Wyszukaj w serwisie
Goniec.pl > Wiadomości > Artur Dziambor ostro o PiS: „Przez osiem lat nie zrobili nic, by zdobyć broń nuklearną”
Damian  Popilowski
Damian Popilowski 06.03.2026 15:54

Artur Dziambor ostro o PiS: „Przez osiem lat nie zrobili nic, by zdobyć broń nuklearną”

Artur Dziambor ostro o PiS: „Przez osiem lat nie zrobili nic, by zdobyć broń nuklearną”
Oświadczenie prezydenta Karola Nawrockiego, fot.EastNews

Prezydent Emmanuel Macron ogłosił nową koncepcję zaawansowanego odstraszania nuklearnego, która zakłada rozciągnięcie francuskiego parasola ochronnego na europejskich sojuszników, w tym Polskę. Premier Donald Tusk potwierdził, że Warszawa uczestniczy w rozmowach na ten temat z Paryżem. Inicjatywa wywołała ożywioną debatę o polskim bezpieczeństwie i przyszłości relacji ze Stanami Zjednoczonymi - szczególnie dlatego, że te nie są zadowolone z pomysłu Francji. Były poseł Konfederacji Artur Dziambor zastanowił się w rozmowie z naszym portalem, co Polska powinna zrobić w obecnej sytuacji.

  • Według Artura Dziambora w geopolityce liczą się wyłącznie państwa dysponujące własnym arsenałem nuklearnym, dlatego Polska powinna dążyć do jego budowy
  • Francuska propozycja to dodatkowa „cegiełka” do architektury naszego bezpieczeństwa militarnego, a nie propozycja mająca zastąpić sojusz ze Stanami Zjednoczonymi 
  • Chociaż powinniśmy pokładać zaufanie w unijnej tarczy nuklearnej podobnie jak w gwarancjach NATO, ostatecznie Polska powinna liczyć przede wszystkim na własne zdolności obronne

Polska w nuklearnej grze. Dlaczego potrzebujemy własnej broni?

Na początku marca 2026 roku Emmanuel Macron zaprezentował zaktualizowaną doktrynę obronną Francji. Francuski przywódca zadeklarował zwiększenie liczby głowic i zaprosił do współpracy osiem państw europejskich, oferując im współudział w programie. To przełomowy moment w architekturze bezpieczeństwa Starego Kontynentu, wywołujący w Warszawie kluczową dyskusję. 

Komentując najnowsze doniesienia, Artur Dziambor podkreśla wagę geopolitycznego realizmu:

- Jak najbardziej Polska powinna mieć broń nuklearną i szkoda, że dopiero teraz o tym rozmawiamy. Wiemy doskonale, że w polityce międzynarodowej, w wielkiej geopolityce i w strategicznej walce na odstraszanie, liczą się tylko te państwa, które dysponują arsenałem nuklearnym. To są kraje, które w chwili największego zagrożenia mogą zawsze z tej ostatecznej karty skorzystać – zauważa polityk.

 Przyznaje jednocześnie trudną prawdę o naturze tych zbrojeń: 

- Zdajemy sobie sprawę, że jest to siła o niszczycielskim potencjale w skali globalnej.

Obecna sytuacja międzynarodowa wymusza szybkie i odważne decyzje. Były parlamentarzysta zaznacza, że świat nie stoi w miejscu i bierność jest najgorszym z możliwych wyborów. 

- Tymczasem cały czas trwa wyścig o to, kto pierwszy zechce faktycznie tym zagrozić. Polska powinna brać w nim udział, ponieważ dzięki temu stałaby się jednym z graczy, któremu nie należy zbytnio najeżdżać na odcisk, gdyż zawsze może użyć tej właśnie karty – argumentuje Dziambor. 

Wyraża przy tym ubolewanie nad dotychczasowym tempem polskiej dyplomacji zbrojeniowej i brakiem konkretnych działań w ubiegłych latach.

- Szkoda, że dopiero teraz się o tym rozmawia, chociaż dyskusja o arsenale nuklearnym w Polsce trwa już może od kilkudziesięciu lat. Dotychczas jednak nie było w tym kierunku żadnych ruchów ze strony naszych władz. Teraz, po raz pierwszy od bardzo dawna, w ogóle o tym rozmawiamy. Dobrze więc, że ten dialog ma miejsce. Niech to się rozwija, niech Polska jak najszybciej zyska możliwość budowania tego arsenału – podsumowuje.

Francuski parasol nad Warszawą. Szansa czy ułuda?

Inicjatywa Pałacu Elizejskiego spotkała się z natychmiastową reakcją polskiego rządu. Premier Donald Tusk oficjalnie potwierdził, że Warszawa bierze aktywny udział w rozmowach z Francją oraz grupą europejskich sojuszników w sprawie włączenia się w program odstraszania jądrowego. Jednak przeciwnicy tego rozwiązania – w tym część środowiska prezydenta Andrzeja Dudy – wyrażają wątpliwości co do tego, czy w obliczu egzystencjalnego zagrożenia zachodnioeuropejski partner rzeczywiście zaryzykuje własne bezpieczeństwo w obronie terytorium Polski. 

