciel publiczny chciał ponownego przesłuchania szwajcarskich ekspertów, ale sąd wniosek odrzucił. Sprzeciwili się mu też pełnomocnicy rodziny, obawiając się, że przedłuży to postępowanie aż do przedawnienia. Jak wyjaśniał sąd, jeśli zarzuty apelacji okażą się niezasadne, wyrok uniewinniający może zostać utrzymany nawet po upływie tego terminu.