Trener Mai Chwalińskiej wcześniej o tym nie mówił. Dlatego podczas Roland Garros pozostawał w cieniu
Maja Chwalińska podczas tegorocznego Roland Garros zaskoczyła tenisowy świat, docierając aż do wielkiego finału po drodze z kwalifikacji. Jej występ w Paryżu odbił się szerokim echem w środowisku, a sama zawodniczka została doceniona również w głosowaniach i zestawieniach WTA. W tle tego sukcesu pozostała jednak mniej widoczna postać jej trenera, który przez cały turniej obserwował wszystko w milczeniu.
Sensacyjny bieg Mai Chwalińskiej w Roland Garros i reakcja świata tenisa
Droga Chwalińskiej w turnieju w Paryżu była jedną z największych niespodzianek całej imprezy. Polska tenisistka, startując jako kwalifikantka, przebiła się przez kolejne rundy i dotarła aż do finału, co samo w sobie stanowiło wydarzenie o ogromnym ciężarze sportowym i medialnym. WTA zwróciła uwagę, że zawodniczka przeszła „nadzwyczajną drogę z kwalifikacji do finału Roland Garros”, podkreślając skalę jej osiągnięcia.

W szerszym kontekście turnieju nie brakowało również innych głośnych historii. Jedną z nich było wyrzucenie z drabinki Igi Świątek przez Martę Kostiuk na etapie 1/8 finału, co wywołało spore poruszenie wśród kibiców. Z kolei Mirra Andriejewa, finałowa rywalka Chwalińskiej, zapisała się w historii jako najmłodsza triumfatorka Roland Garros od 1992 roku.
Sama polska zawodniczka po powrocie do kraju została przyjęta bardzo ciepło, a jej forma została zauważona także w oficjalnych zestawieniach WTA, gdzie uzyskała największe poparcie w głosowaniu na „Gwiazdę sezonu na mączce”.
Trener Jaroslav Machovsky o kulisach współpracy i trudnych decyzjach
Za kulisami sukcesu Mai Chwalińskiej od lat stoi Jaroslav Machovsky, który prowadzi ją już od sześciu sezonów. Czech w rozmowie ze Sport.pl podkreślił, że okres poprzedzający wielki sukces nie był łatwy ani dla zawodniczki, ani dla sztabu szkoleniowego.
W tym czasie pojawiały się również dla niego inne zawodowe propozycje, które mogły zmienić jego ścieżkę kariery, jednak zdecydował się pozostać przy polskiej tenisistce.
– Miałem dobre propozycje pracy, gdy Maja miała ten trudny okres. Nie odszedłem, nie mógłbym. Ani przez chwilę tego nie żałowałem – mówi Sport.pl Jaroslav Machovsky, trener Mai Chwalińskiej.

Trener zaznacza, że mimo trudności i momentów zwątpienia, konsekwentnie wspierał swoją zawodniczkę. Jednocześnie przyznaje, że jego rola podczas samego Roland Garros miała nietypowy charakter, ponieważ ustalenia w sztabie zakładały powściągliwość emocjonalną na trybunach.
W praktyce oznaczało to, że obserwował mecze w ciszy, co z zewnątrz mogło wyglądać jak dystans, choć w rzeczywistości było elementem strategii.
Milczenie na trybunach, wielki sukces i reakcja Chwalińskiej
Cisza Machovsky’ego podczas spotkań w Paryżu była świadomą decyzją, która miała pomóc zawodniczce utrzymać koncentrację i nie ulegać emocjom płynącym z boksu trenerskiego. Jak sam przyznaje, nawet on nie zawsze był w stanie zachować pełen spokój w przeszłości, jednak w trakcie tego turnieju trzymał się ustaleń, mimo ogromnej rangi wydarzenia.

Po zakończeniu turnieju sama Chwalińska zwróciła się do kibiców, podkreślając ich rolę w swoim sukcesie i zapowiadając chwilę odpoczynku.
– Chciałabym z całego serca podziękować wszystkim kibicom za ogromne wsparcie, które otrzymywałam przez ostatnie tygodnia oraz za tak ciepłe przyjęcie mnie w Polsce. Jestem niezwykle wdzięczna za każdą wiadomość i każde dobre słowa. Teraz czas na odpoczynek i regenerację. Do zobaczenia niebawem! – napisała Maja Chwalińska, obecnie 21. rakieta świata.
Jej występ został doceniony również w głosowaniu WTA, gdzie zdobyła 46 procent głosów i zdecydowanie wyprzedziła Mirrę Andriejewą (24 procent) oraz Martę Kostiuk (17 procent). To tylko potwierdza, jak dużym echem odbił się jej sensacyjny wynik w Paryżu i jak mocno zapisał się w tegorocznym sezonie na kortach ziemnych.