Całą Polską wstrząsnęły wczorajsze tragiczne doniesienia ze Zgorzelca, gdzie 2-miesięczne niemowlę zmarło zagryzione przez psa. Dziecko trafiło do szpitala, niestety nie przeżyło ataku bulteriera. Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie, a "Fakt" dotarł do sąsiadów rodziny.
Dramatyczne zdarzenie w Zgorzelcu na Dolnym Śląsku. Zaledwie siedmiotygodniowa dziewczynka została dotkliwie pogryziona w domu przez psa. Lekarze walczyli o życie dziecka, ale ich wysiłki nie przyniosły zamierzonego efektu. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura.
Posłanka PO Magdalena Filiks ujawniła we wtorek 2 stycznia w mediach społecznościowych szokujące kulisy śledztwa w sprawie śmierci jej syna, który w 2023 roku popełnił samobójstwo. Filiks, mimo iż jest stroną poszkodowaną, wciąż nie ma wglądu do akt sprawy. - Wgląd otrzymały pisowskie media i pisowscy aparatczycy - zastraszając mnie publicznie - napisała posłanka.
Najpierw słychać było pisk opon i ryk silnika, chwilę później doszło do niewyobrażalnej tragedii. Międzyzdroje cały czas nie mogą otrząsnąć się po wypadku, do którego doszło na ul. Dąbrówki w przededniu Wigilii. Zginęły w nim trzy osoby, w tym 7-letnie dziecko, które w jednej chwili zmiótł z chodnika 35-latek pod wpływem narkotyków. Dziennikarze “Faktu” dotarli do nowych, szokujących ustaleń na temat zarówno mężczyzny, jak i jego niewinnych ofiar.
Tragiczne sceny rozegrały się w święta w centrum Łodzi. 15-latek spotkał się ze swoją dziewczyną, chwilę potem zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Śledczy badają monitoring i wyjaśniają szczegóły tajemniczej sprawy. Przekazano wstępne ustalenia.
Jest reakcja władz Międzyzdrojów na tragedie, jakie w ostatnich dniach dotknęły całe miasto. Burmistrz Mateusz Bobek podjął poruszającą decyzję po tym, jak w sobotę i niedzielę (23 oraz 24 grudnia) na ulicach miejscowości doszło do dramatycznych wypadków. W ich wyniku zmarły aż cztery osoby, w tym 7-letnie dziecko. 12-latka wciąż walczy o życie w szpitalu.
Ogromna tragedia w Międzyzdrojach (woj. zachodniopomorskie). Kierowca samochodu osobowego wjechał w pieszych i uciekł z miejsca zdarzenia, nie udzielając im pomocy. Śmierć poniosły trzy osoby, w tym 7-letnia dziewczynka. Po obławie na mężczyznę, w której udział brali wszyscy policjanci z jednostki, sprawca został zatrzymany.
Tragiczny wypadek w Jastrzębiu (woj. kujawsko-pomorskie) w powiecie lipnowskim. W poniedziałek 11 grudnia około godz. 18.10 samochód osobowy potrącił dwie nastolatki w wieku 16 i 12 lat. Jedna z dziewczyn zmarła.
Dramatyczne doniesienia z Dęblina (woj. lubelskie). Podczas zabawy nad Wisłą, dwaj młodzi chłopcy zauważyli, jak do wody wpadł 14-latek. Świadkowie wypadku, widząc, że nastolatek macha rękami i prosi o pomoc, natychmiast wezwali na miejsce służby ratunkowe. Niestety, akcja miała tragiczny finał.
Wstrząsające sceny w Inwałdzie (woj. małopolskie). Pomimo szybkiej reakcji ratowników medycznych, nie udało się uratować życia półrocznego niemowlęcia. Przyczyny śmierci dziecka są wyjaśniane. Sprawa budzie kontrowersje, bowiem policja o całym zdarzeniu dowiedziała się… z mediów.