Artur Dziambor podchodzi do tych obaw z chłodnym pragmatyzmem, wskazując na nieodłączną niepewność w stosunkach międzynarodowych. 

- Nigdy nie będziemy mieli pewności, że partner, który znajduje się daleko od nas geograficznie, wstawi się za nami. Symulujemy pewne scenariusze, zakładając, że tak właśnie będzie – ocenia polityk.

Jednocześnie Dziambor stanowczo zaznacza, że współczesna obronność wymaga budowania wielowarstwowych sojuszy, a oferta z Paryża wpisuje się w ten model. 

- Podobnie jak wierzymy w NATO, tak samo powinniśmy wierzyć w Unię Europejską i w ewentualną współpracę w ramach tarczy nuklearnej. Zakładamy bowiem, że w chwili próby będziemy działać razem, a nie zostaniemy pozostawieni sami sobie. Tej chwili próby jednak jeszcze nie przeszliśmy – analizuje sytuację. 

Przestrzega zarazem przed fatalizmem i historycznymi uprzedzeniami, które często ograniczają polskie myślenie strategiczne.

- Odwoływanie się do tego, co było sto lat temu, nie ma dziś zastosowania, ponieważ żyjemy w innych społeczeństwach. Mamy zupełnie inaczej funkcjonujących liderów, więc i decyzje polityczne są podejmowane w inny sposób. Dlatego ja przede wszystkim liczyłbym na siebie – konkluduje, opowiadając się za koniecznością budowania suwerennego potencjału.

Sojusz z Waszyngtonem niezagrożony. "USA zawsze bronią swoich"

Pojawienie się polskiego rządu w orbicie francuskich planów wywołało w kraju nerwową dyskusję o przyszłości naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi. Zastępca szefa amerykańskiego Pentagonu, Elbridge Colby, w oficjalnych wypowiedziach deklarował, że USA są przeciwne samodzielnemu nabywaniu broni atomowej przez mniejsze państwa europejskie, kładąc nacisk na struktury NATO. Część opozycji podnosi wręcz alarm, twierdząc, że negocjacje z Francją to "próba poróżnienia nas z amerykańskim sojusznikiem". 

Dziambor jednoznacznie odrzuca tę narrację jako bezpodstawną. 

- Jeśli natomiast chodzi o ochłodzenie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi – tego się nie obawiam. To jest coś, czego boi się opozycja, przede wszystkim PiS. Tyle że PiS przez osiem lat swoich rządów nie zrobił nic w kierunku pozyskania broni nuklearnej dla Polski, a mógł.

Jego zdaniem, wejście w dialog z administracją Macrona to racjonalny wybór, który nie narusza sojuszu z Waszyngtonem. 

- Tymczasem teraz widać pewien ruch. I nie jest to krok, który mógłby w jakikolwiek sposób zdenerwować naszych amerykańskich partnerów. Przecież Stany Zjednoczone to nasz partner militarny. Doskonale wiemy, że amerykańskie bazy są u nas utrzymywane przede wszystkim po to, by zachować kontakt Stanów Zjednoczonych z tą częścią Europy. Po drugie, wspierają one oczywiście nasze bezpieczeństwo. Rosyjski agresor nie będzie chętny do ataku, wiedząc, że wezmą w tym udział Amerykanie.

Siła amerykańskich gwarancji – jak wskazuje były poseł – tkwi w tym, że supermocarstwo w pierwszej kolejności chroni zawsze swój własny personel i instalacje wojskowe. 

- Stany Zjednoczone kierują się zasadą, że zawsze bronią swoich. Jeśli komukolwiek z nich spadłby włos z głowy, natychmiast się angażują. To pozwala nam myśleć, że nasze bezpieczeństwo jest rzeczywiście większe – tłumaczy mechanizm tego sojuszu.

Na koniec rozmówca obala mit, jakoby Polska stała przed koniecznością wyboru między ofertą amerykańską a francuską, wskazując na brak analogicznej inicjatywy ze strony Białego Domu. 

- Rozmowy o arsenale to tak naprawdę kolejna cegiełka do zwiększenia naszego bezpieczeństwa i nie widzę tutaj pola do sporu z Amerykanami. To nie jest tak, że istnieje alternatywa: Amerykanie mówią, że dadzą nam broń jądrową, a my odpowiadamy: »Nie, dziękujemy, wolimy z Francji«. Nie ma takiej alternatywy. Sytuacja wygląda tak, że Francja wyszła z własną inicjatywą uzbrojenia w tego typu broń między innymi nas – puentuje Artur Dziambor.

Źródło: Goniec.pl

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Wybór Redakcji