Prof. Marcin Matczak: "Nawrocki sabotuje państwo i łamie prawo"
Sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego staje się coraz bardziej napięta. Konsekwentna odmowa zaprzysiężenia nowych sędziów przez prezydenta Karola Nawrockiego budzi ogromne kontrowersje wśród konstytucjonalistów i grozi paraliżem kluczowych instytucji państwa. Eksperci nie mają wątpliwości: to jawna polityczna obstrukcja. O ustrojowym kryzysie, bezkarności władzy i widmie Trybunału Stanu w “Rozmowie Gońca” opowiadał prof. Marcin Matczak.
Powtórka z historii i przedłużenie monopolu
Sytuacja z nieprzyjmowaniem ślubowania od sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie jest na polskiej scenie politycznej zjawiskiem nowym. Obecny kryzys stanowi bezpośrednie nawiązanie do bezprecedensowych wydarzeń zapoczątkowanych w 2015 roku, kiedy to z podobnych narzędzi korzystał ówczesny prezydent Andrzej Duda.
Zdaniem ekspertów od prawa, działania Karola Nawrockiego perfekcyjnie wpisują się w ten sam sprawdzony schemat polityczny. Dopuszczenie nowo wybranych orzeczników stworzyłoby w Trybunale bezpieczną proporcję dziewięciu do sześciu, przywracając równowagę demokratyczną. Niestety, arbitralne decyzje głowy państwa skutecznie torpedują ten w pełni legalny proces naprawczy.
– Przez osiem lat mieliśmy monopol jednej partii nad Trybunałem Konstytucyjnym. Wszystko wskazuje na to, że rękami prezydenta Nawrockiego to zjawisko zostanie po prostu przedłużone – podkreśla prof. Marcin Matczak w rozmowie z Gońcem.
Sabotaż państwa prawa
Odmowa przyjęcia ślubowania to nie tylko element bieżących partyjnych przepychanek, ale niezwykle groźne uderzenie w fundamenty państwa. Konstytucjonaliści przypominają, że w świetle obowiązującej ustawy zasadniczej prezydent nie posiada żadnych kompetencji do selekcjonowania sędziów. Jego rola w tym procesie prawnym ma charakter stricte wykonawczy, a akt zaprzysiężenia jest natychmiastowym wymogiem formalnym.
– Prezydent nie ma kompetencji do odmowy przyjęcia ślubowania. Pełni w tym procesie funkcję pasywną i nie może sabotować konstytucji, powołując się na przepisy ustawowe – mówi Gońcowi ekspert. – Skoro prezydent Nawrocki może wybierać sobie sędziów, od których odbiera ślubowanie, to marszałek senior mógłby w analogiczny sposób wybierać posłów. To prowadzi do paraliżu państwa. Działania prezydenta to sabotaż i jawne złamanie konstytucji – ostrzega prawnik.
Fikcyjny spór i upolityczniony Trybunał
Ogromne kontrowersje budzi również skierowanie przez Karola Nawrockiego sprawy domniemanego sporu kompetencyjnego do TK. W zgodnej opinii środowisk akademickich nie można tu mówić o wystąpieniu jakiegokolwiek prawnego konfliktu interesów, ponieważ głowa państwa nie ma uprawnień pozwalających na weryfikację decyzji parlamentu. Oparcie się w tej kwestii na instytucji zdominowanej przez nominatów Zjednoczonej Prawicy to krok czysto taktyczny.
– Prezydent wykonuje ruch w kierunku swojego partyjnego kolegi, Bogdana Święczkowskiego, który ma identyczne poglądy i potrzeby polityczne. Robi to wyłącznie po to, by udowodnić własną rację w fikcyjnym sporze – zauważa w “Rozmowie Gońca” prof. Matczak.
Parasol ochronny i widmo Trybunału Stanu
Systematyczne odmawianie przyjmowania ślubowań otwiera otwartą dyskusję o pociągnięciu głowy państwa do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Badacze ustroju wskazują, że za tak ryzykownymi krokami stoi głęboko zakorzenione poczucie bezkarności. Obecny, mocno spolaryzowany układ polityczny – zdaniem rozmówcy Gońca – zapewnia prezydentowi swoisty parasol ochronny ze strony jego partyjnego zaplecza, które nigdy nie dopuści do skazania swojego sojusznika.
– Andrzej Duda dokonał tego jako pierwszy i nigdy za to nie odpowiedział. Prezydent Nawrocki czuje się do takich działań zachęcony. Wie, że skoro działa w interesie Prawa i Sprawiedliwości, to w przypadku Trybunału Stanu partia go ochroni – ocenia analityk.
Wybitni prawnicy przypominają, że poprzedni prezydenci, tacy jak Aleksander Kwaśniewski czy Bronisław Komorowski, nigdy nie posunęli się do blokowania prac TK – nawet wtedy, gdy organ ten wydawał niekorzystne dla nich orzeczenia. Dzisiejsza sytuacja dowodzi nie tylko braku szacunku do litery prawa, ale stanowi wyraźny przejaw pogardy dla woli obywateli ujętej w najwyższym akcie prawnym Rzeczypospolitej.
Źródło: Goniec