Choć zima dopiero przed nami, w statystykach już odnotowano jej pierwsze ofiary. Jedną z nich jest 16-letni Robert z Bochotnicy, pod którym w poniedziałek załamał się skuwający rzekę lód. Na ratunek chłopcu ruszył jego własny ojciec, ale on sam nieomal przypłacił to życiem. Portal Interia rozmawiał o tragedii z sąsiadką zmarłego nastolatka, której relacje są wyjątkowo dramatyczne.
Śmierć 14-letniej Natalii z Andrychowa jeszcze długo nie będzie dawała spokoju wielu osobom poruszonym jej tragiczną historią. Dziewczynka spoczęła już na cmentarzu w rodzinnym grobie, ale rany, jakie spowodowało jej odejście, tak szybko się nie zabliźnią. Jak wiadomo, dramat jest o tyle wielki, że rodzina nastolatki zaledwie kilka lat temu doświadczyła innej, ogromnej tragedii. Właśnie dlatego Natalkę pochowano tuż obok jej zmarłej przedwcześnie mamy.
Śmierć 14-letniej Natalki z Andrychowa wstrząsnęła całą Polską. Dziewczynka spędziła na mrozie kilka godzin. Nikt z przechodniów nie zainteresował się jej losem. 14-latka zmarła w szpitalu. We wtorek 5 grudnia odbył się pogrzeb dziewczynki. Podczas ceremonii ze strony księdza padły wzruszające słowa.
Tragiczna śmierć 14-letniej Natalii z Andrychowa wstrząsnęła całą Polską. Komendant Wojewódzki Policji w Krakowie poinformował we wtorek 5 grudnia o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec czterech andrychowskich policjantów.
Do tragicznego zdarzenia doszło w poniedziałek 4 grudnia w Bochotnicy (woj. lubelskie). 15-letni chłopiec po południu wybrał się na ryby, długo nie wracał. Powiadomiono służby. Strażacy, którzy pojawili się na miejscu, zauważyli wykuty przerębel i połamany lód.
Trwa wyjaśnianie sprawy śmierci 14-letniej Natalii z Andrychowa. Dziewczynka zmarła w szpitalu po tym, jak została znaleziona w głębokiej hipotermii pod jednym z miejskich marketów. Wcześniej zgłaszała tacie, że źle się czuje i nie wie, gdzie jest. Śledczy badają teraz, czy policja dochowała wszelkich koniecznych procedur, aby zapobiec tragedii. Zdaniem eksperta i byłego funkcjonariusza Macieja Karczyńskiego, oczywistym jest, że za dramat “ktoś musi odpowiedzieć”.
Wokół tragicznej śmierci 14-letniej Natalii z Andrychowa jeszcze długo nie będzie cicho. Historia dziewczynki poruszyła wszystkich, szkoda tylko, że tak późno. Wiele osób wciąż nie potrafi przejść nad sprawą do porządku dziennego i zastanawia się nad tym, czy dramatu można było uniknąć. Postępowanie odpowiednich służb trwa, jednak media dotrzeć miały do nowych, wysoce martwiących ustaleń na temat działań policji.
Znana jest wstępna przyczyna śmierci 14-letniej Natalii z Andrychowa. Dziewczynka zmarła po tym, jak została znaleziona wyziębiona pod jednym ze sklepów w mieście. Na ten moment ustalenia prokuratury są wstrząsające. To ogromna tragedia.
Nie żyje 14-latka, która przez kilka godzin siedziała przed jednym ze sklepów w Andrychowie. Dziewczynka była wyziębiona, umarła w szpitalu. Tragedia poruszyła niemal całą Polskę. Szkoła, do której chodziła, opublikowała przejmujące pożegnanie. “Zapamiętamy Cię jako jako radosną i życzliwą dziewczynę” - napisała dyrektorka II LO im. Marii Dąbrowskiej w Kętach.
