Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Dominika Chorosińska i dziennikarz na zaskakującym nagraniu. "Ja do pani dzwonię"
Wiktoria  Klóska
Wiktoria Klóska 12.06.2026 20:12

Dominika Chorosińska i dziennikarz na zaskakującym nagraniu. "Ja do pani dzwonię"

Dominika Chorosińska i dziennikarz na zaskakującym nagraniu. "Ja do pani dzwonię"
Fot. Szkło Kontaktowe TVN24/X

W Sejmie doszło do nietypowej sytuacji z udziałem posłanki PiS Dominiki Chorosińskiej i dziennikarza TVN24 Radomira Wita. Reporter próbował zadać jej pytania, gdy polityczka trzymała telefon przy uchu i sprawiała wrażenie prowadzenia rozmowy. W rzeczywistości telefon nie dzwonił – po chwili okazało się, że to dziennikarz próbował się do niej dodzwonić w tym samym momencie.

Sejm: Dominika Chorosińska i dziennikarz TVN24 w nietypowej sytuacji

Do zdarzenia doszło na jednym z sejmowych korytarzy, gdzie standardowo krzyżują się drogi polityków, dziennikarzy oraz pracowników parlamentu, a każda chwila może zostać uchwycona przez kamery. W takich warunkach często dochodzi do krótkich, spontanicznych interakcji, które później trafiają do mediów i w przestrzeń internetową, zyskując szeroki zasięg. 

Właśnie w takim otoczeniu dziennikarz TVN24 Radomir Wit próbował podejść do Dominiki Chorosińskiej, licząc na zadanie kilku pytań.

Dominika Chorosińska i dziennikarz na zaskakującym nagraniu. "Ja do pani dzwonię"
Dominika Chorosińska, fot. KAPiF

Posłanka PiS w momencie podejścia reportera sprawiała wrażenie skupionej na rozmowie telefonicznej, idąc korytarzem i trzymając telefon przy uchu. Dla obserwatorów mogło to wyglądać jak standardowa sytuacja, w której polityk jest w trakcie ważnej rozmowy i nie może w danym momencie udzielić komentarza mediom. 

Całe zajście zostało nagrane i opublikowane w mediach społecznościowych programu „Szkło Kontaktowe” TVN24, co sprawiło, że szybko zaczęło być szeroko komentowane przez internautów.

Radomir Wit próbuje rozmawiać z posłanką PiS. Nieporozumienie na korytarzu

W pewnym momencie sytuacja nabrała nieoczekiwanego obrotu, gdy dziennikarz zwrócił uwagę na szczegół, który podważał wrażenie prowadzonej rozmowy telefonicznej. 

– Przepraszam, telefon pani dzwoni – stwierdził Radomir Wit, co natychmiast wywołało reakcję posłanki. 

Chorosińska odsunęła telefon od ucha i odpowiedziała krótkim „no właśnie”, po czym spojrzała na ekran urządzenia, jakby sprawdzając, co się dzieje. W tym momencie reporter zadał pytanie, które dodatkowo podkreśliło nietypowy charakter całej sytuacji. 

– A, to pani udawała, że rozmawia? – powiedział Wit.

Posłanka odpowiedziała na to: 

– Nie, chciałam, próbowałam się dodzwonić. 

W dalszej części rozmowy dziennikarz jeszcze bardziej doprecyzował sytuację, wskazując na swój telefon. 

– No nie, bo dzwoni teraz, ja do pani dzwonię prawdę powiedziawszy. Chciałem sprawdzić, czy pani udaje, czy nie, bo chciałem porozmawiać – skomentował reporter, pokazując ekran urządzenia z aktywnym połączeniem.

Na nagraniu widać było wyraźne zaskoczenie i chwilowe zmieszanie po stronie posłanki, która patrzyła na ekran telefonu, nie podejmując już dalszej rozmowy. Cała scena trwała krótko, ale jej dynamika sprawiła, że została szybko wychwycona przez widzów i zaczęła funkcjonować w obiegu medialnym jako przykład nietypowej sejmowej interakcji między politykiem a dziennikarzem.

Nagranie z Sejmu obiega sieć. Chorosińska i telefoniczna pomyłka

Dominika Chorosińska jest posłanką Prawa i Sprawiedliwości, wcześniej znaną również z działalności aktorskiej, między innymi z serialu „M jak miłość”, co przez lata budowało jej rozpoznawalność w przestrzeni publicznej. Jej droga zawodowa łączyła świat kultury i mediów z polityką, co często bywało podkreślane w komentarzach dotyczących jej aktywności publicznej. W przeszłości pełniła także funkcję ministerialną w ramach tzw. „dwutygodniowego rządu” kierowanego przez Mateusza Morawieckiego, obejmując stanowisko szefowej resortu kultury.

W kontekście jej nominacji pojawiały się również oficjalne wyjaśnienia ze strony Prawa i Sprawiedliwości. Rzecznik partii Rafał Bochenek, pytany o powody powierzenia jej funkcji ministra kultury, wskazywał, że „wywodzi się ona ze świata kultury”, a „do tego jest doświadczoną posłanką”. Wypowiedź ta była próbą uzasadnienia decyzji personalnych w ramach ówczesnych zmian rządowych i podkreślenia jej kompetencji w obszarze związanym z kulturą.

Cała sejmowa sytuacja z udziałem dziennikarza TVN24 i posłanki PiS szybko zaczęła krążyć w mediach społecznościowych, gdzie użytkownicy komentowali zarówno sam przebieg rozmowy, jak i jej nietypowy finał.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: PiS Sejm TVN
Wybór Redakcji