Skandal po ataku na dziewczynki z Ukrainy. Jest błyskawiczna reakcja z Kijowa
Sprawa z autobusu w Bielsku-Białej wywołała reakcję szefa ukraińskiej dyplomacji. Andrij Sybiha podziękował polskim służbom za zatrzymanie mężczyzny, który miał słownie zaatakować dziewczynki z Ukrainy. Jednocześnie zaapelował do części polskich polityków, by nie podsycali niechęci wobec Ukraińców.
Incydent w autobusie w Bielsku-Białej. Nagranie wywołało oburzenie
Do zdarzenia doszło w sobotę 11 lipca w autobusie w Bielsku-Białej. Według przekazanych informacji dorosły mężczyzna miał w agresywny sposób zwracać się do dziewczynek narodowości ukraińskiej. Chodziło o słowny atak, który został zarejestrowany na nagraniu. Materiał szybko zaczął krążyć w internecie i wywołał szeroką reakcję użytkowników sieci.

Sprawa od początku budziła duże emocje, ponieważ zachowanie mężczyzny miało być wymierzone w dzieci. Według relacji chodziło nie tylko o agresję słowną, ale także o poniżanie ze względu na narodowość. Właśnie ten element sprawił, że incydent przestał być traktowany wyłącznie jako awantura w komunikacji miejskiej. W przestrzeni publicznej zaczęto mówić o możliwym tle narodowościowym całego zajścia.
Nagranie z autobusu wywołało powszechną falę oburzenia. Internauci zwracali uwagę, że ofiarami zachowania dorosłego mężczyzny były dziewczynki z Ukrainy. Sprawą zainteresowały się również służby, a informacje o incydencie dotarły także do strony ukraińskiej. Reakcja przyszła nie tylko z poziomu polskich instytucji, ale również ukraińskiej dyplomacji.
Zobacz także: Tragiczny wypadek przed polskim szpitalem. Nie żyje mężczyzna, ratownicy byli bezradni
Andrij Sybiha dziękuje polskim służbom. „Szybka i właściwa reakcja”
Do sprawy odniósł się minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Polityk opublikował wpis na Facebooku, w którym skomentował zachowanie mężczyzny z autobusu. W swojej wypowiedzi użył ironicznego określenia wobec sprawcy i wskazał, że jego zachowanie było wymierzone w osoby słabsze.
– ‘Bohater’ w polskim autobusie prowadził słowną 'walkę' z dziećmi i kobietami. Nie trzeba do tego ani zbyt wiele rozumu, ani odwagi – napisał Andrij Sybiha na portalu Facebook.
Szef ukraińskiego MSZ przekazał, że po uzyskaniu informacji o zdarzeniu strona ukraińska zwróciła się do polskich organów ścigania. Chodziło o reakcję na zachowanie mężczyzny, które ukraiński polityk określił jako niewłaściwe oraz poniżające godność Ukraińców ze względu na ich narodowość. Wpis Sybihy pokazuje, że Kijów potraktował incydent jako sprawę wymagającą oficjalnego zainteresowania.

Jak następnie zaznaczył minister, mężczyzna został już zatrzymany. Przy tej okazji Sybiha podziękował polskim organom ścigania za działania podjęte po zdarzeniu. Podkreślił też, że agresja i nienawiść nie powinny być akceptowane w państwie demokratycznym.
– Aktualnie człowiek ten został już zatrzymany. Dziękujemy polskim organom ścigania za szybką i właściwą reakcję. Taka agresja i nienawiść nie mogą być tolerowane w europejskim, demokratycznym społeczeństwie i państwie – podkreślił Andrij Sybiha na Facebooku.
W dalszej części wpisu ukraiński minister zwrócił się również do części polskiej sceny politycznej. Zaapelował do „niektórych polskich polityków”, by zaprzestali działań i wypowiedzi, które – w jego ocenie – mogą wzmacniać negatywne nastawienie wobec Ukrainy oraz Ukraińców mieszkających w Polsce.
– Po raz kolejny wzywamy do zaprzestania podsycania nienawiści wobec Ukrainy i Ukraińców, które negatywnie wpływa na antyukraińskie nastroje w polskim społeczeństwie – wskazał Andrij Sybiha na Facebooku.
Sprawca został zatrzymany. MZK zapowiada konsekwencje
Po nagłośnieniu sprawy interweniowały polskie służby. Mężczyzna widoczny na nagraniu został zatrzymany przez policję w poniedziałek. Informację o jego zatrzymaniu przekazano po tym, jak sprawa zyskała duży rozgłos w internecie i wywołała liczne komentarze.
Do sprawy odniosła się także rzeczniczka rządu Karolina Gałecka. Poinformowała, że mężczyzna ujęty na nagraniu jest kierowcą Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej. Po tych informacjach komunikat wydało również samo przedsiębiorstwo. MZK potwierdził, że zdarzenie dotyczyło pasażerek narodowości ukraińskiej i wskazał, że okoliczności mogą świadczyć o tle narodowościowym.
– 11 lipca (...) pasażer dopuścił się agresywnego zachowania wobec dziewczynek narodowości ukraińskiej. Okoliczności zdarzenia wskazują, że mogło ono mieć podłoże narodowościowe – czytamy w komunikacie Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej.
Spółka zapowiedziała, że wobec pracownika zostaną podjęte działania służbowe. W grę mają wchodzić środki dyscyplinujące przewidziane przez przepisy prawa pracy. Oznacza to, że sprawa nie kończy się wyłącznie na reakcji policji. Równolegle konsekwencje mogą zostać wyciągnięte również na poziomie pracodawcy.
Czytaj też: Tragedia na polskiej trasie. Osobówka wbiła się w drzewo. w akcji wszystkie służby
Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej podkreślił też, że nie akceptuje agresji, przemocy ani dyskryminacji. W oświadczeniu zaznaczono, że dotyczy to również zachowań motywowanych uprzedzeniami wobec innych osób. Tym samym spółka jednoznacznie odcięła się od zdarzenia i zapowiedziała działania wobec swojego pracownika.
– Spółka stanowczo potępia wszelkie przejawy agresji, przemocy oraz dyskryminacji, w tym zachowania motywowane uprzedzeniami wobec innych osób – podkreślono w komunikacie Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej.
Sprawa z Bielska-Białej stała się jednym z przykładów sytuacji, w których lokalny incydent szybko przeradza się w temat o szerszym znaczeniu społecznym i politycznym. Z jednej strony chodzi o konkretne zachowanie w autobusie i odpowiedzialność mężczyzny, który miał słownie zaatakować dzieci. Z drugiej – o napięcia wokół relacji polsko-ukraińskich oraz o język debaty publicznej, na który zwrócił uwagę szef ukraińskiego MSZ.