Nie milknął echa po tragicznej śmierci 14-letniej Natalii z Andrychowa. Dziewczynka zmarła po tym, jak przez kilka godzin siedziała wyziębiona w okolicach jednego z lokalnych sklepów. W rozmowie z TVN24 wstrząsającą relacją podzielił się pan Rafał, który odnalazł 14-latkę.
Tragiczne informacje napłynęły w środę 29 listopada po południu z Krakowa. Nie żyje 14-latka, która zaginęła w Andrychowie we wtorek nad ranem. Wyziębiona dziewczynka przez kilka godzin siedziała przed jednym ze sklepów, mijana przez przechodniów.
Tragiczne sceny w jednej ze szkół podstawowych. 15-letni Roman zginął na oczach kolegów, skacząc z dachu budynku. Na jaw wychodzą nowe fakty ws. jego śmierci. Chłopiec mógł być prześladowany przez rówieśników. Rodzice nie mają żadnych wątpliwości.
Z godziny na godzinę na jaw wychodzą coraz bardziej porażające szczegóły dotyczące potrójnego zabójstwa w Puszczykowie. Służby wiedzą już, kiedy miało dojść do zbrodni, a co za tym idzie, jak długo Serhii T. i jego pasierb mieszkali ze zwłokami ofiar. 11-letni chłopiec przez wiele dni był oszukiwany przez ojczyma na temat losu swojej matki i sióstr. Bliscy zamordowanych nie mają dla oprawcy żadnej litości.
Prokuratura w Poznaniu poinformowała w poniedziałek 20 listopada, że zakończyło się przesłuchanie 42-letniego mężczyzny podejrzanego o zabójstwo żony i dwójki dzieci w Puszczykowie. 42-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Ujawniono wstrząsające szczegóły zbrodni. Mężczyzna usłyszał zarzuty.
Kolejne, porażające szczegóły dotyczące zbrodni w Puszczykowie. Do nowych ustaleń mieli dotrzeć dziennikarze Wirtualnej Polski. Według ich wiedzy, potwierdza się informacja jakoby zabójstwa miał dokonać 42-letni ojciec i mąż ofiar. Mężczyzna został zatrzymany w sobotę na terenie jednej z galerii handlowych w Poznaniu, prawdopodobnie kilka dni po dokonaniu zabójstwa. To jednak nie wszystko, bowiem dalsze doniesienia dosłownie mrożą krew w żyłach.
Coraz więcej wiadomo o zbrodni, do której miało dojść w Puszczykowie pod Poznaniem. W niedzielę głos na temat znalezienia w domu jednorodzinnym ciał trzech osób zabrał rzecznik wielkopolskich policjantów mł. insp. Andrzej Borowiak. Funkcjonariusz przekazał najnowsze wieści na temat zatrzymanego w sprawie mężczyzny. Zdementował też krążącą w mediach informację na temat jednego z domowników.
W sobotę 18 listopada w Puszczykowie (woj. wielkopolskie) doszło do makabrycznego odkrycia. W jednym z domów ujawnione zostały ciała młodej kobiety i jej dwóch małych córek, a policja zatrzymała ojca dzieci. Sąsiedzi rodziny cały czas są w szoku, głos zabrał także burmistrz. Andrzej Balcerek nie ukrywa nawet, że lokalna społeczność przeżyła ogromny wstrząs.
Zabójstwo 6-letniego Olka z Gdyni poruszyło cała opinię publiczną. Ból, z jakim musieli zmierzyć się jego najbliżsi jest nie do wyobrażenia, zwłaszcza, że za zbrodnią miał stać ojciec dziecka. Przez długi czas rany nie mogły zacząć się goić, bo rodzina chłopca czekała na pozwolenie śledczych, by wyprawić mu godny pogrzeb. Ten, jak się okazuje, w końcu miał miejsce i Aleksander spoczął w grobie. Jego widok dosłownie wyciska z oczu łzy.